Wilcze łajno

IMG_20170930_165232
Nasz Pan Jezus zgrzybiony
jezusgrzyb
Nasz Pan Jezus przed zgrzybieniem
Processed with VSCO with  preset
144/233 =/= 8
Processed with VSCO with m3 preset
Xeper Xepera Xeperu
Processed with VSCO with c1 preset
93 decybele, a kysz dyabełe!

kolaże i fotografie – Gertruda von S, 30.IX.2017, obróbka – katastrof wrzywąż

Advertisements

magija chaosu – teoria i praktyka – studium

Paweł Zaborowski “Teoria i praktyka magii chaosu. Studia kulturowerecenzja

okladka-magia-chaosuFormat A5, 286 stron, oprawa miękka, klejona.

Nie ukrywam, że było mi dane w życiu poznać kilku zadeklarowanych “magów chaosu”. Niestety owi przedstawiciele nie zrobili na mnie najlepszego wrażenia – zapamiętałem ich jako skończonych idiotów, którym się wydawało, że posiedli wiedzę o wszechświecie, a przy okazji myśleli, że są nieźle wyluzowani… Ale mniejsza z tym.

Natrafiłem na rzetelne opracowanie tematu, które wyszło z rąk religioznawcy Pawła Zaborowskiego. “Teoria i praktyka magii chaosu. Studia kulturowe” to kolejne dzieło, którego możliwość podziwiania zawdzięczamy wydawnictwu Black Antlers. Zaczyna się klasycznym syndromem prac XXI w., autor omawia wszystkie możliwe definicje znanych terminów. Potem przechodzi do kwintesencji tematu; przedstawia szczegółowo historię, doktrynę magii chaosu, strukturę organizacyjną Zakonu Iluminatów Thanaterosa i rytualne praktyki. W końcu główny temat przemielony zostaje przez kwestie, które umownie zaliczyć należy do obszaru badań socjologii religii. Tutaj przeplata się m.in. wątek New Age, nowej duchowości, scjentyzacji nauki etc.

W moim odczuciu Zaborowski rozpracował cały problem od każdej możliwej strony; wyczerpująca ilość zagadnień, definicji, nazwisk nie pozostawia żadnych złudzeń; od psychologii po dominującą w rzeczonej pracy socjologię. Praca pisana jest przystępnym językiem, wszystko co trzeba punkt po punkcie. Dokładne przedstawienie założeń magii chaosu sprawia, że temat ten wydaje się bardzo czytelny.

W zasadzie książka mogłaby być swoistego rodzaju podręcznikiem dla adeptów. Przedstawiając pewne kluczowe aspekty tego systemu w świetle badań religioznawczych wiele zarówno “tajemnic” jak i zagadnień czy praktyk staje się jasnych nawet dla osób niewtajemniczonych. Choć nie jest to żadna “Liber Al …” mniemam, że dla studiującego temat magii i okultyzmu czarownika znającego tylko podstawy magii chaosu jest to dobre kompendium rozwijające wiedzę w tym zakresie także o dodatkowe ciekawostki.

Pozycja wyczerpująca i wiele wyjaśniająca, jak można ją podsumować. Zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Gorąco polecam!

Autor: Siliniez

black – antlers . com

Gnostyk epoki “narkomanii”: William S. Burroughs + 7 technik miażdżenia rzeczywistości

William Seward Burroughs, zapytany pewnego nieistotnego dnia o orientację religijną, bez wahania odparł: gnostyk, manichejczyk. Taka deklaracja na swój sposób ośmiesza całe zmonopolizowane pojęcie „orientacji religijnej”. Antyteza dogmatyzmu i odmowa asymilacji nowomowy, która w takiej czy innej postaci zawsze jest wtłaczana ludzkiej trzodzie, jakkolwiek wzdłuż procesu historii intensywność przeinaczenia wzrasta…

Żeby się jednak nie zapędzać, punkty wyjściowe to świat stworzony i homo sap, dysponujący jakoby – za sprawą ewolucji czy bożej łaski – zdolnością do odróżniania prawdy od źródłowego braku takowej. W gnostyckim ujęciu to ostatnie – wybrakowanie – jest bodaj podstawową charakterystyką Stworzenia; miejsca zakotwiczenia dla duchów nawykłych do nieskrępowanej żeglugi, jak również tych odnajdujących harmonię w bezrefleksyjnym trwaniu… Co jednak jeśli cała ta przereklamowana Prawda nie istnieje i jest wiele światów i wymiarów?

Prędzej niż na takich „kulturowych wytworach”, jak orientacja religijna, czy światopogląd, gnoza bazuje na zasadniczym instynkcie umysłowym. Gnostyk w każdym gnostyku tkwi od – a raczej sprzed – narodzin; gnostycy różnią się ciałami, naczyniami, fakturą powierzchni, innymi słowy – uciążliwością wpisanych w ich dany konstrukt przeszkód, które stoją na drodze wykiełkowaniu wewnętrznej zasadzie; pozaświatowej iskrze¹.

wsb23
kolaż aut. Eda Constantine, Panthermodern23 @ tumblr

WSB jako 4-letni dzieciak, w zrobionym przez siebie domku-zabawce po wczesnej pobudce ujrzał małego szarego człowieka: Nie poczułem strachu, jedynie spokój i zdumienie. Burroughs nie uważał tego rodzaju doświadczeń za halucynacje, lecz przesunięcie wizji, tj. znalezienie się percepcji w miejscu pozwalającym na ich dostrzeżenie. Konstrukt ludzki w dużej mierze polega na zamknięciu się – czy wręcz obwarowaniu wobec tego typu postrzegania. Odbywa się to biernie, bo wystarczy zaakceptować tzw. rzeczywistość, pierwotne poręczenie o Porządku rzeczy.

W kontraście do tego, gnoza tj. poznanie nadchodzące „spoza” – z zewnątrz psychiki, świata, czy materii, to głos mogący przybierać dowolną postać, przy czym dla jego recepcji specyficzne jest poczucie obcości, czy zakłócenia w bezrefleksyjności bytu. I tak np. WSB pisał o przekonaniu, że ludzkość jest regularnie infekowana przez wrogie inteligencje:
„Kiedy zagłębiam się w swojej psychice, w pewnym momencie napotykam bardzo wrogą i mocną siłę. (…) Gdy tylko zbliżasz się do czegoś ważnego, właśnie wtedy odczuwasz inwazję i w ten sposób wiesz, że coś jest na rzeczy.

Poczułem się jak owieczka idąca na rzeź. To nie ja byłem u steru (…) Są nieskończone stopnie opętania. To dzieje się bez przerwy. Musisz stawić temu czoła. A to możesz uczynić tylko, gdy wymieciesz słowa. Nie kłócisz się (…) Musisz pozwolić temu przepłynąć. To trudne, szalenie trudne; ale powiem wam jedno: Zamiast prób oporu odrywasz się i pozwalasz temu przepłynąć.” (z: A Report From the Bunker).

Prawdziwie, stanowiąco ludzkie jest więc stawienie czoła temu, co stanowi wewnętrzne zanieczyszczenie i zmierzanie do oczyszczenia postrzegania (w hermetyzmie przy pomocy nous – „umysłu” – cząstki boskiego intelektu).

Studio Rzeczywistość, ten zakamuflowany, opaczny labirynt kłamstwa, przez współczesnych Burroughsowi myślicieli i pisarzy – częściej przywoływanych, bo mniej niebezpiecznych – jak np. George’a Orwella czy Aldousa Huxleya, nie został zdekamuflowany tak źródłowo i dogłębnie. Wizje Orwella i Huxleya były zakrojonymi na szeroką skalę utopiami, roszczącymi sobie jednak pretensje do rzetelności naukowej. Tymczasem WSB nie potrzebował uciekać się do tworzenia zwartych struktur i usystematyzowanych opracowań. Zamiast tego, z pomocą irracjonalnego chaosu swej eksperymentalnej prozy, podmywał fundamenty wiary w odgórnie narzucaną wersję światowego „porządku”.

wsbchaos
Chaos Triumphant, ręcznie wyk. kolaż aut. Eda Constantine – tumblr

 

Władza, Kontrola; Burroughs zawsze miał ją na oku, nie nabierając się na jej kamuflaż, preparowany coraz bardziej pokrętnymi środkami, stosownie do intensywności zamroczenia postrzegania jej “podopiecznych”. Z metodyką i precyzją wykwalifikowanego medyka, przeprowadzał metafizyczną sekcję politycznego Frankensteina nowoczesności. Poprzez organy ku tkankom, nie pomijając prawideł metabolizmu tego tworu; któżby jednak chciał znać wyniki intelektualnej autopsji, skoro uczciwe zastosowanie się do takowych implikowałoby odstępstwo od wszelkich rzucanych przez Kontrolę ochłapów?

Prace WSB o specyfice utopijnej (The Wild Boys, 1971 i Cities of the Red Night, 1981) wykluczają szanse powodzenia realizacji utopijnego ładu w formie innej niż odizolowana oaza, co Hakim Bay nazwałby “tymczasową strefą autonomiczną”. Kolonia Libertacja – znana z ostatniej książki autora – Cienia szansy – odseparowana zona, której mieszkańcy są wolni od ingerencyjnego nadzoru struktur społecznych, obrazuje libertariańską „moralność” WSB, opartą na przysposobionym przez niego za młodu charakterologicznym pojęciu Johnsona (zawartym w autobiografii Jacka Blacka pt. You Can’t Win, 1926). Tak oto skrótowo opisywał ten typ człowieka:

Dobry wałkoń i złodziejaszek (jako sposób bycia); wypełnia swoje zobowiązania, jego świat jest dobry, a on jest solidnym partnerem w interesach. Pilnuje własnego interesu. Nie należy od ludzi węszących, samowładnych i problematycznych. Udzieli pomocy, kiedy takowa jest potrzebna.

Czy na indywiduach tego rodzaju Burroughs oparłby swą tymczasową strefę autonomiczną? Gnostyczne praźródło autonomii, suwerenności samej w sobie to „pneuma” tj. tkwiąca w człowieku iskra nieskończoności. W zależności od jej stężenia, gnostyk koncentruje się na duchowym postępie, nie odrzucając możliwości zewnętrznej pomocy, ale nie zdając się wyłącznie na łaskę odgórnego zbawcy.

Zjawisko gnostycyzmu, oparte na esencjonalnym stosunku do egzystencji, przybierało przeróżne formy, wśród których doniosłością historyczną i naciskiem na dualizm² wyróżnił się manicheizm. Nawet jeśli nie mylić dualizmu z moralnością, jak go pogodzić z takimi aspektami życia Burroughsa, jak (przypadkowe) zastrzelenie żony, jego politoksykomania (z naciskiem na opiaty), homoseksualizm, eksperymenty z yage, czy fascynacją nieortodoksyjnymi teoriami Wilhelma Reicha nt. energii orgonu?

Wszystkie te „tegesy” są często redukcjonistycznie stosowane do kwestionowania znaczenia twórczości WSB. Działa tu ta sama, intelektualnie niemęska zasada, poprzez którą np. niektórzy deprecjonują myśl Fryderyka Nietzschego, przywołując co pikantniejsze szczegóły z przebiegu jego choroby psychicznej.

Dopatrywanie się jakiejkolwiek niekonsekwencji w diagnozie gnostycyzmu myśli Burroughsa to zajęcie godne płytkich moralizatorskich umysłów. Fakt, że gnostycyzm w pewnym sensie uległ żydowskiej transmutacji w chrześcijaństwo w żaden sposób nie przemawia bowiem za judeochrześcijańską naturą jego wskazań moralnych (a o ile o takowych w przypadku gnostycyzmu może być mowa, to tylko w warstwie egzoterycznej, która najsilniej uobecniła się wraz z ekspansją manicheizmu).

wsbkolarz1
kolaż WSB z Brionem Gysinem

Dobro i Zło / Światło i Ciemność w gnostycyzmie nie znajdują prostych definicji, ani przekładni na hierarchię sposobów „prowadzenia się”. Wszystkie aspekty życia Burroughsa, podpadające pod kategorie odstępstwa i „grzechu”, gryzą się ze światopoglądem ludzi nie mających pojęciach o ezoterycznej gnozie, rzeczona bowiem popiera wszelkie rodzaje aktywności duszy, ciała i umysłu, które prowadzą do poznawania własnej natury.

Tożsamość gnostyka przekracza pojęcie i granice jednostkowej osobowości, zupełnie jak przekracza całą późniejszą myśl chrześcijańską, jak i wszelkie pokraczne budowle wyrosłe na jej gruncie, który wszak stał się fundamentem Kontroli. I tak centralną osnową wszystkich noweli Burroughsa nigdy nie jest określona osobowość, lecz właśnie nieustanna wojna pomiędzy Wolnością, a Kontrolą; Chaosem, a stagnacją materii – i dopiero tu można dopatrywać się analogów „dobra i zła”.

Manichejczyk wierzy w faktyczną walkę dobra ze złem, która to utarczka nie jest wieczna, jako że jedna ze stron prędzej czy później na tym szczególnym obszarze zwycięży. Wraz z chrześcijanami oczywiście nastąpiła potworna inwersja wartości, gdzie najobrzydliwsi z ludzi są wypychani jako wzór cnoty do naśladowania przez każdego… (wypowiedź WSB z wywiadu przeprowadzonego przez Gregory’ego Corso)

Manichejska koncepcja świata jako ofiary poniesionej podczas prekosmicznego kataklizmu, posiadającej funkcję alchemicznego tygla, w którym następuje proces oddzielania dwóch przeciwstawnych esencji (notabene na przekór terminologii opracowań naukowych, Materia i Chaos wydają się tu znacznie ściślejszymi terminami niż Zło <> Dobro, jednak to już podejście okultystyczne, a nie akademickie), akcentując aspekt kotła i przemieszania, znajduje doskonałe odzwierciedlenie w sposobie ukazywania świata w twórczości WSB. Zło udaje dobro i vice versa.

W gestalcie burroughsowskiej prozy armię Archontów – zarządców kosmicznego więzenia – tworzą monoteiści i ich politykierzy. Tymczasem gnostycy to błąkające się bandy przestępców i złodziejów. Wizjonerzy, ci, którzy osiągnęli pierwotną gnozę, potrafią przejrzeć iluzje utkane przez Kontrolę, rozpoznać twarz wroga i dążyć do prawdziwej wolności. Notorycznie stosują nieortodoksyjne i pozornie obłąkane metody zrzucania hipnotycznych kajdan kontroli.

Wśród metod, czy narzędzi przydatnych w osiągnięciu tego celu, można wymienić: zmianę stanu świadomości poprzez środki psychoaktywne, energię orgonu, analityczną i rekonfiguratywną metodę cut-up, i wreszcie magię. Magia to najstarsza technika transcendowania przyczynowo-skutkowej szarej maszynowni; to nader problematyczny termin, zwłaszcza w czasach… w czasach.

Tytułem dookreślenia, pasuje w tym miejscu zwrot magia hermetyczna, tyleż samo jednak, co jej nowożytna transmutacja, czyli magia chaosu. Oto niektóre z narzędzi gnostyka dwudziestego wieku. Za ich pośrednictwem można dążyć do ustanowienia autonomicznej strefy, czerpiąc frajdę z „bystrzenia znaków”, parafrazując kluczową sentencję trzeciego rozdziału Nova Express: I możesz dojrzeć bystrzejące znaki (the marks wising up), gromadzące się w ponurych grupkach, których szemranie narasta.

Archonci uobecniają się na Ziemi pod postacią zainfekowanych przez pasożyty świrów kontroli, których Burroughs trafnie nazywa „shitsami”: “Twierdzę, że zło całkiem dosłownie jest wirusowym pasożytem zajmującym pewien obszar mózgu, który możemy nazwać PRAWYM centrum. Oznaką typowego shitsa jest to, że musi mieć rację (prawo).”
Shitsowie mają obsesję na punkcie wtryniania się w cudze sprawy. To typ społeczniaka – księdza, prawnika; niezdolni do obrania honorowej ścieżki jadem das seine. Wszelkimi środkami dążą do zapobiegnięcia próbom „rozbudzenia znaków”.

I tak oto w Nova Express Operacja Totalnej Ekspozycji jest próbą odsłonięcia iluzorycznej kurtyny, która zapobiega obnażeniu zainfekowanego pasożytami Studia Rzeczywistości. W pierwszym rozdziale inspektor J. Lee przemawia do ludu: Co was tak wystraszyło, że wpadliście w czas? W ciało? W gówno? Powiem wam: “słowo”. Obce Słowo “ten” (“the”). Słowo Obcego Wroga, “ten” zniewala was (“thee”) w Czasie. W Ciele. W Gównie. Więźniu, wyjdź. Wielkie niebiosa stoją otworem.

Wprawne oko Burroughsa dualistycznie cyzeluje jeszcze jedno diametralne rozróżnienie w naturze ludzkiej – coś tak banalnego jak podział na płci (wg gnostyków będący następstwem upadku pierwotnego nadludzkiego androgyna) również sprzyja knowaniom Archontów:
Burroughs przypisuje polaryzacji energii reprodukcyjnej strukturę binarnej opozycji, która prowadzi dwie niekompatybilne płci do ciągłego konfliktu, który z kolei przekłada się na wsiąkanie energii twórczej w ślepy zaułek pasożytniczej ekonomii opartej na władzy i własności. (Lydenberg – Literary Form and Theory in the Radical Writings of William S. Burroughs)

Człowiek jest zaiste produktem finalnym. Nie dlatego, że homo sap stanowi apogeum perfekcji, przed którym sam Bóg sapie z trwogą – „Nie mogę zrobić nic więcej!” – lecz dlatego, że Człowiek jest nieudanym eksperymentem, który utkwił w ślepym biologicznym zaułku i nieubłaganie zmierza do wymarcia” (Zachodnia kraina – przekł. wł.)

WSB podzielał również gnostycką wiarę w reinkarnację oraz przeświadczenie, że narodziny to najgorsza rzecz, jaka może się przytrafić; coś, czemu należałoby zapobiec.
Drzwi zamykają się za tobą i zaczynasz sobie uświadamiać, gdzie jesteś. Ta planeta jest Obozem Śmierci… Drugiej i Ostatecznej Śmierci. (Zachodnia kraina, j/w) Czy są drogi wyjścia z tej fatalnej sytuacji, gdzie nawet Apokalipsa wydaje się niekulturalnie spóźniać? Prace WSB są przede wszystkim wołaniem o przebudzenie.

Rozdział drugi Nova Express: Więźniowe, wyjdźcie, jest otwartym listem do „ziemian”, podpisanym przez inspektora Lee. Z waszą pomocą możemy przejąć Studio Rzeczywistość, a więc ich uniwersum Strachu, Śmierci i Monopolu. Jedyną drogą ucieczki dla ludzkości ma być biologiczna mutacja, ewolucyjny skok w nieznane. Problem nie może zostać rozwiązany swoimi własnymi środkami. Ludzki problem nie może zostać rozwiązany ludzkimi środkami. (Zachodnia kraina)

wsb2014_31
WSB i Brion Gysin w trakcie odprawiania rytuału w Maroku

W Third Mind – kolaboracji z Brionem Gysinem, Burroughs opisuje demiurgiczną postać Mr Bradly’ego – Mr Martina, przewodzącą Nova Mob (czyli shitsowej tłuszczy przeciwstawnej johnsonowej Nova Police), przydając jej otwarcie gnostyczną charakterystykę: W mojej mitologii jest to Bóg, który zawiódł, Bóg dwuczęściowego konfliktu, stworzonego, aby utrzymać na scenie stary, zużyty show, Bóg Arbitralnej Władzy i Ograniczenia, Zniewolenia i Presji; potrzebujący poddanych, potrzebujący tych, których określa „swoimi ludzkimi psami”, traktując ich z pogardą oszusta wobec swojej ofiary – Jednak pomnij, że oszust potrzebuje Znaku, zaś Znak nie potrzebuje oszusta – Mr Bradly-Mr Martin potrzebuje swoich „psów”, „chłopców na wysyłki”, swoich „ludzkich zwierząt” – potrzebuje ich, bo jest literalnie ślepy. Oni natomiast go nie potrzebują. W moim systemie mitologicznym Mr Bradly-Mr Martin zostaje obalony poprzez rewolucję swoich „psów”.”

W Zachodniej krainie z łatwością natrafiamy na kolejny dowód gnostycznego rdzenia prac Burroughsa, w tym przypadku (zupełnie jw.) wyraźnej implementacji idei demiurga, będący wyrazem skrajnego odrzucenia starotestamentowego boga (określanego przez gnostyków mianem Ialdaboath): “Weźmy pod uwagę Jednego Boga – Wszechświat (One God Universe: OGU). (…) Wszechmocny i wszechwiedzący, może zrobić wszystko, więc nie może zrobić nic, jako że akt działania wymaga opozycji. On wie wszystko, więc nie pozostało Mu nic do poznania. Nigdzie nie może podążyć, jako że jest kurewsko wszędzie, niczym krowie gówno w Kalkucie.

OGU jest nagraniem wszechświata, którego On jest nagrywającym. To płaskie, termodynamiczne uniwersum, jako że z definicji nie ma w nim żadnego tarcia. Wytwarza ona zatem takowe: konflikt, ból, strach, choroby, wojny, starość i Śmierć.”

W kontraście do powyższego, Burroughs zarysowuje wizję Magicznego Uniwersum – Uniwersum wielu bogów, często tkwiących w konflikcie. Paradoks wszechmocnego, wszechwiedzącego Boga, który dopuszcza obecność cierpienia, zła i śmierci, nie ma tu miejsca (My Purpose Is to Write for the Space Age, str. 268)

Zupełnie jak gnostycy, Burroughs postuluje, że poprzez wejście w kontakt z tym magicznym uniwersum, można oswobodzić się od OGU / Kontroli; zaś poprzez praktyki odwirusowania jaźni, można przygotować się do wysiłków mających na celu samoprzebóstwienie (notabene najwyższy cel praktykantów LHP – Ścieżki Lewej Ręki).

Jednakże wstąpienie do gnostyckiego Królestwa (Pleromy), w żadnej mierze nie jest gwarantem – wiedzie ku temu najbardziej niebezpieczna ze wszystkich podróży. Bogowie zatrzymali wszystkie klucze i dopuszczają tylko faworyzowanych śmiertelników (The Place of Dead Roads, str. 171) – zupełnie jak w egipskim systemie Księgi Umarłych. Metaforyczny klucz nie otwiera wrót do jednego li tylko objawienia. Jak tylko znajdziesz klucz, przed tobą będzie nie jeden ogród, lecz wiele ogrodów, ich nieskończoność.

Kto jednak w ogóle natrafi na trop tej ścieżki, dopóki nie wywalczy sobie choć osobistej autonomii od zatęchłego lochu Kontroli? Inspektor Lee przez całe „Nova Express” ostrzega przed najbardziej zdradliwymi narzędziami Motłochu: Ich narkotyki są trucizną zaprojektowaną by transmitować ku Orgazmicznej Śmierci i Piecom Nova – Trzymajcie się z dala Ogrodu Rozkoszy – To ludożerna pułapka, przetwarzająca na zieloną maź – Odrzućcie ich ersatzową Nieśmiertelność – Rozpadnie się zanim wydostaniecie się z Wielkiej Składnicy – Przepłukiwanie się ich narkotykiem spycha do rynsztoka – Zatruwają i monopolizują halucynogeny – nauczcie się je robić bez żadnego chemicznego ziarna – Jedyne, co oferują, to ekran przesłaniający drogę ucieczki z kolonii, którą tak haniebnie zarządzają.

EPSON MFP image
The Universe wants to play, ręcznie wyk. kolaż, aut. Ed Constantine – tumblr

Rola substancji psychoaktywnych jest tu trudna do przecenienia. Należy mimo to zwrócić uwagę na jej dwojaki charakter; nałóg – zwłaszcza opiatowy (choć doniosłość owego w życiu Burroughsa już jest uzależniona od specyfiki narkomanii panującej za czasów jego największej aktywności, jak również predyspozycji charakterologicznych) – jest potencjalną pułapką, pochłaniającą co prawda w różnym tempie – ale i możliwą do przezwyciężenia przy ogromnym wysiłku siły woli.

Nie przypadkiem takie rewolucyjne – z uwagi na skuteczność – formy terapii uzależnienia od opiatów/opioidów – jak chociażby zachwalana przez Burroughsa terapia apomorfinowa, są przemilczane i tłamszone. Dzieje się to za sprawą tych samych politycznych nacisków, które zapobiegły zrewolucjonizowaniu całej psychiatrii, wykluczając (na przekór ich udokumentowanej naukowo skuteczności terapeutycznej) wykorzystanie takich środków, jak DMT, LSD-25, czy MDMA; podobnie jak z ibogainą, stanowiącą najprawdopodobniej najskuteczniejszy dostępny obecnie środek leczący z uzależnień.

Jedną z najperwotniejszych gnostycznych metafor jest ta mówiąca, że diament nie może ulec zanieczyszczeniu poprzez błoto. Ze wstępu do Nagiego lunchu: Nie kąpałem się od roku, nie zmieniałem odzieży, ani nie zdejmowałem jej, chyba żeby wbić igłę w szare, drewniane, włókniste ciało, co powtarzało się co godzina. Nigdy nie porządkowałem ani nie odkurzałem pokoju. Puste pudełka po ampułkach i śmieci sięgały aż do sufitu.

Totalna degrengolada? Dorobek twórczy WSB z wglądem w jego życiorys wskazują, że – choćby i zanieczyszczony – pokarm bogów znalazł jednak godnego adresata, a dawka trucizny nie okazała się zbyt wielka. Inspektor Lee bowiem, podobnie jak chociażby Aleister Crowley, posiadał niesamowitą duchową żywotność; być może to jakiś paradoksalny atawizm androgynicznej nieśmiertelności: trucizny nie infekowały rdzenia, a jaźń nomen omen wzbogacała się podczas chemicznie napędzanych wypraw poza granice ludzkiego postrzegania.

Mimo że „(opiatowy – dop. n.) narkoman żyje w krainie, gdzie nie ma bólu, seksu ani czasu” (List Mistrza Narkomanii) narkotyki jako takie nie niosą gnozy per se. Jak czytamy w „10 głównych zasadach gnostycznego objawienia” Philipa K. Dicka: Każdy z nas ma nieupadły boski odpowiednik, który może wyciągnąć ku nam dłoń, aby nas obudzić.

Prawdopodobieństwo nawiązania tego kontaktu wzrasta po pierwsze poprzez „odczucie” tego wołania, a dopiero po któreś-tam, via narkotyki – z naciskiem na halucynogeny. Na horyzoncie zdarzeń jest ujrzenie przebłysku Pleromy, Chaosu, innych światów i wymiarów, dalej – wysnucie wniosków, pozyskanie inspiracji, przekonfigurowanie postrzegania itd. Reprogramowaniu świadomości obok halucynogenów sprzyjają techniki szamanistyczne.

Padło odniesienie do tekstu P. K. Dicka, a że w przypadku obu pisarzy na podstawie ich książek można powziąć przeświadczenie, że byli zapalonymi praktykantami halucynogennych tripów, warto wspomnieć, że Philip raptem parokrotnie zażył LSD, a jego przedmiotem jego głównego psychoaktywnego romansu była amfetamina; zaś WSB egzystował głównie w opiatowo-haszyszowej krainie, a jego halucynogenne wyprawy pozostawały na dalszym planie, przynajmniej w sensie ilościowym.

Choć „dyktator o żelaznej woli to archaizm”, nie jesteśmy po prostu ofiarami demokratycznej tyranii; świat współczesny jest konstruktem nastawionym na wyeksterminowanie wolności myśli. Mylenie starego typu władzy z obecnym obłąkaniem Kontroli to jak poczytywanie eksplodującego nowotworu za zanikającą narośl.

W poniższym fragmencie zarysowuje się paradoksalny konserwatyzm Burroughsa, jego ponadczasowa, esencjonalna, metapolityczna – nazwijmy to… duchowość, transcendująca ideologie ogółem, czy ich poszczególne aspekty, jak np. prymitywny rasizm i inne tego typu operatywy współczesnej pseudoprawicy (co jest notabene kolejnym wskaźnikiem na stopień przemieszania w manichejskim tyglu świata stworzonego, o czym ciekawie pisał inny nowożytny gnostyk, a przy okazji tzw. narodowy bolszewik – Aleksander Dugin³).

Podstawowy mechanizm novy jest bardzo prosty: zawsze wytwarzać tak wiele nierozwiązywalnych konfliktów, jak to tylko możliwe i zawsze wzmagać istniejące już konflikty – Odbywa się to poprzez składowanie na tej samej planecie form życiowych o niekompatybilnych warunkach bytowych – Oczywiście nie ma nic „niewłaściwego” w jakiejkolwiek dowolnej formie życia, jako że „niewłaściwość” znajduje odniesienie tylko do konfliktów z innymi formami życia – Sęk w tym, że te formy nie powinny przebywać na tej samej planecie – Ich warunki życia w obecnej postaci czasowej są zasadniczo niekompatybilne, zaś robota Motłochu Novy polega dokładnie na tym, aby utrzymać ten stan rzeczy, tworzyć i rozjątrzać konflikty, które prowadzą do eksplozji planety (…)

– W dowolnym danym czasie aparatura nagraniowa przerabia naturę absolutnej potrzeby i dyktuje stosowanie broni totalnych – Takich jak ta: Wziąć dwie przeciwstawne grupy nacisku – Nagrać najbardziej brutalne i odgrażające się stanowiska jednej grupy względem drugiej i odtworzyć to tej ostatniej – Nagrać odpowiedź i dostarczyć ją z powrotem pierwszej grupie – W tył i naprzód pomiędzy przeciwstawnymi grupami nacisku – Ten proces jest znany jako „feedback” – Możesz dostrzec jego działanie w każdej zadymiastej spelunie – a ściślej rzecz biorąc w każdym konflikcie – (…) W całym moim doświadczeniu oficera policyjnego na żadnej planecie nie widziałem tak totalnego strachu i degradacji – Zamierzamy aresztować tych kryminalistów i przekazać ich Wydziałowi Biologicznemu do wskazanych przeróbek.

EPSON MFP image
Choronzon, ręcznie wyk. kolaż aut. Ed Constantine, tumblr

W powyższych treściach można z powodzeniem upatrywać wartości satyrycznych, metaforycznych, czy literackich, w swej istocie kryją one jednak kod, pod którym kryje się nie jakaś tam ostygła prawda, ale samo poznanie (gnosis) jako trajektoria promienia przeszywającego kłamstwa „rzeczywistości”. Czy jest zatem coś mniej fikcyjnego w swych metafizycznych wskazówkach, niż „eksperymentalne science fiction” Burroughsa?

Pomimo sukcesywnego intoksykowania swojej psyche wysokimi dawkami środków otwierających wrota do zmienionych stanów świadomości, jak również pomimo jego wieloletniej zażyłości z opiatami, która każdego z takich nieszczęśników prędzej czy później prowadzi poprzez rozpadliny własnego ja, umysł WSB pozostał czysty, przenikliwy i nade wszystko twórczy aż do późnej starości. Nałóg opiatowy jest najlepszym testem na jakość człowieczeństwa i WSB go zdał na medal (tymczasem autor tego tekstu wziął rozbrat z rzeczonymi procederami, od kiedy kapnął się, że ma dla kogo żyć i się zmieniać).

Zatem odczytywanie prac WSB w takim czy innym kontekście: jako nowatorskiej literatury, spaczonego science fiction, czy nawet interpretowanie ich na tym samym, powierzchownym poziomie, ale przy innym kolorycie wartościującym, udowadnia zwyczajnie niedostatki przenikliwości interpretatora. Twórczość Williama Sewarda Burroughsa to bowiem XX-wieczny analog gnostyckich apokryfów.

nichtig / wyklucznik / katastrof / panoramix / levvyatan

Przypisy:

1/ „(..)to, czym naprawdę jesteśmy, poza naszym dowodem tożsamości, nawet poza naszym własnym obrazem samego siebie  – jest małym, ognistym fragmentem naszego prawdziwego Wyższego Ducha.” (Proces inicjacji, Oryginał angielski © 2000 Romero Lorenço da Cunha, źródło: http://franzbardon.pl/procesinicjacji.php)
2/ Zauważmy tu – chociażby za Krzysztofem Matysem – iż w przypadku gnostycyzmu może być mowa – w przeciwieństwie do religii o korzeniach semickich – tylko o dualiźmie antykosmicznym. „Gnostycki Bóg przeciwstawiony został światu. Jego natura jest inna niż natura kosmosu. Bóg nie odpowiada za powstanie świata i nie sprawuje nad nim zwierzchnictwa. Świat materii jest dziełem bytów niższych (Archontów). W kosmosie to one dzierżą władze. Bóg gnostyków jest pozaświatowy, jest oddzielony i ukryty.” – za: Gnostycyzm. Próba definicji – K. Matys, gnoza.pl 2006
3/ Np. esej „Gnostyk” (http://www.legitymizm.org/mlodziez_imperium/MI006/zasoby/32.html), czy „Od świętej geografii do geopolityki” – tłum. z ang. KS – Reakcjonista nr IV (tradycjonalizm.net) – zwł. podrozdziały „Ludzie Północy” i „Ludzie Południa”. Niespecjalnie zapowiada się na to, aby prędko ukazał się polski przekład jakiejkolwiek książkowej publikacji Dugina, choć ostatnio dało się zauważyć taki paradoks, jak obecność fragmentu jego wykładu nt. przyszłości geopolitycznej Ukrainy w „Angorze”.

Bibliografia:

Eseje:
1/ William S. Burroughs: 20th Century Gnostic Visionary – Robert Guffey – New Dawn Magazine No.99 (XI/XII 2006) – http://www.newdawnmagazine.com/articles/william-s-burroughs-20th-century-gnostic-visionary
2/ Burroughs-ian Gnosticism: In His Own Words – Sven Davisson – Ashé Journal, Vol 4, Issue 3, s.469-483, 2005 – http://ashejournal.com/index.php?id=32

WSB:
Nova Express
The Western Lands (Zachodnia Kraina, pol. Przekład P. Lipszyc, wyd. Świat Książki 2009)
The Place of Dead Roads (Miejsce Martwych Dróg, dotychczasowo niewydane w III Rzeczy)
Third Mind (wyraz z Brionem Gysinem)
The Wild Boys (1971) (Dzicy chłopcy, dotychczasowo niewydane w III Rzeczy
Cities of the Red Night (1981) (Miasta czerwonej nocy, dotychczasowo niewydane w III Rzeczy)

wsBURROUGHS-PHOTO-1-facebook

! .:. BONUS .:. !

7 okultystycznych technik WSB miażdżących rzeczywistość

Technika #1 – Rób łatwo

Najbardziej wypróbowaną techniką Burroughsa była praktyka “Robienia łatwo”, to jest, przetrenowania twojego mózgu to wykonywania wszystkiego w najmniejszej liczbie kroków. Jak to ujął Burroughs, “[robienie łatwo] zwyczajnie oznacza robienie cokolwiek robisz w najłatwiejszy, najbardziej zrelaksowany sposób, jaki możesz uzyskać, będący zarazem najszybszym i najbardziej wydajnym sposobem.

Dla najprostszego sposobu przyswojenia tego istotnego okultystycznego konceptu, sprawdź krótki film Gusa Van Santa wyjaśniający dyscyplinę Czynienia Łatwo, poniżej. Może Ci to zaoszczędzić lat życia!

Technika #2 – Kontrola Snów

Burroughs napisał dziesiątki powieści, a wszystkie z nich są przepełnione niesamowitymi, halucynacyjnymi obrazami, która wystawia większość mainstreamowych pisarzy science fiction na wstyd.

Część jego symboliki była najpewniej zaczerpnięta z eksperymentów narkotycznych, zwłaszcza z Ayahuaską. Ale wiele z niej było zaczerpnięte z jego snów – Burroughs wiernie prowadził dziennik snów i wykorzystywał materiał z niego jako benzynę pisarską.

W filmie powyżej William wyjaśnia sztukę kontroli snów.

Technika #3 – Cut-up

Czymś kluczowym dla życia Williama S. Burroughsa, jego magii i światopoglądu był cut-up, technika stworzona przez jego przyjaciela i współpracownika Briona Gysina.
Cut-upy są sztuką cięcia tekstu i obrazów, a wtedy przestawiania ich aby stworzyć nowe, niespodziewane układy. Robiąc tak, Burroughs czuł, że może zdestabilizować język i dotrzeć bliżej prawdy. Ta technika magiji chaosu pozwalała Burroughsowi i Gysinowi patrzeć w kod źródłowy rzeczywistości, co przez wieki było wyzwaniem magików i alchemików. Technika ta została zaadaptowana później przez ludzi takich jak David Bowie, Iggy Pop i pisarz William Gibson – po prawdzie, cut-up był wykorzystywany przez niezliczonych artystów wszelkich profesji, aby obudzić masywną kreatywność, gdy bili głową o ścianę.

Obadaj niesamowity film Burroughsa i Gysina z 1966 roku – Cut-upy, który dosłownie demonstruje rzecz /powyżej.

Technika #4 – Maszyna snów

Kolejnym wynalazkiem Gysina, który został zaadaptowany i opanowany do mistrzostwa przez Burroughsa była Maszyna Snów, obracający się cylinder światła, który może indukować niesamowite wizje.
Burroughs często pisał o Maszynie Snów w swoich praca i używał jej efektów, aby wygenerować większość ejdetycznej symboliki, która wypełnia jego powieści. Brion Gysin miał nadzieję na wypromowanie swojego wynalazku w hipermarketach i umieszczenie go w każdym amerykańskim domu zamiast telewizora. Szlachetny pomysł, ale nigdy nie wypalił (koniec końców nie da się nadawać reklam w Maszynie Snów) – jednakże w następnych latach i dekadach, Maszyna Snów pozyskała kult wyznawców. Nawet Kurt Cobain się do nich zaliczał.

Za niewielką kwotę pieniędzy możesz zbudować własną Maszynę, działającą zupełnie tak, jak profesjonalnie wykonany model. Sprawdź nasz >poradnik< jak taką zbudować.

Technika #5 – akumulacja energii orgonowej

Kolejną z fascynacji Williama była energia orgonowa Wilhelma Reicha i jej akumulatory. Reich, student-renegat Zygmunta Freuda, wierzył, że odkrył jak kontrolować i zaprzęgać energię seksualną, lub „orgonową”, która stanowiła cząstki energii seksualnej nazwane „bionami”.
Reicha prześladowano w latach pięćdziesiątych, jego laboratorium zostało zniszczone przez rząd USA i ostatecznie został wtrącony do puchy (gdzie zszedł). Burroughs później odkrył i opanował pracę Reicha, wybudowując nawet własne pudło akumulatorowe – w którym spędzał wiele czasu, siedząc i paląc kif, lub skrystalizowane THC, pisząc. Burroughs zaprzysiągł orgonowi i wykorzystywał go w swoich powieściach jako metaforę przełamywania antyseksualnych kontrolerskich mocy społeczeństwa.

Technika #6 – Totalne Skupienie na Zdestabilizowaniu Kontroli

Burroughs łączył wszystkie swoje eksperymenty w imię centralnego zadania: destabilizacji i zniszczeniu kontroli.
Jak Gnostycy, Burroughs postrzegał świat jako zasadniczo mechanizm kontroli, lub pułapkę. Widział swój cel, jako kompletne złamanie i zniszczenie tego systemu kontroli. Poprzez kontrolę, Burroughs miał na myśli naturę rzeczywistości samą w sobie, i razem ze swym współpracownikiem Gysinem, nie zaakceptowaliby nic poza jej kompletną destabilizacją i zniszczeniem. Poprzez to jest jednym z jawnych dziadków magiji chaosu.

Wideo powyżej zawiera utwór z albumu DJ’a Spooky’ego Rhythm Science, z uczestnictwem Scannera, znanego też jako Robin Rimbaud. Sampluje Williama opisującego swoje pięć kroków do zmiażdzenia rzeczywistości. Są to:
1. Ogłoś nową erę i rozpocznij nowy kalendarz.
2. Zamień obcy język.
3. Zniszcz lub zneutralizuj obcych bogów.
4. Zniszcz obcą maszynerię kontroli rządowej.
5. Odbij dobra i ziemie od poszczególnych obcych.

Technika #7 – Magija Chaosu

Burroughs był nie tylko jednym z przodków magiji chaosu, ale także poważnie praktykował jej dyscypliny w latach osiemdziesiątych, zagłębiając się w prace Petera Carrolla, dołączając do jego zakonu Illuminatów Thanaterosa (Burroughs został pochowany z pierścieniem z gwiazdą chaosu otrzymanym od zakonu), oraz robiąc regularne i zdyscyplinowane eksperymenty z technikami Carrolla. Poruszył te eksperymenty w swoich późniejszych powieściach, zwłaszcza w swojej ostatecznej trylogii, złożonej z Miejsca Martwych Dróg, Miast Czerwonej Nocy i Zachodniej Krainy.
Fascynacja WSB magiją chaosu wzięła się z jego uprzednich eksperymentów z Gysinem w Tangierze w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych oraz jego zainteresowaniu wykorzystaniem technik buddystycznej medytacji, których nauczył się od tybetańskiego nauczyciela Chögyama Trungpa w latach siedemdziesiątych. W latach osiemdziesiątych Burroughs odkrył magiję chaosu i odkrył w niej wymodelowaną dyscyplinę, która połączyła jego poprzednie eksperymenty.

Za: Ultraculture

tłum. katastrof

004-william-burroughs-theredlist

Xeper, czasownik, oznacza poszerzenie egzystencji na dalszy poziom istnienia

Fraszka pożegnalna

Brunatna heroina
w zanadrzu ręki finał
ale brunatna heroina
to już nie moja dziewczyna
Studnio maku! Nie napiję się
już z ciebie, bo zbyt poznałem siebie
Choćby SzataniAnieli wołali wgłąb topieli
Wykluwam się, minąwszy rozpadliny swego
ja – obliczu Bogów powiem tak! do cna
i Nocy Płomieni, gdy się przejawi
niezmiennie zmienny wąż niemiłosierny
Żegnaj maku! Za pan brat, acz
swoim widmem mnie już nie strasz.

tiamt

Jedwabiste Poznanie

Migający niebieski język płomienia
a wokół niego tęczowe halo

Postulat bycia sobą, procesowania tożsamości
bywa zawirusowany urojeniami
Należy je odsiać jak połów z sieci Diabła

Należy nie tracić skupienia
na ogniskowej zmiany w hierarchii dążeń
I bez litości transcendować granice
zaprzeszłego, schorzałego ja

Miłość podług Woli nie może
zostać zakryta czerwoną kurtyną
Bo to ona świeci wskroś diamentowych
oczu pradawnego Smoka
Dawcy Poznania

fierySnake

Płonięcie

Jest człowiek, który gdy znajduje szczęście
nie przestaje wciąż szukać
bo jest ogień, który nie gaśnie,
gdy się nasyci

Był włóczęga, który poznał ciemność
I dostrzegł czarny płomień w swojej duszy
Nie przestawał szukać i błądzić,
transgresować
tworzyć, niszczyć i deptać
Zadawać cierpienie i dawać jadowitą miłość

Skończył się, gdy przy ognisku
za drutem kolczastym, w leśnych chaszczach
Pod powiekami ujrzał Tyfona-Seta, płomień w kotle Tubal Kaina,
a poczęty wtedy Syn zrodził się z jego Matki

Są ludzie jak puste naczynia, odwieczna trzoda
Im i podług nich są dyktowane prawa
Ale nie ma Prawa ponad czyń swą Prawdziwą Wolę

Gdy na długo przed świtem gasną płomienie
i wilgotna ziemia pragnie nas połknąć
Płoń na naszych czołach, cudowny Wężu!

Regresja do przeszłych wcieleń – raport z próby

Wpierw doktor Gutowski zbeształ mnie za opublikowanie cytatu z Crowleya z okazji narodzin syna:
Drżyj radością życia i śmierci! Ah! Twoja śmierć będzie śliczna. Ktokolwiek ją ujrzy będzie rad. Twoja śmierć niech będzie pieczęcią obietnicy naszej długowiecznej miłości. Chodź! Unieś swe serce i raduj się!” Rozumiem jego reakcję, jednak uznałem w tamtym momencie te słowa za stosowne, mając na uwadze to, że sprowadzając żywą istotę na świat, niejako wydałem ją na śmierć, choć chyba przeceniam tu swoje siły sprawcze, bo prędzej to on wybrał te życie, tak jak każdy z nas – nie ważne jak by nie próbował tego negować – swoje. Śmierć jest źródłem życia, a destrukcja jest przyczyną zmiany, a więc tworzenia.
Położyłem się na wyścielonym płachtą białego ręcznika łóżku, wyciszyłem myśli, wyrównałem oddech i zapadłem w medytację, wsłuchując się w instrukcje doktora, który wpierw kolejno kazał mi przypominać sobie wydarzenia z różnych okresów życia, coraz bardziej w tył, z naciskiem na te, w których czułem się komfortowo, lub podejmowałem właściwe decyzje. Od 5 lat w tył przeszedł do mojego pobytu w matczynym brzuchu. Gdy zapytał gdzie jestem, odpowiedziałem, że w płomienistej kuli światła. Polecał mi cofać się wciąż wstecz.

Wtedy ujrzałem chudego, wysokiego, bladego i zarośniętego mężczyznę w szarej szacie, z kosturem w dłoni, stojącego w sandałach obok studni u stóp drzewa, na którego gałęzi siedział kruk. Doktor zapytał mnie, co mam na nogach, próbując zlokalizować okres dziejów – stare sandały wskazywały by na ciemne wieki, jak mniemam. Na pytanie czym się zajmowałem, odparłem, że poznaniem i wróżeniem oraz że byłem pustelnikiem. Nie jestem pewien na ile było to autentyczne doznanie hipnotyczne, a na ile coś podyktowanego wyobraźnią, czy ego. Ale gdy dr polecił mi się cofnąć dalej ujrzałem palenisko z wysokim płomieniem na pustyni i stojącego u jego stóp zielonoskórego humanoida o gadzich oczach, w stroju pilota. Zza jego pleców nadciągnął kosmiczny mrok nocy, w którym spadały gwiazdy. Następnie spostrzegłem siebie zakutego w kajdany w ciemnym lochu, gdzie przez wąskie zakratowane okienko w kamiennej/ceglastej ścianie wpadał wąski promyk światła. Kolejną inkarnacją, która mi się objawiła, był żywot kata. Stałem na podium, znacznie potężniej zbudowany niż kiedykolwiek w tym życiu, nagi od pasa w górę, poza czarnym trójkątnym kapturem/maską na głowie, z okrwawionym toporem w dłoniach, przy pieńku, obok którego leżała w kałuży jucha ścięta głowa. W międzyczasie widziałem też lecącego na tle nieba, ciemnego dinozaura. Ostatnie z wcieleń, jakie mi się wyświetliło był to konający od rany postrzałowej na piersi żołnierz, zapewne Afrikakorps, wyrzucony z rozbitego samochodu pancernego na pustynię. – Co robisz? – Umieram. – Wróć teraz do łona matki, co widzisz? – Dostrzegłem okrągły, fioletowy obłok lub źrenicę, otoczoną czerwoną energią. Promieniowało z niej na mnie światło, tak że miałem wrażenie, że dostaję oczopląsu. Było to doświadczenie, które przypomniało mi moją nieudaną próbę przebicia się po 5 g. suszonych grzybów psylocybinowych. Nie byłem wtedy gotowy, zbyt schorzały od politoksykomanii.
W dalszym etapie sesji doktor polecił mi się zastanowić, w którym momencie obecnego życia zbłądziłem oraz jaką mam misję. – Być dobrym ojcem – I mężem – skwitował. – Wydaje mi się, że moim zadaniem jest budzenie w ludziach iskierki Chaosu – ale masz też obowiązki. Co do momentu zbłądzenia rzekłem, że nastąpiło to kiedy otworzyłem sobie zbyt wiele kanałów i w mój umysł wkradł się demon (jego oblicze ukazało się raz na pokrytej krwią mojej ś.p. konkubiny klapie od sedesu). Doktor kazał mi go sobie zwizualizować i przywołać. Ujrzałem smoczą, ciemno-krwisto-czerwoną istotę o z grubsza ludzkim kształcie, o zrogowaciałej skórze zbudowanej z łusek, z długimi szponami i rogami wychodzącymi z łokci, stóp i kolan, oraz o głowie zakończonej czymś w rodzaju zakręconej jak płomień korony. Jej oczy lśniły niesamowitym, lodowatym, lazurowym, gwiezdnym światłem. – Czy mówi coś do ciebie? – Nie, tylko się patrzy. – No to skoro on nie potrafi gadać po ludzku, to będziesz z nim gadał dupą. Potrafisz go powiększyć i zmniejszyć? – Tak. – To zmniejsz go do rozmiarów znaczka pocztowego. – Tak. – Przyklej go na wewnętrzną stronę muszli klozetowej. – Tak. – Weź głęboki wdech, przytrzymaj, odlej się, spuść wodę i zamknij klapę i wypuść całe powietrze.

tyfonset23
fotomanipulacja na bazie zdjęcia chmur wyk. w okolicy Krakowa

I tak to mniej więcej wyglądało. Doktor stwierdził, że nauczył mnie metody oczyszczania i radził blokować myśli, ilekroć usłyszę, że wkrada mi się w nie demon, lub gdy zaczną wędrować w złym kierunku (powiedziałem, że te momenty poprzedza niepokój). Jednak od kiedy wstałem z posłania, czułem lęk w klatce piersiowej, a wkrótce potem rozbolał mnie brzuch.
Później trzeba było iść do roboty, ale miałem kilka refleksji, w tym, że być może nie jestem nawiedzony, a obecność demonicznego elementu we mnie nie jest wynikiem jakiejś intruzji, tylko zostania złowionym na wędkę przez wytrawnego rybaka, jakim jest Set-Tyfon. Przyczynił się on w jakiejś mierze do śmierci onegdaj najbliższej mi osoby i wystawił mnie na liczne skrajne doświadczenia, w tym wielokrotne otarcie się o śmierć. Definitywnie nie potrzebuję już takich przygód, ale potrzeba poznania zawsze pozostanie konstytuująca dla mojego charakteru. Czas jednak poznać życie od strony, która do tej pory była przeze mnie (z powodu pychy, pasji i głupoty) wzgardzana, tj. od strony odpowiedzialnego człowieka, a nie kierowanego niezrównoważonym głodem zmienionych stanów świadomości lekkoducha i socjopaty. Inna nauka, którą wyniosłem dzięki doktorowi, to że każdy z nas wybiera, jakich myśli ze swojego strumienia świadomości słucha i za jakimi podąża, a więc także co czyni; jak odbiera i jest odbierany przez świat. Zauważam, że makrokosmos w końcu zaczyna mi sprzyjać, być może dlatego że jeśli jeszcze nie rozpoznałem, to jestem bliski poznania swojej Prawdziwej Woli.

Kolażów trzy

Z racji kryminalnego trybu życia prowadzonego obecnie przez redakcję pisma, nie znajdujemy czasu wymaganego do koncentracji, niezbędnej do stworzenia tekstu pisanego. Ostatnie wieczory zarezultowały jednak trzema obrazami, które przedstawiamy poniżej. Doradzane jest oglądanie kolaży w powiększeniu, po kliknięciu na miniaturę. W planach była również publikacja szeregu mózgotrzepnych fotografii -musi to jednak poczekać do momentu zorganizowania sprawnej ładowarki do starego modelu telefonu.

wolnosced

podszepty

krzywda

bonus: projekt logo klubu poczciwych ex-grzejników

ostatnia

bonus zwei: stary kolaż Sroki:

7

autorzy – Katastrof i Gertruda von Sroka

Kryształowy psychodeliczny aspergerowski terroryzm

jako, źe wszyscy amoraliści w historii razem wzięci nie dopuścili się tylu okrucieństw i zniszczeń co przeciętny moralista w ciągu źycia, sądzę, że kiedy ktoś zaczyna bredzić o moralności, powinno się szybko zamienić samochód na czołg, kupić broń i amunicję, ubrać hełm i zbudować schron przeciwlotniczy. tacy ludzie są niebezpieczni.
___
Robert Anton Wilson
‘nigdzie nie napotkasz władzy’

Dokładna lokalizacja, okoliczności zażyć w ciągu 4 dni nie zostaną tu sprecyzowane, gdyż rozmyły się w całkowitym potencjale neuroreprogramacyjnym doświadczenia. W pamięci zachowało się podanie dożylne w pracy na ochronie, na błoniach krakowskich, cmentarzu rakowickim, w lesie wolskim i w paru kamienicach starego miasta. Nadmienić należy, że dochodziło do cokolwiek niebezpiecznych sytuacji, jak ta, gdy idąc ulicą w pobliżu komendy na ul. Lubicz z otwartym piwem N. został zatrzymany przez radiowóz, odbyło się przeszukanie, z tym że G. nosiła plecak N., a do tego miała na sobie kurtkę ochrony (w kieszeni której był kryształ), co sprawiło, że przeszukany został tylko N. Milicjanci byli lekko podkurwieni faktem, że wobec braku meldunku N. nie mogą wymierzyć mu mandatu, a znalezione opakowania po igłach niczego nie dowodzą, w dodatku zatrzymany twierdzi, że tabletki, które posiada w samarce po filtrach do papierosów otrzymuje na receptę od psychiatry w związku z potrójną diagnozą. Nie zmąciło to planów na wieczór, po kwadransie procedur na komendzie udaliśmy się na działki przy Cmentarzu Rakowickim celem podania, co było utrudnione przez ciemność, chłód i trudną dostępność żył u G.

N. widział zielone, pokryte łuskami oblicze Seta-Tyfona, holograficznie świecące wielobarwne łuski splotów węży. Wzór utworzony z igieł tui i jaszczurek. Lustro, z grubym napisem krwią: IN HOC SIGNO VINCES. Jakby przez połamaną szybę widział wnętrze pokoju, będącego głęboko pod ziemią – na jego ołtarzu stoi kadzidło, jest to miejsce wielkiej diabolicznej władzy, skąd źródło biorą korzenie Yggdrasila (flashback z tripa po dxm). Oboje widzieli oko węża, N. z czarną tęczówką, eliptyczną źrenicą i białą otoczką, G. z żółtą tęczówką i zieloną otoczką. Duchy zmarłych w postaci fioletowych cieni ludzkich kształtów, które obserwowały nas ze współczuciem i miłością, ale też pewną dozą smutku. G. też czuła obecność zmarłych, przekazywały telepatycznie swoją akceptację dla naszego czynienia podług Woli.

G: Wjazd agresywny, momentami zaczęło ją piec całe ciało, a w szczególności twarz i policzki. Widziała ciemny pokój z jednym jasnym, oświetlonym punktem, który był jakby ołtarzem (flashback z dxm). W pokoju tym przebywała jedna ważna postać – Sędzia. Widziała go też na dxm i powiedział jej wtedy, że ma na ziemi misję do spełnienia. Ujrzała kosmos, zbiory galaktyk i ziemię jako miejsce, w którym mamy jedyną szansę na dokonanie wyboru. N. powiedział, że jest to możliwość pokierowania swoim życiem tak, aby zamienić się w coś pełniejszego, aby zrzucić łuski lub wykluć się z jaja (G. przez chwilę wydawało się, że cała się łuszczy i jak wąż zmienia skórę).  Zwały ciał zastrzelonych ludzi, morze z wysoka z chmur z mieniącą się linią brzegową.

Błonia krakowskie, po 18-tej, słoneczne popołudnie, we trójkę przykucamy se na trawie i szykujemy każdemu po ¾ g kryształu. G jest zmarznięta i nie trafiam jej w dłoń, wobec czego zdejmuje trampki i skarpety i kładzie mi stopę na kolanie. Pocieram ją i chucham, ale niektóre potencjalne żyły trudno odróżnić od ścięgien. Prosimy M., aby jej podał i ten wykorzystując cały zasób wieloletniej, narkotycznej wiedzy, za trzecim podejściem trafia jej w stopę. Ja podaję sobie szybko strzała 6-tką w centralkę i gdy dociskam tłoczek, zaczynam dusząco kaszleć, robi mi się gorąco i kładę się na trawie, zaczynając obserwować półprzezroczystą przesłonę z białych, mieniących, przesuwających się rombów i łusek, rozczapierzających krawędzie chmur na skrzydłach. M. poleca mi wstać i mówi, żebym oddychał, z obawy że nie przedawkowałem, ale ja czuję się dobrze, nabuzowany aurą i następnie próbuję sprawić, aby buzowanie aur moich i G. weszło w stan harmonijnej pełni.

Paliliśmy syntetyczny kannabinoid z samorobnego bonga, siedząc przy parku na ławce obok stolika z szachownicą. W pewnym momencie G. zemdlała i przewróciła się na plecy, skąd. N. usiłował ją podnieść, aż zbiegli się przechodnie i wezwali karetkę. Po półtorej godziny w szpitalu G. zostaje wypisana na żądanie ze szpitala z kompletem badań, w których wykryto amftetaminę, mefedron, pentedron, marihuanę i coś jeszcze. N. jakby do końca nie uświadamia sobie, do jakiego ryzyka dopuścił, nie mieści mu się w głowie, czym musi być nasączone te świńskie palenie, aby móc spowodować samo przez się depresję oddechową. Wzięto to za przypadek przedawkowania „mocarza”.

Po następnym grzechu: N. widzi kolumnę świątyni Thelemy, nad którą powiewa sztandar z heksagramem. Całość otoczona jest filarami i wewnątrz płonie ogień o niedostrzegalnym źródle – crowleyański Watykan? Widzi dosyć rozłożone w przestrzeni światła miasta i wie, że zaleją je płomienie, ich języki niczym języki fal czarnego morza.

Od rana N. wiedział, że G. jest na skrajnym głodozjeździe i poczuciu niedosycenia – tak głęboko się to ścierwo wrywa w duszę. Na tyle głęboko, aby sprawić, że pierwsze 40 zł zarobione na krojonym alkoholu przeznaczy na skucie się samolubnie i bezczelnie bez towarzystwa siostrzyczki, a po którym wyda mu się, że jest ona przy nim, poszła gdzieś tylko – za czymś i się zgubiła, wobec czego zacznie biegać pytając ludzi, czy widzieli niską, rudą niebieskoooką. W rezultacie dojdzie do bzdurnego wniosku, że należy kontynuować proceder i spróbuje zajumać 4 butelki johnny Walkera z jednego z hipermarketów, obskrobując nożem kody kreskowe, skitrany złudnie przed monitoringiem (bo przecież opuściwszy jego zasięg), schylony przy biurku i zostanie zatrzymany po przekroczeniu linii kas, choć gdyby reagował bardziej czujnie, miał sporą szansę uciec. To jedno z trzech zatrzymań na skutek kradzieży w trakcie tego dnia, w rezultacie czego N. dostaje grzywnę i groźbę 30 dni puszki. W trakcie jednego z przesłuchań, mylnie odczytawszy intencje panów Włac próbuje opuścić komendę, wobec czego otrzymuje parę soczystych kopniaków w nogę, a następnie zostaje skomplementowany przez jedynego jak dotąd poznanego przezeń „poczciwego” milicjanta, który użala się na system, że chciałby pomagać ludziom, a nie rzucać im kłody pod nogi.

Exif_JPEG_420

Ostatni dzień naszego ciągu, postanawiamy nakraść czekolad, które udaje się spieniężyć, a za uzyskany brzdęk wysępić bezczelnie próbki. Udajemy się do NCKu, gdzie G. przyjmuje 2 ml kryształu, zaś N. jeden ml kryształu i młotka (alfa-pvp). N. dostrzega niebiesko srebrzyste drzewa, którym rozkwitały gałęzie, a następnie ich liście zaczynały płonąć fioletem. G. ciemny korytarz z drzwiami obitymi granatowym suknem, niczym loża.

N. w wybaczającej jasności ujrzał wysepkę pośród jeziora. Wtem dostrzegł płomienistą przestrzeń, jasną kulę, która rozkwitła w olbrzymi płomień, a w jego środku jak zza czarnego witrażu żarzyła się diabelsko twarz Seta / Kaina / Tyfona. Generalnie zamykając oczy widział podświetloną lekko kolorowo, śnieżącą przestrzeń jak z hppd, ale gdy się zaczynał skupiać na przepływających kształtach przybierały formy i tak ujrzał fosforescencyjne zielone, bliżej niesprecyzowane kształty, które pływały w kałuży, na której zaroiło się jakby od rzuconych przypadkiem run / patyków, które układały się w sigile.

Jasno, blado żółta przestrzeń w centrum której rozrósł się czarny kształt jakby ściany w jaskini  pomalowanej krwią, dalej obraz się zaciemnił, ale w głębokim cieniu ujrzał jak smok otwiera oczy. Widział miliardy gwiazd, setki galaktyk, przesłoniętych mgławicami.

Piątego dnia N. ze skrajnie zintensyfikowanym hppd usiłował blokować każdą myśl prowadzącą go w intencji do ponownego sięgnięcia po narkotyk. Udało się, a był to jeden z najdłuższych dni w jego życiu, począwszy od 4:30. W międzyczasie udał się na wizytę do herr doktora, który chciał wypisać skierowanie do psychiatryka. „Nie można żyć w taki sposób, odpłyniesz gdzieś w upajający czar fantazji i cię zamkną, albo zabiją”, „no ale to by było rozczarowujące jak na tak wieloletniego narkomana jak pan” – mocny uścisk ręki i opuszcza przychodnię z receptą na 60 mg. alprazolamu. N. Zaczyna bawić na swój niezdrowy sposób stan okołopsychotyczny spowodowany skumulowanym zjazdem z benzodiazepiny i kryształu; powstrzymuje się przed próbami wyżebrania na receptę, jak robił skutecznie podczas 2 bezdomnych tygodni, zanim go zamknęli i się zmienił; poza jedną próbą, bardziej w charakterze prowokacji, widząc bowiem stanowisko świadków Jehowy i trzy elegancko odziane postaci siedzące w pobliżu na ławeczce. Podchodzi i mówi, że jest osobą chorą psychicznie, gnojoną przez polski system prawny, po czym pokazuje receptę i prosi o pomoc w wykupieniu jej. „My jesteśmy sługami pomocniczymi i możemy świadczyć każdego rodzaju pomoc poza finansową. Taką może pan otrzymać od szeregu innych instytucji w kraju.” – Przepraszam, że zabrałem państwu czas, chciałem tylko się przekonać jak zareagujecie na moją prośbę. Polsko, jak ja Cię kurwa kocham! Na resztę miłosiernie opuścimy kotarę zapomnienia. Doznane nie zostanie w swych efektach zapomniane, a czynienie swojej Woli wymaga często przeczenia nakazom rozsądku i deptania reguł moralnych, które jednakowoż zarazem zostają podczas tego uszanowane i ustanowione, a któż jest najprawdziwiej ludzki, jak nie ten, kto przeżywa najintensywniej? Intensywność przeżycia zaczyna jednak w pewnym momencie wymagać zaprzestania oddawania się zmienionym stanom świadomości, zintegrowania wewnętrznej przemiany, która nastąpiła na skutek dotychczasowych prób; samodyscypliny.

apapaj

Ziemię – tę ziemię należy przeorać ogromnym pługiem o zardzewiałych ostrzach. Następnie zaordynować nalot Haunebu, zbombardować i zasypać wapnem i popiołem z urn katolickich wiedźm. /Jeśli kogoś zapiekły tu uczucia religijne lub patriotyczne, niech sobie uświadomi właśnie, jak może boleć potrzeba ponadosobowej tożsamości w świecie i otoczeniu odbieranym jako złośliwie wrogie./

Liber DCCCXXXVII – Prawo Wolności

TO MEGA THERION 666

dwtw1111

Czyńcie swą Wolę niechaj będzie całym Prawem.

I

Często jestem pytany dlaczego rozpoczynam swoje listy w ten sposób. Nieważne czy piszę list do mojej damy czy do mojego rzeźnika zawsze zaczynam tymi jedenastoma słowami. Czemu, a jak inaczej miałbym zacząć? Jakie inne pozdrowienie mogłoby być tak radosne? Spójrz, bracie, jesteśmy wolni! Raduj się ze mną, siostro, gdyż nie ma prawa ponad Czyń swoją wolę!

II

Piszę to dla tych, którzy nie przeczytali naszej Świętej księgi, Księgi Prawa, oraz dla tych, którym czytając ją nie udało się zrozumieć jej doskonałości. Gdyż wiele jest zagadnień w tej Księdze, i Dobre Wiadomości są to tu, to tam, rozsiane po całej Księdze tak jak gwiazdy rozsiane są na polu Nocy. Radujcie się ze mną, wszyscy ludzie! Na samym początku Księgi dany jest wielki przywilej naszego bóstwa: “Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą”. Wszyscy jesteśmy wolni, wszyscy niezależni, wszyscy wspaniale lśniący, każdy będący promiennym światem. Czy nie jest to dobrą nowiną?
Potem następuje pierwsze zawołanie Wielkiej Bogini Nuit, Pani Gwieździstego Nieba, która jest również Materią w jej najgłębszym metafizycznym sensie, która jest nieskończonością w której my wszyscy żyjemy i poruszamy się i mamy w niej swą istotę. Usłyszcie jej pierwsze zawołania mężczyzn i kobiet: “Przybądźcie, o dzieci, pełni miłości! Jestem nad wami i w was. Moja ekstaza jest w waszej. Moją radością jest widzieć waszą radość”. Później tłumaczy ona tajemnicę smutku: “Gdyż jestem rozdzielona w imię miłości, dla szansy zjednoczenia”.
“To jest kreacją świata, że ból rozdzielenia jest niczym, a radość rozpadu wszystkim”.
Jest później wyjaśnione jak to możliwe, jak śmierć sama w sobie jest ekstazą jak miłość, lecz bardziej intensywną, ponownym połączeniem duszy z prawdziwym ja.
A jakie są warunki tej radości, pokoju i chwały? Czy ponury ascetyzm Chrześcijan, Buddystów, czy Hindusów? Czy musimy chodzić w wiecznym lęku, że jakiś “grzech” pozbawi nas “łaski”? Pod żadnym pozorem.
“Zatem bądźcie przystojni: ubierajcie się w piękne szaty; jedzcie bogate pokarmy i pijcie słodkie wina i wina, które się pienią! Również napełnijcie się miłością tak jak chcecie, kiedy, gdzie, i z kim chcecie! Lecz zawsze ku mi”.
To jest jedyny punkt do zapamiętania, że każde działanie musi być rytuałem, aktem czci, sakramentem. Żyjcie jak królowie i książęta, koronowani i nieukoronowani, tego świata zawsze żyli, jak mistrzowie zawsze żyli; lecz niech nie stanie się to waszym samo-zaspokojeniem; uczyńcie z waszej religii swoje zaspokojenie.
Kiedy pijecie i tańczycie i doznajecie zachwytu, nie jesteście “niemoralni”, nie “ryzykujecie swoją nieśmiertelną duszą”; wypełniacie zasady naszej świętej religii, pod warunkiem, że pamiętacie by w ten sposób odnosić się do waszych czynów. Nie zniżajcie się i nie niszczcie i zubożajcie swej przyjemności przez pominięcie najwyższej radości, świadomości Pokoju, która poprzedza zrozumienie. Nie obejmuj zwykłej Marianny czy Melusine; ona jest Nuit. Sama, specjalnie skupiona i inkarnowana w ludzkiej formie, by dać ci nieskończoną miłość, by dać ci już na Ziemi zakosztować Eliksiru Nieśmiertelności. “Lecz ekstaza będzie twoja i radość ziemi: zawsze Ku mi! Ku mi!”.
Ponownie Ona mówi: “Miłość jest prawem, miłość podług woli”. Utrzymuj czystym swój najwyższy ideał; dąż do niego nie pozwalając niczemu się zatrzymać lub odwrócić od niego, nawet jak gwiazda posuwa się nad jego nieoszacowalnym i nieskończonym torem chwały, i wszystko jest Miłością. Prawo twojej istoty staje się Światłem, Życiem, Miłością i Wolnością. Wszystko jest pokojem, wszystko jest harmonią i pięknem, wszystko jest radością.
Więc usłysz, jak łaskawa jest Bogini; “Daję wam niewyobrażalne radości na ziemi: pewność, nie wiarę, podczas życia, o śmierci; pokój niewypowiedziany, odpoczynek, ekstazę; i niczego nie żądam w ofierze”.
Czy nie jest to lepsze niż śmierć-za-życia niewolników Niewolniczych-Bogów, gnębionych świadomością “grzechu”, ze znużeniem szukających lub udających nużące “cnoty”?
Z nimi, my którzy zaakceptowaliśmy Prawo Thelemy, nie mamy nic wspólnego. Usłyszeliśmy Głos Gwiezdnej-Bogini: “Kocham was! Tęsknię do was! Blady czy purpurowy, ubrany lub zmysłowy, ja która jestem wszelką przyjemnością i purpurą, i pijaństwem najgłębszych uczuć, pożądam was. Nałóżcie skrzydła i rozbudźcie zwiniętą w was wspaniałość: chodźcie do mnie!” I w ten sposób Ona kończy:
“Śpiewajcie mi pełną uniesienia pieśń miłosną! Palcie dla mnie perfumy! Noście dla mnie klejnoty! Pijcie dla mnie, gdyż kocham was! Ja kocham was! Jestem niebiesko-powieką córką Zachodu Słońca; jestem nagim blaskiem zmysłowości nocnego nieba. Do mnie! Do mnie!” I tymi słowami “Ujawnienie Nuit dobiega końca”.

III

W następnym rozdziale naszej księgi dane jest imię Hadit, który jest uzupełnieniem Nuit. Jest on wieczną energią, Nieskończonym Ruchem Rzeczy, centralnym ośrodkiem każdej istoty. Objawiony Wszechświat pochodzi z zaślubin Nuit i Hadita; bez tego nie mogłoby być żadnej rzeczy. To wieczne, nieustanne świętowanie małżeństwa jest zatem natury samych rzeczy; i zatem wszystko co istnieje, jest krystalizacją boskiej ekstazy.
Hadit mówi nam sam o Sobie: “Ja jestem płomieniem, który płonie w sercu każdego człowieka, i w jądrze każdej gwiazdy”. Jest on zatem twoim najskrytszym świętym ja; to jesteś ty, a nie nikt inny, zagubiony w stałym zachwycie objęć Nieskończonego Piękna. Trochę dalej przemawia On o nas:
“Nie jesteśmy dla biednych i smutnych: panowie ziemi są naszymi krewnymi”.
“Czyż Bóg może żyć w psie? Nie! lecz najwyżsi są od nas. Będą się radować, nasi wybrani: kto się smuci nie jest od nas”.
“Piękno i siła, skakanie ze śmiechu i rozkoszne rozmarzenie, siła i ogień są od nas”. Później mówi On o śmierci; “Nie myśl, o królu, o tym kłamstwie: Że Musisz Umrzeć: doprawdy nie umrzesz, lecz żyć będziesz. Teraz niech będzie to zrozumiane: Kiedy ciało Króla się rozłoży, on na zawsze pozostanie w czystej ekstazie”. Kiedy wiecie już o tym, cóż pozostaje oprócz radości? I jak mamy żyć w tej chwili?
“To jest kłamstwo, to szaleństwo przeciwko sobie” (…) “Bądź silny, o człowieku! pożądaj i raduj się wszystkimi rzeczami zmysłów i zachwytu: nie bój się, że jakikolwiek Bóg zaprze się ciebie za to”.
Ponownie i ponownie, w takich słowach, szuka wzrostu i rozwoju duszy poprzez radość.
Tutaj jest Kalendarz naszego Kościoła: “Lecz wy, moi ludzie, powstańcie i zbudźcie się! Niech rytuały będą prawidłowo odprawiane z radością i pięknem!” Pamiętajcie, że wszystkie akty miłości i przyjemności są rytuałami, muszą być rytuałami. “Są rytuały elementów i święta czasów. Święto dla pierwszej nocy Proroka i jego Narzeczonej! Święto dla trzech dni pisania Księgi Prawa. Święto dla Tahuti i dziecka Proroka – tajne, o Proroku! Święto dla Najwyższego rytuału i święto dla Równonocy Bogów. Święto dla ognia i święto dla wody; święto dla życia i większe święto dla śmierci! Świętujcie każdy dzień w waszych sercach w radości mego zachwytu! Święto każdej nocy dla Nu, i przyjemność najwyższej rozkoszy! Aye! świętujcie! radujcie się! nie ma po tym strachu. Jest rozpad i wieczna ekstaza w pocałunkach Nu”.

il. Heinz Zander
il. Heinz Zander

Wszystko zależy od waszej akceptacji tego nowego prawa, i nikt was nie prosi, by w cokolwiek uwierzyć, by zaakceptować ciąg głupich bajek poniżej poziomu intelektualnego buszmena i moralnego poziomu narkotycznego potwora. Wszystkim co musicie robić jest bycie samym sobą, czynienie swej woli i radowanie się.
“Czyżbyś zawiódł? Jest ci przykro? Jest lęk w twym sercu?” On mówi ponownie: “Gdzie ja jestem, tych tam nie ma”. Dużo jest podobnych; jednak wystarczająco już zostało zacytowanych, by wszystko rozjaśnić. Lecz jest jeszcze dalszy nakaz, “Mądrość mówi: bądź silny! Wtedy będziesz mógł udźwignąć więcej radości. Nie bądź jak zwierzę, udoskonal swój zachwyt! Kiedy pijesz, pij zgodnie z ośmioma i dziewięćdziesięcioma zasadami sztuki: kiedy kochasz, przekraczaj delikatnością, a kiedy się radujesz niech będzie w tym subtelność! Lecz przekraczaj! przekraczaj! Staraj się osiągnąć więcej! i jeśli jesteś prawdziwie mój – a nie wątp w to, i jeśli jesteś zawsze radosny! – śmierć jest ukoronowaniem wszystkiego”.
Wznieście się, moi bracia i siostry ziemi! Pozostawcie pod sobą swój wszystek strach, wszystkie niepokoje, wszelkie niepewności! Wznieście się! Idźcie, wolni i radośni, nocą i dniem, by wykonywać swą wolę, gdyż “Nie ma prawa ponad Czyń swoją wolę”. Wznieście się! Kroczcie z nami w Świetle i Życiu i Miłości i Wolności, zaznając przyjemności jak Królowie i Królowe w Niebie i na Ziemi.
Słońce powstało; widmo wieków zostało zmuszone do ucieczki. “Słowem Grzechu jest Ograniczenie”, lub jak to zostało inaczej powiedziane w tym tekście: Jest Grzechem, trzymać w nim swego świętego ducha!
Idźcie, idźcie w mocy i niech żaden człowiek was nie lęka.

Miłość jest Prawem, Miłość podług Woli.

________________________________________
Aleister Crowley
tłumaczenie: Waldemar Kowalewski
wytłuszczenia własne

Don Webb: Siedem Obliczy Ciemności – Rozdział IV – Teoria

Błogosławiony jest człowiek, który zna te rzeczy, który sprowadził Niebiosa w dół na Ziemię i wziął Ziemię i uniósł ją ku Niebiosom, a tym samym stworzył dla siebie Pustkę.

Księga Gnozy Niewidzialnego Boga

 I. Matryca Historyczna

Za panowania XXVI dynastii egipscy faraonowie zatrudnili greckich najemników, a wynikła z tego wymiana kulturalna wytworzyła tradycję hermetyczną, syntezę egipskiej kosmologii magicznej i greckiej spekulacji filozoficznej. Tło kosmologiczne zostało ustalone za czasu śmierci Aleksandra, zaś swój indywidualistyczny szczyt osiągnęło 600 lat później. Przeanalizuję greckie i egipskie kontrybucje do hermetycznego światopoglądu, by następnie zaprezentować syntetyczną relację teorii hermetycznej w odniesieniu do dzisiejszych setiańsko-tyfonicznych praktykantów.

Egipt dodał dwie idee do hermetycznej mikstury. Pierwsza to wiara w siłę idei, zaś druga to pojęcie cyklów stworzenia, które kulminują się w samo-stworzeniu. Inwazja obcokrajowców zapewniła ideę, że magia może być zastosowana do indywidualnych dążeń, miast do wspierania kosmicznego porządku. Każda z tych idei zasługuje na analizę.

II. Moc Idei

Dwa Lądy zaistniały wpierw jako idea. Około 3100 r. p.n.e.Narmer, pierwszy faraon, zjednoczył swoją kulturę Południa (afrykańską) z kulturą Północy (azjatycką/semicką). Dwa ludy, oddzielne rasowo i językowo zostały powiązane ze sobą poprzez ceremonie magiczne, obstawające, że od tej pory są jednością. Siłę polityczno-magicznej pracy Narmera można dostrzec nie tylko w tym, że Egipt przetrwał 3000 lat, ale również w tym, że Egipt jako koncept magiczny wciąż przyciąga umysł jak żaden inny koncept. Rozważcie ile organizacji magicznych i religijnych zarówno w starożytności, jak i dzisiaj bierze korzenie z pracy Narmera – z idei Egiptu.

Za czasów królestwa i imperium idea Egiptu była ucieleśniona w faraonie. Była wystarczająco silna, aby chronić i wzbogacać kulturę, nawet gdy faraonowie nie byli z urodzenia Egipcjanami. Greccy Ptolemeusze zostali zaakceptowani przez Egipcjan, jako że wykonywali rytualną gestykulację i zaadaptowali 35 tytułów magicznych. Persowie, którzy czynili mały, lub żaden wysiłek w stronę połączenia się z ideą Egiptu, podlegali pogardzie. Fanatyzm, który powoduje wcielenie idei to dziedzictwo Egiptu dla świata.

Większość egipskiej nie-medycznej magii była dwóch rodzajów – wysyłanie emocji lub idei do innych, lub odbieranie emocji i idei z boskiego źródła. Roiło się od zaklęć wysyłających szaleństwo (Neba), melancholię (dehkert) lub “zły sen” – zaś wysyłanie śmierci było rzadkie. Magia (heka) wywodzi się także od uzyskania wglądu (sia).

Rozumienie świata było największym z kluczy do magii, a zatem podstawowym celem magika było poszukiwanie twórczego Rozumienia. Twórcze Rozumienie było fuzją dwóch postrzegawczych zdolności intelektu i emocji oraz ukrytego boga psyche (patrz Rozdział 7 nt. zjednoczenia Shu, Tefnut i Nienazwanego Boga). Magiczna moc może zostać uzyskana poprzez astralną podróż do Wyspy Ognia (aa-Ilsemser-t), miejsce narodzin boga xephra, gdzie moc jest generowana przeciw siłom Chaosu (Apepowi), przeciwdziałających odnowie kosmicznego życia. Może być również pozyskana w podróżach do miejsc o przejściowej naturze, takich jak horyzont. Ta idea stała się poglądem zarówno gnostycznych, jak hermetycznych wstępujących. Magiczna moc mogła być ponadto nauczana (sba) przez “zbawczych” bogów lub żywych ludzi.

Jeśli idea jest używana do kierowania grupą, w której pojedynczy mężczyzna lub kobieta myślą ideę, a wszyscy urzeczywistniają ją jako grupa – wtedy nieuchronnie poprowadzi ku totalitaryzmowi i utracie godności ludzkiej. Jeśli idea jest urzeczywistniana raczej w unikalnych jednostkach, niż grupie, może prowadzić do osobistego wzmocnienia, które tak zbliża się do boskości, jak może być otrzymane w okowach życia i natury. Samo to wykorzystanie idei przetrwało długo po upadku myślenia hermetycznego w Egipcie i było jednym z pierwszych czynników Hermetyzmu odnowionych w Europie po Renesansie. Wśród jej remanifestacji jest Rewolucja Amerykańska. Przewidywalnie moc idei wstąpiła ponownie na poziom osobowy; jednakże w przeciwieństwie do jej poprzedniej manifestacji, w ograniczonym środowisku geograficznym i społecznym – teraz jest dostępna na skalę globalną.

Jest to jednak ciężka ścieżka i nieliczni się na nią odważą.

III. Cykle Stworzenia

Szczególną Egipską ideą jest ta, że Stworzenie podlega postępującemu definiowaniu przeciwko matrycy chaosu, a znanie ścieżki tej definicji staje się źródłem mocy. Wiele kultur śródziemnomorskich podkreśla ewolucyjną naturę kreacji. Materia zostaje stworzona przez najstarszych bogów, poprzez akty reprodukcyji tworzących tych bogów, którzy zmienią to, co zostało już stworzone i uwarunkowane. Egipski magik pociągnął tą ideę o krok dalej. Stałby się następnym w kolei bogiem mającym możliwość zmiany kreacji. Jako taki wpierw musiałby zmodyfikować własną kreację, a więc stać się samo-stworzonym.

Ten oczywisty paradoks leży u serca egipskich hymnów religijnych. Hymn może się rozpoczynać od opisu źródła Kosmosu, mówiąc o czynach jakiegoś boga-stwórcy, jak np. Atum (którego imię oznacza jednocześnie “Tego, który jest doskonały” oraz “Tego, który nie istnieje”) oraz sukcesywnym rodzeniu się bogów, aż do momentu wzmiankowania boga, o którym hymn traktuje, jak np. rzemieślnik Ptah. Wtedy o obiekcie kultu oznajmia się, że jest “Tym, który jest stworzony z siebie samego.” Xefer – des.f – te wyrażenie pojawia się co najmniej tak wcześnie jak Piramidalne Teksty Starego Królestwa (a być może wcześniej, skoro hieroglif dla xephra, wschodzącego słońca, którego imię wywodzi się z korzenia oznaczającego “bycie i stawanie się”, pojawia w pierwszych zapisach siedzib predynastycznych).

Ta ramzejska (tj. pochodząca z okresu panowania XX dynastii) idea przeszła do greko-egipskiej syntezy rok po podboju Egiptu przez Aleksandra, wraz z napisaniem papirusu Bremnera-Rhinda. Jedno z zaklęć w imię zgładzenia Apepa rozpoczyna się jako kosmogonia, w której Pan Zróżnicowanej Egzystencji zaczyna jedynie od opisu procesu swojego zaistnienia słowami xepra xeper xeperu. Najwyższa magia była zasadniczo narracją, która ustala mówcę na pozycji ostatecznego podmiotu, a wszechświat jako obiekt. Jakkolwiek proces poznania przeszłości i następnie oddzielenia się od niej, w celu zarządzenia nowej kreacji jest zasadniczym aktem praktyki hermetycznej. (Patrz Rozdział 7 nt. papirusu Bremnera-Rhinda i jego znaczenia.)

Doktryna Logosu, która zaszyfrowała cykle stworzenia, dopełniła myśl gnostycką i hermetyczną. Szczególnie ciekawy jest Codex Brucianus, koptyjski tekst napisany w 3 wieku, opisujący moce Słów do Tworzenia Eonów, które mogą być postrzegane jako szczeble drabiny do boskości. Najwyższy Eon to ten Samo-poczętego. Ku temu Eonowi poprzez swoje akcje zmierzają wszyscy, zmieniając Eony poniżej. Ta ścieżka mocy poprzez kontrolę magiczną jest esencjonalnym celem setiańskim.

Części Kodeksu Brucianus zostały opublikowane przez członka Złotego Świtu, Florence’a Farra i zostały zaadaptowane przez Aleistera Crowleya w jego teoriach Magusa, Słów i Eonów. Te egipskie idee cyklów stworzenia przenikają i konstruują większość zachodniej magii. Remanifestacja tych idei pozwala obecnym magikom zrobienie z nich nawet potężniejszego użytku, niż ich odpowiednicy w późnej starożytności.

 IV. Idea Indywidualizmu

Indywidualizm jako cnota był pojęciem obcym Egiptowi (i dlatego jego pojawienie się pierwotnie utożsamiono z Setem, bogiem obcokrajowców). Kosmologię egipską cechowała koncentracja na faraonie, który jako Żyjący Horus był inkarnacją idei ludzkości. Wczesne kulty pogrzebowe były całkowicie oparte na tej postaci, będącej mediatorem pomiędzy bogami, ludźmi i umarłymi. Relacja z wszechświatem zależała od relacji z faraonem.

Słowo oznaczające idywiduum pojawia się tylko podczas panowania XVIII dynastii. Popularne kulty pogrzebowe koncentrowały się na idei tożsamości umarłych i Ozyrysa.

Indywidualistę obarczono etykietą “Setianina” tak wcześnie, jak Księga Snów (tekst napisany w Królestwie Środkowym, lecz nasza jedyna kopia pochodzi z XIX dynastii).

Bóg w nim to Seth… jest człowiekiem ludu – umiera śmiercią… błędów… źródeł siły… Jest rozwiązły sercem w dniu sądu… rozgoryczenie w jego sercu. Jeśli pije piwo, pije je aby wywołać konflikt i niepokój. Czerwień białka jego oczu jest jego bogiem. Jest tym, który pije to, czego nie cierpi. Jest umiłowany przez kobiety poprzez ogrom swojej ku nim miłości. Choć jest z królewskiego rodu, ma osobowość człowieka ludu… Nie przejdzie na zachód, lecz jest umiejscowiony na pustyni jako łup dla drapieżnych ptaków… Pije piwo tak, aby spowodować zamęt i spory… Podniesie bronie wojenne – Nie odróżni mężatek od… Jak wobec każdego, kto mu się przeciwstawia napiera… Masakra powstaje w nim i zostaje umiejscowiony w krainie umarłych… 

Jednak koncepcja indywidualizmu jako pozytyw wystąpiła w egipskiej myśli tylko za sprawą nadejścia Greków. Być może duch magii (moja wola nastanie) szedł w parze – lub nadrzędnie – z duchem religii (twa wola nastanie).

 V. Magiczna Kontrola

W magii hermetycznej istnieje dwojaki podział, magia operacyjna realizująca potrzeby i magia inicjacyjna, ucząca o prawdziwych potrzebach. Zaklęcia w tej książce są głównie pierwszego rodzaju – operacje mające na celu wywołanie miłości, ochrony i pobłogosławienie miejsca pracy. Natura tej pracy jest dla każdego jasna.

Drugi typ magii może zostać określony objaśniającym, lub inicjacyjnym. Te magiczne formuły zajmują się ustanawianiem dożywotniego procesu Wtajemniczenia. Są jak ryty przejścia wykonywane przez ludzi religii, lecz odróżnia je istotny czynnik – reprezentują zmianę raczej indywidualną, niż społeczną. Rytuały przejścia nakierowują i integrują jednostkę ze społeczeństwem. Na przykład rytuał komunikujący przejście w dorosłość informuje społeczeństwo, że zaangażowana jednostka od tej pory posiada pewne odpowiedzialności i moce. Ryt wtajemniczenia informuje psyche jednostki, że on lub ona od tej pory posiadają pewne odpowiedzialności i moce. Magia inicjacyjna – kiedy praktykowana przez jednostkę – oddziela go – lub nią od matrycy społecznej.

Wtajemniczenie nie następuje w magicznym kręgu, lecz w nim zostaje objaśnione. Nie wstępuję się w dorosłość poprzez (powiedzmy) otrzymanie dyplomu ukończenia szkoły, lecz to wydarzenie ilustruje różne inne procesy, które mogły nastąpić. Absolwentowi szkoły wyższej łatwo jest rozpoznać, że coś się stało, jako że rytuał podbijają nie tylko jego czapka i sutanna, lecz również te jego rówieśników, muzyka, tłumy itp. Magik ostatecznie ma tylko swoją wolę do zapewnienia wiedzy koniecznej do zmiany. W skrócie, aby działać magią zmieniającą jaźń, wola magika musi być tak silna w jej lub jego subiektywnym uniwersum, jak silne wydają się połączone wole innych. Kiedy ta siła woli zostaje osiągnięta, podąża za tym magiczna kontrola nad życiem. Dopóki jednostka jest silniej motywowana przez wstyd, strach lub pragnienie akceptacji, on lub ona nie mogą praktykować magii o charakterze inicjacyjnym.

Postać Seta-Tyfona, rebelianta przeciw bogom, nie może zostać inwokowana w psyche motywowanej przez zewnętrzny bodziec.

Operacja magiczna ma komponent inicjacyjny/obrazujący do tego stopnia, w jakim magik sukcesywnie staje się niczym Set-Tyfon. Nie stapiamy się z boskością tylko aby przyjąć jej moc, lecz aby przyjąć jej mądrość. Wraz ze wzrostem mocy magików praktykowane ryty staną się coraz bardziej wolne od preprogramowania. Słowa mocy – voces magicae – staną się coraz bardziej precyzyjnymi narzędziami, wykorzystywanymi w celu uzyskania dostępu do boskich stanów. Magik wraz z praktyką uwolni się od tekstów i wraz z każdą udanym unieśmiertelnieniem duszy, zacznie działać na coraz bardziej boskiej płaszczyźnie. Dla zaawansowanego magika każde działanie staje się magicznym. On lub ona jak się powiada staję się magią (heka) samą w sobie.

Większość z aspirujących do tego boskiego stanu zawodzi na jeden z dwóch sposobów. Pierwszym (i najpowszechniejszym) jest zakładanie, że osiągają ten stan ponieważ są zdolni go pojąć. Jasne – rozumują – jeśli znam tą rzecz, to nią jestem. Z tego samego powodu tylu ludzi, którzy nigdy nie wypróbowali ręki do zapełnienia pojedynczej pustej strony, uważa że są zdolni do napisania Wielkiej Amerykańskiej Powieści. Magik powinien wyznaczać sobie coraz większe zadania, większe wyczyny do zrealizowania. Setiański magik powinien unikać poczucia zastoju (wen), który cechuje Ozyrysa i poszukiwać stanu obejmowania ciągłego wzrostu (xeper), który cechuje Seta (i pozwala mu wznieść się nad Ład i Chaos). Druga forma porażki polega na szukaniu mocy bez rozpoznania, że wiąże się ona ze wzmocnieniem wszystkich części kompleksu ciało-dusza. Wielu magów, którzy osiągają wielki cud mądrości, nie dostrzega że bez jej codziennego użytku, wielkie potwory id są całkiem gotowe do przejęcia kontroli. Fenomen życia utrzymuje nas pełnymi schorzałej woli i pragnień, które nie czynią nic poza przeszkadzaniem nam, jeśli damy im bezmyślną siłę.

Takie upoważnienie może uczynić z nas nie tylko małostkowych tyranów, ale ma też długoterminowy efekt duchowy. Stan stawania się efektywnym duchem (akh), będący celem Tyfonicznych Hermetyków nie jest czymś pewnym. Można równie dobrze stać się mściwym duchem (mut), którego funkcja ogranicza się do karania żywych. Akh nieprzerwanie wpływa na życie na tej Ziemi, w celu ukształtowania miejsca, w którym będzie mogło się remanifestować. Mut jedynie torturuje tych, których nienawidzi. Może zostać inwokowany przez magika w celu wykonania jego brudnej roboty. Jest ich wiele, jako że świat przepełnia wielka nienawiść.

Jeśli ktoś podczas swego życia, gdy jest najbliżej powiązany z tym światem, nie jest w stanie przywołać wydarzeń za pomocą samej woli, z pewnością nie będzie zdolny uczynić tego po śmierci. Praktyka magicznej kontroli nad życiem jest zasadniczym celem każdego poszukującego osobistej nieśmiertelności. To składa się na cel Paxer-Netery i jest ukrytym znaczeniem najpotężniejszego z imion Seta Tyfona, PAKERBETH (Wzniosłem się do poziomu Seta).