Szokujące treści w podręczniku do religii. Rodzicom aż zatkało owcze mordy

IMG_20170928_095743

GvS – Zły demiurg, kolaż 28.09.17 r.

Część rodziców jest zdruzgotana i nie może uwierzyć w to, co opublikowano w podręczniku do religii. Sprawa wyszła na jaw po tym, gdy jedna z matek z braku papieru toaletowego postanowiła podetrzeć się kartkami wyrwanymi z podręcznika do religii swojego syna – ucznia szkoły specjalnej dla dzieci z autyzmen. Jak się okazało w trakcie defekacji, nieopatrznie rzuciła okiem na jedną stronę, co ją zafrapowało na tyle, że następnie przewertowała wnikliwie resztę podręcznika. Wiele z twierdzeń zawartych w publikacji jest szalenie kontrowersyjna. Masturbacja ma być większą komunią wstępną, uświadamiającą człowiekowi wstępne wyobrażenie o wymiarze doświadczenia własnego ciała, niż bomba atomowa, a prezerwatywa nieskutkowną obelgą. Dostało się też „Rzytkom, Muzinom i Talibom”.

W internecie już rozpętała się burza wokół podręcznika „W blasku Bożej Wiedzy” wydanego przez wydawnictwo Pleroma. Chodzi o fragmenty, które nie są poparte żadnymi statystykami, a według części politpoprawnych rodziców emanują rasizmem i dezinformacją.

– Małżeństwa mieszane często zawodzą (z Arabami rozpadają się prawie wszystkie, z Murzynami około 93 procent, choć niektóre dane wskazują bliżej 70) o wiele szybciej niż te z jednego kręgu kulturowego – czytamy w podręczniku – i jest to coś, co powinno zamknąć ach jakże ludzkie i szacowne gęboryje wszystkim zwolennikom związków mieszanych rasowo.

Według oburzonej części rodziców, są to treści nieprawdziwe (AHTUNK! Nic nie jest prawdziwe- wszystko jest dozwolone, jak prawił Starzec z Gór, Hassan ibn Sabbah) a przede wszystkim nie powinny znaleźć się w podręczniku do religii.

To jednak nie wszystko, co przykuło uwagę w podręcznikach Pleromy. Ogromne wzburzenie części rodziców wywołały słowa dotyczące homoseksualizmu, onanizowania się czy antykoncepcji. Masturbacja została nazwana „eksplozją nuklearną w mózgu porównywalną do wybuchu bomby atomowej oglądanego w kinie 3D”. Co więcej, w podręczniku zabrano się także za sprawy z zakresu biologii – autorzy przekonują, że „poczęcie dziecka jest uwarunkowane w procesach mających miejsce pod sercem”.

Zdaniem autorów podręcznika „prezerwatywy to prosta droga do przytkania kanalizacji, a poza tym przy dużym prąciu bywa, że pękają”. Co więcej, kobieta, która stosuje antykoncepcję „odbiera demiurgowi tyranię nad swoim ciałem”. Oberwało się także osobom homoseksualnym. Pociąg seksualny do osób tej samej płci ma wynikać, według podręcznika, z nieufności wobec innej płci, poczucia, że jest się z innego gatunku niż kobiety, z nieuświadomionej chęci sprzeciwienia się Bogu, a także ma być pozostałością po gwałcie.

zakaz2

Bunt uczniów, których rodzice wykorzystują podręcznik do kręcenia gównoburzy, już odniósł sukces. Zapowiedzieli, że sprawę zgłoszą do odpowiednich organów. Wszyscy są zgodni, że cenzurowanie tego podręcznika nie wpłynie pozytywnie na ich rozwój.

źródło oryginału: wp.pl
spaczył: katastrof wrzywąż

Advertisements

Garść popiołu i gruzu na polackie jajogłowy

Na krzywy ryj komu te etykiety w sklepach monopolowych: ALKOHOLU NIETRZEŹWYM NIE SPRZEDAJEMY, jak i tak wiadome, że kupują po to, aby nietrzeźwym być, a potocznie mówiąc: najebać się. Co się zowie hipokryzją, jeśli nie to? Pierwszy zakaz który się rzuca czarno na białym przeciętnemu obywatelowi w RzeczSoplicospoliconejPolskiej XXI w. A taki jeden z drugim robi grafitti na śmietnikach: JEBAĆ PSY, JARAĆ TOWAR. Tymczasem białych ludzi w tym coście-skurwysyny-uczynili-temu-kraju, jednostki z wrodzonymi predyspozycjami do zgłębiania zmienionych stanów świadmości, dopóki nie wyrzekają się głosu serca, traktuje się jak obywateli gorszej kategorii. What’s wrong with this picture? – z wieczornych rozkmin redaktorów.

21984189_1957604767843775_1345294666_n

W świetle progresu, jaki poczyniłem w kwestii środków psychoaktywnych odrzucam zgryzotę sumienia, jakoby nadal trawił mnie rak politoksykomanii i wszystko, co się z tym wiąże: poczucie, jakoby moje instynkty nie były zdrowe, a ja ich konsekwentną realizacją urągam bliźnim – to pozostałości tego, co William S. Burroughs nazwał chorobą chrystusią, na moim mózgu.
Widzę wężową ścieżkę i kroczę nią w równowadze. Ja nie skapituluję, bo zrobiłem to wielkopańsko i nieomal śmiertelnie, ale życie mnie zatrzymało w swoich objęciach i wynagrodziło; nie dam się ukrzyżować ani zaszczuć. Wara 23!

1. Kto się nie lęka ten już poznał przegraną i przetrwał z zaczynem oporu, z ziarnem chaosu.
2. Nie bierz perły za muszlę
3. Słowo jest Cieniem Duchowym
4. Praca skraca dzień i czyni wolnym od wyrzutów sumienia z tytułu realizowania swoich naturalnych instynktów drapieżcy
5. Od brania ręka nie boli, chyba że się zbłądzi tak, że bierze się coś, od czego palą się kable, kurka Twoja mać RPIII PolaKatolicka brać.

Six Sieg Six. Polskę kochać trzeba, a Ci co są zdolni zdobyć się na tą miłość po wyeksplorowaniu jej najciemniejszych aspektów, zasługiwaliby by pójście do nieba.

Processed with VSCO with m3 preset

Uświadomiłem sobie, że jedną z przesłanek (i to właśnią tą fałszywą), za powodem których tak zajadle optuję (i będę mimo to optował) za antypsychiatrią był mój odbiór przypadków osobowości o zaburzeniach tego samego rodzaju, co moje i pogląd na benzodiazepiny, jako leki, których nie należy stosować trwale. Tymczasem życie znowu zajadle kole mnie w oczy uświadomieniem błędu, w którym utknąłem na parę lat, ale już nie. Mianowicie: benzodiazepiny nie leczą, a pogłębiają problem. Proste i bolesne, bo przynoszą momentalną ulgę od dyskomfortu immanentnego istnieniu, która jednak działa na zasadzie przesunięcia filtra, jak stopień zaciemnienia przyłbicy spawalniczej reguluje podatność oczu na ból. To wyjaśnienie sukcesu komercyjnego Xanaxu – pacjent dostaje receptę na alprazolam i popada w zachwyt nad jego skutecznością “terapeutyczną” – aż nie dotrwa do momentu, gdy konsekwentne przyjmowanie tych zdradliwych tabletek prowadzi go poprzez wzrost tolerancji do konieczności sępienia leków po innych doktorach tejże jakże szacownej nauki, pozyskiwania substancji na lewo na potencjalnie różne sposoby, aż w końcu do nieodzownego upadku na dupę w postaci nieprzewidzianego wskutek traktowania życia lekką ręką – co charakteryzuje kierunek, w jakim działają na postrzeganie leki z tej grupy – dozna objawów odstawiennych w postaci trzynastokrotnego uwypuklenia oznak negatywnej percepcji rzeczywistości, które w pierwszej kolejności skłoniły w ogóle kogoś – byc może nawet z czystej troski – do wypisania mu recepty na owe. To jest błędne koło psychiatrii.

Od czasów wyniesienia rozumu ponad ducha historia zawiodła ludzkość do etapu gloryfikowania nauki, która jednak jest ślepa na źródłowe przeinaczenie, które zaszło w kulturowej matrycy świadomości gatunku (tfu) “Homo Sapiens”. Nie będę tu precyzował tej oczywistości, za to podążę w przeciwną stronę: dzisiaj spłynęła na mnie Gnoza. Wczoraj wyleczony z pędzenia dokądkolwiek konopiami olałem sprawę receptową, a jutro przychodzi mi iść do ciężkiej i wymagającej stabilności nerwowej pracy na 2-gim, najgorszym dniu zjazdu z BDA. Dzięki temu, jak również dzisiejszemu pobytowi w lesie, gdzie nazbierałem kosz czerwonogłówców i kań, spostrzegłem, że prawdziwy Bóg, to jest iskra stojąca za zaistnieniem mojej świadomości, w ten sposób – odczuwalny – daje mi znak, co muszę w sobie zmienić. Zlekceważenie tegoż będzie jedynym prawdziwym grzechem, jaki istnieje.
Nomen omen, nie zmienia to jednak mojego stosunku do psychiatrii, która póki co pozostaje nauką ze wszech miar błędną, skażoną odejściem Ludzi Północy od wierności własnej naturze i nasłuchiwaniu głosu serca, która to z kolei prowadzi do mojej obecnej, jakże osobistej, zasranej sytuacji społeczno-politycznej.

9d2f145f5055e51dd147e6cb163190cb

– Życie uzależnionych jest proste. Mają tylko jeden priorytet i dopóki go zaspokajają, wyjebane na wszystko.
– Ale to nie życie. To jest jak bycie embrionem przyjmującym tylko jeden rodzaj pokarmu, wbijającego go w ziemski sen i odzierającego z doświadczenia tego, co im przypisane jako ludziom, całej gamy doświadczenia wynikającej z karmy.
– Od dzieciństwa przed snem wpadałam w dziwny stan, w którym jest ciemno, zanika poczucie własnego ciała i atakują mdłości i wstręt przed czymś jeszcze nieznanym. Być może to wspomnienie poczęcia?
– To ma sens, bo przecież przychodząc na świat, iskierka chaosu zostaje wcielona w świat materii, którego zasadniczymi składnikami są stagnacja, błoto i beton.

tumblr_owrx7bwFWt1tm5ooho4_1280
Opactwo Thelemy, fot. Kenn Wilson

Dialog w osiedlowym monopolu Polski ‘B: chłop zamawia 9-tkę tego dnia parchatych łomży mocnych i rzecze: nie lubię tyle pić, ale są dni, kiedy trzeba – a 2-ga strona: no… – i podstawia mu drobne do wsypania w rękę – aż jej nie podsunie; za nim zaś w drodze powrotu przystępuje klyjent, który powiada do ekspedienta: wiesz, że dzisiaj Zjaga wygrała? – ten zaś cokolwiek impulsywnie jak na jego dotychczasowo zarejestrowaną przez podmiot reakcyjność – odpowiada: Słuchaj, jebie mnie to, jak i to, że dziś Bawołystok się napił! Ja jestem tylko sprzedawcą w sklepie.

Pokój.

katastrof acz wrzywąż

Soma nadzieją na odnowę moralną narodu

Z jesiennych łowów na Chleb Kruka, świętą strawę Waruny-Wuotanaza, czarnego Asa. Fot.GvS. Grzyby po zbiorze zostały przewiezione do Zoo i wyrzucone do kruczej klatki. To wyraz empatii grzybiarzy wobec szlachetnych zwierząt.

Processed with VSCO with m3 preset
pow. Nekroamanita Muscaria, chleb Tubala Kaina. Na szczycie Amanita Pantherina
Processed with VSCO with m3 preset
Ataman Polowy Międzymorza
Processed with VSCO with m3 preset
Ręce, które leczą
potrojnadiagnoza copy.jpg
POTRÓJNA DYAGNOZA, A PAPYERY ŻÓŁTE NICZYM KRÓL W ZÓŁCIENI I PIASKI JERUZALEM

Dlaczego ludzie czynią życie, które odczytane należycie można by uczynić banalnie prostym i naturalnym, czymś tak kaprawo absurdalnym? Czy to przypadkiem nie esencja tragizmu dziejów Polski?

Processed with VSCO with g3 preset
I tak im biednym Szmulu z Pustyni pomogłeś. Czy to bardziej godne krzyku, śmiechu, płaczu czy ekscesu świadomości?

Z wyblakłych wężowych pism

Plwam ze śmiechu w ryje imprezowym bananowiczom, bo to kundle systemu. Drzewo zasadzę pośrodku Ogrodu. I nie będę potrzebował na nim zawisnąć.

A ty, poczciwy robotniku ze zrytym przez życie czosnkiem idź spać, chyba, że jesteś zdolny do koncentracji wystarczającej po 4h snu, albo zainwestuj w 5-htp.
Z allegro 60 tab. za 60 pln, mieliśmy 1 op. i naprawdę pomagało; koncentracja, energia wzrastają po ok. 5 dniach suplementacji. To jedyne, co powinno być stosowane jako anty-tfu-depresant, gdyby tym kierowała nauka, a nie hebrajscy burżuje. ACHTUNK SZMULE! Jedyne, poza naturalnymi antydepresantami, jak należycie stosowane przez człowieka z gatunku północnego: muscymol, szałwia wieszcza, grzyby psylocybinowe i przede wszystkim konopie z gatunku Sativa; nie pominę jednak świętych graali neurofarmacji: metoksetaminy, kwasu lizergamidowego, jak również czegoś wyśmiewającego teorię ewolucji, mianowicie DMT ziarna ZIARNA w ludzkiej szyszynce, kurza twoja twarz ślepca-smaż.

David Lynch 3 sezonem Twin Peaks wykpił współczesną wspakulturę w sposób następujący: Meta-inkarnacja agenta Dale’a Coopera po duchowym na-wpół-przejściu w ciało Douglasa Jonesa i czekającym na diabelskie pstryknięcie elektryczności momencie przebudzenia z życia w stanie ziemskiego, cielistego snu, pokazuje człowieka upośledzonego, który jednak doskonale wywiązuje się ze swojej roli społecznej wyższej klasy finansisty-karierowicza-prawnika. Obnaża to jakość człowieczeństwa ludzi wypełniających takie role społeczne w zastanej kulturze. A mianowicie ich kompletny brak własnej tożsamości i podatność na bodźce tresury, sięgające korzeniami tego, czego w człowieku niestety – ubolewam – można doszukać się wciąż z małpy. Ewolucja kultury, jak i gatunku ludzkiego wymaga rewersji wspakulturowych dogmatów. I tym rdzennym spostrzeżeniem się nie pożegnam.

Katastrof Wrzywąż

XXX2393616

Jaźni / Dem Selbst

zygota – zgryzota jaźni
okrążona promieniami neuronów
jak Czarne Słońce siewców zamętu
i przemiany rzuca chorobliwe światło
na odartą facjatę materii na manekiny
wegetujące wśród scenografii z tektury i gipsu

I dręczy mnie
majączące zatratą ja przebudzenie
w fabryce istot pod różnym ciśnieniem
i amperarzem przygniecionych, przyspawanych ziemskim Snem

K-VV

grzybowysabat
fot. nagłówka – GvS, fotomanipul. K.W.

 

– pani magister z apage zzestra.. zesro.. strepanowaną w miejscu 3 oka czaszką

AKODYNwyobraź sobie, że mam horom (przykładowo) curke. zaraziłam się i chodze po parafiach: DEJ NA KASZLODYN i po aptekach: SPRZEDAJ KASZLODYN. Jezus nie otwiera drzwi. w aptekach za drzwi mie wyrzucajo. mam do powiedzenia tyle: I betrayed you my sweet lord Jesus just to discover you are descendant of Tubal-Kain’s blood, also: ludzie zgniłej woli, MACIE INSEKTY NA JAJACH.

Gertruda von S (Żona Katastrofa-Wrzywęża, finalna demaskacja)

wszelka zbieżność z autentycznymi osobami i faktami totalitarnie przypadkowa.

.2:3.

Cóżem uczynił?

Z fartem którym namaszczył mnie Loki spłatałem gro żartów życiu, które było wobec mnie perfidnie kaleczące i oczyszczające bólem, aczkolwiek teraz, od kiedy jestem ojciem królewicza Seta, już i transgresją tegoż. Wyszedłem z traum doświadczonych w następstwie bliskości z młodymi samobójcami, transgresowałem pokryte bliznami ego i  doceniłem życie jak przeciętny szacowny rodak obywatel nie docenia przez całe swoje trwające kilkasiąt lat życie. SIEG THIRTY THREE MAKES US FREE!

katastrof-wrzywąż (mąż Gertrudy von S, finalna demaskacja)

wszelka zbieżność z autentycznymi osobami i faktami totalitarnie przypadkowa.

tumblr_ow21t2x7Rr1tm5ooho1_1280
nie posiadamy praw autorskich do tegoż

newsflash: Set opanował nowe słowo, oprócz pierwszych trzech, tj. mama, dada, nje!, słowem tym stało się (a słowo stało się ciałem): ajmagegedion   NIE BYŁA TO ZBIOROWA HALUCYNACJA ANI OMAM UCHA ŚRODKOWEGO, SĄ NA TO ŚWIADKOWIE.

rozfryz

oh son, what have we done?

There’s no time to reason how
as the Chaos becomes, this is now
It won’t be never gone
The twenty-third nay
So there’s nothing left to say

lirykę spaczył katastrof

 

Rozpoczął się sezon na halucynki. Są pierwsi upupieni

Rozpoczął się sezon na grzyby halucynogenne i na podgórskich łąkach można od kilku dni spotkać młodych ludzi z siatkami na motyle. Dolny Śląsk, a szczególnie rejon Gór Sowich, znany z sieci podziemnych tuneli wykopanych rękami hebrajów za czasów III Rzeszy, Gór Stolcowych i Karkoznoszy, to bowiem jeden z głównych regionów w Polsce gdzie rosną te grzyby, a konkretniej łysiczka lancetowata.

Są też już pierwsi upupieni. Wpierdol i na dołek, a na dołku ino woda z rozpuszczonym haloperidolem. To spotkało dwójkę 23-latków z Zamroczyn, która łowiła grzybki obok szlaku na Ogromną Sowę. Milicja przyznaje, że grzybiarze wpadają sporadycznie. Powód? MonAnarchistyczne bojówki patrolują łąki czy zbocze lasów. Renata Szmul ze Szmułdeckiego Oddziału Straży Granicznej, przyznaje, że jeszcze kilkaset lat temu, kiedy nie było granic i naćpane wywarem z muchomorów, psylocybów i konopyj grupy szturmowe wyznawców Tchorta patrolowały górskie lasy, osób mających jakiekolwiek obiekcje wobec takich praktyk można było poszukać co najprędzej w pierwszych klasztorach.
– Dziś jest trudniej, ale to nie znaczy że bezkarnie. Doskonale wiemy, gdzie takie grzybki rosną i na przełomie września i października często je odwiedzamy – dodaje. Prawo traktuje grzybki halucynogenne tak samo uwłaczająco godności Białego Człowieka jak marihuanę czy kwas lizergamidowy. Ich posiadanie jest przestępstwem. Grozi za to kara do trzech lat zjeboresocjalizacji.

Devil_s-Horns
Geist ist Teufel! / Albin Julius z Der Blutharsch and the Infinite Church of the Leading Hand

Fachowcy-sługusy systemu oceniają, że grzyby halucynogenne stają się większym zagrożeniem niż narkotyki. Naukowcy natomiast dostrzegają w psylocybinie najbezpieczniejszą substancję psychoaktywną oprócz konopii i widzą w tej pierwszej potencjał na zrewolucjonizowanie zjebanej psychiatrii, w świetle znakomitych wyników uzyskanych podczas badań nad skutecznością tejże w leczeniu syndromu stresu pouzrazowego czy dępresji. Grziby są bardzo tanie, a kiedy sami je zbieramy, wręcz darmowe. Wystarczy kilka godzin spaceru na świeżym powietrzu i jesteśmy w stanie zrobić sobie zapas na kilka miesięcy. Ususzone grzybki zachowują bowiem swe właściwości. Bez problemu można też je kupić. Na czarnym rynku kosztują po 23-44 groszy za sztukę. By doświadczyć ich leczniczego działąnia, trzeba zjeść około 20. Działają podobnie jak dużo droższe LSD. Też wywołują poszerzenie świadomości, transcendencję traumatycznych doświadczeń oraz kajdan narzucanych na umysł każdego obywatela przez kulturę, która w obecnym wydaniu nie jest kumplem nikogo, kto się szanuje.

Wielu młodych ludzi, którzy nazywają je magicznymi grzybkami i halucynkami, twierdzi, że skoro stworzyła je natura, to na pewno im nie zaszkodzą. Bingo! Branie grzybów może prowadzić do bardzo głębokiej transcendencji, a w konsekwencji doświadczenia rozpuszczenia ego. Natomiast świadome przyjmowanie wysokich dawek grzybów połączone z medytacją i/lub deprywacją sensoryczną może prowadzić do wizji innych wymiarów i głębokiej introspekcji, sięgającej korzeni człowieczego zła i dobra, a w konsekwencji do neurorepgrogramacji. Adam Wnyk z Poradni Profiutlaktyki i Zjepterapii Uzależnień Monar w Warszawie bredzi, że szczególnym niebezpieczeństwem związanym z ich zażywaniem jest wysokie ryzyko śmiertelnego zatrucia. Tymczasem równie dobrze można śmiertelnie przedawkować wodę. Wnyk powiada: Grzybki szybko uzależniają. Tymczasem jednym z podstawowych spostrzeżeń neurobiologii a propos psychodelików jest to, że nie wywołują one uzależnienia fizycznego, a jednokrotne głębokie doświadczenie wzbudza w użytkowniku pragnienie przeprocesowania go przez co najmniej najbliższy tydzień. Co więcej można usłyszeć od pana Wnyka? – A już po kilkakrotnym zjedzeniu mogą spowodować nieodwracalne zmiany organiczne w mózgu. Raczej nieodwracalne wnioski wyciągnięte wobec narzuconej rządowo wspakultury, jej kontestację i rozpoznanie własnej tożsamości jako Wolnego Białego Człowieka.

Pseudopsychiatrzy na usługach hebrajskich dogmatów twierdzą ponadto, że niezwykle niebezpieczny jest też tzw. flashack, czyli nawrót, nawet po kilku miesiącach, psychodelicznych doznań, mimo że narkotyk nie został ponownie zażyty. Następuje on w nieoczekiwanym momencie. Człowiek zaczyna słyszeć szepty, śmiechy, przed oczyma pojawiają mu się dziwaczne obrazy. Towarzyszy temu też szalona ochota kontynuowania życia i, niestety, czasem kończy się tragicznie. Ludzie śmieją się obsesyjnie i urągają spaczonemu światu.

autor pierwowzoru: Małgorzata Moczygęba / Gazeta Wróćławska
spaczył katastrof wrzywąż

Me and That Man – Songs of Love & Death

r1
okładka autorstwa Bartka Rogalewicza (ROGI)

Co się odjaniepawla w tym kraju to nawet Karol Josef Wojtyła nie. Nergal vel Adam Darski, sprzedajdupa co sobie usuczył Dodełę i był uprzednio obiektem szkalowania przez ortodoksyjnych blek metalowców, niczym Euronymous przez wiernych Vikernesowi, nagrywa wespół z Johnem Porterem coś, co zamiata większość muzyki wydanej w tym roku pod dywan Alibaby. Blues, folk, country czy americana w wersji noir.
Ta płyta to świadectwo mężczyzn świadomych, że ich dusze nie przynależą do Jezusa i pogodzonych z tym faktem; ludzi, którzy poznali swoją tożsamość i nie zamierzają przepraszać za grzechy. Mainstream wita podziemie. Czymś, czego nie powstydziłby się posłuchać Charles Bukowski, czy nawet Bruno K. Oijer. Black Heart Procession spotyka się tu z Leonardem Cohenem w wersji nieobrzezanej, czy raczej z kawałkiem Nicka Cave’a i Warrena Ellisa z OST do True Detective. W nasze uszy wpada trochę dojrzalszy i równiejszy King Dude, ale to nie pitu pitu do fety, czy tam innej koki i wódy jak w/w. Tak by grali straceńcy z Those Poor Bastards, gdyby pozbawić to gotycko-szyderczej pretensjonalności.

John Porter, pierwszy czy tam drugi z wokalistów i gitarzystów tego duetu, stoi co najmniej za połową jakości tego dzieła. I tak to on nagrał “Of sirens, vampires and lovers“, będące świadectwem doświadczenia prawdziwej Miłości Podług Woli. Ale już następny kawałek to wyraz tęsknoty za tym doświadczeniem, a w nim dominuje Nergal nad Porterem. “One Day” to utwór celebrujący świadomość tego, że autorów czeka – jak wszystkich – śmierć i radosny manifest uzmysłowienia sobie tego, że ta śmierć nie będzie byle jaka i nie jest nazbyt bliska. I niech tak będzie, bo liczę jeszcze na 2-3 zajebiste płyty. Nergal dał świadectwo tego, że wyznawał Thelemę dosyć opacznie, ale może wreszcie (niedoczekanie!) się odnalazł.
Pieśni Miłości i Śmierci jawią mi się jako tętniące od wewnętrznej wolności wynikającej z kroczenia rzeczoną ścieżką (“Czyń swą Wolę niechaj będzie całym Prawem”). Ostatni utwór to jeden z hajlajtów płyty – “Ain’t much loving” to dojrzałe pożegnanie z rodzicami, wynikające z realizacji wewnętrznego spaczenia (nothing can fix my broken soul so I hit an empty road). Gdy ja się tak pożegnałem z rodzicami, ci załatwili mi nomen omen rok odsiadki za paręnaście sadzonek konopii i pizdosłowie mojej byłej na komendzie (udzielenie). Dosyć jednak prywaty i offtopu, zatem nie pozostaje mi nic innego niż być może nieco zbyt opieszałe zaproszenie do delektowania się płytą.

cd/lp 2017, Cooking Vinyl

rec. katastrof

“Trumpfle” przechwycone przez das dojcze policaj!

5 tys. pomarańczowych odprasowanych trufli-piguł w kształcie pizdogłowy prezydenta Donalda Trumpa, zawierających znaczne ilości MDMA, zostało przechwyconych przez policję w Smolenzig Sosnabrück w Dolnej Schleedzsonii (drugim co do wielkości kraju związkowym w Republice Emiratów Niemieckich).

Policjanci znaleźli je w Peugeocie 239 na rumuńskich tablicach rejestracyjnych, który był prowadzony przez 33-letniego mężczyznę podróżującego z 13-letnią córką-pigułką po autostradzie A33. Kierowca przyznał się, że wracał z Holandii, gdzie wyhodowano trufle i nasączono je mdma, oraz gdzie zostały mu przekazane przez (jak przypuszcza) tajemniczego człowieka przebranego za jaszczura w kapturze na głowie okraszonym symbolem odwróconego trójkąta z gadzim okiem, tam gdzie zakrywał czoło.

Trump-pil-629962,jpg

Na awersie pomarańczowych piguło-muffinek wytłoczona została podobizna prezydenta Stanów Zjedoczonych z ikoniczną grzywką i szeroko otwartymi ustami na podobieństwo świńskiego ryja, a na rewersie duplikat symbolu, którym Trump posługiwał się w trakcie swojej kampanii prezydenckiej: pięć gwiazdek Eris, bogini dyskordii ze słowem TRUMP poniżej. Ich domniemana wartość to €10 tys.

Wg brytyjskiej prasy „Trumpfle” zaatakowały ostatnio europejską scenę klubową i kółka oazowe, będąc sprzedawane za €8-10, stanowiąc kolejny rozdział długiego dialogu pomiędzy kulturą narkotykową, a polityką, indoktrynacją religijną, sztuką i pop kulturą. Są sprzedawane na darkwebie i szmuglowane z Amsterdamu do sprzedaży przez siatkę dilerów w klubach psytrance w UK.

Komentarz dr Guntera Zdunowika, specjalisty od psychiatrii alternatywnej:
Kurde balans, zjadłbym je z Putinem. Co do Trumpa, jego osobistemu lekarzowi i dietetykowi zaleciłbym wprowadzenie trumpfli jako jedynego składniku jego codziennego śniadania. Niechybnie poprawiłoby to panu prezydentowi jego linię… programową.
Kolega z zawodu jest bardziej stanowczego zdania, i zastosowałby na Prezydencie 2-dobową kurację wysoką dawką BDF tj. bromodragonfly (polska nazwa to bromoważka). Jak widzicie państwo nikt tu jednak bezpośrednio nie nawołuje do innych niż totalnie humanitarne metod rozwiązywania problemów świata i każdego jego obywatela! Wiwat Pane Prezese!