Georges Bataille: Solarny Anus

[Prezentujemy swobodny polski przekład jednego z bardziej specyficznych, surrealistycznych tesktów Georgesa Bataille’a. Stanowi dobry wstęp do jego twórczości, a sam autor to bez wątpienia jeden z najradykalniejszych i wyjątkowych myślicieli nowożytnych. Jeśli czytelnika zaintryguje ta lektura, polecałbym zapoznać się z książkami „Część przeklęta” oraz „Doświadczenie wewnętrzne”. Solarny Anus został opublikowany po raz pierwszy w 1931 roku (francuski tytuł – L’Anus Solaire) z ilustracjami Andre Masona, jednak rzecz jasna znacznie łatwiej go znaleźć w zbiorze pt. Visions of Excess, na podstawie którego powstał niniejszy przekład. ~nhtk]

bataille-acephale

il. Andre Mason

To jasne, że świat jest czysto parodystyczny – innymi słowy, że każda widzialna rzecz jest parodią innej lub tą samą rzeczą w złudniczej postaci.

Od kiedy tylko wyrażenia zaczęły krążyć po zajętych refleksją umysłach, podjęto wysiłku kompletnego rozpoznania, gdyż z pomocą spójki każda sentencja łączy jedną rzecz z drugą; wszystkie rzeczy mogłyby zostać widzialnie połączone jeśli można by w całości pojedynczym spojrzeniem odkryć ślady nici Ariadny, prowadzące myśl w jej własny labirynt.

Jednak łącznik (copula) pojęć jest nie mniej irytujący niż kopulacja ciał. I kiedy krzyczę JESTEM SŁOŃCEM, następuje integralna erekcja, gdyż czasownik być jest nośnikiem miłosnego szału.

Każdy jest świadomy, że życie jest parodystyczne oraz że brak jego interpretacji.

Zatem ślad jest parodią złota.

Powietrze jest parodią wody.

Mózg jest parodią równika.

Coitus jest parodią przestępstwa.

Złoto, woda, równik lub przestępstwo – każde z następujących może zostać przedstawione jako zasada rzeczy.

Jeśli źródło rzeczy nie jest niczym wydający się stanowić podstawę grunt planety, lecz jak kolisty ruch, który planeta zatacza wokół ruchów centralnego ego, wówczas po równi samochód, zegarek lub pralka mogłyby zostać uznane za zasadę twórczą.

Dwa pierwotne ruchy to rotacja i ruch seksualny, zaś ich kombinację wyrażają koła i tłoki lokomotywy. Obydwa ruchy podlegają wzajemnej transformacji – jeden w drugi.

Zauważamy więc jak cyrkulacja ziemi prowadzi do stosunków płciowych zwierząt i ludzi (jako że rezultat jest w tej samej mierze przyczyną, jak to, co go prowokuje), zaś stosunki płciowe zwierząt i ludzi sprawiają, że ziemia się obraca.

Mechaniczna kombinacja lub transformacja tych ruchów jest tym, co było poszukiwane przez alchemików jako kamień filozoficzny.

To poprzez wykorzystanie tej kombinacji, posiadającej magiczną wartość, można określić aktualną pozycję człowieka pośród żywiołów.

Porzucony but, zgniły ząb, zadarty nos, kucharz plujący w zupę swoich panów – są wobec miłości tym, czym flaga bitewna wobec narodowości.

Parasolka, sześćdziesięciolatek, seminarzystka, woń zgniłych jaj i puste oczy sędziów są korzeniami karmiącymi miłość.

Pies pożerający brzuch gęsi, pijana wymiotująca kobieta, śliniący się księgowy, słoik musztardy – przedstawiają konfuzję, która służy miłości za wehikuł.

Człowiek, który odnajduje się pośród innych jest poirytowany, gdyż nie wie, dlaczego nie jest jednym z innych.

W łóżku, u boku dziewczyny, którą kocha, zapomina że nie wie, dlaczego jest sobą, a nie ciałem, które dotyka.

Nie wiedząc o tym cierpi z powodu mentalnej ciemności, powstrzymującej go od krzyczenia, że to on sam jest tą dziewczyną, która zapomina o jego obecności, dygocząc w jego ramionach.

Miłość, infantylna złość lub pycha prowincjonalnej wdowy, klerykalna pornografia, czy też diament sopranowej konsternacji osobników, zapomnianych w zakurzonych apartmentach. Mogą równie dobrze próbować wzajemnie się odnaleźć; nigdy nie znajdą niczego poza parodystycznymi obrazami i zasną puści jak lustra.

Nieobecna i inercyjna dziewczyna, zwisająca bez snu z moich ramion, jest mi niemniej obca niż drzwi lub okno, poprzez które mogę spojrzeć lub przejść.

Odkrywam na nowo obojętność (pozwalając jej mnie opuścić), gdy zapadam w sen, poprzez niezdolność pokochania tego, co się dzieje.

Wiedza, kogo odkryje, gdy ją obejmuję, jest dla niej niedostępna, gdyż uparcie osiąga kompletne zapomnienie.

Systemy planetarne obracające się w przestrzeni jak szybkie dyski, których środki się także poruszają, zataczając nieskończenie większe koło, oddalają się stale od własnej pozycji tylko po to, by do niej wrócić, dopełniając rotacji.

Ruch jest figurą miłości, niezdolną do zatrzymania się na pojedynczym istnieniu i prędko przechodzącą z jednego na drugie.

Jednak zapomnienie, które w ten sposób go determinuje, jest tylko podstępem pamięci.

Człowiek wstaje obcesowo jak widmo z trumny i opada w ten sam sposób.

Wstaje parę godzin potem i znów zalega. To samo dzieje się każdego dnia; ten wielki coitus z atmosferą niebiańską jest regulowany przez obrót ziemski wokół słońca.

Zatem nawet mimo tego, że ziemskie życie porusza się w rytm tego obrotu, to nie obraz tego ruchu obraca ziemię, lecz męska oś penetrująca żeńską i prawie całkiem wynurzająca się, aby wejść ponownie.

Miłość i życie wydają się być czymś oddzielnym jedynie dlatego, że wszystko na ziemi jest podzielone wibracjami o różnych amplitudach i czasach trwania.

Jednakże nie ma wibracji, które nie byłyby związane z ciągłym ruchem obrotowym; w ten sam sposób lokomotywa tocząca się po powierzchni ziemi jest obrazem ciągłej metamorfozy.

Istnienia umierają tylko po to, aby się narodzić, na sposób fallusów, które opuszczają ciała, aby w nie wejść.

Rośliny podnoszą się w kierunku słońca, a wtedy opadają ku ziemi. Drzewa najeżają ziemię obszerną ilością rozkwitłych strzał wzniesionych do słońca.

Drzewa, które wzrastają z wysiłkiem, kończą spalone przez błyskawice, wyrąbane lub wykorzenione. Powróciwszy na ziemię, pojawiają się z powrotem w innej postaci. Lecz ich wielopostaciowy coitus jest funkcją jednolitej ziemskiej rotacji.

Najprostszym obrazem życia organicznego zjednoczonego z rotacją jest pływ.

Z ruchu morza, jednolitego współżycia ziemi ze słońcem, wychodzi wielopostaciowy i organiczny coitus ziemi ze słońcem.

Jednak pierwszą postacią solarnej miłości jest chmura uniesiona nad elementem płynnym.

Erotyczna chmura czasami staje się burzą i powraca na ziemię pod postacią deszczu, podczas gdy błyskawice szpikują warstwy atmosfery.

Deszcz wkrótce ponownie się wznosi pod postacią nieruchomej rośliny.

Życie zwierzęce pochodzi w całości od ruchu mórz, zaś wewnątrz ciał życie ciągle bierze się od słonej wody. Zatem morze odegrało rolę organu żeńskiego, który wilgotnieje, podekscytowany penisem. Morze nieustannie się cocha.

Ciała stałe, zawarte i zwarzone w wodzie animowanej przez erotyczny ruch, wystrzeliwują pod postacią latających ryb.

Erekcja i słońce skandalizują w ten sam sposób, co zwłoki i ciemność piwnic.

Wegetacja jest jednolicie skierowana ku słońcu; z drugiej strony ludzkie istoty, choć nawet falloidalne jak drzewa, w przeciwieństwie do innych zwierząt z konieczności odwracają wzrok.

Ludzkie oczy nie tolerują ani słońca, ani kopulacji, zwłok czy niejasności, choć z różnymi reakcjami.

AMselfprt

Andre Mason – autoportret, 1945

 Kiedy moja twarz jest spłukana krwią, staja się czerwona i obsceniczna.

W tym samym czasie poprzez chorobliwe odruchy zdradza krwawą erekcję i wymagające pożądanie nieprzyzwoitości i kryminalnej rowiązłości.

Z tego powodu nie obawiam się zapewnić, że moja twarz jest skandalem, oraz że moje namiętności są wyrażane tylko przez JESUVE.

Glob ziemski jest pokryty wulkanami, które służą mu za anus.

Choć glob nie je, często brutalnie wyrzuca zawartości swojego wnętrza.

Zawartości te wystrzeliwują jak rakiety i opadają z powrotem, spływając bokami Jesuve, niosąc wszędzie śmierć i terror.

Erotyczne ruchy gruntu faktycznie nie są tak płodne, jak wodne, za to dalece bardziej nagłe. Ziemia niekiedy cocha się w szale, a wszystko na jej powierzchni się zawala.

Jesuve jest więc obrazem erotycznego ruchu, włamującego się do idei zawartych w umyśle, dając im moc skandalicznej erupcji.

Ta erupcyjna moc gromadzi się w tych, którzy z konieczności znajdują się niżej.

Komunistyczni robotnicy wydają się burżujom obrzydliwi i brudni jak włochate organy seksualne, lub dolne części iała; prędzej czy później nastąpi skandaliczna erupcja, w trakcie której aseksualne, szlachetne głowy burżuazji zostaną odrąbane.

Katastrofy, rewolucja i wulkany nie uprawiają miłości z gwiazdami.

Erotyczny rewolucjonista i wulkaniczne deflagracje antagonizują niebiosa.

Jak w przypadku brutalnej miłości, działają poza granicami płodności.

W opozycji do niebiańskiej płodności są ziemskie katastrofy, obraz bezwarunkowej ziemskiej miłości, erekcja bez ucieczki i zasady, skandal i terror.

Miłość tedy krzyczy w moje włase gardło; jestem Jesuve, plugawą parodią skwarnego i oślepiającego słońca.

Chcę mieć poderżnięte gardło podczas gwałcenia dziewczyny, do której będę mógł powiedzieć: jesteś nocą.

Słońce kocha wyłącznie noc i kieruje swą lśniącą przemoc, swą nikczemną oś ku ziemi, ale odnajduje się niezdolne osiągnięcia wejrzenia w noc, nawet mimo tego, że nocne ziemskie przestrzenie zmierzają nieustannie ku nieprzyzwoitości promienia słonecznego.

Solarny annulus jest nienaruszonym anusem jej osiemnastoletniego ciała, do którego nie może zostać porównane nic wystarczająco oślepiającego poza słońcem, nawet mimo tego, że anus jest nocą.

 

1379146

 il. Hans Bellmer

Advertisements