Black Magick SS – Kaleidoscope Dreams

black magick ss - kaleidoscope dreams 2017
wyd. 3 marca 2017 przez Infinite Wisdom

Wyznawcy sloganów “sprawiedliwości społecznej” (wtf?) paszoł won! Jak można wierzyć w takie bałwany, to nawet Jehowasz nie.
W skrócie mikrodozującym, zawarta tu muzyka to jak połączenie norweskich ostępów oszczanych moczem renifera i nakapanych muchomorami cezarskimi z psychodelicznym rockiem i thelemicznym ekscesem, takie tam kwasiarskie gestapo (rotfl). Kompozycje gitarowe, okraszone organo-podobnymi klawiszami, dodającymi lekki zapaszek sacrum, są niezwykle żywe, witalne i najwyraźniej nagrane przez ludzi, którym nie brakuje w mózgach hoffmanowskiego uwolnienia serotoniny oraz świadomego postrzegania tzw. rzeczywistości kulturowej, czy społecznej. To taki kryptożart, czy raczej jego antonim, bo zarazem szydera ze współczesnej kultury, ale nie szydera czcza, lecz przepełniona wewnętrzną treścią i oznakami przebudzenia. Wokale dzielą się na konkretne: tradycyjne blackowe i folkowo-hipisowskie/volksistowskie zaśpiewy czystym głosem. Perkusja dudni jak przykazuje motto wyryte na bagnetach pewnej formacji co przepadła w śniegach Stalingradu, aczkolwiek brzmi trochę zbyt płasko w mixie czy tam masteringu, o ile te nagranie było w ogóle temu zabiegowi poddawane. Jeśli nie, to brzmi zaskakująco dobrze i dowodzi umiejętności muzyków, które zdecydowanie wzrosły od debiutanckich materiałów. Brzmienie gitary elektrycznej niestety troszkę zalatuje Drowning the Light, ale jest zdecydowanie mniej okrojone w swoim spektrum dźwiękowym. Nasuwa się na myśl porównanie z nieodżałowanym fińskim Armanenschaft (“Psychedelic Winter”), lecz zdecydowanie mniej tu pierwotnej barbarzyńskiej berserkerowej furii i rytualizmu. Charakter tej płyty jest bardziej swobodny, a słuchanie jej przynosi relaks i skok samopoczucia.
Najlepszym kawałkiem na EPce jest zdecydowanie “Tåget” za sprawą zajebistej czystej linii wokalnej, w której słychać głos ducha żyjącego podług Prawdziwej Woli. W następnej kolejności polecam przykuć uwagę do zamykającego epkę “Eclipse”.
Gwoli wyjaśnienia, Ulvhel odcina się od jakichkolwiek konotacji z politycznym nazizmem, a już kompletnie od kultu jego Wodza, który, jakkolwiek był Wielkim Siewcą Pożogi, to nie przyniósł światu dobra, lecz porażkę i powinien być uśmiercony w którymś z licznych zamachów, gdy jeszcze nie było za późno dla cywilizacji Europejskiej. Nie wierzymy w żadną ideologię, bo ideologia to śmierć inteligencji (Robert Anton Wilson), a kultura to nie Twój kumpel, koleżko (Terence McKenna).

katastrof wrzywąż

Advertisements

Servile Sect |TRVTH| wywiad ’11

R-4845470-1377304349-5435

Zapoznawszy się z tym wywiadem na lurkerspath.com stwierdziłem, że świetnie się wpasuje w transgresyjny wektor Ulvhel, toteż uknułem propozycję wymiany, oferując wywiad z Non Opus Dei. Minęły 3 lata, przez ten czas SS wydało następny długograj Svrrender oraz epkę Glowing. Wywiad przez to nie stracił na wartości, a wręcz przeciwnie, o ile zachęci czytelnika do sięgnięcia po muzykę, to wybór jest szerszy.

Servile Sect wymyka się gatunkowemu zaszufladkowaniu i wysoko stawia poprzeczkę zakusom spłycającej interpretacji. Przekraczając specyfikę ambientu, noise, drone i black metalu, przeplata ze sobą wpływ psychodelików i wolności myśli, tworząc muzykę hipnotyczną, euforyczną i agresywną. Nowy album – Trvth, celebracją którego jest poniższy wywiad, ukazał się dzięki Handmade Birds. Jak się okazuje mentalność twórców Servile Sect pod względem wyjątkowości nie ustępuje pola ich muzyce. ~ nichtig

 

– Po pierwsze chciałbym zapytać w jaki sposób doszło do tej współpracy na odległość 3000 mil. Jaki był proces komponowanialnagrywania “Trvth”?

Cóż, nie zawsze dzieliła nas tak znaczna odległość fizyczna. Servile Sect zaczeło sie W 2005 roku, kiedy obaj mieszkaliśmy w Phoenix w Arizonie (obecnie żyjemy kolejno w Humboldt, Californii i w Brooklynie w Nowym Jorku). Jakoś w ’95 czy ’96 skejtowaliśmy razem z dwoma innymi gośćmi, którzy malowali odwrócone krzyże i bafomety na swoich deskorolkach. Non-stop skejtowaliśmy igadaliśmy o metalu. Pewnego dnia spotkaliśmy sie u Nhate’a, a ten miał w piwnicy chropowaty plakat “Live in Leipzig” Mayhem. Kiedy zdaliśmy sobie sprawe z tego, ze obaj łapiemy Mayhem,natychmiastowo załozyliśmy metalową kapele. Od tej pory dwóch z nas się spiknęło i konsekwentnie nagrywa ciężką muzykę.

(Luke) Proces komponowania/nagrywania TRVTH był cokolwiek daleki. To była kolaboracja poprzez odległość znacznie przekraczającą 3,000 mil – raczej nawet 8,000! Spędziłem około kwartał w Nepalu i miałem na tyle szczęścia, aby posiadać porządne łącze internetowe, pozwalające wymieniać dźwięki z Nhate’m. Miałem interfejs nagraniowy, gównianą gitarę, sequencer, laptop i trochę innego drobnego sprzętu. Zanim wyjechałem, Nhate i ja złożyliśmy wspólnie dźwiękową bibliotekę sampli i nagrań “noise”. Miałem możliwość uzbierania mnóstwa znaczących field recordingów, gdy tam przebywałem, więc mieliśmy wręcz naddatek materiału do obróbki. Co pomyślne, znaczna liczba hinduistycznych Nepalijczyków wierzy, że marihuana/haszysz jest godną szacunku i rzetelną “ścieżką ku Bogu”, tak więc moje kieszenie były zawsze przepełnione stuffem. Idee rozkwitału pomiędzy tym, a ekstremalnym doświadczeniem, jakim jest codzienne życie w Nepalu. Po nagraniu pierwszej połowy TRVTH, udałem się do Rishikesh w Indiach. Każdego dnia przez parę tygodni włóczyłem się po terenie Maharishi Ashram (to niesamowicie klimatyczne miejsce, gdzie przebywali Beatlesi, studiując transcedentną medytację, a przy tym korzystając z mnóstwa narkotyków). Podczas ich pobytu w Rishikesh, John Lennon powiedział: “Wspólnie nagraliśmy około trzydziestu nowych kawałków. Paul zrobił z tuzin, George mówi, że ma sześć,a ja skomponowałem piętnaście.” To cokolwiek niesamowite miejsce. Tam też zmiksowałem pierwszą połowę TRVTH na swoim laptopie, paląc spliffa za spliffem pod starym drzewem z epickim widokiem na Ganges. Całkiem błogie.

Druga połowa TRVTH została nagrana W lutym 2011, pomiędzy Nowym Jorkiem, a Humboldt. Nasz stary przyjaciel, Robert Nelson (którego znaliśmy jeszcze z Arizony) nagrał parę ścieżek perkusji. Joshua Convey (z ITHI) wniósł z kolei parę partii gitary basowej. James Plotkin zmasterował całość i faktycznie sprawił, że miksy brzmią świetnie.

Servile+Sect+sxswadds_0459

– Czy zechcielibyście spróbować wyjaśnić naszym czytelnikom muzykę Servile Sect?

Obaj wyrośliśmy słuchając opętańczych ilości black/death metalu, tak więc te dżwięki wylały się z nas w sposób naturalny. Andee z Aquarius Records określił je jako “Psychedelic Alien Black Metal“. Podoba nam się to i wydaje się dobrze pasować.

– Czy w Servile Sect działa jakaś fundamentalna ideologia… Raison d’être do tworzenia tej unikalnej odmiany muzyki?

Zawsze byliśmy przyciągani przez metal, z uwagi na wartości, względem których przejawia tendencję bycia siedliskiem i którym się poświęca. Od bardzo wczesnych lat gardziliśmy kapitalizmem, religią i wszystkimi systemami psującymi zabawę i zniewalającymi ludzkość, zakazując niezależnej myśli i czyniąc życie mamym. Nasza muzyka zawsze była bezpośrednią reakcją na nasz światopogląd i niezdolność do współuczestnictwa w tej kolektywnej rzeczywistości. Oczywiście kwestię ugruntowują także nasze osobiste doświadczenia z psychodelikami, jak również nasze obsesję wokół wszystkiego powiązanego z UFO.

– Artwork “Trvth” przywołuje tyleż pytań, co odpowiedzi. Czy to intencjonalne?

To absolutnie intencjonalne. Obydwaj (SS i K.G.Y.) wspólnie czujemy, że artwork jest prawdziwym wizualnym poszerzeniem ogólnej percepcji albumu. Powinien sprawić, że odbiorca będziezadawał sobie pytania i potencjalnie sięgał ku odpowiedziom, W oparciu o swoje indywidualne postrzeganie. Namysł nad artworkiem / opakowaniem był produktem nieskrępowanej inwencji Kevina Gan Yuena (Viraloptic.com, Sutekh Hexen), artysty mieszkającego W San Francisco. Wstępnie dostarczyliśmy Kevinowi pewne koncepcje tematyczne, on zaś spędził trochę czasu na burzy mózgu z własnymi ideami, a po kilku tygodniach rozwalił nam mózgi. Nie moglibyśmy być bardziej zadowoleni zrezultatu. *To* jest W tym na pewno!

– To oczywiste, że czerpaliście inspirację z obszarów pozamuzycznych. Zechcielibyście opowiedzieć chociaż o części filmów/książek/doświadczeń, które wpłynęły na kształt projektu?

Ogromnym wpływem był Terence Mckenna! Jego przenikliwość jest niezrównana, a jego zdolność do przełożenia niemożliwych-do-zdzierżenia myśli na język nigdy nie zostanie pobita. Koleś wykładał przez 12 godzin, bez żadnych notatek ani przerw! Obydwaj dostaliśmy też niezłego kopa od książek Carlosa Castendy. On W naprawdę monumentalny sposób współtworzył własną rzeczywistość i miał tony świetnych pomysłów, w które się naprawdę wczuliśmy. Rzecz jasna tkwimy też mocno w oldschoolowym sci-fi… Zaadaptowany cykl Kronik Marsjańskich Raya Bradbury’ego jest kurewsko zajebisty! Dead Man (Truposz) Jima Jarmuscha zawsze był faworytem, no i oczywiście The Holy Mountain (Święta Góra) Alejandro Jodorowskiego.

– Nazwa Servile Sect: obserwacja socjologiczna? Ukryty odnośnik? Ekspresja pozbawionego złudzeń mizantropa?!

Swobodnie, tak po prostu się czuliśmy, kiedy zaczęliśmy ten projekt – usidleni przez 9 do 5 robót firmowych, których nie mogliśmy znieść. Harując w imię snu, W którym nie uczestniczyliśmy. Spikując się na parę nocy W tygodniu, aby robić nasz sort muzyki i ignorować pułapki, w których byliśmy utkwieni. Na szczęście obydwaj po większej mierze przemieściliśmy się już z tego etapu W naszych życiorysach, ale nazwa Servile Sect wciąż ucieleśnia nasze sfrustrowanie życiem, wiedzę o naszych pułapkach i nasze plany ucieczki.

(pow. zdaje się nowy track S.S. z wysoką domieszką drone i noise)

 

Zopiniujcie następujące:

2001: Odyseja Kosmiczna:

Paralele pomiędzy “Monolitem”, a psychodelikami są naprawdę klawe. Idea czegoś będącego krańcowo niepoznawalnym, jednak wciąż ,,będącym”. Psychodeliki na wiele sposobów są właśnie takie… Aczkolwiek ścieżka dźwiękowa do 2001 jest absolutnie bolesna. Istnieje wersja z muzyką autorstwa Spiritualized, znacznie bardziej zadowalająca.

Wiara:

Wiara nie jest czymś, pod czym którykolwiek z nas mógłby się podpisać. Bezpośrednie osobiste doświadczenie? Fakty? W tym sęk. Brat Terrence’a Mckenna – Dennis – dobrze to ujął, “Myślenie krytyczne nie jest pobudzane, ani też zadawanie pytań. Wszystko się streszcza do: ‘Oto jest doktryna imusisz ją zaakceptować, i musisz zaakceptować ją na wiarę ‘. Jeśli nie masz wiary, jesteś stracony, wiesz? I to tyle – wiara esencjonalnie jest nagabywaniem kogoś, aby zaakceptował przesłankę, albo zespół idei, lub coś bez żadnego dowodu – bez zadawania zbyt wielu kłopotliwych pytań.

Carl Sagan:

Koleś sklecił fajny Ateizm, pomyśleć że Chrześcijaństwo było kompletnie absurdalnymi i zacofanymi, prastarymi obcymi teoriami. 4 kciuki W górę!

Prawda obiektywna:

Takość, jest-ność, czyste-bycie – to, co się tu i teraz rzeczywiście dzieje, niezależnie od świadomości, opinii, osądu lub percepcji. Pozostaje kompletnie nieporuszone przez prawdę subiektywną, ponieważ jest Prawdą, a Prawda po prostu jest.

H.G. Wells:

Swoimi opowieściami i ideami wstrząsnął ludzkością W krytycznej koniunkturze naszego rozwoju. Wierzył w ,,wyłaniającą się nową świadomość”, która poprowadziłaby ludzkość do nowego, przepełnionego spokojem, utopijnego świata. Był wizjonerem w podobny sposób, co George Orwell, czy Aldous Huxley. W swoich proroctwach był tak akuratny, że ludzie nazwali go “człowiekiem, który wynalazł jutro”. CZAD!

Tutaj super słodki i bardzo istotny fragment “An Open Conspiracy” (Otwartej Konspiracji) H. G. Wellsa:

“Wydawało mi się, że na całym świecie inteligentni ludzie budzą się, by spostrzec zniewagę i absurd podlegania zagrożeniu, ubezwłasnowolnieniu i zubożeniu, poprzez samą bezkrytyczną adhezję do tradycyjnych rządów, tradycyjnych idei życia ekonomicznego i tradycyjnych form zachowania, oraz że ci budzący się inteligentni ludzie muszą po pierwsze powziąć protest, a następnie stawić twórczy opór wobec inercji, która nas dławi i zastrasza. Ludzie ci, jak sobie wyobraziłem, wpierw powiedzieliby: ,,Dryfujemy,’ nie robimy niczego wartościowego z naszym życiem. Nasze życie jest nudne, głupie i niewystarczające dobre. ” Następnie dodaliby, Co mamy zrobić z naszym życiem? – a wówczas, ,,Połączmy się z innymi ludźmi naszego rodzaju i zróbmy ze świata wielką światową cywilizację, która umożliwi nam urzeczywistnienie obietnic i uniknięcie zagrożeń tych nowych czasów”. Wydawało mi się, że właśnie to byśmy mówili, budząc się jeden po drugim. Równało się to protestowi, wpierw mentalnemu, a następnie praktycznemu, równało się swego rodzaju uprzednio nie obmyślonej i niezorganizowanej konspiracji przeciw fragmentarycznym i nieodpowiednim rządom oraz powszechnej chciwości, przywłaszczeniom, niezdarności i marnotrawstwu, które mają obecnie miejsce. Jednak w przeciwieństwie do konspiracji ogółem, ten rozszerzający się protest i konspiracja przeciw panującym rzeczom, z samej swojej natury rozwijałyby się w świetle dziennym, gotowe na zaakceptowanie współuczestnictwa i pomocy z dowolnej strony. Rzeczywiście stałoby się to „Otwartą Konspiracją”, niezbędną, naturalnie ewoluującą konspiracją, przystosowaną do naszego zwichniętego świata. ”