Myśli odklęte

Uważam, że w chwili śmierci życie człowieka wyświetla mu się w formie klatek/klisz, jakby jechał w przyspieszeniu pociągiem w tył scenariusza swojego życiorysu i obserwował pourywane sceny przez przyciemniającą lekko obraz szybę.

Rozsądek jest cechą zachowawczą, a nie poznawczą. Elementem niezbędnym do zbierania maksymalnej ilości świadomych doświadczeń bywa lekkomyślna odwaga.

Być może najlepszą miarą jakości człowieka, jest to, w jakiej mierze Poznanie może nasączyć go Obłędem, nie prowadząc do krachu maszyny psychicznej i utraty zdolności utrzymania się na powierzchni zastanego świata.
Teza ta ma charakter spekulatywny, a nie krytyczny i nie powinna być rozpatrywana jako jakakolwiek wskazówka a propos ścieżki życiowej.

kolarzerz
kolaż wykonany na Oddziale Chorób Wątroby, aut. – katastrof

Każdy tunel rzeczywistości jest jak pole teatru, matryca, usnuta z pól jak na szachownicy, a pola te są wszystkie jak kwadratowe sceny odcięte od siebie kurtynami. Ultymatywnie, postrzeganie takie wiąże się z dostrzeżeniem władzy bezwładu, do przejęcia sterów przez Chaos, a gdy rozpozna się tożsamość jego płomienia w sobie z tym powodującym Stawanie się wszechświata, gdy wejdzie się z Nim w harmonię, można uzyskać potencjalnie kompletne Poznanie tego, co się dzieje na świecie i w człowieku.

Być może wchodząc sukcesywnie – poprzez medytację, trans, rytuał i / lub zastosowanie psychodelika – w stany świadomości, w których wszystko jest ze sobą połączone i wszystko jest jednym, gdy uzyskuje się wgląd w ukrytą naturę rzeczy i można odczytać większe z mniejszego oraz dalsze z bliższego i przyszłe z obecnego, dostępuje się możliwości uchwycenia lub zapisania tego wglądu, tak, aby jego podszepty były słyszalne nawet już na trzeźwo, po opuszczeniu tego stanu. Zachodzi tu jednak duże ryzyko ułudy i trzeba – posługując się intuicją – wiedzieć, kiedy należy tych podszeptów słuchać, kierując się postulatem skupienia na Teraz.

Wilczaste gryfy, każdy rosły jak kilkudziesięcioletni dąb, zrywają hakami roślinność ze wzgórz, demaskując skały. Gromadzą się hordy. Gdzie pójdą tacy jak wy, o tym pomyślimy my.
Ludzka, blada, owłosiona głowa o rozwartej szczęce w kształcie wykręconej kostki rubika rodzi węże.
Byłem zahibernowany w kokonie, ciągnięty na wózku ciemnym tunelem przez dostrzeganą zza okrywającej mnie powłoki jaszczurowatą, człekokształtną istotę.
Płynąłem astralnym prądem elipsami w dół i w przód, wyginany wgłąb, aż znalazłem się wśród schronów przeciwpancernych z wieżyczkami jak kurhany z płyt z czarnego metalu, obmywanych przez nocny wiatr.

Kristur Vincit! Chaos wiekuisty

kolaz933kolaz72737 .:.

wschodzi purpurowe słońce

i oblewa wszystko rudym blaskiem
wtem zaczyna wiać płomienisty wiatr
i nadchodzi burza
fale zawijają grzywy w spirale

zbłąkany żołnierz Tyfona-Seta na wojnie
przeciwko bogom
stoi na pustkowiu przy strachu na wróble
złożonym z ukrzyżowanego kościeja
który ma zatkniętą w oku ciemno czerwoną
różę, do której wędruje
dziób kruka

,#,#,

– boli mnie głowa

  • jak mnie bolał ząb to go wyrwałem

Jak Ciebie słucham to mi ziemniaki rozkwitają w piwnicy. Musisz leczyć zęby, bo na głowę już za późno.

.:.

Bogini Miłość zrodziła 3 owoce. Pierwszy to smutek. Drugi to ból. Trzeci z nich to nowa radość. Tyleż co i nowy ból, co wraz z nią przychodzi.

Wyuzdane wirusy psychiczne pod postacią dwudziestu trzech czarnych zjaw wędrują wśród nocy i złorzeczą światu i człowiekowi. Mówią ze wstrętem o Życiu.

Lecz posłany został na nie Łowca.


Gnostyk epoki “narkomanii”: William S. Burroughs + 7 technik miażdżenia rzeczywistości

William Seward Burroughs, zapytany pewnego nieistotnego dnia o orientację religijną, bez wahania odparł: gnostyk, manichejczyk. Taka deklaracja na swój sposób ośmiesza całe zmonopolizowane pojęcie „orientacji religijnej”. Antyteza dogmatyzmu i odmowa asymilacji nowomowy, która w takiej czy innej postaci zawsze jest wtłaczana ludzkiej trzodzie, jakkolwiek wzdłuż procesu historii intensywność przeinaczenia wzrasta…

Żeby się jednak nie zapędzać, punkty wyjściowe to świat stworzony i homo sap, dysponujący jakoby – za sprawą ewolucji czy bożej łaski – zdolnością do odróżniania prawdy od źródłowego braku takowej. W gnostyckim ujęciu to ostatnie – wybrakowanie – jest bodaj podstawową charakterystyką Stworzenia; miejsca zakotwiczenia dla duchów nawykłych do nieskrępowanej żeglugi, jak również tych odnajdujących harmonię w bezrefleksyjnym trwaniu… Co jednak jeśli cała ta przereklamowana Prawda nie istnieje i jest wiele światów i wymiarów?

Prędzej niż na takich „kulturowych wytworach”, jak orientacja religijna, czy światopogląd, gnoza bazuje na zasadniczym instynkcie umysłowym. Gnostyk w każdym gnostyku tkwi od – a raczej sprzed – narodzin; gnostycy różnią się ciałami, naczyniami, fakturą powierzchni, innymi słowy – uciążliwością wpisanych w ich dany konstrukt przeszkód, które stoją na drodze wykiełkowaniu wewnętrznej zasadzie; pozaświatowej iskrze¹.

wsb23
kolaż aut. Eda Constantine, Panthermodern23 @ tumblr

WSB jako 4-letni dzieciak, w zrobionym przez siebie domku-zabawce po wczesnej pobudce ujrzał małego szarego człowieka: Nie poczułem strachu, jedynie spokój i zdumienie. Burroughs nie uważał tego rodzaju doświadczeń za halucynacje, lecz przesunięcie wizji, tj. znalezienie się percepcji w miejscu pozwalającym na ich dostrzeżenie. Konstrukt ludzki w dużej mierze polega na zamknięciu się – czy wręcz obwarowaniu wobec tego typu postrzegania. Odbywa się to biernie, bo wystarczy zaakceptować tzw. rzeczywistość, pierwotne poręczenie o Porządku rzeczy.

W kontraście do tego, gnoza tj. poznanie nadchodzące „spoza” – z zewnątrz psychiki, świata, czy materii, to głos mogący przybierać dowolną postać, przy czym dla jego recepcji specyficzne jest poczucie obcości, czy zakłócenia w bezrefleksyjności bytu. I tak np. WSB pisał o przekonaniu, że ludzkość jest regularnie infekowana przez wrogie inteligencje:
„Kiedy zagłębiam się w swojej psychice, w pewnym momencie napotykam bardzo wrogą i mocną siłę. (…) Gdy tylko zbliżasz się do czegoś ważnego, właśnie wtedy odczuwasz inwazję i w ten sposób wiesz, że coś jest na rzeczy.

Poczułem się jak owieczka idąca na rzeź. To nie ja byłem u steru (…) Są nieskończone stopnie opętania. To dzieje się bez przerwy. Musisz stawić temu czoła. A to możesz uczynić tylko, gdy wymieciesz słowa. Nie kłócisz się (…) Musisz pozwolić temu przepłynąć. To trudne, szalenie trudne; ale powiem wam jedno: Zamiast prób oporu odrywasz się i pozwalasz temu przepłynąć.” (z: A Report From the Bunker).

Prawdziwie, stanowiąco ludzkie jest więc stawienie czoła temu, co stanowi wewnętrzne zanieczyszczenie i zmierzanie do oczyszczenia postrzegania (w hermetyzmie przy pomocy nous – „umysłu” – cząstki boskiego intelektu).

Studio Rzeczywistość, ten zakamuflowany, opaczny labirynt kłamstwa, przez współczesnych Burroughsowi myślicieli i pisarzy – częściej przywoływanych, bo mniej niebezpiecznych – jak np. George’a Orwella czy Aldousa Huxleya, nie został zdekamuflowany tak źródłowo i dogłębnie. Wizje Orwella i Huxleya były zakrojonymi na szeroką skalę utopiami, roszczącymi sobie jednak pretensje do rzetelności naukowej. Tymczasem WSB nie potrzebował uciekać się do tworzenia zwartych struktur i usystematyzowanych opracowań. Zamiast tego, z pomocą irracjonalnego chaosu swej eksperymentalnej prozy, podmywał fundamenty wiary w odgórnie narzucaną wersję światowego „porządku”.

wsbchaos
Chaos Triumphant, ręcznie wyk. kolaż aut. Eda Constantine – tumblr

 

Władza, Kontrola; Burroughs zawsze miał ją na oku, nie nabierając się na jej kamuflaż, preparowany coraz bardziej pokrętnymi środkami, stosownie do intensywności zamroczenia postrzegania jej “podopiecznych”. Z metodyką i precyzją wykwalifikowanego medyka, przeprowadzał metafizyczną sekcję politycznego Frankensteina nowoczesności. Poprzez organy ku tkankom, nie pomijając prawideł metabolizmu tego tworu; któżby jednak chciał znać wyniki intelektualnej autopsji, skoro uczciwe zastosowanie się do takowych implikowałoby odstępstwo od wszelkich rzucanych przez Kontrolę ochłapów?

Prace WSB o specyfice utopijnej (The Wild Boys, 1971 i Cities of the Red Night, 1981) wykluczają szanse powodzenia realizacji utopijnego ładu w formie innej niż odizolowana oaza, co Hakim Bay nazwałby “tymczasową strefą autonomiczną”. Kolonia Libertacja – znana z ostatniej książki autora – Cienia szansy – odseparowana zona, której mieszkańcy są wolni od ingerencyjnego nadzoru struktur społecznych, obrazuje libertariańską „moralność” WSB, opartą na przysposobionym przez niego za młodu charakterologicznym pojęciu Johnsona (zawartym w autobiografii Jacka Blacka pt. You Can’t Win, 1926). Tak oto skrótowo opisywał ten typ człowieka:

Dobry wałkoń i złodziejaszek (jako sposób bycia); wypełnia swoje zobowiązania, jego świat jest dobry, a on jest solidnym partnerem w interesach. Pilnuje własnego interesu. Nie należy od ludzi węszących, samowładnych i problematycznych. Udzieli pomocy, kiedy takowa jest potrzebna.

Czy na indywiduach tego rodzaju Burroughs oparłby swą tymczasową strefę autonomiczną? Gnostyczne praźródło autonomii, suwerenności samej w sobie to „pneuma” tj. tkwiąca w człowieku iskra nieskończoności. W zależności od jej stężenia, gnostyk koncentruje się na duchowym postępie, nie odrzucając możliwości zewnętrznej pomocy, ale nie zdając się wyłącznie na łaskę odgórnego zbawcy.

Zjawisko gnostycyzmu, oparte na esencjonalnym stosunku do egzystencji, przybierało przeróżne formy, wśród których doniosłością historyczną i naciskiem na dualizm² wyróżnił się manicheizm. Nawet jeśli nie mylić dualizmu z moralnością, jak go pogodzić z takimi aspektami życia Burroughsa, jak (przypadkowe) zastrzelenie żony, jego politoksykomania (z naciskiem na opiaty), homoseksualizm, eksperymenty z yage, czy fascynacją nieortodoksyjnymi teoriami Wilhelma Reicha nt. energii orgonu?

Wszystkie te „tegesy” są często redukcjonistycznie stosowane do kwestionowania znaczenia twórczości WSB. Działa tu ta sama, intelektualnie niemęska zasada, poprzez którą np. niektórzy deprecjonują myśl Fryderyka Nietzschego, przywołując co pikantniejsze szczegóły z przebiegu jego choroby psychicznej.

Dopatrywanie się jakiejkolwiek niekonsekwencji w diagnozie gnostycyzmu myśli Burroughsa to zajęcie godne płytkich moralizatorskich umysłów. Fakt, że gnostycyzm w pewnym sensie uległ żydowskiej transmutacji w chrześcijaństwo w żaden sposób nie przemawia bowiem za judeochrześcijańską naturą jego wskazań moralnych (a o ile o takowych w przypadku gnostycyzmu może być mowa, to tylko w warstwie egzoterycznej, która najsilniej uobecniła się wraz z ekspansją manicheizmu).

wsbkolarz1
kolaż WSB z Brionem Gysinem

Dobro i Zło / Światło i Ciemność w gnostycyzmie nie znajdują prostych definicji, ani przekładni na hierarchię sposobów „prowadzenia się”. Wszystkie aspekty życia Burroughsa, podpadające pod kategorie odstępstwa i „grzechu”, gryzą się ze światopoglądem ludzi nie mających pojęciach o ezoterycznej gnozie, rzeczona bowiem popiera wszelkie rodzaje aktywności duszy, ciała i umysłu, które prowadzą do poznawania własnej natury.

Tożsamość gnostyka przekracza pojęcie i granice jednostkowej osobowości, zupełnie jak przekracza całą późniejszą myśl chrześcijańską, jak i wszelkie pokraczne budowle wyrosłe na jej gruncie, który wszak stał się fundamentem Kontroli. I tak centralną osnową wszystkich noweli Burroughsa nigdy nie jest określona osobowość, lecz właśnie nieustanna wojna pomiędzy Wolnością, a Kontrolą; Chaosem, a stagnacją materii – i dopiero tu można dopatrywać się analogów „dobra i zła”.

Manichejczyk wierzy w faktyczną walkę dobra ze złem, która to utarczka nie jest wieczna, jako że jedna ze stron prędzej czy później na tym szczególnym obszarze zwycięży. Wraz z chrześcijanami oczywiście nastąpiła potworna inwersja wartości, gdzie najobrzydliwsi z ludzi są wypychani jako wzór cnoty do naśladowania przez każdego… (wypowiedź WSB z wywiadu przeprowadzonego przez Gregory’ego Corso)

Manichejska koncepcja świata jako ofiary poniesionej podczas prekosmicznego kataklizmu, posiadającej funkcję alchemicznego tygla, w którym następuje proces oddzielania dwóch przeciwstawnych esencji (notabene na przekór terminologii opracowań naukowych, Materia i Chaos wydają się tu znacznie ściślejszymi terminami niż Zło <> Dobro, jednak to już podejście okultystyczne, a nie akademickie), akcentując aspekt kotła i przemieszania, znajduje doskonałe odzwierciedlenie w sposobie ukazywania świata w twórczości WSB. Zło udaje dobro i vice versa.

W gestalcie burroughsowskiej prozy armię Archontów – zarządców kosmicznego więzenia – tworzą monoteiści i ich politykierzy. Tymczasem gnostycy to błąkające się bandy przestępców i złodziejów. Wizjonerzy, ci, którzy osiągnęli pierwotną gnozę, potrafią przejrzeć iluzje utkane przez Kontrolę, rozpoznać twarz wroga i dążyć do prawdziwej wolności. Notorycznie stosują nieortodoksyjne i pozornie obłąkane metody zrzucania hipnotycznych kajdan kontroli.

Wśród metod, czy narzędzi przydatnych w osiągnięciu tego celu, można wymienić: zmianę stanu świadomości poprzez środki psychoaktywne, energię orgonu, analityczną i rekonfiguratywną metodę cut-up, i wreszcie magię. Magia to najstarsza technika transcendowania przyczynowo-skutkowej szarej maszynowni; to nader problematyczny termin, zwłaszcza w czasach… w czasach.

Tytułem dookreślenia, pasuje w tym miejscu zwrot magia hermetyczna, tyleż samo jednak, co jej nowożytna transmutacja, czyli magia chaosu. Oto niektóre z narzędzi gnostyka dwudziestego wieku. Za ich pośrednictwem można dążyć do ustanowienia autonomicznej strefy, czerpiąc frajdę z „bystrzenia znaków”, parafrazując kluczową sentencję trzeciego rozdziału Nova Express: I możesz dojrzeć bystrzejące znaki (the marks wising up), gromadzące się w ponurych grupkach, których szemranie narasta.

Archonci uobecniają się na Ziemi pod postacią zainfekowanych przez pasożyty świrów kontroli, których Burroughs trafnie nazywa „shitsami”: “Twierdzę, że zło całkiem dosłownie jest wirusowym pasożytem zajmującym pewien obszar mózgu, który możemy nazwać PRAWYM centrum. Oznaką typowego shitsa jest to, że musi mieć rację (prawo).”
Shitsowie mają obsesję na punkcie wtryniania się w cudze sprawy. To typ społeczniaka – księdza, prawnika; niezdolni do obrania honorowej ścieżki jadem das seine. Wszelkimi środkami dążą do zapobiegnięcia próbom „rozbudzenia znaków”.

I tak oto w Nova Express Operacja Totalnej Ekspozycji jest próbą odsłonięcia iluzorycznej kurtyny, która zapobiega obnażeniu zainfekowanego pasożytami Studia Rzeczywistości. W pierwszym rozdziale inspektor J. Lee przemawia do ludu: Co was tak wystraszyło, że wpadliście w czas? W ciało? W gówno? Powiem wam: “słowo”. Obce Słowo “ten” (“the”). Słowo Obcego Wroga, “ten” zniewala was (“thee”) w Czasie. W Ciele. W Gównie. Więźniu, wyjdź. Wielkie niebiosa stoją otworem.

Wprawne oko Burroughsa dualistycznie cyzeluje jeszcze jedno diametralne rozróżnienie w naturze ludzkiej – coś tak banalnego jak podział na płci (wg gnostyków będący następstwem upadku pierwotnego nadludzkiego androgyna) również sprzyja knowaniom Archontów:
Burroughs przypisuje polaryzacji energii reprodukcyjnej strukturę binarnej opozycji, która prowadzi dwie niekompatybilne płci do ciągłego konfliktu, który z kolei przekłada się na wsiąkanie energii twórczej w ślepy zaułek pasożytniczej ekonomii opartej na władzy i własności. (Lydenberg – Literary Form and Theory in the Radical Writings of William S. Burroughs)

Człowiek jest zaiste produktem finalnym. Nie dlatego, że homo sap stanowi apogeum perfekcji, przed którym sam Bóg sapie z trwogą – „Nie mogę zrobić nic więcej!” – lecz dlatego, że Człowiek jest nieudanym eksperymentem, który utkwił w ślepym biologicznym zaułku i nieubłaganie zmierza do wymarcia” (Zachodnia kraina – przekł. wł.)

WSB podzielał również gnostycką wiarę w reinkarnację oraz przeświadczenie, że narodziny to najgorsza rzecz, jaka może się przytrafić; coś, czemu należałoby zapobiec.
Drzwi zamykają się za tobą i zaczynasz sobie uświadamiać, gdzie jesteś. Ta planeta jest Obozem Śmierci… Drugiej i Ostatecznej Śmierci. (Zachodnia kraina, j/w) Czy są drogi wyjścia z tej fatalnej sytuacji, gdzie nawet Apokalipsa wydaje się niekulturalnie spóźniać? Prace WSB są przede wszystkim wołaniem o przebudzenie.

Rozdział drugi Nova Express: Więźniowe, wyjdźcie, jest otwartym listem do „ziemian”, podpisanym przez inspektora Lee. Z waszą pomocą możemy przejąć Studio Rzeczywistość, a więc ich uniwersum Strachu, Śmierci i Monopolu. Jedyną drogą ucieczki dla ludzkości ma być biologiczna mutacja, ewolucyjny skok w nieznane. Problem nie może zostać rozwiązany swoimi własnymi środkami. Ludzki problem nie może zostać rozwiązany ludzkimi środkami. (Zachodnia kraina)

wsb2014_31
WSB i Brion Gysin w trakcie odprawiania rytuału w Maroku

W Third Mind – kolaboracji z Brionem Gysinem, Burroughs opisuje demiurgiczną postać Mr Bradly’ego – Mr Martina, przewodzącą Nova Mob (czyli shitsowej tłuszczy przeciwstawnej johnsonowej Nova Police), przydając jej otwarcie gnostyczną charakterystykę: W mojej mitologii jest to Bóg, który zawiódł, Bóg dwuczęściowego konfliktu, stworzonego, aby utrzymać na scenie stary, zużyty show, Bóg Arbitralnej Władzy i Ograniczenia, Zniewolenia i Presji; potrzebujący poddanych, potrzebujący tych, których określa „swoimi ludzkimi psami”, traktując ich z pogardą oszusta wobec swojej ofiary – Jednak pomnij, że oszust potrzebuje Znaku, zaś Znak nie potrzebuje oszusta – Mr Bradly-Mr Martin potrzebuje swoich „psów”, „chłopców na wysyłki”, swoich „ludzkich zwierząt” – potrzebuje ich, bo jest literalnie ślepy. Oni natomiast go nie potrzebują. W moim systemie mitologicznym Mr Bradly-Mr Martin zostaje obalony poprzez rewolucję swoich „psów”.”

W Zachodniej krainie z łatwością natrafiamy na kolejny dowód gnostycznego rdzenia prac Burroughsa, w tym przypadku (zupełnie jw.) wyraźnej implementacji idei demiurga, będący wyrazem skrajnego odrzucenia starotestamentowego boga (określanego przez gnostyków mianem Ialdaboath): “Weźmy pod uwagę Jednego Boga – Wszechświat (One God Universe: OGU). (…) Wszechmocny i wszechwiedzący, może zrobić wszystko, więc nie może zrobić nic, jako że akt działania wymaga opozycji. On wie wszystko, więc nie pozostało Mu nic do poznania. Nigdzie nie może podążyć, jako że jest kurewsko wszędzie, niczym krowie gówno w Kalkucie.

OGU jest nagraniem wszechświata, którego On jest nagrywającym. To płaskie, termodynamiczne uniwersum, jako że z definicji nie ma w nim żadnego tarcia. Wytwarza ona zatem takowe: konflikt, ból, strach, choroby, wojny, starość i Śmierć.”

W kontraście do powyższego, Burroughs zarysowuje wizję Magicznego Uniwersum – Uniwersum wielu bogów, często tkwiących w konflikcie. Paradoks wszechmocnego, wszechwiedzącego Boga, który dopuszcza obecność cierpienia, zła i śmierci, nie ma tu miejsca (My Purpose Is to Write for the Space Age, str. 268)

Zupełnie jak gnostycy, Burroughs postuluje, że poprzez wejście w kontakt z tym magicznym uniwersum, można oswobodzić się od OGU / Kontroli; zaś poprzez praktyki odwirusowania jaźni, można przygotować się do wysiłków mających na celu samoprzebóstwienie (notabene najwyższy cel praktykantów LHP – Ścieżki Lewej Ręki).

Jednakże wstąpienie do gnostyckiego Królestwa (Pleromy), w żadnej mierze nie jest gwarantem – wiedzie ku temu najbardziej niebezpieczna ze wszystkich podróży. Bogowie zatrzymali wszystkie klucze i dopuszczają tylko faworyzowanych śmiertelników (The Place of Dead Roads, str. 171) – zupełnie jak w egipskim systemie Księgi Umarłych. Metaforyczny klucz nie otwiera wrót do jednego li tylko objawienia. Jak tylko znajdziesz klucz, przed tobą będzie nie jeden ogród, lecz wiele ogrodów, ich nieskończoność.

Kto jednak w ogóle natrafi na trop tej ścieżki, dopóki nie wywalczy sobie choć osobistej autonomii od zatęchłego lochu Kontroli? Inspektor Lee przez całe „Nova Express” ostrzega przed najbardziej zdradliwymi narzędziami Motłochu: Ich narkotyki są trucizną zaprojektowaną by transmitować ku Orgazmicznej Śmierci i Piecom Nova – Trzymajcie się z dala Ogrodu Rozkoszy – To ludożerna pułapka, przetwarzająca na zieloną maź – Odrzućcie ich ersatzową Nieśmiertelność – Rozpadnie się zanim wydostaniecie się z Wielkiej Składnicy – Przepłukiwanie się ich narkotykiem spycha do rynsztoka – Zatruwają i monopolizują halucynogeny – nauczcie się je robić bez żadnego chemicznego ziarna – Jedyne, co oferują, to ekran przesłaniający drogę ucieczki z kolonii, którą tak haniebnie zarządzają.

EPSON MFP image
The Universe wants to play, ręcznie wyk. kolaż, aut. Ed Constantine – tumblr

Rola substancji psychoaktywnych jest tu trudna do przecenienia. Należy mimo to zwrócić uwagę na jej dwojaki charakter; nałóg – zwłaszcza opiatowy (choć doniosłość owego w życiu Burroughsa już jest uzależniona od specyfiki narkomanii panującej za czasów jego największej aktywności, jak również predyspozycji charakterologicznych) – jest potencjalną pułapką, pochłaniającą co prawda w różnym tempie – ale i możliwą do przezwyciężenia przy ogromnym wysiłku siły woli.

Nie przypadkiem takie rewolucyjne – z uwagi na skuteczność – formy terapii uzależnienia od opiatów/opioidów – jak chociażby zachwalana przez Burroughsa terapia apomorfinowa, są przemilczane i tłamszone. Dzieje się to za sprawą tych samych politycznych nacisków, które zapobiegły zrewolucjonizowaniu całej psychiatrii, wykluczając (na przekór ich udokumentowanej naukowo skuteczności terapeutycznej) wykorzystanie takich środków, jak DMT, LSD-25, czy MDMA; podobnie jak z ibogainą, stanowiącą najprawdopodobniej najskuteczniejszy dostępny obecnie środek leczący z uzależnień.

Jedną z najperwotniejszych gnostycznych metafor jest ta mówiąca, że diament nie może ulec zanieczyszczeniu poprzez błoto. Ze wstępu do Nagiego lunchu: Nie kąpałem się od roku, nie zmieniałem odzieży, ani nie zdejmowałem jej, chyba żeby wbić igłę w szare, drewniane, włókniste ciało, co powtarzało się co godzina. Nigdy nie porządkowałem ani nie odkurzałem pokoju. Puste pudełka po ampułkach i śmieci sięgały aż do sufitu.

Totalna degrengolada? Dorobek twórczy WSB z wglądem w jego życiorys wskazują, że – choćby i zanieczyszczony – pokarm bogów znalazł jednak godnego adresata, a dawka trucizny nie okazała się zbyt wielka. Inspektor Lee bowiem, podobnie jak chociażby Aleister Crowley, posiadał niesamowitą duchową żywotność; być może to jakiś paradoksalny atawizm androgynicznej nieśmiertelności: trucizny nie infekowały rdzenia, a jaźń nomen omen wzbogacała się podczas chemicznie napędzanych wypraw poza granice ludzkiego postrzegania.

Mimo że „(opiatowy – dop. n.) narkoman żyje w krainie, gdzie nie ma bólu, seksu ani czasu” (List Mistrza Narkomanii) narkotyki jako takie nie niosą gnozy per se. Jak czytamy w „10 głównych zasadach gnostycznego objawienia” Philipa K. Dicka: Każdy z nas ma nieupadły boski odpowiednik, który może wyciągnąć ku nam dłoń, aby nas obudzić.

Prawdopodobieństwo nawiązania tego kontaktu wzrasta po pierwsze poprzez „odczucie” tego wołania, a dopiero po któreś-tam, via narkotyki – z naciskiem na halucynogeny. Na horyzoncie zdarzeń jest ujrzenie przebłysku Pleromy, Chaosu, innych światów i wymiarów, dalej – wysnucie wniosków, pozyskanie inspiracji, przekonfigurowanie postrzegania itd. Reprogramowaniu świadomości obok halucynogenów sprzyjają techniki szamanistyczne.

Padło odniesienie do tekstu P. K. Dicka, a że w przypadku obu pisarzy na podstawie ich książek można powziąć przeświadczenie, że byli zapalonymi praktykantami halucynogennych tripów, warto wspomnieć, że Philip raptem parokrotnie zażył LSD, a jego przedmiotem jego głównego psychoaktywnego romansu była amfetamina; zaś WSB egzystował głównie w opiatowo-haszyszowej krainie, a jego halucynogenne wyprawy pozostawały na dalszym planie, przynajmniej w sensie ilościowym.

Choć „dyktator o żelaznej woli to archaizm”, nie jesteśmy po prostu ofiarami demokratycznej tyranii; świat współczesny jest konstruktem nastawionym na wyeksterminowanie wolności myśli. Mylenie starego typu władzy z obecnym obłąkaniem Kontroli to jak poczytywanie eksplodującego nowotworu za zanikającą narośl.

W poniższym fragmencie zarysowuje się paradoksalny konserwatyzm Burroughsa, jego ponadczasowa, esencjonalna, metapolityczna – nazwijmy to… duchowość, transcendująca ideologie ogółem, czy ich poszczególne aspekty, jak np. prymitywny rasizm i inne tego typu operatywy współczesnej pseudoprawicy (co jest notabene kolejnym wskaźnikiem na stopień przemieszania w manichejskim tyglu świata stworzonego, o czym ciekawie pisał inny nowożytny gnostyk, a przy okazji tzw. narodowy bolszewik – Aleksander Dugin³).

Podstawowy mechanizm novy jest bardzo prosty: zawsze wytwarzać tak wiele nierozwiązywalnych konfliktów, jak to tylko możliwe i zawsze wzmagać istniejące już konflikty – Odbywa się to poprzez składowanie na tej samej planecie form życiowych o niekompatybilnych warunkach bytowych – Oczywiście nie ma nic „niewłaściwego” w jakiejkolwiek dowolnej formie życia, jako że „niewłaściwość” znajduje odniesienie tylko do konfliktów z innymi formami życia – Sęk w tym, że te formy nie powinny przebywać na tej samej planecie – Ich warunki życia w obecnej postaci czasowej są zasadniczo niekompatybilne, zaś robota Motłochu Novy polega dokładnie na tym, aby utrzymać ten stan rzeczy, tworzyć i rozjątrzać konflikty, które prowadzą do eksplozji planety (…)

– W dowolnym danym czasie aparatura nagraniowa przerabia naturę absolutnej potrzeby i dyktuje stosowanie broni totalnych – Takich jak ta: Wziąć dwie przeciwstawne grupy nacisku – Nagrać najbardziej brutalne i odgrażające się stanowiska jednej grupy względem drugiej i odtworzyć to tej ostatniej – Nagrać odpowiedź i dostarczyć ją z powrotem pierwszej grupie – W tył i naprzód pomiędzy przeciwstawnymi grupami nacisku – Ten proces jest znany jako „feedback” – Możesz dostrzec jego działanie w każdej zadymiastej spelunie – a ściślej rzecz biorąc w każdym konflikcie – (…) W całym moim doświadczeniu oficera policyjnego na żadnej planecie nie widziałem tak totalnego strachu i degradacji – Zamierzamy aresztować tych kryminalistów i przekazać ich Wydziałowi Biologicznemu do wskazanych przeróbek.

EPSON MFP image
Choronzon, ręcznie wyk. kolaż aut. Ed Constantine, tumblr

W powyższych treściach można z powodzeniem upatrywać wartości satyrycznych, metaforycznych, czy literackich, w swej istocie kryją one jednak kod, pod którym kryje się nie jakaś tam ostygła prawda, ale samo poznanie (gnosis) jako trajektoria promienia przeszywającego kłamstwa „rzeczywistości”. Czy jest zatem coś mniej fikcyjnego w swych metafizycznych wskazówkach, niż „eksperymentalne science fiction” Burroughsa?

Pomimo sukcesywnego intoksykowania swojej psyche wysokimi dawkami środków otwierających wrota do zmienionych stanów świadomości, jak również pomimo jego wieloletniej zażyłości z opiatami, która każdego z takich nieszczęśników prędzej czy później prowadzi poprzez rozpadliny własnego ja, umysł WSB pozostał czysty, przenikliwy i nade wszystko twórczy aż do późnej starości. Nałóg opiatowy jest najlepszym testem na jakość człowieczeństwa i WSB go zdał na medal (tymczasem autor tego tekstu wziął rozbrat z rzeczonymi procederami, od kiedy kapnął się, że ma dla kogo żyć i się zmieniać).

Zatem odczytywanie prac WSB w takim czy innym kontekście: jako nowatorskiej literatury, spaczonego science fiction, czy nawet interpretowanie ich na tym samym, powierzchownym poziomie, ale przy innym kolorycie wartościującym, udowadnia zwyczajnie niedostatki przenikliwości interpretatora. Twórczość Williama Sewarda Burroughsa to bowiem XX-wieczny analog gnostyckich apokryfów.

nichtig / wyklucznik / katastrof / panoramix / levvyatan

Przypisy:

1/ „(..)to, czym naprawdę jesteśmy, poza naszym dowodem tożsamości, nawet poza naszym własnym obrazem samego siebie  – jest małym, ognistym fragmentem naszego prawdziwego Wyższego Ducha.” (Proces inicjacji, Oryginał angielski © 2000 Romero Lorenço da Cunha, źródło: http://franzbardon.pl/procesinicjacji.php)
2/ Zauważmy tu – chociażby za Krzysztofem Matysem – iż w przypadku gnostycyzmu może być mowa – w przeciwieństwie do religii o korzeniach semickich – tylko o dualiźmie antykosmicznym. „Gnostycki Bóg przeciwstawiony został światu. Jego natura jest inna niż natura kosmosu. Bóg nie odpowiada za powstanie świata i nie sprawuje nad nim zwierzchnictwa. Świat materii jest dziełem bytów niższych (Archontów). W kosmosie to one dzierżą władze. Bóg gnostyków jest pozaświatowy, jest oddzielony i ukryty.” – za: Gnostycyzm. Próba definicji – K. Matys, gnoza.pl 2006
3/ Np. esej „Gnostyk” (http://www.legitymizm.org/mlodziez_imperium/MI006/zasoby/32.html), czy „Od świętej geografii do geopolityki” – tłum. z ang. KS – Reakcjonista nr IV (tradycjonalizm.net) – zwł. podrozdziały „Ludzie Północy” i „Ludzie Południa”. Niespecjalnie zapowiada się na to, aby prędko ukazał się polski przekład jakiejkolwiek książkowej publikacji Dugina, choć ostatnio dało się zauważyć taki paradoks, jak obecność fragmentu jego wykładu nt. przyszłości geopolitycznej Ukrainy w „Angorze”.

Bibliografia:

Eseje:
1/ William S. Burroughs: 20th Century Gnostic Visionary – Robert Guffey – New Dawn Magazine No.99 (XI/XII 2006) – http://www.newdawnmagazine.com/articles/william-s-burroughs-20th-century-gnostic-visionary
2/ Burroughs-ian Gnosticism: In His Own Words – Sven Davisson – Ashé Journal, Vol 4, Issue 3, s.469-483, 2005 – http://ashejournal.com/index.php?id=32

WSB:
Nova Express
The Western Lands (Zachodnia Kraina, pol. Przekład P. Lipszyc, wyd. Świat Książki 2009)
The Place of Dead Roads (Miejsce Martwych Dróg, dotychczasowo niewydane w III Rzeczy)
Third Mind (wyraz z Brionem Gysinem)
The Wild Boys (1971) (Dzicy chłopcy, dotychczasowo niewydane w III Rzeczy
Cities of the Red Night (1981) (Miasta czerwonej nocy, dotychczasowo niewydane w III Rzeczy)

wsBURROUGHS-PHOTO-1-facebook

! .:. BONUS .:. !

7 okultystycznych technik WSB miażdżących rzeczywistość

Technika #1 – Rób łatwo

Najbardziej wypróbowaną techniką Burroughsa była praktyka “Robienia łatwo”, to jest, przetrenowania twojego mózgu to wykonywania wszystkiego w najmniejszej liczbie kroków. Jak to ujął Burroughs, “[robienie łatwo] zwyczajnie oznacza robienie cokolwiek robisz w najłatwiejszy, najbardziej zrelaksowany sposób, jaki możesz uzyskać, będący zarazem najszybszym i najbardziej wydajnym sposobem.

Dla najprostszego sposobu przyswojenia tego istotnego okultystycznego konceptu, sprawdź krótki film Gusa Van Santa wyjaśniający dyscyplinę Czynienia Łatwo, poniżej. Może Ci to zaoszczędzić lat życia!

Technika #2 – Kontrola Snów

Burroughs napisał dziesiątki powieści, a wszystkie z nich są przepełnione niesamowitymi, halucynacyjnymi obrazami, która wystawia większość mainstreamowych pisarzy science fiction na wstyd.

Część jego symboliki była najpewniej zaczerpnięta z eksperymentów narkotycznych, zwłaszcza z Ayahuaską. Ale wiele z niej było zaczerpnięte z jego snów – Burroughs wiernie prowadził dziennik snów i wykorzystywał materiał z niego jako benzynę pisarską.

W filmie powyżej William wyjaśnia sztukę kontroli snów.

Technika #3 – Cut-up

Czymś kluczowym dla życia Williama S. Burroughsa, jego magii i światopoglądu był cut-up, technika stworzona przez jego przyjaciela i współpracownika Briona Gysina.
Cut-upy są sztuką cięcia tekstu i obrazów, a wtedy przestawiania ich aby stworzyć nowe, niespodziewane układy. Robiąc tak, Burroughs czuł, że może zdestabilizować język i dotrzeć bliżej prawdy. Ta technika magiji chaosu pozwalała Burroughsowi i Gysinowi patrzeć w kod źródłowy rzeczywistości, co przez wieki było wyzwaniem magików i alchemików. Technika ta została zaadaptowana później przez ludzi takich jak David Bowie, Iggy Pop i pisarz William Gibson – po prawdzie, cut-up był wykorzystywany przez niezliczonych artystów wszelkich profesji, aby obudzić masywną kreatywność, gdy bili głową o ścianę.

Obadaj niesamowity film Burroughsa i Gysina z 1966 roku – Cut-upy, który dosłownie demonstruje rzecz /powyżej.

Technika #4 – Maszyna snów

Kolejnym wynalazkiem Gysina, który został zaadaptowany i opanowany do mistrzostwa przez Burroughsa była Maszyna Snów, obracający się cylinder światła, który może indukować niesamowite wizje.
Burroughs często pisał o Maszynie Snów w swoich praca i używał jej efektów, aby wygenerować większość ejdetycznej symboliki, która wypełnia jego powieści. Brion Gysin miał nadzieję na wypromowanie swojego wynalazku w hipermarketach i umieszczenie go w każdym amerykańskim domu zamiast telewizora. Szlachetny pomysł, ale nigdy nie wypalił (koniec końców nie da się nadawać reklam w Maszynie Snów) – jednakże w następnych latach i dekadach, Maszyna Snów pozyskała kult wyznawców. Nawet Kurt Cobain się do nich zaliczał.

Za niewielką kwotę pieniędzy możesz zbudować własną Maszynę, działającą zupełnie tak, jak profesjonalnie wykonany model. Sprawdź nasz >poradnik< jak taką zbudować.

Technika #5 – akumulacja energii orgonowej

Kolejną z fascynacji Williama była energia orgonowa Wilhelma Reicha i jej akumulatory. Reich, student-renegat Zygmunta Freuda, wierzył, że odkrył jak kontrolować i zaprzęgać energię seksualną, lub „orgonową”, która stanowiła cząstki energii seksualnej nazwane „bionami”.
Reicha prześladowano w latach pięćdziesiątych, jego laboratorium zostało zniszczone przez rząd USA i ostatecznie został wtrącony do puchy (gdzie zszedł). Burroughs później odkrył i opanował pracę Reicha, wybudowując nawet własne pudło akumulatorowe – w którym spędzał wiele czasu, siedząc i paląc kif, lub skrystalizowane THC, pisząc. Burroughs zaprzysiągł orgonowi i wykorzystywał go w swoich powieściach jako metaforę przełamywania antyseksualnych kontrolerskich mocy społeczeństwa.

Technika #6 – Totalne Skupienie na Zdestabilizowaniu Kontroli

Burroughs łączył wszystkie swoje eksperymenty w imię centralnego zadania: destabilizacji i zniszczeniu kontroli.
Jak Gnostycy, Burroughs postrzegał świat jako zasadniczo mechanizm kontroli, lub pułapkę. Widział swój cel, jako kompletne złamanie i zniszczenie tego systemu kontroli. Poprzez kontrolę, Burroughs miał na myśli naturę rzeczywistości samą w sobie, i razem ze swym współpracownikiem Gysinem, nie zaakceptowaliby nic poza jej kompletną destabilizacją i zniszczeniem. Poprzez to jest jednym z jawnych dziadków magiji chaosu.

Wideo powyżej zawiera utwór z albumu DJ’a Spooky’ego Rhythm Science, z uczestnictwem Scannera, znanego też jako Robin Rimbaud. Sampluje Williama opisującego swoje pięć kroków do zmiażdzenia rzeczywistości. Są to:
1. Ogłoś nową erę i rozpocznij nowy kalendarz.
2. Zamień obcy język.
3. Zniszcz lub zneutralizuj obcych bogów.
4. Zniszcz obcą maszynerię kontroli rządowej.
5. Odbij dobra i ziemie od poszczególnych obcych.

Technika #7 – Magija Chaosu

Burroughs był nie tylko jednym z przodków magiji chaosu, ale także poważnie praktykował jej dyscypliny w latach osiemdziesiątych, zagłębiając się w prace Petera Carrolla, dołączając do jego zakonu Illuminatów Thanaterosa (Burroughs został pochowany z pierścieniem z gwiazdą chaosu otrzymanym od zakonu), oraz robiąc regularne i zdyscyplinowane eksperymenty z technikami Carrolla. Poruszył te eksperymenty w swoich późniejszych powieściach, zwłaszcza w swojej ostatecznej trylogii, złożonej z Miejsca Martwych Dróg, Miast Czerwonej Nocy i Zachodniej Krainy.
Fascynacja WSB magiją chaosu wzięła się z jego uprzednich eksperymentów z Gysinem w Tangierze w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych oraz jego zainteresowaniu wykorzystaniem technik buddystycznej medytacji, których nauczył się od tybetańskiego nauczyciela Chögyama Trungpa w latach siedemdziesiątych. W latach osiemdziesiątych Burroughs odkrył magiję chaosu i odkrył w niej wymodelowaną dyscyplinę, która połączyła jego poprzednie eksperymenty.

Za: Ultraculture

tłum. katastrof

004-william-burroughs-theredlist

Aleksandr Dugin i śmierć globalizmu

Aleksandr Dugin, mózg Vladimira Putina, jest politycznym naukowcem, którego idee zainspirowały rosyjską politykę zagraniczną. Rozkochał natywistyczne, alternatywno-prawicowe elementy wskroś Europy. Jego Czwarta Teoria Polityczna jest mapą drogową do zrozumienia teoretycznych podstaw imperialistycznych przedsięwzięć Putina i testamentem różnic pomiędzy neoliberalnym ładem Europy, a nowatorską pseudo-ideologią (duginizmem), która obecnie oddziaływa na Rosję. Filozofia Dugina jest, jak przyznaje, niekompletna. Jego książka zatem jest początkiem konwersacji – próbą zainspirowania “politycznej kreatywności” – ponad fałszywymi fundamentami cywilizacji Zachodu, złem globalizmu i nad próbą ponownego przemyślenia samych procesów historycznych.
dugin

Trzy główne ideologie XX wieku walczyły ze sobą w imię supremacji: liberalizm, komunizm, faszyzm. Te teorie toczyły bitwy w wojnach, w tym w Zimnej wojnie, a ostatecznym zwycięzcą został liberalizm. Po sukcesie liberalizmu, “byłoby logiczne założenie, że polityka stanie się liberalna” (Dugin, 2009, str. 4). Jednakże, Dugin zauważa osobliwość wewnątrz liberalizmu. Po swoim zwycięstwie liberalizm przestał być ideologią polityczną; raczej przekształcił się “w sposób życia”, “przeniósł się z poziomu idei, programów politycznych i deklaracji i wkroczył w sam makijaż rzeczywistości społecznej”. Zatem, liberalne pojęcie indywidualizmu zostało zmapowane na każdą wyobrażalną (uprzednio) kwestię zbiorowej tożsamości; płeć została przeniesiona z dwójkowego do wielopostaciowego, heterodoksyjnego spirytualizmu, a ateizm zastąpił tradycyjną religię, marsze homoseksualnej dumy teraz uprawomocnione przez społeczeństwo – to prowadzi do postmoderny konstytuującej nowe „jądro liberalizmu”. Zaś aby walczyć z tą nową rzeczywistością społeczną należy stworzyć nową, czwartą teorię polityczną.

Dugin zaciekle buntuje przeciw hipotezom fukuyamowskiego Końca Historii. Hipoteza ta przyjmuje, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm jest należytym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesu, który jak wierzy „istnieje jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowym, nieadekwatnym procesem, procesem, który jak wierzy istnieje „jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy. Hipoteza zakłada, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm się pasującym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesom, które jak wierzy istnieją jedynie w „ludzkich umysłach” i jest on „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy” (str. 64). Wierzy, że historia jest cykliczna, a nie że podąża naprzód albo stanowi ewolucyjny marsz ku postępowi, w co wierzy Fukuyama.

duginquarta-1

Skoro Dugin wierzy, że (monotoniczny) postęp nie jest możliwy w sensie historycznym, zatem akceptuje, że „postęp społeczny jest niemożliwy” w ogóle i jest zmuszony przyjąć pozycję politycznego relatywizmu – że niemożliwym i nie doradzanym jest osądzanie czynów odrębnej kultury. Ten stosunek jest sam w sobie „amoralny” i „nieadekwatny”, bowiem nie pozwala na potępienie praktyk od odcinania głów do zniszczeń mienia. A ponadto idea Dugina, jawiąca się jako niekonsekwentna (czyżby? – dop. tłum.), że technologia uczyniła zachód perwersyjną nihilistyczną kulturą, z pewnością jest wartościowym osądem.

Dugin jedynie unika jego własnego argumentatywnego boomeranga „kulturalnego rasizmu”, promując ideę głoszącą, że relatywizm kulturalny istnieje pomiędzy kulturami, ale nie wewnątrz nich – on (z rosyjskiej perspektywy) może gardzić Zachodem, ale nie może rzec, że zachód jest obiektywnie rzecz biorąc gorszy.

Powiada: „Problem polega na tym że cała nasza rosyjska historia jest dialektyczną sprzeczką z Zachodem i kulturą Zachodu, bitwą o zapewnienie (niekiedy pojmowaną jedynie intuicyjnie) jej własnej Rosyjskiej prawdy” (str. 30). Zatem, Dugin zmierza do wyrównania wszelkich perspektyw, raczej niż do ich negacji. Idea podążenia za unikalnie rosyjską prawdą afirmuje nam to, że Dugin odrzuca uniwersalizm, oraz że z rosyjskiej perspektywy prawdą jest, że zachód jest dekadencki. I choć idea prawdy relatywnej jest kompletnie nieprzekonywująca, dla Dugina jest filozoficznie konieczna.

Wychodząc od odrzucenia uniwersalizmu łatwo jest pojąć jak Dugin inkorporuje Eurazjatyzm do swojej teorii. Wierzy on, że kulturalnie tubylcze narody słowiańskie powinny się zjednoczyć i odrzucić amerykańską hegemonię i perwersyjność. Jako część tego projektu konieczne (zdaniem lekko polit-poprawnego autora) jest podkopanie „niezaprzeczalnie rasistowskiej idei dwubiegunowości” . Jest to pomocne w wyjaśnieniu Rosyjskiej polityki zagranicznej, która liczy na odbicie starych sowieckich państw satelitarnych, kultywowania Unii Eurazjatyckiej i obrony Rosyjskich mówców na Krymie i we wschodniej Ukrainie.

dugin-islam-eurasianism

W konkluzji, Dugin argumentuje – „projekt dwubiegunowości musi zostać zrealizowany” (p. 120), świat gdzie jedna prawda nie jest większa od innej. Gdzie integralność kulturalna regionów powinna być niezagrożona. Gdzie dyskryminujące traktowanie ludzi – czy byliby homoseksualistami, kobietami lub mniejszościami religijnymi – jest prawidłowe lub nieprawidłowe w zależności od tego, czy kultura doń obliguje. Natywistyczne prawicowe elementy wskroś Europy zauważyły Dugina z tego powodu. Jego idee milcząco zostawiają przestrzeń dla rasizmu i wszelkich form bigotrii. Niektórzy ochrzcili jego przekaz „neofaszysztowskim” – etykieta, którą on odrzuca, zaś ja pragnę również zaznaczyć zgorszenie wobec tego, że myśl Dugina jest u swego źródła anty-zachodnia i stawia wyzwanie projektowi globalizmu ipodstawowym prawom człowieka. Jednak na ten moment brakuje jej specyficznej aprobaty faszyzmu.

Dugin wierzy, że „Czwarta Teoria Polityczna” wstąpi w istnienie jedynie poprzez wolę. Czwarta Teoria Polityczna nie jest nieuchronna, jak w odniesieniu do siebie twierdzi komunizm, ani naturalna, jak głosi liberalizm. Dugin przeczuwa, że świadomi agenci doprowadzą do nowej ery polityki. Strategią dla Dugina jest heidegerrowska idea „Wydarzenia” – które jest momentem przebudzenia – które następuje w momencie, gdy zachód jest u swojego najbardziej nihilistycznego, „finalnego zapomnienia bytu – północy, gdzie nic (nihilizm) zaczyna wyziewać z każdej szczeliny”. Tylko wtedy ludzie zdają sobie sprawę, że potrzebne jest coś nowego i lepszego. Czwarta Teoria Polityczna, Dugin dyskutuje ją z eschatologiczną radością i religijnym zapałem. Zaiste, ta zachwycająca podróż wewnątrz Duginizmu to przypuszczalny punkt końcowy, pozbawiony dowodu, podobnie jak to jest z jakąkolwiek utopijną ideologią (sic! No tak, kukiełki pulityczne USRaeLa i ich postulaty nie mają nic wspólnego z utopią, chyba że pod jej makijażem kryje się degrengolada – dop. tłum.).

Teoreretyczna trafność Duginizmu jest po większej mierze niekonsekwentna wobec jego sukcesu. Jego wyjaśnienie „mutacji” liberalizmu w teorię postmodernistycznego społeczeństwa, skoncentrowanej na jednostce, pomaga wyjaśnić wzrost obecności polityki identytarystycznej (tożsamościowej).
Wytłumaczenie Dugina, że technologia pomaga nakręcać zachodni upadek w nihilizm jest co najmniej koherentne, nawet jeśli subiektywne. Zaś jego podejście do Eurazjatyzmu i relatywizmu – głoszące, że tubylcze kultury nie powinny być narzucane obcym – prowadzi na etycznie podmokły grunt, który jest zależy geograficznie, raczej niż oparty na solidnych podstawach.
Ponadto, Dugin nie podąża zbyt daleko w wyjaśnieniu, dlaczego proces monotoniczny nie istnieje. Podążył za to wystarczająco daleko w wyjaśnieniach, że w/w nie istnieje. Ale wszystkie jego drobne przewiny nie czynią ujmy dla jego ogólnego sukcesu, a on jest tym, co dla niego ma znaczenie.

Co więcej, Dugin to doktor, chemik i psychonauta, autor książek, okultysta Ścieżki Lewej Ręki i działacz zdelegalizowanej partii Narodowo-Bolszewickiej.
Istotnym celem Dugina są wpływy. Dugin pragnął rozpocząć konwersację, a ta konwersacja wpływa na twórców polityki rosyjskiej i demagogów w Europie. Ta konwersacja niesie ze sobą niebezpieczne odmyślenie centralnych wartości demokracji stylu zachodu i wezwanie do obalenia ich. Zaś zachód patrząc jak marzenia globalizmu maleją i oddalają się, niech wie, że śmierć tych marzeń jest po części znana pod imieniem Aleksandra Dugina.

duginzwei

Za: constatus news

tłum. katastrof

Xeper, czasownik, oznacza poszerzenie egzystencji na dalszy poziom istnienia

Fraszka pożegnalna

Brunatna heroina
w zanadrzu ręki finał
ale brunatna heroina
to już nie moja dziewczyna
Studnio maku! Nie napiję się
już z ciebie, bo zbyt poznałem siebie
Choćby SzataniAnieli wołali wgłąb topieli
Wykluwam się, minąwszy rozpadliny swego
ja – obliczu Bogów powiem tak! do cna
i Nocy Płomieni, gdy się przejawi
niezmiennie zmienny wąż niemiłosierny
Żegnaj maku! Za pan brat, acz
swoim widmem mnie już nie strasz.

tiamt

Jedwabiste Poznanie

Migający niebieski język płomienia
a wokół niego tęczowe halo

Postulat bycia sobą, procesowania tożsamości
bywa zawirusowany urojeniami
Należy je odsiać jak połów z sieci Diabła

Należy nie tracić skupienia
na ogniskowej zmiany w hierarchii dążeń
I bez litości transcendować granice
zaprzeszłego, schorzałego ja

Miłość podług Woli nie może
zostać zakryta czerwoną kurtyną
Bo to ona świeci wskroś diamentowych
oczu pradawnego Smoka
Dawcy Poznania

fierySnake

Płonięcie

Jest człowiek, który gdy znajduje szczęście
nie przestaje wciąż szukać
bo jest ogień, który nie gaśnie,
gdy się nasyci

Był włóczęga, który poznał ciemność
I dostrzegł czarny płomień w swojej duszy
Nie przestawał szukać i błądzić,
transgresować
tworzyć, niszczyć i deptać
Zadawać cierpienie i dawać jadowitą miłość

Skończył się, gdy przy ognisku
za drutem kolczastym, w leśnych chaszczach
Pod powiekami ujrzał Tyfona-Seta, płomień w kotle Tubal Kaina,
a poczęty wtedy Syn zrodził się z jego Matki

Są ludzie jak puste naczynia, odwieczna trzoda
Im i podług nich są dyktowane prawa
Ale nie ma Prawa ponad czyń swą Prawdziwą Wolę

Gdy na długo przed świtem gasną płomienie
i wilgotna ziemia pragnie nas połknąć
Płoń na naszych czołach, cudowny Wężu!

Regresja do przeszłych wcieleń – raport z próby

Wpierw doktor Gutowski zbeształ mnie za opublikowanie cytatu z Crowleya z okazji narodzin syna:
Drżyj radością życia i śmierci! Ah! Twoja śmierć będzie śliczna. Ktokolwiek ją ujrzy będzie rad. Twoja śmierć niech będzie pieczęcią obietnicy naszej długowiecznej miłości. Chodź! Unieś swe serce i raduj się!” Rozumiem jego reakcję, jednak uznałem w tamtym momencie te słowa za stosowne, mając na uwadze to, że sprowadzając żywą istotę na świat, niejako wydałem ją na śmierć, choć chyba przeceniam tu swoje siły sprawcze, bo prędzej to on wybrał te życie, tak jak każdy z nas – nie ważne jak by nie próbował tego negować – swoje. Śmierć jest źródłem życia, a destrukcja jest przyczyną zmiany, a więc tworzenia.
Położyłem się na wyścielonym płachtą białego ręcznika łóżku, wyciszyłem myśli, wyrównałem oddech i zapadłem w medytację, wsłuchując się w instrukcje doktora, który wpierw kolejno kazał mi przypominać sobie wydarzenia z różnych okresów życia, coraz bardziej w tył, z naciskiem na te, w których czułem się komfortowo, lub podejmowałem właściwe decyzje. Od 5 lat w tył przeszedł do mojego pobytu w matczynym brzuchu. Gdy zapytał gdzie jestem, odpowiedziałem, że w płomienistej kuli światła. Polecał mi cofać się wciąż wstecz.

Wtedy ujrzałem chudego, wysokiego, bladego i zarośniętego mężczyznę w szarej szacie, z kosturem w dłoni, stojącego w sandałach obok studni u stóp drzewa, na którego gałęzi siedział kruk. Doktor zapytał mnie, co mam na nogach, próbując zlokalizować okres dziejów – stare sandały wskazywały by na ciemne wieki, jak mniemam. Na pytanie czym się zajmowałem, odparłem, że poznaniem i wróżeniem oraz że byłem pustelnikiem. Nie jestem pewien na ile było to autentyczne doznanie hipnotyczne, a na ile coś podyktowanego wyobraźnią, czy ego. Ale gdy dr polecił mi się cofnąć dalej ujrzałem palenisko z wysokim płomieniem na pustyni i stojącego u jego stóp zielonoskórego humanoida o gadzich oczach, w stroju pilota. Zza jego pleców nadciągnął kosmiczny mrok nocy, w którym spadały gwiazdy. Następnie spostrzegłem siebie zakutego w kajdany w ciemnym lochu, gdzie przez wąskie zakratowane okienko w kamiennej/ceglastej ścianie wpadał wąski promyk światła. Kolejną inkarnacją, która mi się objawiła, był żywot kata. Stałem na podium, znacznie potężniej zbudowany niż kiedykolwiek w tym życiu, nagi od pasa w górę, poza czarnym trójkątnym kapturem/maską na głowie, z okrwawionym toporem w dłoniach, przy pieńku, obok którego leżała w kałuży jucha ścięta głowa. W międzyczasie widziałem też lecącego na tle nieba, ciemnego dinozaura. Ostatnie z wcieleń, jakie mi się wyświetliło był to konający od rany postrzałowej na piersi żołnierz, zapewne Afrikakorps, wyrzucony z rozbitego samochodu pancernego na pustynię. – Co robisz? – Umieram. – Wróć teraz do łona matki, co widzisz? – Dostrzegłem okrągły, fioletowy obłok lub źrenicę, otoczoną czerwoną energią. Promieniowało z niej na mnie światło, tak że miałem wrażenie, że dostaję oczopląsu. Było to doświadczenie, które przypomniało mi moją nieudaną próbę przebicia się po 5 g. suszonych grzybów psylocybinowych. Nie byłem wtedy gotowy, zbyt schorzały od politoksykomanii.
W dalszym etapie sesji doktor polecił mi się zastanowić, w którym momencie obecnego życia zbłądziłem oraz jaką mam misję. – Być dobrym ojcem – I mężem – skwitował. – Wydaje mi się, że moim zadaniem jest budzenie w ludziach iskierki Chaosu – ale masz też obowiązki. Co do momentu zbłądzenia rzekłem, że nastąpiło to kiedy otworzyłem sobie zbyt wiele kanałów i w mój umysł wkradł się demon (jego oblicze ukazało się raz na pokrytej krwią mojej ś.p. konkubiny klapie od sedesu). Doktor kazał mi go sobie zwizualizować i przywołać. Ujrzałem smoczą, ciemno-krwisto-czerwoną istotę o z grubsza ludzkim kształcie, o zrogowaciałej skórze zbudowanej z łusek, z długimi szponami i rogami wychodzącymi z łokci, stóp i kolan, oraz o głowie zakończonej czymś w rodzaju zakręconej jak płomień korony. Jej oczy lśniły niesamowitym, lodowatym, lazurowym, gwiezdnym światłem. – Czy mówi coś do ciebie? – Nie, tylko się patrzy. – No to skoro on nie potrafi gadać po ludzku, to będziesz z nim gadał dupą. Potrafisz go powiększyć i zmniejszyć? – Tak. – To zmniejsz go do rozmiarów znaczka pocztowego. – Tak. – Przyklej go na wewnętrzną stronę muszli klozetowej. – Tak. – Weź głęboki wdech, przytrzymaj, odlej się, spuść wodę i zamknij klapę i wypuść całe powietrze.

tyfonset23
fotomanipulacja na bazie zdjęcia chmur wyk. w okolicy Krakowa

I tak to mniej więcej wyglądało. Doktor stwierdził, że nauczył mnie metody oczyszczania i radził blokować myśli, ilekroć usłyszę, że wkrada mi się w nie demon, lub gdy zaczną wędrować w złym kierunku (powiedziałem, że te momenty poprzedza niepokój). Jednak od kiedy wstałem z posłania, czułem lęk w klatce piersiowej, a wkrótce potem rozbolał mnie brzuch.
Później trzeba było iść do roboty, ale miałem kilka refleksji, w tym, że być może nie jestem nawiedzony, a obecność demonicznego elementu we mnie nie jest wynikiem jakiejś intruzji, tylko zostania złowionym na wędkę przez wytrawnego rybaka, jakim jest Set-Tyfon. Przyczynił się on w jakiejś mierze do śmierci onegdaj najbliższej mi osoby i wystawił mnie na liczne skrajne doświadczenia, w tym wielokrotne otarcie się o śmierć. Definitywnie nie potrzebuję już takich przygód, ale potrzeba poznania zawsze pozostanie konstytuująca dla mojego charakteru. Czas jednak poznać życie od strony, która do tej pory była przeze mnie (z powodu pychy, pasji i głupoty) wzgardzana, tj. od strony odpowiedzialnego człowieka, a nie kierowanego niezrównoważonym głodem zmienionych stanów świadomości lekkoducha i socjopaty. Inna nauka, którą wyniosłem dzięki doktorowi, to że każdy z nas wybiera, jakich myśli ze swojego strumienia świadomości słucha i za jakimi podąża, a więc także co czyni; jak odbiera i jest odbierany przez świat. Zauważam, że makrokosmos w końcu zaczyna mi sprzyjać, być może dlatego że jeśli jeszcze nie rozpoznałem, to jestem bliski poznania swojej Prawdziwej Woli.

Outside the Great Circle – rec. filmu

Outside The Great Circle” to dzieło rumuńskiego artysty-eksperymentatora Costina Chioreanu, stanowiące kilkunastominutową próbę ujęcia w formie audiowizualnej głównych koncepcji gnostyckich, a przede wszystkim zaś wizję duchowego upadku w świat i wzlotu ku Źródłu. Krótkometrażowy film, przywodzący czasem na myśl tzw. kino magiczne takich tuz alternatywnej kinematografii jak Kenneth Anger czy Alejandro Jodorowski, łączy w sobie trzy współgrające elementy: ilustrację, animację oraz muzykę.

otgc

Technika, w której został wykonany ma w sobie coś z kolażu – lwią część filmu stanowią alegoryczne kompozycje “wyciętych” ilustracji, niekiedy animowanych, oraz ekspresyjnego tła – także dźwiękowego. Warstwie muzycznej warto przyjrzeć się bliżej, bowiem wykonanie swoich kompozycji Chioreanu powierzył grupie weteranów sceny awangardowej, zapraszając do współpracy Attilę Csihara [m.in. Mayhem, Sunn O)))] i Davida Tibeta (Current 93) w roli wokalistów; pieczę nad syntezatorami oraz klawiszami objął członek japońskiej formacji awangardowo-blackmetalowej Sigh – Mirai Kawashima; zaś znany z psych-folkowego Hexvessel Fin Kimmo Helen zajął się skrzypcami i efektami dźwiękowymi. “OTGC” stanowi mroczną, melancholijną wizję rozwoju duszy “upadłej w materię”, świat cierpienia i lęku. Uczucia te potęgują dominujące w trakcie pierwszych minut filmu gitarowe drony, ich niskie tony świetnie współgrają z nieludzko ponurym wokalem Csihara oraz infernalnym surrealizmem warstwy wizualnej.

otgc2

Świat materialny przedstawiono tu jako masową mogiłę dusz, i choć zgodnie z doktryną hermetyzmu jest on uporządkowany boskim Logosem, to cierpienie nadal stanowi jego fundament. Boska iskra zostaje wcielona w materię, ale poprzez poznanie może przypomnieć sobie własną nieśmiertelną naturę – i o tym właśnie zdaje się przypominać swoim dziełem rumuński reżyser, co akcentują finalne momenty filmu, okraszone charyzmatycznym, pełnym straceńczej nadziei głosem Tibeta.

Blaga

OM – Advaitic Songs

om

Zabierając się za recenzję dzieła tak obfitego w zarówno duchową i artystyczną jakość wypadałoby na początku przybliżyć, choćby pokrótce, przyświecające mu idee. Tytuł Advaitic Songs odnosi się do hinduskiej adwaity, poglądu stojącego w opozycji do dwaity (dwójni), głoszącego że jedyną rzeczywistość stanowi Brahman, który jest tożsamy ze wszystkimi żywymi istotami. W adwaicie świat materialny reprezentuje maja pojmowana jako iluzja rozdzielności pomiędzy Atmanem-Jaźnią, a Brahmanem-Absolutem. Wyznawcy adwajtawedanty nie poszukują zbawienia poprzez miłosierdzie boże, mesjaszy czy posłuszeństwo; wręcz przeciwnie dążą do samozbawienia przez gnozę, wyrwania się z sideł fałszywego dualizmu i odnalezienia w sobie jedności z bezprzyczynową boskością. Cytując Swamiego Wiwekanandę, dziewiętnastowiecznego propagatora hinduizmu na Zachodzie:

Poza całą naturą jest coś wolnego. Kiedy znajdziemy to, co wymyka się wszelkiemu prawu, zdobędziemy wolność, a wolność jest zbawieniem. Dualizm jest stopniem, fazą, adwaityzm wiedzie aż do kresu. Najkrótszą drogą do wyzwolenia jest oczyszczenie się. Należy do nas tylko to, co sami zdobyliśmy. Nie zbawi nas żaden autorytet, ani żadne wierzenie.

om2

Tyle o duchowości stojącej za Advaitic Songs, pora na muzykę. Album rozpoczyna Addis, sześciominutowa mantra z damskim wokalem i pięknie brzmiącą wiolonczelą, okraszona wyrazistym dudnieniem bębnów i brzmiącymi co najmniej majestatycznie pomrukami pulsującego basu. Wszystkie te elementy, prócz kobiecego głosu, towarzyszą słuchaczowi aż do końca albumu, akompaniując ciężkim, acz nieco stonowanym i schodzącym często na drugi plan doom-metalowym riffom. Na Advaitic Songs Cisneros i Amos postawili w dużej mierze na różnorodność brzmienia, aczkolwiek nie brak tu monotonnych dronów rodem z hinduskich rag i wyciszonej kontemplacji. Dźwiękowe inspiracje muzyków są oczywiste – Advaitic Songs to pieśni ducha Bliskiego i Środkowego Wschodu, psalmy spalonej słońcem pustyni i monumentalny lament bizantyjskich chórów. Al Cisneros jednostajnym głosem, jak gdyby pogrążony w głębokiej modlitwie recytuje teksty utworów, sprawiając, że każdego z nich słucha się jak medytacyjnej mantry. Piąty, ostatni kawałek Haqq al-Yaqin odwołujący się do tradycji muzułmańskiej – to najdłuższa i moim zdaniem najciekawsza z kompozycji zawartych na krążku. Monotonny, transowy rytm wybijany na hinduskiej tabli, podniosły lament smyczków, ascetyczne aranże wokalne Cisnerosa wszystko to kreuje niesamowicie mistyczny klimat; całość zaś wieńczy przepiękna wariacja zagrana na nieprzesterowanej gitarze. Po paru chmurach ściągniętych przy tym numerze można niemal poczuć na własnej skórze prażące niemiłosiernie słońce pustyni, rozżarzony piach i intensywną woń płonącego kadzidła. Pieśni Adwaityczne to dla mnie ścisła czołówka albumów 2012 roku, koniec kropka.

~blaga

Przenicowany człowiek – Ch. Hyatt

Zawsze obracamy się pomiędzy nieomal nieskończenie symbolizującymi mocami naszego umysłu, a tyglem naszej faktycznej egzystencji.

Z powiększających się bąbli naszych gnijących płaczów budujemy zamki na niebie, żywiąc nadzieję na zbawienie od naszych kreacji, ale jak powiedział William James, “czaszka uśmiechnie się do bankietu.”
Aby być silniejszym niż samo życie, aby powiedzieć nie wschodzącemu słońcu, by tchnąć życie w życie, jakby jutro miało nie nadejść.

Pierwsze i jedyne przykazanie

Po pierwsze i najważniejsze dąż do własnego dobrobytu – do własnego oświecenia… to jest to!

Większość ludzi nie myśli. Zwyczajnie powtarzają, co im powiedziano. Biorą wiarę za argument, a uprzedzenie za myślenie. Akceptują świat, jaki do nich dociera zamiast żyć życie. Nie akceptuj niczego, co ci ktoś mówi, chyba że można tego dowieść – większość ludzi nie myśli – mają przypadkowe myśli i żyją jak zombie – zagnieżdżając się, trawiąc i tłocząc się bez piękna, ani stylu.

Wszystkie przypuszczenia nieomylnej wiedzy są fałszywe. Twoja własna ciężko zdobyta wiedza jest twoim jedynym przewodnikiem – nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia, aby być głupim lub bystrym. Po prawdzie nie ma nikogo, kto dałby tobie pozwolenie – to wielka okropność.

Pierwszym wielkim błędem jest wiara, że jest gdzieś ktoś, kto może ci cokolwiek dać. Nie ma nikogo, aby cię chronił i przestrzegał – zwyczajnie nikogo. I jeśli nie chcesz przestrzegać tego przykazania, nie ma nikogo, kogo by to obchodziło.

Życie jest kompletnie za krótkie kiedy czerpie się z niego zadowolenie; życie jest kompletnie za długie, kiedy jest cierpiane.

Zachowaj na uwadze, że to, co prezentujemy nie jest dla dzielących włosa, co oznacza wykastrowanych naukowców, słabych na umyśle i zakłopotanych moralistów, którzy potrzebują konsultacji wyroczni, zanim mogą wykonać ruch… Tworzymy ludzi czynu, którzy nie potrzebują gwarancji.

STAŃ SIĘ KIM JESTEŚ – NIE MA ŻADNYCH GWARANCJI

Przeżywaj ekstremalne życie

Jesteśmy w epoce, gdzie przeciętność jest standardem.
Starająca się o krzesło elektryczne.
Przeciętność jest popierana w dzieciństwie, u nastolatków i dorosłych.
Pod przebraniem ciągnących się definicji i ładnych obrazków ukrywa się nowotwór.
Edukacja, propaganda – instynkt stadny – zabezpieczają głupotę, przeżywanie życia w zbiorowym transie.
Wkrótce człowiek będzie zbyt stary, za słaby, zbyt martwy, aby się obudzić, wkrótce człowiek nie będzie miał żadnego jutra, aby powiedzieć Tak – kolejnego dnia, kolejnej szansy.
Człowiek jest rozerwany pomiędzy swoim wschodzącym słońcem i nadzieją, że wzejdzie ono następnego dnia.

[Nie ważne jak mocno szukasz samego siebie mając 20 lat, będziesz musiał to robić od początku mając czterdziestkę, a wtedy pięćdziesiątkę i tak dalej. Zatem po co się przejmować zanim nie jest za późno? Zawsze jest za późno – Roshi Chaos]

Sekretne ćwiczenie

Thoreau napisał: “Masa mężczyzn wiodła życie cichej desperacji. Zrób listę swoich cichych desperacji. Jeśli nie dojdziesz do 33, jesteś martwy.

Kim dziś jest Dr. Hyatt?

hyattzwei

Jestem bio-indywidualistycznym filozofem, a nie filozofem społecznym.
Nie pokładam żadnego zainteresowania w społeczeństwie, bo społeczeństwo nie istnieje.
Co istnieje?
Interakcje genów i geografii, co tworzy artefakty, które z kolei obracają genami i geografią… a proces trwa dalej w nieustannym obrocie.
Człowiek jest wykręcony pomiędzy biologią, a asfaltem.

Jak nasz mózg epoki kamiennej zaadaptował się do post-modernistycznego życia? Jak duża zmiana zaszła w naszym mózgu myśliwego-zbieracza w trakcie ostatnich dwustu lat?
Jako pół-świadome istoty jesteśmy życi przez nasze DNA. Innymi słowy, jest tak jakbyśmy byli zarówno następstwem, jak i przewoźnikiem naszej struktury DNA. Nie doświadczamy tego bezpośrednio, I tak jak śmierć ubliża to nam, abyśmy zdali sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteśmy zautomatyzowani.
Miej na uwadze, że to, co ukazuje się na ekranie świadomości było wpierw przeprocesowane przez niezliczone automatyzacje naszego skarbonizowanego, modulującego mózgu.
Pewnego razu te rutyny zostały nazwane instynktami. A instynkty są dużo bardziej złożone, niż ktokolwiek myślał.

W co wierzymy i co mówimy ma niewielkie znaczenie dla DNA, a co się dla niego liczy, to że kontunuuje swą egzystencję.
I nie mam na myśli przetrwania najsilniejszych.To, co przeżywa jest tym, co dostosowało się do szczególnego zespołu okoliczności. Miej na uwadze, że mózg jest zaprojektowany do zagnieżdżania się, trawienia i tłoczenia się.
(Powiedz swoim próbującym wydawać się ważnymi przyjaciołom, że są życi przez swoje DNA.)
Co przeżyło do teraz jest największym rozlewiskiem szlamu koniecznym do zapewnienia najwyższej prawdopodobności DNA Ponad-Duszą… brnące przez kolejny dzień.
Ja na pewno często śmieję się głupio kiedy widzę ludzi zachowujących się, jakby ich małe życia znaczyły cokolwiek więcej niż nośniki możliwości DNA na przyszłość.
Po prostu zapytaj kogokolwiek jak bardzo są unikalni – zgaduję, że ci odpowiedzą…
Jednakże, nasz kamienny mózg zajmuje się przede wszystkim zagnieżdżaniem, trawieniem i tłoczeniem się… nie ważne jak byśmy nie przebrali rzeczy.

Email od Lucyfera:

Używaj tego, co dostępne lub umrzyj
Uwolnij swój Mózg
On ma 10 milionów lat doświadczenia
Zabij etykiety
Zabij wierzenia
Wiedz Nic

Pozbądź się Bestii
Ucieknij od Kamienia

Jesteśmy jedynymi gatunkami na tej planecie, które mogą emancypować się od niektórych programów DNA.
Ten program emancypacji jest motywowany narcyzmem.
Możemy się wykręcić na wolność od naszego Kamiennego Mózgu.
Jesteśmy potworem Frankensteinem DNA, a zagnieżdzeni są przerażeni tymi niskimi, dziwnymi wynikami. Po prostu zobacz przerażenie, które nasi Wodzowie Epoki Kamiennej czują przed mocą komórek macierzystych i innymi zmieniającymi życie technikami.

[Boli mnie słyszeć, że Dr. Hyatt nazywa moją psychologię MetaRzygiem.
– Dr. Carl Jung i jego uczniowie]

Cała nauka jest zagrożeniem dla meta-rzygu, szczególnie kiedy zagraża zmianą naszej “przydanej przez Boga natury.”
Niektórzy z nas zrobią przeskok do samo-programistów, lecz większość pozostanie pionkami paplającego krzaczora. Wszystkie wielkie przejścia są napięte od zagrożenia, zarówna dla jednostki, jak i dla Nad-Duszy.
Stajemy się teraz zdolnymi samo-transformerami ponieważ DNA nie jest głupie – choć czasami się takie wydaje.
Ono wie, że musi zaryzykować, nawet jeśli straci część ze swoich machinalnych jakości i wystąpią błędy, ale DNA prosperuje na błędach, a my większość czasu żyjemy w błędzie. Zerknij tylko na ludzkie wierzenia z początku czasów historycznych. Co za masa błędu, a jednak przetrwaliśmy… ale kres nadchodzi wkrótce.
Pospolity człowiek odpada.
Jakie jest prawdopodobieństwo pudeł w pierwszym rzucie?

[Jeśli gorąc wzrasta, dlaczego w niebie jest zimno? – Albert Einstein]

Horror alarm
Wstrzymaj się ze wszystkim
! Przychodzi kolejny email !
Wiadomość od Lucyfera

Przekaz zaczyna się tutaj:
Wysłane w kodzie CCC+ i przetłumaczone przez IBM 9000.

Cierpienie, nędza, głupota nie są cnotami, są oznakami choroby. Ale ta choroba jest normalna, pospolita, więc musi pozostać nierozpoznana przez chorych. Symbol ukrzyżowanego jako cnota staje się bardziej oczywisty. Kto chciałby czcić coś takiego?
Zbyt wielu ludzi poprzez lenistwo albo trening, lub częściej jeszcze poprzez oprzewodowanie, zachowuje się jakby ich plugawość była oznaką moralnej wyższości. Wielu z nich spogląda przez zadarte nosy na ludzi, którzy prosperują, mają moc i prawdziwy cel w życiu…
Esencją życia jest ewoluować, a nie pozostawać takim samym lub się degenerować.
Celem porażek jest zapewnienie pożywienia dla psyche.
Natura nie jest głupcem, zatem grupa degenerująca jest zaprojektowana jako zjawisko w razie wu: w razie wypadku, gdyby miękkie korzenie i pąki (my typy marginalne) zostały zniszczone przez bieg zdarzeń.
Ci z nas na przywódczym krańcu, ci, którzy są typami marginalnymi, rodzą się na ten świat aby zapewnić generację nowych typów.
Wyrzutki zapewniają różnorodność genetycznej ekspresji…
Umysł, ciało i duch są zdolne do zachowania się w sposób dynamiczny i interaktywny. To zapewnia wysoce złożoną, wykręconą wzajemną zależność.
Ci, którzy zapominają o umyśle i ciele w imię ducha są patologiczni… i to pozostaje prawdą w odniesieniu do któregokolwiek z tych trzech aspektów.
… Znajdziesz niezliczone osoby, wyglądające jak diabli, odżywiające się ubogo, znęcające się nad ciałem – powiedzą ci, że ich celem jest jedność z bogiem… są głupi… powinno się od nich stronić; ci z ciała, którzy stronią od umysłu powinni być traktowani tak samo, identycznie jak ci, którzy gardzą człowieczym duchem, pragnącym nowych i szerszych horyzontów.
Największą radością dla człowieka jest poświęcenie się, ale jeśli jesteś słaby, samorządny, głupi, niedouczony, etc… nie masz nic do poświęcenia, żadnej wiedzy, piękna, żadnej mocy.
….Pustaki świata chcą, abyś do nich dołączył: piękno, mądrość i moc pokazują, jacy oni są naprawdę: ohydni. Zwyczajnie ohydni na ciele, umyśle i duchu… są niczym… i chcą zniszczyć wszystkich, którzy przypominają im, czym są: zubożonymi istotami, czcicielami śmierci, choroby i zgnilizny… a ich celem w życiu jest sprowadzenie wszystkich do najniższego wspólnego mianownika.
Pytasz, dlaczego natura to zrobiła >> [słowa utracone w transmisji] dlaczego natura sprowadza epoki lodowe, powodzie i niezliczone katastrofy >>>> [słowa utracone w transmisji] adaptacja, aby poszerzyć proces możliwości, przypadkowość… każda forma się rozwija… Możesz przezwyciężyć pospolitość w sobie samym…. zamieniając się w dzieło sztuki.

STAŃ SIĘ KIM JESTEŚ – NIE MA ŻADNYCH GWARANCJI

Jeśli ponosisz porażkę w swoim życiu, wtedy jeden z trzech aspektów pozostaje w nierównowadze – zapomniałeś o czymś, lub położyłeś zbyt mocny akcent na czymś innym…
W pewnych aktywnościach – takich jak przygoda – wszystkie trzy aspekty są zaangażowane w uwalnianie swojego dostatku i siły… ale większość rzeczy w życiu nie zachodzi w ten sposób… w obszarze przygody odkrywamy ciało, umysł i duch wyginające się i pulsujące.
Jeśli chcesz żyć, żyć w pełni, rozwinąć się, czuć radość życia, musisz trzymać te myśli w umyśle i odmawiać komukolwiek, kto chciałby cię przekonać, że jest inaczej.

[ Jeśli przeczytałbym tą książkę nie zostałbym przygwożdżony – Ukrzyżowany]

Formuła

0. na początku jest niezróżnicowana moc – cały wszechświat jest utworzony z siły do rozwoju, do wzrostu, do wypełnienia swojej natury, do zostania tym, kim jesteś.
1. następne jest pragnienie.
2. następna jest myśl, która prowadzi do pragnienia, abyś został tym, kim jesteś
3. kolejny jest czyn….
4. następnie jest sekret: ignoruj wszystko i każdego, kto próbuje cię przekonać, że jest inaczej…

Powtórka:
Pierwotna moc, która prowadzi do
pragnienia
myśli
czynu
ignorowania

Miej na uwadze, że ignorowanie nie oznacza zaprzeczenia. Oznacza nie zatrzymywanie się na ewentualnym, pospolitym, normalnym.
Dla przykładu: są ci, którzy rodzą się kalecy, ale kalectwo nie jest esencją życia, a ci kalecy, którzy pozwalają swojemu uwarunkowaniu się zniszczyć, nie dostosowali się do zasad uniwersalnej formuły. Żyj pełnią albo umrzyj; a umrzesz na pewno, więc zacznij żyć.
Trzymaj się z dala ot tak wielu porażek, jak to tylko możliwe… nie otaczaj się przegrywającymi propozycjami… Tak, chcesz znać nowinki, ale nie zatrzymuj się na nich. Tak, musisz jeść, ale nie zatrzymuj się na jedzeniu; nie zatrzymuj się na niczym poza stawaniem się tym, kim jesteś.
Aby zapewnić wielką radość: rozwijaj się.
Aby stać się, kim jesteś, musisz porzucić porażki, przegrańców – w sobie, jak i w innych; będziesz musiał przeciąć więzy, które cię przytrzymują… a do tego zaliczają się ludzie – będziesz musiał pozwolić wielu z nich odejść… możesz być uprzejmy, ale nie możesz dostarczać im rozrywki, nie możesz zatrzymywać się na nich, nie możesz poświęcać się im…. a w to zaliczają się ci, których bezmyślna żądza wydała cię na ten świat.
Zapamiętaj motyw przewodni: Moc jest nieskończenie rozwijająca się i manifestująca… w nieskończonym szyku form… jesteś po prostu jednym eksperymentem, ale czymkolwiek jesteś, Moc wymaga ekspresji tegoż, lub wyginięcia… wielu ludzi po prostu sobie jest – masa testów i błędów, zwyczajnie zaprojektowani jako pożywienie dla planety. Powiedziałem, że około 90% wszystkich ludzi jest zwyczajnie czynnikiem konserwującym dla planetarnego życia… całkiem podobnie jak konieczny jest brud, tak i oni… masz ich ignorować… masz nie próbować ich zmieniać… masz trzymać swoją tajemną wiedzę poza ich zasięgiem; od czasu do czasu ktoś zapyta – bądź otwarty i, jeśli masz samego siebie wystarczająco, poświęć się, a odkryjesz kolejny sekret – staniesz się bardziej – będziesz miał więcej….
Moc życia nie chce dla ciebie niczego poza tym, byś stał się tym, kim jesteś – abyś poświęcił się w trzech aspektach życia – ciałem, umysłem i duchem… i …
[Transmisja ulega nagłemu przerwaniu ]

Hyatt3

Przenicowany człowiek

Nad_____ niekoniecznie należy do jakiejkolwiek grupy, jak Naziści, lub do jakiejkolwiek rasy, jak Kaukaska, ani do jakiegokolwiek wyznania, jak Żydzi, ale raczej do jednostek, które, poprzez swoją naturę i samo-eksploatację wywalczyły bycie – ekstremum.
Kiedy grupa ekstremalnych jednostek łączy swoje siły w imię wzajemnego rozwoju, mamy zwyczajnie grupę ekstremalnych jednostek.
Ekstremalny duch wspiera:
Samo-determinację
Auto-zainteresowanie
Czyn

Motto brzmi:
Stań się kim jesteś – nie ma żadnych gwarancji.
Lub
Złap szansę –
・ przełam swój trans.

Świat MetaRzygu

Hyatt4