Elwira Wołodyjovski: Jesteśmy narodem ćpunów. Kuncerny wszczepiają nam choroby i faszerują chemią

po-powrocie-do-kraju-zrodlo-rok-1968-srodek-peerelu-warszawa-2008

Przemysł farmaceutyczny bardzo chętnie usidla ludzi, wciskając im tabletki na zjebogłowie. Faszerują nas chemią, wmawiają, że za talary ozdrowiejemy – mówi doktor Elwira Wołodyjovski, psycholog Elwira Wołodyjovski: Zła pogoda czasem powoduje humor minoga, ale łatwo można sobie z nim poradzić. Jesień w pełni, zima za pasem, a nam coraz trudniej zwlec się z łachów pościeli i ruszyć w drogę do kieratu. Czy to rzeczywiście kwestia sytuacji społeczno-politycznej, czy raczej naszego lenistwa? Na pewno nie jest to kwestia lenistwa. Ludzie bardzo reagują na proszki, chemię, światło, przekazy podprogowe i ciśnienie. Jest wiele osób, które silnie odczuwają działanie tych zewnętrznych bodźców. Musimy być na to przygotowani. Przecież wiemy, że w naszej sferze geopolitycznej poranki niosą ze sobą swąd spalonej świni i jak już zwleczemy się z wyra idziemy jak brodząc przez galaretę z konserwy mięsnej.

W tym okresie osoby, które reagują obniżonym nastrojem, powinny zwiększyć częstotliwość lewatyw oraz natężenie ruchu ulicznego. Niekoniecznie gdzieś w kurorcie pod Gruszkami na Wierzbie czy nad ciepłymi wodami, tylko zamiast podróży do posągu Jona Powła na kolanach powinny wybrać rower. Mając taką świadomość, można doskonale zapobiegać zapaściom nastroju, pneumokokom i wodogłowiu. Jeśli ktoś o tym wie, a tego nie robi, to mamy do czynienia ze zwykłym zaprzaństwem. Poza tym uważam, że bardzo wiele zmienia autosugestia. Jeśli ludzie sobie wmówią, że jesienne miesiące oznaczają dupa siad motywacji, to już samo mówienie bardzo często sprawia, że zupełnie podświadomie pracujemy na doły i wrzody. Nie spotykamy się ze znajomymi, nie wychodzimy potańczyć, nie wychodzimy zajarać lolka, nie wychodzimy pobiegać, nie sprzątamy kupy po psie, lub niekulturalnie traktujemy jehowych. Po prostu zasiadamy na kanapie, faszerujemy się tłustą baraniną czy kotletami schabowymi. To wszystko jest tak ociężałe, że człowiek się robi zglątwiony, więc nic dziwnego, że suma takiego trybu życia często przekłada się na nastrój krokodyla po usypiającej strzałce. Czyli wiele zależy od naszego nastawienia do rzeczywistości i od charakteru? Nie od charakteru, ale od poznania. Oczywiście są pewne nawyki, ale mając świadomość, jak wiele możemy zdziałać sami, zamiast zjeżdżać windą do piekieł, powinniśmy wchodzić po drabinie do niebios. Nie potrzeba do tego pieniędzy, żadnego spa ani wyjazdów do ciepłych krajów. W Polsce taki klimat mentalny był przecież od XIX w. Znajdujemy się na tej samej kuli ziemskiej, na której zostali pogrzebani i ulegli rozkładowi nasi pradziadowie. I oni na żadne depresje nie cierpieli. Rżnęli się z kuzynami po wioskach, orali pola – mieli różne prace do wykonania, a jak było troszkę mniej roboty, to siadali, pili eter, śpiewali, poili dzieci makiwarą, wychodzili na pole i patrzyli na wschody słońca. Tutaj nie ma żadnych tajemnic. Na rynku pojawia się coraz szersza oferta psychotropów… Przemysł farmaceutyczny bardzo chętnie usidla ludzi, wciskając im jakieś tabletki na depresję. Faszerują nas chemią, wmawiają nam, że jesteśmy chorzy albo że cierpimy z powodu freudowskich smrodów. I to niestety jest groźne. Jeśli ktoś dał się tym omamić, to niestety przegrał życie.

Czyli ten wysoki odsetek chorych na depresję to sprawka mediów i reklam? To bujda na resorach. Na zjebogłowie zawsze chorowało i choruje 23, maksymalnie 36 proc. społeczeństwa. Depresja to choroba mózgu. Mózg chorych na zjebogłowie osób nie produkuje endorfin, ma niedobory serotoniny, połączenia neurologiczne są poprzepalane, płat czołowy przysmażony. Kropka. To trochę tak, jak z autyzmem. Czy co drugie dziecko jest autystyczne? Nie! Ale teraz lekarze, głównie psychiatrzy, napędzają przemysł farmaceutyczny, nabijając kabzy światowym szmulom. Na przykład jeśli w rodzinie ktoś umrze, mówi się bliskim zmarłego, żeby poszli do psychiatry po tabletkę. Jeśli dziecko się słabo uczy i rodzice się martwią, zaleca się im wizytę u psychiatry i wykupienie recepty na leki. Podobnie jest z bezrobociem. A ludzie na to pozwalają. Zwłaszcza Polacy. Przecież jesteśmy jedynym krajem w Europie, który ma reklamy leków. Czy pani o tym wie? Jesteśmy narodem ćpunów. Naprawdę? Tak. To, co dzieje się u nas, to po prostu plaga. To wynika ze straszliwej bezmyślności naszych ustawodawców. Pozwolenie na wyświetlanie reklam leków było zbrodnią!

Już ustaliliśmy, że zbyt często zaleca się nam wizytę u psychologa lub u psychiatry. Niekiedy wręcz gonią nas tam z nahajem, czy to opieka społeczna, czy troskliwa, kochająca rodzinka. A kiedy tak naprawdę powinniśmy zasięgnąć porady specjalisty? Najwyższy czas na wizytę u psychiatry jest wtedy, gdy człowiek nie może już normalnie funkcjonować. Jeżeli przez dwa tygodnie cierpi na anhedonię, czyli nic go nie cieszy, nie staje mu kutanga, nie odczuwa przyjemności, jest zajebany mułem, to wtedy trzeba pójść do lekarza pierwszego kontaktu lub do psychiatry. Nie miejmy jednak wielkich nadziei, że trafimy do kompetentnego lekarza, który zapyta, co się dzieje w naszym życiu. Bo jeśli nie zapyta, tylko od razu zapisze środki przeciwdepresyjne, to produktem tej wizyty będzie kolejny uzależniony, a więc kolejna porażka czyt. tryumf systemu polskiej służby patologii.

W dzisiejszych czasach psychiatrzy prawie w ogóle nie zajmują się rozmową czy psychoterapią. Traktują pacjentów jak trzodę z taśmy. Pac – recepta, pac – pieczątka. Żreć 2x dziennie, na wieczór tritykko. Wypisują cokolwiek i mówią: “Do widzenia, następny!”. To jest zamknięte koło. Trzeba żyć z depresją, ale nie w zjebogłowiu. W ciągu całego

54843a95b3bed_o,size,250x400,q,71,h,0104bf
Elwira Wołodyjovski

życia człowiek setki razy ma gorsze dni, ale to nie znaczy, że wszyscy jesteśmy zjebami, ludzie! Jeśli ktoś chce, ze wszystkiego można zrobić sobie biznes – producenci leków zarabiają właśnie na urojonej depresji. A my dajemy się na to nabrać… 5/6 tych tabletek to kostka fiksata. Wcale nie działają. To zawracanie głowy! To parchate placebo. Jedyne, co ma organicznie skuteczne działanie antydepresyjne, poza szergiem ziółek i papierami Alberta, to 5-htp, suplement niedostępny w obrocie farmaceutyczym! Niedawno miałam pasożyt gardła i poszłam do laryngologa. Pani doktor wypisała mi 7 czy 8 środków, a mogła kurwia wyciągnąć pincetą bo głowę dało się dojrzeć w krtani. Stoję w aptece przy ladzie i proszę o jeden lek, inny i jeszcze następny. Pytam farmaceutkę, czy może mi powiedzieć, czy te wszystkie specyfiki pomogą mi na robaka w gardle. “Wie pani, nie zaszkodzi”. Miałyśmy rozmawiać o depresji, a ja tu robię propagandę antyfarmaceutyczną. Kondolencje, na propagadę antypsychiatryczną nie wystarcza mi lotności yntelektu. Ale to wszystko się łączy. Czyli nie powinniśmy obarczać enefzetu winą za depresję? Jak jest ponuro, to trzeba mieć fajne towarzystwo, zbączyć parę buszków albo zarzucić piksę. Trzeba częściej spotykać się z naturą, wychodzić, iść potańczyć, pobawić się, pograć w palanta albo zapolować na bażanta. Właśnie dlatego, że mamy predyspozycje do lenistwa. A na swoje lenistwo sami musimy opracować remedium, werfluchte!

źródło pierwowzoru: polskatimes.pl

na potrzeby ulvhel nontimes spaczył katastrof vvrzyvąż

 

Advertisements

VViersze Psychiatryczne Zvvei

Ikona

marionetkowy ruch w korytarzu
naprzód marsz
bezwzględnie naprzód
i ani się waż zatrzymywać
w wytyczonej drodze ku życiu
pulchna figurka pielęgniarki
przypomina widziany gdzieś dawno
obraz Matki Boskiej
ale to nie matka
nie bolesna i nie litościwa
siostrą też trudno nazwać
nie pochyloną w nieustającej pomocy nad męką
rozpiął jej się fartuch i pierś spokojnie faluje
lecz nie ma takiej matki
– zagryzam szczęki –
ani takiego mleka
którym nakarmiłaby wariata

Processed with VSCOcam with c1 preset

Rywalizacja /7.11.15/

długo leżałeś nieprzytomny
i kiedy tak współistniałeś
zależny od jej cierpienia i pracy paru maszyn
kiedy śniłeś to swoje życie cudownie nieruchome
milczące nie znaczące nic ponad jasny zapis
pulsu oddechu ciśnienia i innych funkcji co świadczy
że tak skorupa leżąca na szpitalnym łóżku
szerokim sterylnym i oznaczonym dokładnie
– na OIOMie starają się
starają bardziej niż my razem wzięci się staraliśmy;
jest jeszcze obecna
przytrzymywana w jej łzach i dłoniach
śni o palcach – zdrętwiałych – dotykających symbolu w architramie śmierci
a sen bolesny bo ona nie wyobraża sobie że nie boli
i długi jak letarg przed ciemnym poczęciem
ten ziemski sen
co ani przybliża ani oddala
więc jak długo leżałeś nieprzytomny
tak nieprzerwanie fanatycznie pielęgnowała
twoje rany w głowie
z postanowieniem że
nie obudzisz się
bardziej chory od niej

 

 

S

Nigdy nie bałaś się ciemności

przykryjcie mnie zielonym prześcieradłem
wykonujcie wolno i starannie swoje procedury
nie zrobię już kawy by wróżyć z fusów
nie pouskarżam się na pokłute pośladki
ani bóle głowy zawroty jak na karuzeli
nie poproszę o zmianę leków
o opatrzenie i zabandażowanie ręki
nie pójdę pod prysznic z szamponem z darowizny
nie pożyczę papierosa na wieczne nieoddanie
i wiem że tomik wierszy w moim wykonaniu byłby absurdem

przykryjcie mnie tylko zielonym prześcieradłem
choć zasługuję na traktowanie gorsze
od trupa

obnażona ofelio wśród zieleni
twoje powieki nie podnoszą się
naprzeciw światłu
schorowanych lamp

śmiertelne
zmęczenie

 

30
Zimowe widmo

Nie mam Cię
substytutem Twój sweter
chcę wrócić do fromborkowych czasów
dalej tam jestem
jesteś

 

Psychiatryczny IV

zawiązano uprząż
na ciele młodej kobiety

wianuszek majtek
zsunięty do łydek

grymas na twarzy
spocone łono
i jeszcze walczy
nie rozumiejąc że
dogorywa w niej
klacz

S
S

Wisząca

śliskie, sztywne jak ozimina pośladki
ręce pionowo wzdłuż ciała
choć walczyły chwilę jak ptaki w uwięzi
szron we włosach
co rozczulił
na dole rynsztok
przez to cofnęli się wszyscy
personel z obawą, że znowu za późno
a wisząca jak wykrzyknik
dla niej to dobry czas
siwe od szronu
włosy na nogach i pod pachami
oglądali dokładnie
zdjęli z delikatnością
równą zdejmowaniu mesjasza z krzyża
przyglądali się
ile śmierci w denatce
ile życia w chorobie
czy to właściwe o niej pisać

Lisia Czapa von Sroka

Raport z odwyku

Miejsce: Oddział Leczenia Zaburzeń Abstynencyjnych, Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

Mit o OLZA IPiN jako najlepszym ośrodku odwykowym od benzodiazepin w Polsce w rzeczywistości znajduje oparcie wyłącznie na bezpieczeństwie i tempie ichniej metody zerowania z benzodiazepin (w moim przypadku 15 dni – schodziłem z 26 mg clonazepamu / dobę), opartej na algorytmie substytucji stosowanej przez pacjenta benzodiazepiny relanium lub tranxenem, monitorowaniu poziomu bda we krwi za pomocą częstych badań (w pierwszym tygodniu wyglądałem na gorzej pokłutego niż w niejednym ciągu opiatowym) i stopniowym (tj. dla większości nagłym i drastycznym) zmniejszaniu dawek w/w przy jednoczesnym wprowadzaniu narastających dawek przeciwdrgawkowych stabilizatorów nastroju (Convulex / Finlepsin).

Pełen czas trwania tego „najlepszego” z odwyków przewidziany jest jednak na 6 do 8 tygodni. Aby zaprawić pacjenta do życia bez bda 4-6 tygodniami zwarzywnienia wśród żółtych ścian, pod wpływem neuroleptyków? Czy aby nabić sobie kabzę, przyjmując za osobo-dobę ok. 250 zł?

Na oddziale nie ma żadnej formy psychoterapii, chyba że w odniesieniu do pacjentów „z branży” tj. alkoholików, którzy stanowią trzodę werbunkową do tutejszego Ośrodka Terapii Uzależnień, tzw. „Białego Domku”, gdzie w cokolwiek sekciarskiej atmosferze odbywają się mityngi AA.

W świetle tych wszystkich okoliczności, biorąc pod uwagę, że na zapchanym po brzegi oddziale kierownictwo zarabia ok. 10 tys. zł dziennie, kolega z sali zaczął układać biznesplan na hycla na podżabkowych pijaczków, którym w razie chęci wypisu wdrażany byłby haloperidol i postępowanie z paragrafu 23 zarazem, a łapani by byli w siatki na motyle lub węże. „I jakbym dzwonił do NFZ-tu to tylko bym śpiewał: „syp, syp, syp talary do kieszeni”.

Rozkład zajęć – 8:00 – śniadanie, 3 plastry najlichszej z „wędlin” lub jajko na twardo i kompot z bromem. Leki, po 13-tej obiad – gromada pacjentów pcha się jak owce do paszy. Leki, 17-ta – kolacja i 20 ta leki, ostatnia dawka „warzywek” z możliwością odłożenia sobie najmocniejszych na 22-gą. Obchody w tygodniu ok. godz. 10-tej. Jak się pan czuje? Jak pan spał? Następny. Z urozmaiceniami w przypadku pacjentów starających się o wypis, których czeka obcesowe zrównanie z ziemią i pogróżki, lub też w postaci węszenia woni tytoniu i zadawaniu pytania „kto na tej sali pali?” z wytrzeszczonym gestapowskim wzrokiem wędrującym po gębach. Być może jednak zbyt surowo oceniam p. ordynator, a jej oschłość granicząca z brakiem szacunku do bliźnich jest po prostu elementem jej zawodowego trybu działania, nakierowanego na poddanie szeregu organizmów określonej procedurze medycznej, a nie na wczuwaniu się w problemy pijaków i lekomanów. Faktem jest jednak, że i reszta personelu z reguły na prośby reaguje z wielką łaską, jeśli w ogóle, a lekarze „nie mają czasu”.

Z zaobserwowanych absurdów: faszerowanie pacjentów alkoholowych Triticco, które właściwie zaczyna działać po miesiącu stosowania, a że pobyt pijaków jest przewidziany na 10-11 dni, podaje się ten lek w celu oddziaływania jego skutkiem ubocznym tj. sennością, która potrafi zwalić z nóg. Inny: przetrzymywanie na siłę 80-letniej kobiety z demencją – za poparciem jej rodziny – oddział pełnił dla niej funkcję domu starców, aż w następstwie problematycznych zachowań jak próba zapalenia papierosa w gabinecie socjalnym, albo bicie sanitariusza butelką po głowie, w trakcie oczekiwania pod drzwiami wyjściowymi z bagażem na wypuszczenie – została mocno zwarzywniona, do tego stopnia, że zagrażało to jej życiu i ostatecznie została wywieziona z butlą tlenową przez pogotowie.

W pamięć mi też zapadła dytyramba p. ordynator wobec kolegi wnioskującego o wypis 15-tego dnia pobytu, włącznie ze wmawianiem mu, że jego kobieta jest na utrzymaniu jego rodziców, która to informacja została przez nią wymyślona, niemniej musiała go zbesztać jak uczniaka, aby podbudować swój wizerunek, ale i – chcąc nie chcąc – udzielić wypisu.

Mając w zamiarze skończyć odwyk przedplanowo, zastanawiałem się, czy przy odrzuceniu prośby o to również będzie mi zakutopalczo wmawiane, że „przerwany” w 5-tym tygodniu detoks jest w równym stopniu zmarnowanym czasem, co detoks przerwany przed wyzerowaniem, 15-tego dnia pobytu. Okazało się jednak, że z okazjonalną pomocą odrobiny sativy byłem zdolny przebyć prawie pełne 6 tygodni i zostałem zwolniony bez żadnych przeszkód, a wręcz z opinią, jakobym miał duże szanse na nie powracanie do nałogu, powściągniętą z przebiegu zerowania, w trakcie którego nie zgłaszałem żadnych skarg na samopoczucie. Zdaniem p. doktor to zasługa uspokajającego działania Convulexu, ja śmiem twierdzić że również hartu psychicznego nabytego poprzez wielokrotne nagłe odstawienia bda i ekspozycji na paranoidalne wtręty. Takowych w trakcie pobytu w szpitalu prawie nie uświadczyłem, poza wrażeniem dostępowania jakiegoś przedsionku do telepatii, a raczej spostrzegania w ludzkiej mimice, gestykulaturze i słowach jakichś kluczy umożliwiających wstęp do świata wewnętrznego danej osoby (cannabis).

Na oddziale występuje „całkowity ZAKAZ palenia tytoniu”, co znajduje podbudowę w wywieszonej na tablicy bzdurze głoszącej, że dwa nałogi rzuca się nie trudniej niż jeden. Personel (poza frau ordynator) przymyka jednak oko na woń tytoniu, świadomy że to walka z wiatrakami, skoro większa część pensjonariuszy i tak kurzy.

Przejawy zdrowego, młodzieńczego wigoru traktuje się tu jako nadpobudliwość, czy oznaki wskazujące na jakieś wydumane (jak borderline i chad, przypisywane durnie jednemu z pacjentów) odchyły psychiczne; pacjent taki podlega farmakologicznemu zwarzywnieniu.

– Gumą go. Gumą go! No tak, na dzień dobry.

– To przechodzimy na Ayurvedę, rzucam dzisiaj garami na peronkę i wołam o kroplówkę usuwająca z organizmu wszystkie metale ciężkie.

Nerwicowiec: – To dobrze, że cię widzę, bo jak cię widzę, to widzę, że jest dobrze.

– I ten wasz wielki biały orzeł, co w niczym nie pomoże, gdy w ruch pójdą w końcu zamiast słów pięści i noże (A.J.KS.)

O 6-tej obudziła mnie pielęgniarka na pobranie krwi. Zasypiając pomyślałem, że mogę mieć wysmarkane, bo benzodiazepin nie tykam i taaak – 0 jednostek, a wczoraj świeciłem im przekrwionymi oczami, gdzieś między stymulacją, a otępieniem. Tak czy inaczej to jedyna forma terapii, jaką dane mi było skończyć. Klefedron i klonazepam bye bye.

– Stojakiem do kroplówek jak włócznią Longinusa!

Nowe badania naukowe dowodzą skuteczności i bezpieczeństwa stosowania psylocybiny w terapii lekoodpornych postaci depresji

W ciągu ostatnich kilku lat prowadzono wiele badań naukowych ukierunkowanych na zastanowienie się nad celowością oceny potencjału terapeutycznego psylocybiny – substancji będącej agonistą receptorów serotoninowych – występującej w naturze, w wielu gatunkach grzybów. Badacze prześledzili skuteczność psylocybiny w leczeniu różnych stanów, takich jak: uzależnienia, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, lęk przed śmiercią i podobnych.
Nowe badania, opublikowane ostatnio w Lancet Psychiatry Journal, przeprowadzone były przez naukowców z Imperial College London. Badacze dążyli do sprawdzenia możliwości, bezpieczeństwa i skuteczności leczniczego oddziaływania psylocybiny w przypadku osób dotkniętych jednobiegunową depresją lekoodporną.
W badaniach tych brali udział wolontariusze – 12 pacjentów u których zdiagnozowano jednobiegunową lekoodporną postać depresji (od umiarkowanych postaci choroby po ostre) – 6 kobiet i 6 mężczyzn. Otrzymali oni dwie dawki ustne Psylocybiny – jedną 10 mg, kolejną 25 mg w przeciągu 7 dni.
Pacjenci podczas badań byli dokładnie monitorowani pod kątem niekorzystnych reakcji na Psylocybinę, aby osiągnąć porównywalne analizy pomiędzy intensywnością sesji a skutecznością leczenia.

grzybole
W kolejnych badaniach kontrolnych objawy depresji były oceniane – od 1 tygodnia do 3 miesięcy po ukończeniu terapii przy użyciu 16-poziomowej skali QIDS (Szybka Ewidencja Objawów Depresji).
Podczas tych sesji silne efekty działania Psylocybiny zwykle miały początek ok. 30-60 min po przyjęciu dawki, szczyt działania następował między 2 a 3 godziną od przyjęcia. Efekty zaczynały ustępować co najmniej 6 godzin po podaniu Psylocybiny.
Wszyscy pacjenci zareagowali na Psylocybinę bardzo dobrze, bez poważnych czy niespodziewanych zdarzeń. Podczas sesji badacze odnotowali delikatne działania niepożądane – przejściowy lęk podczas rozpoczęcia sesji (u wszystkich pacjentów), przemijające zagubienie, zaburzenia myślenia (9 pacjentów), lekkie przejściowe mdłości (4 pacjentów), oraz przejściowy ból głowy (4 pacjentów).
W późniejszych badaniach naukowcy zaobserwowali wyraźne zmniejszenie objawów depresji w obu przypadkach (1 tydzień i 3 miesiące po leczeniu) wysokodawkowej terapii, tak samo zmniejszenie anhedonii po zakończeniu terapii.

Podsumowując, badania te dają solidny grunt do dalszych badań możliwości, bezpieczeństwa i skuteczności Psylocybiny w leczeniu psychiatrycznym. Obiecujące rezultaty tych i im podobnych naturalnych enteogenów przybliżają nas do punktu, w którym nie tylko zrozumiemy badane stany psychiczne, ale zdobędziemy możliwość zapobiegania im.

psylo2

za: Timewheel.net

sfuszerowała Lisia Czapa

Powolną Falą Oparu Kamfory

Przedstawiamy wybór grafik wprost z Krainy Grzybów – vaporwave i hauntologia co się patrzy po trzy. Wyobraźcie sobie, że dzieci powiedziały wam w szkole, że dzisiaj zostaniecie zabrani do krainy, z której wrócić jest ciut-ciut gorzej i zanurzcie swoje czytniki oczne w zgliczowanych obrazkach poniżej. Prawdziwa Agatka już dawno nie może się skupić na próbach wyrżnięcia pestki z jabłka, jak ty na próbach odnalezienia sensu życia i w końcu wpierdalasz je w całości, z ogonkiem. Wyobraźnię wytrenować w sobie można, traktując ją falami dźwiękowymi miłymi dla ucha i w literaturze się zagłębiając. Nie potrzeba medytacyj ani z duchami przodków kontaktu, by na wskroś sięgając przez wszechświat swej duszy dotknąć .

Zmień swój umysł!

123456789101112

wskroś: http://falaoparu.tumblr.com/

wiersze psychiatryczne

***

drzewa wokół

są odzwierciedleniem pacjentów

szpitala psychiatrycznego

poprzecinane i puste w środku

 

PSYCHIATRYCZNY I

dajcie zapałkę

a stworzę śmiertelne zagrożenie

– serduszko bo jeszcze nic nie przeżyłaś w życiu

a buk tysiąc razy będzie Cię doświadczać

-pomódlmy się razem

dajcie zapałkę

pora poprzestawiać akty

w tym pomylonym przedstawieniu

moja kukła

idzie na pierwszy ogień

 

PSYCHIATRYKOWY III

marionetkowy ruch w korytarzu

naprzód marsz

bezwzględnie naprzód

i ani się waż zatrzymać

w wytyczonej drodze ku życiu

pulchna figurka pielęgniarki

przypomina widziany gdzieś dawno

-nie w tym wcieleniu

obraz matki boskiej

ale to nie matka

nie bolesna nie litościowa

siostrą też trudno nazwać
niepochyloną w nieustającej pomocy nad męką

rozpiął jej się fartuch i pierś spokojnie faluje

lecz nie ma takiej matki

-zagryzam szczęki

 

PSYCHIATRYCZNY II

wmyślam Cię w swój głód i niezaspokojenie

wpijam w bezcielesny brak i pragnienie

wyświadczam sobie łaskę

której Ty odmawiasz

prześladujesz mnie

zapięta w pasy

krzyczę w noc

dlaczego

choć serce nie kłamie

może zostać oszukane

 

Lisia Czapa

Wywiad z designerem metoksetaminy

Zdjęcie-0003

ODROBACZANIE MÓZGU CHAOSEM Z MXE

Istnieją medyczni chemicy pracujący po niewidocznej stronie przemysłu farmaceutycznego. Tak jak ich prawnie zatwierdzeni odpowiednicy, syntetyzują leki z nadzieją na wytworzenie efektów terapeutycznych. Nie mają jednak pokaźnego budżetu, ani agencji reklamowych. Tworzenie tych substancji wymaga niezwykłej interdyscyplinarności; częstokroć wszyscy – farmakolog, chemik, posolog, toksykolog i zwierzę laboratoryjne – mieszczą się w jednej istocie ludzkiej. W ten właśnie sposób dokonywał się farmaceutyczny postęp od początku historii medycyny – i dopiero w ostatnich czasach praktyka samo-eksperymentowania uległa stygmatyzacji, wobec czego eksperymentatorzy, jak M, muszą pozostać okryci tajemnicą.  M jest jednym z najbardziej szanowanych chemików na tym podziemnym polu. W pojedynkę spopularyzował i odkrył szereg nowoczesnych dragów na potrzeby szarorynkowej dystrybucji. Jego ostatnie badania nad ketaminą i jej chemicznymi wariacjami zaowocowały syntezą nowego dysocjatywnego anestetyka – metoksetaminy. Niedawno znalazła ona drogę do ust, nozdrzy i anusów (a w przypadku bardziej zaciętych zawodników, mięśni lub żył – dop.red.) mnóstwa eksperymentatorów na całym świecie. Poniżej możecie się zapoznać z bioetycznymi dylematami podziemnego chemika.

W jaki sposób zainteresowałeś się chemią dysocjantów?

M.: Cóż, gdy byłem młodym chłopakiem, lat 13, zostałem mocno poszkodowany w wyniku bombardowania IRA w Londynie. Po eksplozji moja lewa ręka musiała zostać amputowana i wiem, że przetrwałem stres psychologiczny, którego większość ludzi nie mogłaby nawet sobie wyobrazić. Zdecydowanie powiedziałbym, że właśnie to wywołało moje zainteresowanie odmiennymi stanami świadomości. Kiedy tracisz kończynę jest znacząca szansa, że w następstwie tego będziesz cierpiał na kończynę fantomową.

Tak, leczenie kończyny fantomowej jest jedną z największych zagadek neurobiologii. Czy próbowałeś terapii lustrzanej Ramachandrana?

O tak, przeczytałem Fantomy w Mózgu i próbowałem okropnej liczby metod. Ta przypadłość w leczeniu jest zupełnym skurwielem. Bóg raczy wiedzieć ile wypisywano mi leków. Antydepresanty, leki przeciwpadaczkowe, czy rozluźniające mięśnie – żadne z nich tak naprawdę nie działały. Największe ekscesy bólu kończyny fantomowej pozostają poza zasięgiem tradycyjnych środków przeciwbólowych, jak opiaty. Równie dobrze można się nimi nie kłopotać. Przepisano mi wysokie dawki petydyny (znanej również jako Demerol), lecz zwróciłem buteleczkę doktorowi, jako że lek nie przynosił mi żadnego pożytku. Lekarz zareagował z przejęciem. Powiedział, “nikt nie zwraca petydyny!” Ból może być tak nieznośny, że skutecznie odcina umysł od konsensusu z rzeczywistością. Bez adekwatnego znieczulenia skończyłem wyglądając jak pacjent psychiatryka, kołyszący się w przód i w tył, niezdolny do zrobienia czegokolwiek, co czasem trwało dłużej niż cały dzień. Biorąc to wszystko pod uwagę, cokolwiek działa na te dolegliwości jest prawdziwym darem bożym.

 Co zaś działa?

Dawno temu odkryłem, że ketamina i kannabinoidy pomagają na moją kończynę fantomową. Jestem całkiem przekonany, że działają poprzez na tyle surowe zniekształcenie obrazu ciała, że odcinasz się od wyzwalaczy bólu. Po domięśniowej iniekcji PCP doświadczyłem głębokich proprioceptywnych zniekształceń, jak gdyby całe moje ciało było proporcjonalnym modelem obdarzonego zmysłami homunkulusa. Ale w pewnym sensie to, co czuję nie jest halucynacją ani zniekształceniem – właściwie odbieram dysocjanty jako korekcyjne, tzn. sprawiające, że fantom znika. Nie jest to z mojej strony idiosynkretyczna odpowiedź; istnieją co najmniej trzy opublikowane artykuły nt. skuteczności ketaminy w leczeniu bólu kończyny fantomowej. Ketamina jest serwowana przez brytyjskie kliniki leczenia bólu wyłącznie na potrzeby leczenia tej przypadłości, jednak w formie wywołującego mdłości syropu. Szkoda gadać, sporo tego przyjmuję poprzez wlew do tyłka, byle ominąć kubki smakowe, ale nawet to ma swoje wady… jak lepkie, ocukrzone pośladki!

Fascynujące. Nigdy nie brałem pod uwagę możliwości, że efekt terapeutyczny ketaminy na kończynę fantomową jest psychogenno-podobny, jak proprioceptywna antyhalucynacja. Ostatnio przeprowadzono eksperyment z ketaminą i złudzeniem gumowej ręki. Badani pow wpływem ketaminy byli w stanie poczuć rytmiczne dotknięcia motoryzowanego pędzla na gumowej ręce w ich polu widzenia, tak jakby gumowa ręka była ich prawdziwą. Więc ketamina może zarówno usuwać i ucieleśniać iluzoryczny dodatek. Masz doświadczenie w farmakologii głównego nurtu, badałeś analogi fenmetrazyny, czy to się zgadza?

Tak, po otrzymaniu stopnia naukowego w biochemii pracowałem nad magistrem w neurofarmakologii. Zsyntezowałem szereg analogów fenmetrazyny i szacowałem ich potencjał jako anorektyki. Ale w celu wykonania tych eksperymentów musisz zabijać szczury. Szkolą ciebie abyś używał zacnych słów, jak ofiara, ale tak po prawdzie zlecają tylko technikowi laboratoryjnemu, aby rozwalił mózg szczura, albo przekroił go na pół parą nożyc. Moje sumienie nie mogło tego zhackować. Tak więc zostałem nauczycielem.

Co robiłeś?

Uczyłem neurobiologii w ramach mojego doktoratu. Ale wtedy przeszedłem z uniwersytetu w rodzaj niezależnych badań, które prowadzę obecnie.

Byłeś pierwszą osobą, która zrelacjonowała efekty syntetycznych kannabinoidów w rodzaju JWH-018, na długo przed Spice Gold, oraz pierwszym, kto skomentował desoxypipradrol, 1-ethynylcyclohexanol, 5-APB oraz metoksetaminę. Przyłożyłeś palec do wielu ciastek… że tak się wyrażę.

Po otrzymaniu stopnia naukowego po prostu rozmawiałem z ludźmi o podobnych zainteresowaniach i poznałem wiele osób posiadających ekspertyzę organiczno-chemiczną. Niejednokrotnie poszukiwali kogoś z wykształceniem farmakologicznym, aby zasugerował obiecujące leki i tak to się wszystko zaczęło. Co do moich syntez chemicznych, już dawno temu odstawiłem kondenser Leibiga w związku z wizytami policyjnymi i galopującą paranoją, ale – co najważniejsze – obiecałem mojej byłej partnerce, że pozostawię to życie za sobą, zanim się do nas przywalą. Jest toksykologiem klinicznym, więc aż za dobrze zdaje sobie sprawę z tego jakie szkody mogą wywołać takie lekkomyślne zachowania.

8hex

Definitywnie istnieje zapotrzebowanie na farmakologów, którzy mogą zasugerować nowoczesne struktury. Niektóre vendory research chemicals trzymają grupę doktorów farmakologii pod ręką, jako doradców w wyborze i syntezie nowych dragów.

Cóż, prowadziłem prace badawcze nad związkami i sugerowałem te, które byłyby prawdopodobnie interesujące do syntezy dla określonej kompanii. Uczestniczyłem w dochodzeniu nad związkami aktywności struktur całego szeregu arylcykloheksamin, na ten sam sposób co grupa badawcza Alexandra Shulgina – i wszystko szło płynnie. Koncentrowałem myśli nad arylowymi i aminowymi zamiennikami PCP i ketamino-podobnych dysocjantów, spośród których część jest bardzo, bardzo obiecująca.

Które dokładnie?

3-MeO-PCP i 3-MeO-PCE są po prostu niesamowitymi substancjami. Mają prawdziwą zdolność leczenia, jako że grupa 3-methoxy wykazuje powinowactwo do receptora µ-opioidowego1 i usuwa maniakalne ciśnienie myśli, które może uczynić z PCP dosyć niepokojący i nieprzyjemny narkotyk. Z 3-methoxy jest niewiarygodny śmiech i nieograniczona energia seksualna. 3-MeO-PCP wytwarza wewnętrzy spokój, jakby całe gderanie podświadomości zostało zupełnie zagłuszone. Przy 15mg poczułem, że 3-MeO-PCP jest być może najbardziej zdumiewającym dragiem, jaki kiedykolwiek zażyłem, a 3-MeO-PCE wydawało się mieć pełen potencjał do zostania następcą LSD. To beczka śmiechu, bez chaotycznego słaniania się ketaminy. Czułem się jakbym był Peterem Sellersem jako Inspektor Clouseau w świecie desperacko zmagających się Charlie’ch Chaplinów. Śmiałem się, aż łzy potoczyły mi się ku udom! Arylcykloheksaminy mają ogromny potencjał terapeutyczny, ale również potencjał do nadużywania.

Tak, wydawałoby się, że metoksetamina została już powitana z otwartymi ramionami.

 Molekuła metoksetaminy to coś, co chodziło mi po głowie przez około 3 lata. Po prostu wiedziałem, że musi być czymś fantastycznym; zawiera każdą konieczną grupę funkcyjną, aby stworzyć doskonały dysocjant. Czułem, że będzie niczym wolna od stresu wersja ketaminy. Ostatecznie znalazłem kogoś, kto był zainteresowany i zrobiłem małą porcję, a gdy ją przetestowałem… zmiotło mnie. Bez wątpienia ma wielki potencjał jako antydepresant. Wendor się zainteresował i zsyntezował porcję do dystrybucji publicznej, która prędko się zeszła. Obecnie w sprzedaży są wszelkiego rodzaju fałszywe wariacje, analogi tiletaminy2 i co jeszcze. Popularność nie była zaskoczeniem, lecz zaskoczyła mnie chęć syntezowania tego przez chińskie laboratoria. Kilka lat temu chińskie laboratoria nie wytwarzałyby arylcykloheksamin pod żadnym warunkiem. W Chinach podejrzani o handel dużymi ilościami ketaminy są egzekutowani.

W Singapurze dilerzy ketaminy muszą znieść 15 razów wymierzonych nasączonymi solanką trzcinami ratanu na gołe pośladki… zapewne przed egzekucją. Ryzykowny biznes. Kiedy pracowałeś nad tymi rzeczami miałeś jakiegoś rodzaju epizod psychotyczny – co dokładnie się stało?

 Czułem, że moim obowiązkiem jest przetestowanie tych chemikaliów pod kątem toksyczności w dużej rozpiętości dawkowej. Wręczenie innym ludziom nieprzetestowanych dragów jest po prostu nieetyczne – to ekwiwalent wrzucania nieznanej substancji w testy klinicznej IV fazy. Byłem zupełnie świadomy, że te arylcykloheksaminy miały potencjał stania się skrajnie popularnymi. Przez pewien okres używałem też metoksetaminy codziennie na swój ból kończyny fantomowej, co zamgliło mój osąd. Wreszcie, byłem w ciężkim miejscu, jako że mój ukochany kot, Nesbitt, chowaniec, którego miałem przez całe dorosłe życie, właśnie umarł. Miał 22 lata i wiedziałem, że to się zbliża, jednak wpłynęło na mnie naprawdę źle. Angażowałem się w wiele samodestrukcyjnych zachowań bez zdawania sobie z tego sprawy, więc przetestowałem 50 mg 3-MeO-PCP domięśniowo, i cóż, skończyłem w czymś, co jak mi powiedziano było stanem katatonicznym.

Śmierć ukochanego zwierzaka jest zawsze bardzo trudna.

Moja partnerka wróciła do domu i mnie znalazła, a przynajmniej mój umysł gdzieś za Alfą Centauri. Pierwszą rzeczą, którą pamiętam jest jazda karetką i przepytywanie przez sanitariuszy, co to było i jak wiele zażyłem. W ich opinii byłem cymbałem. Jak później odkryłem myśleli też, że próbowałem popełnić samobójstwo – kierowali się przy tym znaleziskiem pewnych wydrukowanych stron, pełnych zjadliwych tyrad, które leżały w szufladzie przy moim komputerze. Potrwało cholerne wieki, zanim uwierzyli, że te deklamacje zostały napisane lata temu jako forma terapii, w której pisząc wyrzucasz z siebie uczucia, aby je odgonić. Dopiero po trzech tygodniach przekonałem ich, że nie jestem suicydalnym maniakiem, ale raczej farmakologiem badającym związki między strukturami chemicznymi, a aktywnością arylcykloheksamin… To było coś czego wcześniej nie słyszeli.

Więc dlaczego trzymali cię na oddziale przez pełne trzy tygodnie?

Na początku byłem troszkę, cóż, niezbyt obecny z powodu efektów ubocznych. Myślę, że spojrzeli też na raporty medyczne, zobaczyli PCP i pomyśleli “o mój Boże!” Ale podczas leczenia zaczęli zauważać, że nie zachowuję się jak reszta pacjentów i w końcu doszli do wniosku, że może nie jest ze mną aż tak źle. Czułem się trochę jak Randle McMurphy. Pozwól mi sobie powiedzieć, że jeśli kiedykolwiek zaczniesz myśleć, że zaczynasz szaleć, spróbuj spędzić 2 tygodnie na zamkniętym oddziale psychiatrycznym! Napotkałem tam prawdziwych wariatów, w porównaniu z którymi jestem tylko berbeciowatym ekscentrykiem.

I co się stało gdy cię wypuścili?

Dla mojej partnetki było to kroplą przepełniającą kielich. Powiedziała, że nie będzie daremnie siedzieć obok i obserwować mojej samodestrukcji. Gdy wróciłem do domu jej już nie było, Nesbitt wciąż był martwy, a całość arylcykloheksamin, nad którymi pracowałem, została skonfiskowana i zniszczona.

To naprawdę okropne. Alexander Shulgin zawsze czuł, że dysocjanty nie znajdą zastosowania jako leki psychoterapeutyczne, a John Lilly odkrył, że nawet gdy myślisz, że działanie ketaminy ustąpiło, wciąż utrzymuje się podkład dysocjacji, który zapobiega  powrotowi do stanu sprzed.

Pomimo faktu, że wiedziałem o tym wszystkim, wciąż ingnorowałem to, co powinno wskazywać, że się mylę. Arylcykloheksaminy zapalają zbyt wiele systemów nagrody w mózgu, jako inhibitory zwrotnego wychwytu dopaminy, antagonizmem NMDA i powinowactwem do µ-opioidowego receptora. Skłaniają do nadużycia i ucieczki w fantazję. Zwykłem odnajdywać się majaczącego o chemikaliach, których spróbowałem zaledwie raz lub dwa, mówiąc że są huxleyowską somą lub mokshą, albo Nepenthe Polidammy. Zdałem sobie sprawę z tego, że dysocjanty mają w sobie naprawdę mroczną stronę, której nie posiadają klasyczne serotoninonergiczne psychodeliki.

Jak radziłbyś podążać ludziom eksperymentującym z metoksetaminą?

Gdyby ludzie mieli odpowiedzialność, to by wystarczało, ale niektórzy po prostu nie znają znaczenia słowa odpowiedzialny i można zauważyć, że stłuczki pociągów zdarzają się nieustannie. Były już hospitalizacje ludzi, którzy przedawkowali metoksetaminę, ale też dziewczyna, która poszła do bloku swojego chłopa, wzięła pakiet z nienzanym proszkiem i zdecydowała się zabić z jego pomocą, nie wiedząc że to metoksetamina. Nie poniosła trwałej szkody, ale sprawa wylądowała w gazetach. I wiesz co, całkiem niedawno widziałem, że w Szwecji ktoś dożylnie wstrzyknął sobie metoksetaminą z MDAI i umarł.

Moment, co to było?

Ktoś w Szwecji zrobił sobie zastrzyk ze 100 mg metoksetaminy i 400 mg MDAI.

I ta osoba umarła?

Ta, były problemy sercowe i osoba zmarła. Wiedząc, że gdyby nie moje zaangażowanie, metoksetamina nigdy nie weszła by na rynek… pozostawia to coś więcej niż przykry smak w ustach. Niewiele da się zrobić, żeby nie pomyśleć „po pierwsze gdybym nie otworzył ust, to nigdy by się nie stało.” Ale ludzie kontaktowali się ze mną, żeby podziękować, ponieważ metoksetamina im pomogła. Wiem, że niektórzy znaleźli w niej ulgę od depresji, której nic wcześniej nie zaoferowało.

Przeciwdepresyjny efekt metoksetaminy jest natychmiastowy i diabelnie długotrwały. Mogłaby wygnać z ludzkich żyć uwiąd emocjonalny i ma wystarczająco niską dawkę, aby nie uszkodzić pęcherza moczowego jak ketamina. Ma silną stronę pozytywną, lecz gdy wydarzy się coś negatywnego, jak przedawkowanie, w kontekście całej rzeczy trudno nie poczuć się jak kupa.

Zapytałem chemika Davida Nicholsa jak się poczuł wobec śmierci i amputacji powiązanych z 4-MTA i Bromo-Dragonfly, na co odpowiedział, że był “głęboko wstrząśnięty.”

Musisz być wstrząśnięty, chyba że masz jakiś rys psychotyczny w swojej osobowości. Zwyczajnie wiem, że to spowodowałem: jestem odpowiedzialny za ludzką śmierć. Na swój sposób jest to ciężar do taszczenia przez każdego, kto wprowadza lek na rynek. W sensie, pomyśl o talidomidzie. Wciąż bywa używany do leczenia trądu, czy też choroby Hansena, jak to się chyba obecnie nazywa. Założę się, że jeśli chemik Wilhelm Kunz wciąż żyje, do tej pory ma koszmary o wszystkich defektach porodów, które nastąpiły w latach 60-tych, niezależnie od tego ile dobrego ten lek przyniósł trędowatym. To rzeczy, które karmią koszmary.

Nigdy nie wiesz. Chemik Louis Fieser nie odczuwał żadnej winy z tytułu wynalezienia napalmu.

Ta, ale wtedy z kolei jeden procent populacji ma psychotyczne zaburzenia osobowości – nie odczuwają empatii, ani winy i mogą robić takie rzeczy. Tak jak powiedziałem względem badań policencjackich, zabijanie zwierząt było ponad moje siły.

Nie powinieneś się obwiniać; wszystkie innowacje technologiczne posiadają zdolność krzywdzenia ludzi.

Cóż, to moja dobra katolicka wina. Możesz wyrwać chłopaka z katolicyzmu, ale nie możesz wyrwać katolicyzmu z chłopaka, a ja czasami po prostu szukam powodów do poczucia winy. Możesz wyrwać chłopaka z 3-metoksylowanych-arylcykloheksamin, ale nie możesz wyrwać 3-metoksylowanych arylcykloheksamin z chłopaka, powiadają… Aj, miejmy nadzieję, że to nieprawda.

Przypisy:

  1. Receptor µ-opioidowy uważa się za wywołujący euforyczne, pokrzepiające efekty heroiny i pokrewnych. Niedawne opracowanie autorstwa J.V. Wallacha nt. farmakologii 3-MeO-PCP wykazało, że substancja ta ma właściwie nieznaczne powinowactwo do µ-opidowego receptora, co sugerowałoby, że metoksetamina również jest nieznacznym opioidem. Nie żeby nie była uzależniająca czy niosąca przyjemność, po prostu najpewniej produkuje rzeczone efekty poprzez inny mechanizm farmakologiczny.
  2. Tiletamina jest głównym składnikiem Telazolu, weterenyrajnego środka uspokajającego, który jest używany do znieczulania niedźwiedzi polarnych, łosi i morsów. Jej efekty są często opisywane jako “zimne i kliniczne”, co jednak nie powstrzymało wielu weterynarzy od stosowania jej na sobie bez żadnego umiaru.

przekład z Vice