Stos skradzionych sroce piór

Prezentujemy selekcję wierszy z różnych tomików i antologii wyłuskanych przez GvS.

Processed with VSCO with m5 preset

Urszula Ambroziewicz

ALTERNATYWY

czy można wybrać
między
większym i mniejszym
złem
więc jakie jest zło?

czy można wybrać
między
większym i mniejszym
cierpieniem
więc jakie jest cierpienie?

dla kogo większe
dla kogo mniejsze

na jakiej wadze
to się waży

kto komu
wyznacza udział

kto przed kim
stawia wybór

jakim prawem

 

* * *

kiedy milczą wokoło
a ich spłoszone oczy uciekają
kim jestem
uderzając sercem w ten mur
utkany z małych egzystencji
pokryty pleśnią strachu

 

Anna Małgorzata Piskurz

BŁOGOSŁAWIENI KTÓRZY CIERPIĄ

“błogosławieni którzy cierpią”
tocząc w samotności czysty kryształ soli
fundament wieczności warkocz przemijania
żadna bowiem waga nie przemierzy łez
dzień tak oddalony od dzisiejszej daty
ciągle się powtarza w oliwnym ogrodzie
cierpienie to drzazga zranionego drzewa
ryzyko miłości zespolone w krzyż

 

Uljana Wolf

BRACISZEK I SIOSTRZYCZKA

za czasów
przed łowcy nadejściem

twój grzbiet był
jedynym mym legowiskiem

każde pragnienie złe – przebaczały ci
moje usta

tak długo
jak zostawałeś

ach braciszku
zwierzaczku

czymże przeciw źródłu temu
mój szept

gdy głos trupiego rogu
przechodzi przez las

niesiesz
swoje nieme futro

przed łowcą

 

Alexander Gumz

* * *

kobiety biją mnie
jak swoich synów

linijka łamie
się i żadna
już nie zjada

tego co z biedy
odkroiłem

komu mam wierzyć
jeśli nie temu drganiu
na policzku

 

 

Grzegorz Wróblewski

* * *

Psychicznie chorzy. W zabrudzonych szlafrokach, senni
i małomówni, piją ciepły kompot z białych kubków. Pielęgniarki
grają z nimi w domino. Emerytowany chirurg, pan Z., czyta na głos
opowiadanie Franza Kafki: Es ist eine kleine Frau; von Natur aus
recht schlank… Potem odkłada książkę i siada pod plastikowym,
rozkładanym stolikiem. Naśladuje tam sroki, które budują gniazdo
po przeciwnej stronie siatki. (Dwóch zdumionych przechodniów
nagle przyspiesza kroku).

 

Adam Czerniawski

LEKCJA POEZJI

Poeta
który kiedyś napisał
“kocham cię do szaleństwa”
a potem
“nuż ci w bżuh”

Teraz pisze
“twoja twarz już nieczytelna
jak starta tablica nagrobna”

Krytycy tropią przemiany formalne
notują meandry stylu i wymowy

 

Iwona Tetyk

* * *

Mężczyźni
zamiast karetek pogotowia
Karetki pogotowia
zamiast mężczyzn

 

Karla Reimert

POŻEGNANE

Ja która leżałam w twoim oddechu
Ja lekka jak hel
Ja serce przez dziewięć nocy
Ja która wcierałam się w ciebie

miękkimi elipsami
Ja nie przyznaję się już
do niczego.
Ciężarny smutek nocy dzieli
za światła
każdemu to co
jego

Zostaliśmy pomyślani jako wrogowie
A przecież umieramy jak obcy

 

23mgnien
kolaże GvS

Bataille – 18 Poematów emitowanych przez Archanioły

                             .:.

moje obłąkanie i strach
mają szerokie martwe oczy
i nieruchome halo gorączki

co spogląda w te oczy
to nicość wszechświata
moje oczy są ślepymi niebiosami

w mojej niezgłębialnej nocy
niemożliwe łka w głos
wszystko się rozpada

Almanach atramentowego ługu
nieśmiertelność zarośniętego poety
cmentarzystko poezji otyłości

żegnajcie jurne praczki
żegnajcie słodkie zmarłe
przebrane ze nagie kobiety

żegnaj spoczynku żegnaj śnie

nieskończone drapie mrówkami
sortowane papierowe wąsy w pyle
kolejowe ładunki gorączki

kolumny szalonego deszczu
stukają o splamione zasłony
pogrzebowa skromność ludzkich kości

jest tłum układający w stos puszki ‘być może’
żadnarm w koszuli na szczycie dachu
macha kosą Demon

Tracę cię w wierze
Odliczam cię wśród zmarłych
rdzeń witalny
pomiędy sercem, a wiatrem

Nie mam nic do roboty na tym świecie
poza płonięciem
Kocham cię do śmierci

Twój niepokój
szalony wiatr świszczy w twojej głowie
Jesteś chora od śmiechu
Uwalniasz mnie od gorzkiej pustki
rozrywającej twoje serce

rozerwij mnie jeśli chcesz
moje rozpalone gorączką oczy
odnajdują cię wśród nocy

Jestem zmarznięty w sercu się trzęsę
z głębin mojego bólu wołam cię
z nieludzkim szlochem
jakbym rodził życie

dusisz moją śmierć
wiem to rozpaczliwie
Odnajduję cię tylko w gardłach śmierci
Jesteś piękna niczym ona

wszystkie słowa mnie duszą

gwiazdo przeszyj niebo
zakrzycz jak śmierć
zaduś

Nie chcę życia
Jest tak słodkie do uduszenia
Wschodząca gwiazda
Jest zimna niczym martwa kobieta

zaślep mi oczy
kocham noc
moje serce jest czarne

popchnij mnie w noc
wszystko jest fałszywe
cierpię

świat zapachnął śmiercią
ptaki ślepo latają
jesteś tak ciemna jak czarne niebo

Nastąpi uczta
w błocie i strachu
gwiazdy spadną
kiedy śmierć się przybliży

jesteś zgrozą nocy
moja miłość ku tobie jest jak płacz śmierci
jesteś słaba jak śmierć

moja miłość ku tobie jest jak delirium
wiesz, że moja głowa obumiera
jesteś bezmiar strachu

jesteś piękna jak morderstwo
moje serce ogromnieje kaszlę
twój brzuch jest nagi jak noc

prowadzisz mnie wprost do końca
zaczęły się gardła śmierci
nie mam ci nic więcej do powiedzenia
przemawiam do ciebie wskroś zmarłych
a martwi są cisi.

                                             – Georges Bataille, przetłuspaczył katastrof

chszonszcz
Kephra Kepher Kepheru! Chrząszcz Kephra będący przybyciem w istnienie na ręce nieistotne kogo, kto przybywa w istnienie każdej kwadrygi księżyca

Scytyjska antypsychiatria

Neuroleptyki to kupa. Antydepresanty to finansierska ściema. Naturalna psychodela jest lekiem. Nauka już to dostrzegła. Ale barany dalej tego nie widzą. Zainwokuję w nocy Tubala Kaina i poczynię sigil im na pohybel.

Tohuwabohu muss sein!

.:.

Pomimo ciężkiego zaburzenia schizoidalnego najbardziej aktywnego w latach 2011-2013 i psychotycznego zaburzenia osobowości najbardziej aktywnego w latach 2014-2017 a także pomimo tego, że przez 5 lat leczyłem to alprazolamem, przerosłem to poprzez doświadczenie wewnętrzne oferowane przez sativę. Zneuroreprogramowałem się, poprawiłem sobie karmę płodząc Seta. Ten cały przereklamowany na dłuższą metę Xanax (wersja polska: Alpragen) pozornie ułatwia sprawne funkcjonowanie, ale tylko początkowo, bo wrast ze wzrostem tolerancji przy większych dawkach mocno temporalnie uszkadza się pamięć krótkotrwała i człowiek robi się zapominalski, jakby upośledzony. Konopie nie upośledzają zdrowego Scytyjskiego umysłu, lecz pogłębiają spokój i głębię odbioru życia. Przy czym są bardzo wydajne, jeśli stosowane z umiarem, max 0,33 co 2-3 dni.

Processed with VSCO with f2 preset
Dlaczego w tym kraju psychiatrzy to nadęci moraliści stosujący otumananiające leki?

Każdemu obywatelowi powinno przysługiwać 230 umg LSD na receptę raz, w miarę postępu terapii dwukrotnie. Jakkolwiek to tylko żartobliwa fikcja literacka. Radujcie się transgresją świadomości i ekstazą!

Eksplanacja

Processed with VSCO with m3 preset

Szlifierka mnie ukąsiła jak wąż

Prąd mnie naładował jak androida

Noszę skazę

Znamię banity

W armii na Wojnie z Bogami

I uspokajam dygot rąk

Wypalając łuskowe spawy

Jakkolwiek muszę zrzucić skórę

 

WIELKI SUKCES PULSKIEJ POLICJI! Klupfendron został wysrany do ścieków

Edit: tytułem zarysowania pryzmatu. Każde społeczeństwo musi mieć swoich stróżów prawa i być może najtrudniej być jednym z nich w kraju takim jak Polska, gdzie szurnięta restrykcyjność prawa stanowi wymówkę do donosów składanych przez bliźnich na bliźnich, wtykających nosy tam, gdzie nie należy. Ten tekst ma na celu sparodyzowanie triumfalnego tonu wieści o sukcesach polskich służb w likwidacjach co kolejnych plantacji konopii. Przecież gdyby nie czyniło się rośliny, stworzonej – jak głosi pismo, na równi z wszystkimi stworzeniami przez Boga – czymś zakazanym, pomimo zażyłości naszych przodków z nią, nie dochodziłoby do takich absurdów jak zjawisko ,,dopalaczy”.

kontt

Wielka fabryka zdupialaczy w małej wsi. Tyle śmiercioznośnej chemii, że musieli odciąć ludziom powietrze i wprowadzić podatek od biedoty.

Hala w wiosce Bożepije Dolne na Kaszuhubach. W środku 323 kg substancji chemicznych. – Z takiej ilości można było wyprodukować ponad 1500 100 900 tys. porcji tej chemii, proszków, takich rzeczy, co wkurwiają ludzi. Odbezpieczanie substancji, jak również wywożenie zwłok zmarłych w trakcie kieratowej pracy pakistańskich eunuchów trwało kilka dni – mówi poplepolicjant o akcji reaktywacji turbolikwidacji (jeszcze – odgraża się – nie wszystkiego!) jednej z największych w Europie fabryk klupfendronu. Policjanci-transwestyci pod przykrywką z częstochowskiego ORMO zatrzymali 3 lipca kierowcę, który w swoim audi przewoził ponad 14 kilogramów klupfendronu, inaczej nazywanego 2c3MC. Ta psychoaktywna substancja to jeden z podstawowych składników tzw. zdupialaczy.

Jak po nitce do kłębka dzikie chłopakie i wysportowana polska młodzież wszechpulska dotarła do położonego w katakumbach dawnej rzeźni bydła laboratorium, w którym produkowano truciznę. W miejscowości Bożepule Górne na Wężymorzu w hali zlokalizowana była produkcja substancji zabronionych. Dwa dni czekali, żeby wyjść.

Taka trucizna

O tym, jak niebezpieczne było naprężenie żyłek na czułkach kosmomilcjantów w hali i jej okolicach świadczy fakt, że dopiero po dwóch dniach można było wyjść ze środka, nie narażając życia i zdrowia kuropatf i innych służb, pracujących zdalnie na walkie-talkie. Zamknięto ujęcie wodne dla mieszkańców dwóch miejscowości, ze względu na ewentualne jej skażenie. – Trzeba było zamknąć pobliskie ujęcie wody, ale mieszkańcy tego nie odczuwają. Dostarczana jest im woda z innego ujęcia, z którego wypływa rzeka, do której idą spławy z miejskich szaletów – uspokaja Pinot Wontrobenbrodt, wójt gminy Łęczyce.

Kilka dni wywozili. Tyle tego było tałatajstwa, że po okolicy rozległ się toksyczny smród i jacyś szurnięci zlewaczeni ekolodzy biegali z moskiterach z łapkami na motyle, niektórzy mieli też przyczepione królicze uszy. Policjanci oprócz sprzętu morskiego zabezpieczyli 135 kilogramów paskudnej trutki i półprodukty – rtęć, tytan, aluminium i sobór watykański. – Z takiej ilości można było wyprodukować ponad 3590 203 tys. porcji tej trucizny – powiedział PAP poplepolicjant uznający uprawę. Odbezpieczanie substancji, jak również wywożenie niebezpiecznych chemikaliów i trucheł bogu ducha winnych biedronek i pakusów trwało kolejne kilka dni. Zatrzymany mężczyzna, który przewoził zdupialacze, w Prokurdeturze Ryjonowej w Przęgierzu usłyszał zarzuty wprowadzania do obrotu substancji stanowiących zagrożenie dla zdrowia i życia, lichwy, stręczycielstwa i szpiegowania na rzecz MOSADu. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności w luksusowej willi położonej na amerykańskich terenach wojskowych w Pulsce. Sprawa, jak mówią śledczy, ma charakter rozwojowy.

ZA: TFŁ N 23 (Teufeł Nada 23)
Spaczył Katastrof Wrzywąż.

Wyszczerzone kły i smoliste łzy

.:.

Stąpając po chodniku ułożonym
w wężowy wzór z pordzewiałych sztabek dusz
Boleję nad bólem i strachem wcieleń

Lecz szczerzę kły wobec
świadomości tęczowych spawów i natężenia prądu
i chaotycznego chybotu lewej dłoni.
Wobec pufnięć z fajki Pana, które zmywają
zasłonę Maji Płomieniem Umysłu

Lecz szczerzę kły wobec skazanych na zapomnienie klisz
unikalnych jak ośmiornic wyrzucanych przez sztormy
i wobec popsutych zabawek pokrzywdzonych dzieci
czy też ptaszków i zwierzątek, które grzebią                                                                               lub też młodych marsjańskich jaszczurek dziobanych przez mewy

Znam bowiem smak bólu, osmalonym od jego płomienia
I drwię Jarzmu Porządku w oczy i spluwam w jego świński
Ryj. Tak mi dopomóż Chrystus, który przeklął świątynie mu wybudowane
Który przeklął ich trzodę, co do ołtarza wystawia kark
jak wieprze do zaszlachtowania i do stóp Boga
pełznie pochrumkując, a ich szlak znaczony śluzem Hyle

Kristos pochodził bowiem z krwi Kaina, jak trzech
króli magów, co przybyli sprowadzić go w istnienie
Nie wężowym sznurem ale Czarnym Płomieniem
korzenia świadomości, w który wgryza się
Jormungandr i wsącza ziarna – kłęby Przemiany

0.5625

Tojfelszwance komcumir undmach sznel wasichwil
himel istloch szwachist got machfirmich difajnde tot

spaweinz2 copy
 

Spawać należy u źródeł Umysłu

 

.:.

Ból, który zadaję nieintencjonalnie osobie, którą kocham
jest czymś nad czym nie mam kontroli.
Charakter rasowy jasnookich tułaczy
to największe przekleństwo w Polsce XXI w.
w tym pospospołeczeństfie telewizyjno spożywczych czerwi
Tych kartoflanych bliźnich naszych, co wtykają nosy
I węszą zapach odstępstwa

Normalizacja społeczna postulowana jako warunek adaptacji
społecznej wyklucza jednostki zbyt płomieniste
aby się zaadoptować do współczesnych standardów

Przejrzyj pozory!
To materiał na kompletnie inną dobranockę
Są luki w systemie i przez nie wydobędziesz się
Na najwyższy dach każdego dnia, kimkolwiek jesteś
spróbuj zrobić to choć raz, czy trzynastokrotnie

.:.

ThBaal

Xepera Xeper Xeperu oznacza “przybywając w istnienie poszerzyłem świadomość i uczyniłem ten sposób Ścieżką”.

Życie jest sztuką miłości podług woli tyleż co śmierci podług woli.

Dziwki są to dwie, ale w oczach jednej i drugiej dostrzegłem nieskalaną czystość. Ta druga była pełna łaski, choć przyjąłem ją z nieskażonym uśmiechem, wskazała mi drogę ku Życiu które Poszerzyło się w Miłości podług Woli.

I wiem, że śmierć będzie dla mnie powrotem do Pełni, jeśli przeżyję jeszcze lata u boku swojej wiedźmy i wychowam ten Płomień, co z nas emanował. Każdego dnia należy poczynić wyłom i zakląć jarzmu smrodliwego demiurga. Będąc. Sobą. Tu.i.Teraz.

.:.

unnamed23
Popioły dla Nuit, Anielicy Vrilów
radosc131.jpg
kolaż na walentynki, których nie było

Dope Smoker – Legalize it

dopes.jpg

Stoner doom to nie moja para kaloszy, ale stoner o płucach przepełnionych konopijnym dymem już co innego. Ta płyta to manifest mający na celu uświadomienie konieczności globalnego (choć w tym przypadku obejmującego terytorium Wysp Brytyjskich – autorzy są Walijczykami i mają obsesję nad co bardziej szlachetnymi odmianami kannabis, morzem i surfowaniem) odblokowania pokurwionych regulacji prawnych, które zakazują IndoAriom palenia suszu rośliny, kultywowanego od tysiącleci i to przez naszych przodków, którzy mieli znacznie twardszy i bardziej charakterny stosunek do życia niż nasze współczesne telewizyjne barany.

Muzycznie sporo w tym groove’u, mogą się nasunąć skojarzenia ze zjaranym Black Sabbath z większą domieszką fuzzu. Do tego mocno przesterowany bas i tupiące bębny rodem z ciężkiego rocka, uzupełnione mantrycznymi wokalami, z których jedne to widmowe zawodzenia, a drugie to krzepkie robotnicze komendy. Liryki są oszczędne, minimalistyczne i dotyczą głównie zalegalizowania kultywowanego jarosława (nie, nie tego zacietrzewionego pokurcza), lub traktują o miłości do tego rodzaju komunii z Naturą, i częściowo są wyrażone poprzez nieomal gregoriańskie hymny. Muzycy eksperymentują też z ambientalną atmosferą, co doskonale dopełnia całości jak liścia. Szamańsko hipnotyczne “NASA” i ” Singing whatever / We should probably make a start / Was thinking whatever / It doesn’t matter anymore!  – co w moim odbiorze sygnalizuje akceptację warunków myślotoku twórczego, który następuje zapaliwszy – a akceptacja ta oznacza głodną ciekawość nowych strumieni myśli i nowych doświadczeń.