Aleksandr Dugin i śmierć globalizmu

Aleksandr Dugin, mózg Vladimira Putina, jest politycznym naukowcem, którego idee zainspirowały rosyjską politykę zagraniczną. Rozkochał natywistyczne, alternatywno-prawicowe elementy wskroś Europy. Jego Czwarta Teoria Polityczna jest mapą drogową do zrozumienia teoretycznych podstaw imperialistycznych przedsięwzięć Putina i testamentem różnic pomiędzy neoliberalnym ładem Europy, a nowatorską pseudo-ideologią (duginizmem), która obecnie oddziaływa na Rosję. Filozofia Dugina jest, jak przyznaje, niekompletna. Jego książka zatem jest początkiem konwersacji – próbą zainspirowania “politycznej kreatywności” – ponad fałszywymi fundamentami cywilizacji Zachodu, złem globalizmu i nad próbą ponownego przemyślenia samych procesów historycznych.
dugin

Trzy główne ideologie XX wieku walczyły ze sobą w imię supremacji: liberalizm, komunizm, faszyzm. Te teorie toczyły bitwy w wojnach, w tym w Zimnej wojnie, a ostatecznym zwycięzcą został liberalizm. Po sukcesie liberalizmu, “byłoby logiczne założenie, że polityka stanie się liberalna” (Dugin, 2009, str. 4). Jednakże, Dugin zauważa osobliwość wewnątrz liberalizmu. Po swoim zwycięstwie liberalizm przestał być ideologią polityczną; raczej przekształcił się “w sposób życia”, “przeniósł się z poziomu idei, programów politycznych i deklaracji i wkroczył w sam makijaż rzeczywistości społecznej”. Zatem, liberalne pojęcie indywidualizmu zostało zmapowane na każdą wyobrażalną (uprzednio) kwestię zbiorowej tożsamości; płeć została przeniesiona z dwójkowego do wielopostaciowego, heterodoksyjnego spirytualizmu, a ateizm zastąpił tradycyjną religię, marsze homoseksualnej dumy teraz uprawomocnione przez społeczeństwo – to prowadzi do postmoderny konstytuującej nowe „jądro liberalizmu”. Zaś aby walczyć z tą nową rzeczywistością społeczną należy stworzyć nową, czwartą teorię polityczną.

Dugin zaciekle buntuje przeciw hipotezom fukuyamowskiego Końca Historii. Hipoteza ta przyjmuje, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm jest należytym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesu, który jak wierzy „istnieje jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowym, nieadekwatnym procesem, procesem, który jak wierzy istnieje „jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy. Hipoteza zakłada, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm się pasującym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesom, które jak wierzy istnieją jedynie w „ludzkich umysłach” i jest on „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy” (str. 64). Wierzy, że historia jest cykliczna, a nie że podąża naprzód albo stanowi ewolucyjny marsz ku postępowi, w co wierzy Fukuyama.

duginquarta-1

Skoro Dugin wierzy, że (monotoniczny) postęp nie jest możliwy w sensie historycznym, zatem akceptuje, że „postęp społeczny jest niemożliwy” w ogóle i jest zmuszony przyjąć pozycję politycznego relatywizmu – że niemożliwym i nie doradzanym jest osądzanie czynów odrębnej kultury. Ten stosunek jest sam w sobie „amoralny” i „nieadekwatny”, bowiem nie pozwala na potępienie praktyk od odcinania głów do zniszczeń mienia. A ponadto idea Dugina, jawiąca się jako niekonsekwentna (czyżby? – dop. tłum.), że technologia uczyniła zachód perwersyjną nihilistyczną kulturą, z pewnością jest wartościowym osądem.

Dugin jedynie unika jego własnego argumentatywnego boomeranga „kulturalnego rasizmu”, promując ideę głoszącą, że relatywizm kulturalny istnieje pomiędzy kulturami, ale nie wewnątrz nich – on (z rosyjskiej perspektywy) może gardzić Zachodem, ale nie może rzec, że zachód jest obiektywnie rzecz biorąc gorszy.

Powiada: „Problem polega na tym że cała nasza rosyjska historia jest dialektyczną sprzeczką z Zachodem i kulturą Zachodu, bitwą o zapewnienie (niekiedy pojmowaną jedynie intuicyjnie) jej własnej Rosyjskiej prawdy” (str. 30). Zatem, Dugin zmierza do wyrównania wszelkich perspektyw, raczej niż do ich negacji. Idea podążenia za unikalnie rosyjską prawdą afirmuje nam to, że Dugin odrzuca uniwersalizm, oraz że z rosyjskiej perspektywy prawdą jest, że zachód jest dekadencki. I choć idea prawdy relatywnej jest kompletnie nieprzekonywująca, dla Dugina jest filozoficznie konieczna.

Wychodząc od odrzucenia uniwersalizmu łatwo jest pojąć jak Dugin inkorporuje Eurazjatyzm do swojej teorii. Wierzy on, że kulturalnie tubylcze narody słowiańskie powinny się zjednoczyć i odrzucić amerykańską hegemonię i perwersyjność. Jako część tego projektu konieczne (zdaniem lekko polit-poprawnego autora) jest podkopanie „niezaprzeczalnie rasistowskiej idei dwubiegunowości” . Jest to pomocne w wyjaśnieniu Rosyjskiej polityki zagranicznej, która liczy na odbicie starych sowieckich państw satelitarnych, kultywowania Unii Eurazjatyckiej i obrony Rosyjskich mówców na Krymie i we wschodniej Ukrainie.

dugin-islam-eurasianism

W konkluzji, Dugin argumentuje – „projekt dwubiegunowości musi zostać zrealizowany” (p. 120), świat gdzie jedna prawda nie jest większa od innej. Gdzie integralność kulturalna regionów powinna być niezagrożona. Gdzie dyskryminujące traktowanie ludzi – czy byliby homoseksualistami, kobietami lub mniejszościami religijnymi – jest prawidłowe lub nieprawidłowe w zależności od tego, czy kultura doń obliguje. Natywistyczne prawicowe elementy wskroś Europy zauważyły Dugina z tego powodu. Jego idee milcząco zostawiają przestrzeń dla rasizmu i wszelkich form bigotrii. Niektórzy ochrzcili jego przekaz „neofaszysztowskim” – etykieta, którą on odrzuca, zaś ja pragnę również zaznaczyć zgorszenie wobec tego, że myśl Dugina jest u swego źródła anty-zachodnia i stawia wyzwanie projektowi globalizmu ipodstawowym prawom człowieka. Jednak na ten moment brakuje jej specyficznej aprobaty faszyzmu.

Dugin wierzy, że „Czwarta Teoria Polityczna” wstąpi w istnienie jedynie poprzez wolę. Czwarta Teoria Polityczna nie jest nieuchronna, jak w odniesieniu do siebie twierdzi komunizm, ani naturalna, jak głosi liberalizm. Dugin przeczuwa, że świadomi agenci doprowadzą do nowej ery polityki. Strategią dla Dugina jest heidegerrowska idea „Wydarzenia” – które jest momentem przebudzenia – które następuje w momencie, gdy zachód jest u swojego najbardziej nihilistycznego, „finalnego zapomnienia bytu – północy, gdzie nic (nihilizm) zaczyna wyziewać z każdej szczeliny”. Tylko wtedy ludzie zdają sobie sprawę, że potrzebne jest coś nowego i lepszego. Czwarta Teoria Polityczna, Dugin dyskutuje ją z eschatologiczną radością i religijnym zapałem. Zaiste, ta zachwycająca podróż wewnątrz Duginizmu to przypuszczalny punkt końcowy, pozbawiony dowodu, podobnie jak to jest z jakąkolwiek utopijną ideologią (sic! No tak, kukiełki pulityczne USRaeLa i ich postulaty nie mają nic wspólnego z utopią, chyba że pod jej makijażem kryje się degrengolada – dop. tłum.).

Teoreretyczna trafność Duginizmu jest po większej mierze niekonsekwentna wobec jego sukcesu. Jego wyjaśnienie „mutacji” liberalizmu w teorię postmodernistycznego społeczeństwa, skoncentrowanej na jednostce, pomaga wyjaśnić wzrost obecności polityki identytarystycznej (tożsamościowej).
Wytłumaczenie Dugina, że technologia pomaga nakręcać zachodni upadek w nihilizm jest co najmniej koherentne, nawet jeśli subiektywne. Zaś jego podejście do Eurazjatyzmu i relatywizmu – głoszące, że tubylcze kultury nie powinny być narzucane obcym – prowadzi na etycznie podmokły grunt, który jest zależy geograficznie, raczej niż oparty na solidnych podstawach.
Ponadto, Dugin nie podąża zbyt daleko w wyjaśnieniu, dlaczego proces monotoniczny nie istnieje. Podążył za to wystarczająco daleko w wyjaśnieniach, że w/w nie istnieje. Ale wszystkie jego drobne przewiny nie czynią ujmy dla jego ogólnego sukcesu, a on jest tym, co dla niego ma znaczenie.

Co więcej, Dugin to doktor, chemik i psychonauta, autor książek, okultysta Ścieżki Lewej Ręki i działacz zdelegalizowanej partii Narodowo-Bolszewickiej.
Istotnym celem Dugina są wpływy. Dugin pragnął rozpocząć konwersację, a ta konwersacja wpływa na twórców polityki rosyjskiej i demagogów w Europie. Ta konwersacja niesie ze sobą niebezpieczne odmyślenie centralnych wartości demokracji stylu zachodu i wezwanie do obalenia ich. Zaś zachód patrząc jak marzenia globalizmu maleją i oddalają się, niech wie, że śmierć tych marzeń jest po części znana pod imieniem Aleksandra Dugina.

duginzwei

Za: constatus news

tłum. katastrof

Edward Limonow – Wyrzutki: aktywna mniejszość

KPRF, RKRP, cokolwiek przetrzebieni zwolennicy Anpilova oraz mniejsze ortodoksyjne “komunistyczne” organizacje, a nawet „terrorystyczny” Gubkin oraz RKSM (Bilevsky’ego) wciąż uważają „proletariat”, „lud pracujący”, jak powiadają, za klasę rewolucyjną. Patrzą na „Marksizm-Leninizm” jak żydzi na tablice przymierza dostarczone im przez Mojżesza. „Komuniści” są w błędzie. Z jakiegoś powodu przypuszczają, że biedni są koniecznie brutalni. Za czasów Marksa proletariat był faktycznie pogrążony w okropnych warunkach, zaiste pracowali po 12 godzin na dzień. Tak, mieszkali w zawilgoconych i przemrożonych mieszkaniach. Więc emocjonalnie byli na skraju, w każdym momencie gotowi do histerycznego protestu i wybuchu, skraj społeczeństwa. Ich życie było tak podłe, że nawet komnata tortur była niezbyt okropna dla nich w porównaniu do fabryki. W pewnym sensie naprawdę nie mieli do stracenia nic poza kajdanami. Byli być może tuż za skazańcami najbardziej niepoprawni. To w tym sensie byli rewolucyjni. To jest, w przypadku rozruchów zorganizowanych przez innych można było mieć nadzieję na uczestnictwo tych niepoprawnych robotników. Z uwagi na swój ciężki żywot mogli łatwo popaść w ekscytację i ulec emocjom paniki i rebelii.

Jednakże, nawet już pół wieku po opublikowaniu „Manifestu Komunistycznego” w roku 1900-tnym, robotnicy nawet w Rosji nie żyli już tak desperacko. Zwyczajnie żyli jednostajnie źle. Co do organizacji rewolucji, lub jej przygotowania, proletariat przyłączył się do silnej Leninowskiej kohorty narodovoltzi (członków Woli Ludu) i SR-ów (Socjalistów-Rewolucjonistów) niosąc ze sobą wkład nie większy, lecz nawet mniejszy niż inne klasy. Perovskaia, Kibalchich, Grinevitsky, Alexandre Ulianov, jak wiadomo, nie byli robotnikami. Zupełnie przypadkowo w bibliotece zamku Lefortovo znalazło się bardzo instruktywne opracowanie autorstwa R.A. Gorodnitsky’ego pt. „Walcząca Organizacja Partii Socjalistyczno-Rewolucyjnej w latach 1901-1911”. Tam zaś odkryłem  rzadkie i niesamowite dane o pochodzeniu wojowników SR.

„Organizacja Bitewna w latach 1903-1906 składała się z 13 kobiet i 51 mężczyzn. Klasowe pochodzenie członków OB wygląda następująco: 13 szlachciców, 3 obywateli honorowych, 5 synów kapłanów, 10 dzieci handlarzy, 27 ludzi klasy średniej i 6 chłopów. Zarząd OB składał się z 2 obywateli szlacheckiego pochodzenia, 3 synów handlarzy i dwóch przedstawicieli klasy średniej.”

npb

Poziom wykształcenia dla badanego okresu OB.: 6 członków miało wykształcenie wyższe, 28 niepełne wyższe, 24 – średnie, a 6 – podstawowe… Liczby te – konkluduje Gorodnitsky – ujawniają podstawowe otoczenie, z którego rekrutowali się członkowie Organizacji Bitewnej – środowisko studenckie szkół wyższych. Interesująca jest również narodowa kompozycja OB.: 43 Rosjan, 19 Żydów i 2 Polaków. Wiekowo: „Dokładnie to młodzi ludzie wieku 20-30 lat budowali szkielet OB.”, zapewnia Gorodnitsky.

Nie da się zaprzeczyć, że te dołujące statystyki dla proletariatu wskazują, że cóż – socjaliści-rewolucjoniści to partia która postawiła przydzielenie ziemi chłopom jako główne zadanie, tak więc nie było wtedy nie było tam robotników. Gorodnitsky szczególnie zwraca uwagę na to, że Organizacja Bitewna SR rażąco różniła się od partii SR i w swej esencji była inną organizacją – Organizacją Bitewną całej rosyjskiej rewolucji. „Dla wielu członków OB z lat 1903-1906 surowe ideologiczne kanony PSR były zbyt wąskie, zaś swą obecność i działalność w OB. Postrzegali jako służbę całej rosyjskiej rewolucji, która po zwycięstwie, jak wojownicy mieli nadzieję, doprowadzi do radykalnej rekonstrukcji społeczeństwa na gruncie socjalistycznym.

To jest to. Awangarda całej rewolucji rosyjskiej: 13 szlachciców, 27 burżujów, horda na wpół-wyedukowanych studentów i ani jednego robotnika.

Lecz być może w następujących latach w tą najbardziej sprawną organizację rewolucyjną Rosji (dla porównania Bolszewicy wciąż plątali się okutani w swoich łachach) wkroczyli robotnicy i chłopi zyskali dominację?

Tu dane o OB w latach 1907-1909. 7 mężczyzn i 3 kobiety (czas zdemaskowania Azefa, organizacja przechodziła ciężkie czasy).  Pochodzenie klasowe: 6 plebejuszy, 2 synów handlarzy, 1 syn kapłana, 1 chłop. Poziom edukacji: 3 członków OB miało wykształcenie wyższe, 3 – niepełne wyższe, 4 – średnie. W latach 1909-1911 OB składało się z 13 mężczyzn i 4 kobiet. Pochodzenie klasowe: 6 szlachciców, 1 poważany obywatel, 3 dzieci handlarzy, 1 syn kapłana, 5 plebejuszy i 1 chłop. Kompozycja narodowościowa: 11 Rosjan, 3 Żydów, 1 Ukrainiec, 1 Litwin i 1 Polak. Poziom wykształcenia: 2 osoby miały wykształcenie wyższe, 8 – niepełne wyższe, 5- średnie, 2 – podstawowe. I znów – ani jednego robotnika!

nbp2

Niewątpliwie robotnicy pomaszerowali z Gaponem do cara 9 stycznia, w trakcie rewolucyjnego powstania z 1905 roku wykształciła się nawet cała dzielnica robotnicza „Czerwonej Presnyi”, ale to są przypadki „zajść zorganizowanych przez innych”.

Zostawmy proletariat. Przyjrzyjmy się bliżej rozpoznaniu kto trząsł Imperium Rosyjskim na samym początku tego wieku i przygotował rewolucję. To na poły wyuczeni studenci szkół wyższych, Rosjanie (1 na 4 to Żyd), od 20 do 30 lat, pierwotnie z klasy średniej, to jest dosyć burżuazyjnie. Przyjrzyjmy się przywódcom OB. Założyciel Organizacji Bitewnej Gershuni Gregory Andreevich (Gersh) urodził się w 1870 roku w prowincji Kovensk. Rodzina należała do klasy średniej. W 1885 roku został wysłany na studia aptekarskie. W latach 1887-8 pracuje w aptece w Kronschtadt. Przeprowadza się do Petersburga. Pracuje jako aptekarz do roku 1895. W Petersburgu poznaje literatów, artystów, studentów. Pisze krótką powieść „Jak być”, w której jest opisane zabójstwo jednego z członków kręgu rewolucjonistów podejrzanie w prowokacji. W roku 1895 Gershuni pojechał do Kijowa i uczestniczył jako słuchacz na kursach wydziału medycyny uniwersytetu Św. Vladimira. W  marcu 1896 zostaje aresztowany i oskarżony o udział w związku antyrządowym „Zjednoczonej Rady studenckich organizacji Kijowa i ziem okolicznych”. Wykaraskał się z niczym ponad lekki przestrach. Zdawszy egzaminy na farmaceutę przeprowadził się ponownie do Petersburga. Później przyjechał do Moskwy, pracował na kursach bakteriologicznych, a następnie w instytucie medycyny eksperymentalnej. Wiosną 1898 roku wybiera się do Mińska, zaczyna oferować usługi grupom rewolucyjnym, zakłada pracownię maszyn dla nielegalnych drukarni, tworzy biuro paszportów, wysyła nielegalne osoby przez granice etc. Ostatecznie dołącza do kręgu „Partii robotniczej politycznego wyzwolenia Rosji” w 1899 r. W 1990 roku zostaje aresztowany. Przypadkowo oswobodzony. Przechodzi na nielegalną pozycję. Latem 1901 roku podróżuje wokół Nijni Novgorod, Ufa, Voronej, Satartova i Samary, wszędzie pozyskując kontakty. W Sierpniu 1901 roku zaczyna rekrutację ludzi do Organizacji Bitewnej. Pierwszy akt terrorystyczny miał miejsce 2-go kwietnia 1902. Zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Sipygina w Petersburgu.

Boris Victorivich Savinkov (to dokładnie jego „Wspomnienia Terrorysty” przyniosły OB jej historyczną sławę) urodził się w 1879 w Charkowie w rodzinie kamrata prokuratora publicznego dzielnicowego sądu wojskowego. Savinkov ukończył gimnazjum w Warszawie w 1897 r. W grudniu tego samego roku, mając 18 lat, został wezwany przez zarząd warszawskiej żandarmerii do udziału w rozruchach studenckich powiązanych z odsłonięciem posągu oprawcy polskiego powstania 1863-4, hrabiego M.N.Muravieva. Savinkov podlega otwartej obserwacji policji.

W 1897 Savinkov wstąpił na wydział prawny Uniwersytetu Petersburskiego. Ale już w 1899  został zwolniony z Uniwersytetu z powodu rozruchów studenckich i wezwany do przygotowawczego śledztwa w sprawie grupy studentów którzy się zgromadzili w „Komitecie Organizacyjnym”.  Z końcem 1899 roku Savinkov przekroczył granicę i w trakcie następnych 2 lat studiował wydziały prawne uniwersytetu berlińskiego i w Heidelbergu. Z końcem 1900 roku Savinkov przybył do Warszawy by dopełnić obowiązku wojskowego, ale został uznany za „kompletnie niezdolnego do służby wojskowej”. Savinkov przybliża się do socjal-demokratów, wkracza do grupy „Sztandar Robotniczy” i razem z P.M. Rutenbergiem zakłada grupę „Socjalista”. Wiosną 1901 roku zostaje aresztowany w sprawie tych socjal-demokratycznych organizacji. W grudniu 1901 r. dochodzenie dobiega końca. Savinkov zostaje wygnany do Vologdy. Wiosną 1903 r. Savinkov dołącza do partii SR. W czerwcu tego samego roku ucieka z Vologdy do Archangielska, a stamtąd do Norwegii, następnie do Genewy, gdzie spotyka członka Komitetu Centralnego partii SR – Gotza. Ma 24 lata i jest już profesjonalnym rewolucjonistą.

dasmert

Spośród ataków poczynionych przez OB najważniejsze są słynne trzy: morderstwo ministra Sipyagina dokonane przez Stefana Balmasheva, morderstwo z 15 czerwca 1904 r. V.K. Pleve poczynione pprzez Egora Sozonova i zabójstwo wielkiego Księcia Sergieja Alexandrowicza 4 lutego 1905 wykonane przez Ivana Kalyaeva. Kalyaev został egzekwowany 10 maja tego samego roku. We „Wspomnieniach” Savenki jest wiele materiału na jego temat, podobnie jak o Egorzez Sozonovie. Spośród wszystkich bohaterów OB Kalyaev – poeta i zainspirowany rewolucjonista – był spełnionym typem najbardziej fanatycznego zwolennika bezkompromisowych środków walki. Jego całe życie rzuciło wyzwanie nie tylko istniejącemu reżimowi politycznemu w Rosji, ale także stanowiło rewoltę przeciw niesprawiedliwym podstawom stworzenia świata.

Stefan Balmashev urodził się w 1881 roku w rodzinie dziedzicznych szlachciców prowincji Archangielska. Jednocześnie jego jciec jes starym rewolucjonarnym-populistą. W 1899 roku wstępuje na uniwersytet w Kazaniu, skąd zostaje przeniesiony na wydział prawny w Kijowie. Za uczestnictwo w spotkaniu studenckim Balmashev zostaje wydalony z uniwersytetu i przeniesiony do wojska na rok. 23 stycznia 1901 roku (nie został jeszcze wysłany do armii) w budynku kijowskiego uniwersytetu, Stefan przyniósł ze sobą kilka szklanych fiolek wypełnionych podle cuchnącą cieczą, które rozbił pod stopami w ustępie w celu zatrzymania wykładów. Został aresztowany i znaleziono bezprawne pisma, jak również notatki i wiadomości do jego współpracowników. 10 kwietnia 1901 r. Balmashev został uwolniony spod straży pod nadzorem władz wojskowych miasta Roslavl prowincji Smoleńska. Wkrótce później wziął półroczną przerwę i przejechał do Simferopolu, a następnie 30 czerwca 1901 r. do Charkowa, ale nawet tam nie pozostał, udał się do Kijowa, gdzie został do grudnia 1901 r. i wtedy wyjechał do Saratova. W tym mieście Balmashev miał zażyłe kontakty z SR. (Zapoznanie Balmasheva z Gershunim nastąpiło w 1901 r. w Kijowie). Saratowscy SRzy dostarczyli Balmashevowi środki do popełnienia czynu terrorystycznego.

2 kwietnia 1902 roku w budynku Komitetu Ministrów Balmashew, przebrany w mundur adiutanta wyczekał na przyjście Sipyagina i oddał w jego stronę dwa strzały. (Sipyagin umarł po półtorej godziny). Po oddaniu strzałów Balmashev głośno powiedział „Oto co powinno zostać zrobione z tymi ludźmi”. Następnego dnia były urodziny Balmasheva – miał wówczas 21 lat. 3 maja o 4-tej nad ranem Balmashev został powieszony na podwórzu twierdzy Shlisserburg. Stefan odmówił spowiedzi i Eucharystii, zaś ujrzawszy kapłana rzekł „nie chcę mieć do czynienia z hipokrytami”

To ten rodzaj ludzi, szaleńczych, niespokojnych, dziś mogących zostać określonych wyrzutkami, stanowi materiał dla najbardziej rewolucyjnej organizacji początku wieku w Rosji. Jak i esencjonalnie dla wszystkich organizacji rewolucyjnych. Nie tylko w Rosji. Dokładnie desperaccy, niespokojni, zmieniający miejsca nauki, służby, pracy, zamieszkania, a nawet tryb życia.To wszystko pierwotne charakterystyki wyrzutków. Wyrzutki byli także Wielkimi Przywódcami przyszłych potężnych ruchów politycznych, które rozsadziły Europę. Przed zostaniem kapralem, a następnie kanclerzem Niemiec Adolf Hitler pasożytował w Wiedniu siedem lat, żył w schroniskach, malował obrazy widoków Wiednia, włóczył się w płaszczu długim do butów jak Lautreamont (przy okazji Hitler wygląda jak Edgar Allan Poe, czy ktokolwiek poza mną to dostrzega?), dzielił norę z bumem, który sprzedawał jego obrazy. Wszystko to jest z reguły pomijane w biografiach ale to dokładnie młodość, lata, które formują osobę, są istotne. Tam, w Wiedniu, w cieniu wspaniałych katedr, wśród znakomitych muzeów, w pobliżu luksusowych burżujskich posiadłości, jak musiał cierpieć, nienzany nikomu włóczęga Adolf! I jak zaczął nienawidzić Wiednia i jak będąc już kanclerzem Rzeszy musiał się radować zagarniając wrogie wówczas miasto w towarzystwie witających okrzyków milionowej populacji. Młody Stalin był również wyrzutkiem, wystarczy spojrzeć na jego wczesne zdjęcie – młody, z małą brodą, z fikuśny szalikiem założonym do krótkiej kurtki. Benito Mussolini, socjalista o donośnym głosie z małej wioski Predappio bumował w zamożnej Szwajcarii, spędzał noce pod mostami, był aresztowany przez policję, pracował jako robotnik konstrukcyjny, na farmie warzywnej, chodził, gapił się, zazdrościł, nienawidził. Później przyznał, że spotkał się z Leninem w Zurychu i Genewie. Mussolini to wielkousty Włoch… Wszyscy oni gorliwie czytali, pisali, studiowali kawałek po kawałku, włóczęgowali, pisali wiersze i długo szukali co począć. Włodzimierz Lenin nie bumował, ale on również nie był najcichszym prokurentem, bratem egzekwowanego za królobójstwo starszego brata, profesjonalnym rewolucjonistą niemal od 17 roku życia, w wieku 27 lat już wygnany, w 30-tu imigrant, okrutny i dziwadło. Kiedy w lutym wybuchła w Rosji rewolucja chciał przelecieć nad polami militarnymi Europy balonem! Lub pojechać pociągiem ślepego i głuchego Szweda! Co za typ! W poniżeniach, w biedzie, w cierpieniach wodzowie Wielkich partii doznali oświeceń: iluminacji względem ich misji.

I bracia-w-broni Wodzów Wielkich Partii Europy! Wokół nich gromadzili się poeci, prowincjonalni dziennikarze, pisarze (losowo: Goebbels, Trocki, Marinetti, Lunacharski), dziwne kobiety (po pierwsze: Inessa Armand, Andżelika Balabanoff, Kołątaj, Leni Rifenschtal, Larisa Reisner), dziwni wojskowi (Ludendorff, Ernst Roem, hrabia Ciano, Czukajewski, Fruntze), psychopaci, niezliczeni dziwacy wpół-bandytów wpół-rewolucjonistów (losowo: Kotowski, Dzierżyński, Camo, Horst Wessel).

Lenin całkiem możliwe, że wyraźnie widział ten paradoks: pierwsza rewolucja proletariacka została zorganizowana i przeprowadzona nie przez proletariuszy, lecz przez wyrzutków, histeryków, włóczęgów, demagogów, mówców, na wpół-wyedukowanych ludzi, bumów i wszelkiego rodzaju odmieńców. Później marynarze i chłopi oraz robotnicy ośmielili się dołączyć do tego co już zaszło, tak. Jednakże nie byli pierwsi w biznesie rewolucyjnym, nie są jego ojcami – dołączyli później.

I tu został popełniony błąd. Lenin jest tu winny, bo nikt poza nim nie mógł tego zrobić. Jako ojciec założycielski, powinien zostawić stoły, gdzie powinien jasno określić, wobec jakich kryteriów diamenty zostaną wybrane z gnoju. Tak jak Buddyści mają specjalne kryteria wyboru dalajlamy i Panczen-Lamy. Powinien powiedzieć: „W przyszłości na cele służby publicznej szukajcie talentów wśród wyrzutków, wśród dziwnych, histerycznych, poetyckich ludzi, wśród lunatyków, a nie wśród robotników lub jakichś chłopów, chyba że trafisz na naprawdę niezwykły okaz. Boże broń, kamraci następcy, aby szukać wśród stabilnych klas populacji”. Jednakowoż, Lenin nie zachował żadnej takiej instrukcji.

Leninowi brakowało tupetu i uczciwości, aby zadeklarować, że tylko partia składająca się wyłącznie z utalentowanych wyrzutków, poetów, wieszczów i psychopatów jest zdolna do wywołania rewolucji. Magia absolutnej sprawiedliwości rewolucji w imię większości (robotników) zmusiła go do ochrony i wsparcia ideologicznego kłamstwa: proletariackiej, czwarto-klasowej rewolucji. (Podobnież faszyści w Niemczech afirmowali, że zrobili rewolucję w 1933 r. dla volk – ludu, a włoscy faszyści dla włoskiego narodu.) Ale zwyczajnie musieli przyznać, że większość (proletariat, volk, naród) jest nieutalentowany i niezdolny do zwycięstwa lub obrony własnych interesów. Później te ideologiczne kłamstwo miało katastrofalne konsekwencje i odzwierciedliło się tragicznie w jakości szeregów partyjnych, które zastąpiły pierwsze heroiczne szeregi wyrzutków. Oficjalne kłamstwo o szczególnym rewolucyjnym charakterze proletariuszy (po nich za najbardziej rewolucyjnych uważano chłopów, a na trzecim miejscu żołnierzy, którzy wiedzą czemu) zostało wytłoczone lśniącymi czerwonymi literami w dziedzictwie bolszewickiej partii komunistycznej.

Przywódcy byli wybierani i promowani spośród nich, robotnicy i chłopi z pochodzenia byli faworyzowani.

Nie byli zainteresowani, ani też nie zapomnieli danych o pochodzeniu klasowym personelu Organizacji Bojowej SR lub też personelu Komitetu Centralnego. Partia wierzyła, że proletariat jest koroną stworzenia, podczas gdy był to tylko pretekst do przejęcia władzy przez najlepszych – wyrzutków, psycholi, wygnańców. Do czego to doprowadziło jest powszechnie wiadomym: totalny nikt wyłonił się z kraju – mały synek dyrektora kołchozu, Misza Gorbaczow, a wtedy idiota Sverldlov – Borys Jelcyn, a Państwo stworzone geniuszem obłąkanych, sadystów, poetów, rzeźników, niezwykłe Państwo się rozpadło. Oto co oznacza zła polityka personalna.

Powinno się szukać w pracowniach bohemy, w więzieniach, w psychiatrykach – dziwnych jednostek – oto co powinno zostać zrobione. Opętani, komponujący poezje, mówiący przez sen lub w nieznanych językach. W latach 70-tych powinno się wybrać Włodzimierza Bukowskiego, Natana Szarańskiego, Edwarda Kuzniecowa i Wołodję Gershuni! (Znałem wnuka terrorysty w latach 1968-1970. Przez pewien czas nawet żyliśmy pod jednym dachem. Połowa życia Wołodki została spędzona w więzieniach i psychiatrykach. Nie bacząc na różnice ideologiczne szanowałem go. Z Savinkovem jesteśmy powiązani poprzez Charków, miejsce jego narodzin, gdzie spędziłem dzieciństwo i wczesną młodość.) Lecz ci, którzy wybrali takich przestępczych, lecz pełnych wigoru ludzi do Komitetu Centralnego musieli być sami geniuszami! To paradoksalne, że ocalić gwałtownie starzejącą się elitę i Państwo mogli tylko ci, którzy atakowali je z największą furią.

connect

Patrząc na nasze regionalne organizacje NBP (Partii Narodowo-Bolszewicką) widzimy z ogromną satysfakcją, że przewodniczą im prowincjonalni dziennikarze, poeci, rockmani, panki, wpół-wyedukowani studenci. Jest także paru robotników, są świetnymi kolesiami, ale są tymczasowymi, przypadkowymi robotnikami (i stali się już profesjonalnymi rewolucjonistami), lecz są czarną owcą swojej klasy i wyjątkiem potwierdzającym generalną regułę. Oto dlaczego NBP nie jest zaangażowane w tłumy, nie próbuje uczynić zombie z ludzi pracy (nie możemy konkurować ze zdolnością imperium telewizyjnego do propagandyzowania i ogłupiania ludzi). Jednakże NBP prowadzi selektywną propagandę, rozpoznając i organizując aktywną mniejszość – wyrzutków. W latach 60-70-tych europejscy lewacy także zwrócili się ku proletariatowi – stali w pobliżu wejść do fabryk zalewając robotników propagandowymi ulotkami, ale przyjrzawszy się sobie w lustrach, porównując się z proletariuszami i zdawszy sobie sprawę z tego, kim są, wyprowadzili teorię, że najbardziej rewolucyjną klasą są studenci. My, NBP, choć wśród członków partii część jest studentami, nie uważamy, że studenci stanowią szczególną klasę rewolucyjną. Po dziś dzień pupile starszych klas szkół pokonują ich i zostawiają daleko w tyle pod kątem rewolucjonizmu. Ale nawet w ostatnim wypadku to nie jest prawda. Klasy rewolucyjne w ogóle nie istnieją. Charakter rewolucyjny jest lub go nie ma. Tak więc najbardziej rewolucyjnym typem jednostki jest wyrzutek: dziwna, niezorganizowana osoba żyjąca na marginesie społeczeństwa, utalentowany dziwak, fanatyk, psychopata, nieszczęśnik. Nie powinno się uważać, że jest takich zbyt mało dla partii rewolucyjnej. Są setki tysięcy zmarginalizowanych osób, jeśli nie miliony. To cała grupa społeczna. Część wyrzutków zasili szeregi świata kryminalnego. Najlepsi muszą być z nami.

Edward Limonov

Limonka№2 (July 2004)

Z angielskiego przełożył KTSTRF wyklucznik