Bo przyjdzie po was Gullveigr

deklaracja copy copy copy copy copy

ffff

tubalkain
rysunek / fotomanipulacja – katastrof wrzywąż

 

Symbol pod Deklaracją zaczerpnięty z Dragon Book of Essex aut. Andrewa Chumbley’a

Advertisements

Aleksandr Dugin i śmierć globalizmu

Aleksandr Dugin, mózg Vladimira Putina, jest politycznym naukowcem, którego idee zainspirowały rosyjską politykę zagraniczną. Rozkochał natywistyczne, alternatywno-prawicowe elementy wskroś Europy. Jego Czwarta Teoria Polityczna jest mapą drogową do zrozumienia teoretycznych podstaw imperialistycznych przedsięwzięć Putina i testamentem różnic pomiędzy neoliberalnym ładem Europy, a nowatorską pseudo-ideologią (duginizmem), która obecnie oddziaływa na Rosję. Filozofia Dugina jest, jak przyznaje, niekompletna. Jego książka zatem jest początkiem konwersacji – próbą zainspirowania “politycznej kreatywności” – ponad fałszywymi fundamentami cywilizacji Zachodu, złem globalizmu i nad próbą ponownego przemyślenia samych procesów historycznych.
dugin

Trzy główne ideologie XX wieku walczyły ze sobą w imię supremacji: liberalizm, komunizm, faszyzm. Te teorie toczyły bitwy w wojnach, w tym w Zimnej wojnie, a ostatecznym zwycięzcą został liberalizm. Po sukcesie liberalizmu, “byłoby logiczne założenie, że polityka stanie się liberalna” (Dugin, 2009, str. 4). Jednakże, Dugin zauważa osobliwość wewnątrz liberalizmu. Po swoim zwycięstwie liberalizm przestał być ideologią polityczną; raczej przekształcił się “w sposób życia”, “przeniósł się z poziomu idei, programów politycznych i deklaracji i wkroczył w sam makijaż rzeczywistości społecznej”. Zatem, liberalne pojęcie indywidualizmu zostało zmapowane na każdą wyobrażalną (uprzednio) kwestię zbiorowej tożsamości; płeć została przeniesiona z dwójkowego do wielopostaciowego, heterodoksyjnego spirytualizmu, a ateizm zastąpił tradycyjną religię, marsze homoseksualnej dumy teraz uprawomocnione przez społeczeństwo – to prowadzi do postmoderny konstytuującej nowe „jądro liberalizmu”. Zaś aby walczyć z tą nową rzeczywistością społeczną należy stworzyć nową, czwartą teorię polityczną.

Dugin zaciekle buntuje przeciw hipotezom fukuyamowskiego Końca Historii. Hipoteza ta przyjmuje, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm jest należytym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesu, który jak wierzy „istnieje jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowym, nieadekwatnym procesem, procesem, który jak wierzy istnieje „jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy. Hipoteza zakłada, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm się pasującym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesom, które jak wierzy istnieją jedynie w „ludzkich umysłach” i jest on „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy” (str. 64). Wierzy, że historia jest cykliczna, a nie że podąża naprzód albo stanowi ewolucyjny marsz ku postępowi, w co wierzy Fukuyama.

duginquarta-1

Skoro Dugin wierzy, że (monotoniczny) postęp nie jest możliwy w sensie historycznym, zatem akceptuje, że „postęp społeczny jest niemożliwy” w ogóle i jest zmuszony przyjąć pozycję politycznego relatywizmu – że niemożliwym i nie doradzanym jest osądzanie czynów odrębnej kultury. Ten stosunek jest sam w sobie „amoralny” i „nieadekwatny”, bowiem nie pozwala na potępienie praktyk od odcinania głów do zniszczeń mienia. A ponadto idea Dugina, jawiąca się jako niekonsekwentna (czyżby? – dop. tłum.), że technologia uczyniła zachód perwersyjną nihilistyczną kulturą, z pewnością jest wartościowym osądem.

Dugin jedynie unika jego własnego argumentatywnego boomeranga „kulturalnego rasizmu”, promując ideę głoszącą, że relatywizm kulturalny istnieje pomiędzy kulturami, ale nie wewnątrz nich – on (z rosyjskiej perspektywy) może gardzić Zachodem, ale nie może rzec, że zachód jest obiektywnie rzecz biorąc gorszy.

Powiada: „Problem polega na tym że cała nasza rosyjska historia jest dialektyczną sprzeczką z Zachodem i kulturą Zachodu, bitwą o zapewnienie (niekiedy pojmowaną jedynie intuicyjnie) jej własnej Rosyjskiej prawdy” (str. 30). Zatem, Dugin zmierza do wyrównania wszelkich perspektyw, raczej niż do ich negacji. Idea podążenia za unikalnie rosyjską prawdą afirmuje nam to, że Dugin odrzuca uniwersalizm, oraz że z rosyjskiej perspektywy prawdą jest, że zachód jest dekadencki. I choć idea prawdy relatywnej jest kompletnie nieprzekonywująca, dla Dugina jest filozoficznie konieczna.

Wychodząc od odrzucenia uniwersalizmu łatwo jest pojąć jak Dugin inkorporuje Eurazjatyzm do swojej teorii. Wierzy on, że kulturalnie tubylcze narody słowiańskie powinny się zjednoczyć i odrzucić amerykańską hegemonię i perwersyjność. Jako część tego projektu konieczne (zdaniem lekko polit-poprawnego autora) jest podkopanie „niezaprzeczalnie rasistowskiej idei dwubiegunowości” . Jest to pomocne w wyjaśnieniu Rosyjskiej polityki zagranicznej, która liczy na odbicie starych sowieckich państw satelitarnych, kultywowania Unii Eurazjatyckiej i obrony Rosyjskich mówców na Krymie i we wschodniej Ukrainie.

dugin-islam-eurasianism

W konkluzji, Dugin argumentuje – „projekt dwubiegunowości musi zostać zrealizowany” (p. 120), świat gdzie jedna prawda nie jest większa od innej. Gdzie integralność kulturalna regionów powinna być niezagrożona. Gdzie dyskryminujące traktowanie ludzi – czy byliby homoseksualistami, kobietami lub mniejszościami religijnymi – jest prawidłowe lub nieprawidłowe w zależności od tego, czy kultura doń obliguje. Natywistyczne prawicowe elementy wskroś Europy zauważyły Dugina z tego powodu. Jego idee milcząco zostawiają przestrzeń dla rasizmu i wszelkich form bigotrii. Niektórzy ochrzcili jego przekaz „neofaszysztowskim” – etykieta, którą on odrzuca, zaś ja pragnę również zaznaczyć zgorszenie wobec tego, że myśl Dugina jest u swego źródła anty-zachodnia i stawia wyzwanie projektowi globalizmu ipodstawowym prawom człowieka. Jednak na ten moment brakuje jej specyficznej aprobaty faszyzmu.

Dugin wierzy, że „Czwarta Teoria Polityczna” wstąpi w istnienie jedynie poprzez wolę. Czwarta Teoria Polityczna nie jest nieuchronna, jak w odniesieniu do siebie twierdzi komunizm, ani naturalna, jak głosi liberalizm. Dugin przeczuwa, że świadomi agenci doprowadzą do nowej ery polityki. Strategią dla Dugina jest heidegerrowska idea „Wydarzenia” – które jest momentem przebudzenia – które następuje w momencie, gdy zachód jest u swojego najbardziej nihilistycznego, „finalnego zapomnienia bytu – północy, gdzie nic (nihilizm) zaczyna wyziewać z każdej szczeliny”. Tylko wtedy ludzie zdają sobie sprawę, że potrzebne jest coś nowego i lepszego. Czwarta Teoria Polityczna, Dugin dyskutuje ją z eschatologiczną radością i religijnym zapałem. Zaiste, ta zachwycająca podróż wewnątrz Duginizmu to przypuszczalny punkt końcowy, pozbawiony dowodu, podobnie jak to jest z jakąkolwiek utopijną ideologią (sic! No tak, kukiełki pulityczne USRaeLa i ich postulaty nie mają nic wspólnego z utopią, chyba że pod jej makijażem kryje się degrengolada – dop. tłum.).

Teoreretyczna trafność Duginizmu jest po większej mierze niekonsekwentna wobec jego sukcesu. Jego wyjaśnienie „mutacji” liberalizmu w teorię postmodernistycznego społeczeństwa, skoncentrowanej na jednostce, pomaga wyjaśnić wzrost obecności polityki identytarystycznej (tożsamościowej).
Wytłumaczenie Dugina, że technologia pomaga nakręcać zachodni upadek w nihilizm jest co najmniej koherentne, nawet jeśli subiektywne. Zaś jego podejście do Eurazjatyzmu i relatywizmu – głoszące, że tubylcze kultury nie powinny być narzucane obcym – prowadzi na etycznie podmokły grunt, który jest zależy geograficznie, raczej niż oparty na solidnych podstawach.
Ponadto, Dugin nie podąża zbyt daleko w wyjaśnieniu, dlaczego proces monotoniczny nie istnieje. Podążył za to wystarczająco daleko w wyjaśnieniach, że w/w nie istnieje. Ale wszystkie jego drobne przewiny nie czynią ujmy dla jego ogólnego sukcesu, a on jest tym, co dla niego ma znaczenie.

Co więcej, Dugin to doktor, chemik i psychonauta, autor książek, okultysta Ścieżki Lewej Ręki i działacz zdelegalizowanej partii Narodowo-Bolszewickiej.
Istotnym celem Dugina są wpływy. Dugin pragnął rozpocząć konwersację, a ta konwersacja wpływa na twórców polityki rosyjskiej i demagogów w Europie. Ta konwersacja niesie ze sobą niebezpieczne odmyślenie centralnych wartości demokracji stylu zachodu i wezwanie do obalenia ich. Zaś zachód patrząc jak marzenia globalizmu maleją i oddalają się, niech wie, że śmierć tych marzeń jest po części znana pod imieniem Aleksandra Dugina.

duginzwei

Za: constatus news

tłum. katastrof

Manifest Narodowo-Anarchistyczny cz.I

TROY SOUTHGATE

southgate

tłum. Michał Szymański

(Nie udało nam się nawiązać kontaktu z tłumaczem; przekład pierwotnie ukazał się w piśmie Młodzież Imperium i redaktor tegoż poinformował, że nie posiada już kontaktu z p. Michałem. Wszelako w świetle specyfiki tego zespołu ideowego, z którą możecie zapoznać się poniżej, wydaje się to żadnym nadużyciem. Tak czy inaczej dalsze części manifestu zamierzam przetłumaczyć samodzielnie; po głowie chodzi mi również nawiązanie kontaktu z Southgate’m celem przeprowadzenia wywiadu, co nie powinno być takie trudne, jak się okazało w przypadku wywiadu ze znacznie mniej “medialnym” człowiekiem odpowiedzialnym za muzykę Vomit Orchestra. Naturalnie zaznaczamy, że celem zamieszczenia tu tego fragmentarycznego przekładu nie jest propagowanie jakichkolwiek idei, a jedynie skłonienie do kreatywnego myślenia poza utartymi szlakami. Aha, wprowadziłem drobną korektę oraz wytłuszczenia co bardziej chwytliwych fragmentów. Tyle przynudzania, zalecam przejść do lektury, bo jest co czytać i nad czym myśleć.)

 

WSTĘP

„Jedynym sposobem na wzmocnienie intelektu jest napełnienie umysłu nicością; danie umysłowi drogi do wszelkich myśli” – John Keats

Ciężko uwierzyć w te słowa, ale był czas, kiedy zwykli ludzie mieli więcej kontroli nad swym życiem i zamieszkiwanym przez nich światem, w którym to świecie zdecydowana większość ludzi była w stanie żyć w zamkniętych społecznościach ze swymi własnymi krajanami, kontynuując bardziej sielską egzystencję niż tę w płytkiej okolicy przeciętnych centrów handlowych, polując lub hodując jedzenie na swe własne potrzeby, dyskutując i tworząc muzykę w społeczeństwie bez telewizji i gier komputerowych i jeszcze wpajać tradycyjne wartości swym dzieciom bez zgubnego wpływu państwowych szkół i mass mediów. Więc czy to było takie złe?

Między 500 a 850 rokiem, niedługo po pogardzanej rzymskiej okupacji Brytanii doszło do nagłej zmiany, wędrujące germańskie plemiona osiedliły się i zaczęły stopniowo dodawać własnego smaku wyspie. W końcu stała się stosunkowo zdecentralizowana i ostatecznie uległa podziałowi na siedem odrębnych królestw. Sprawy były dalekie od ideału, rzecz jasna, ale w rezultacie tego przełomowego zbalansowania sił Anglów, Sasów i Jutów plemiona mogły cieszyć się dużym stopniem samostanowienia. Kiedy w 1066 roku przybyli Normanowie, wszakże nowo-stworzony naród angielski przekształcił się w kraj usłużnego chłopstwa i, jak dowodzi „Księga Sądu Ostatecznego” bez jakichkolwiek wątpliwości, niemiłosiernie wyeksploatowano wiele cennych zasobów i nic już nie miało być tak samo. W okresie średniowiecza w całej Europie pojawili się imperialistyczni awanturnicy w rodzaju Edwarda I i innych królewskich podżegaczy wojennych, pożyczających ogromne sumy pieniędzy od żydowskich finansistów i pogrążających kraj w rosnącym zadłużeniu. Jednak, chociaż sam Edward znalazł wygodny pretekst do deportacji lichwiarzy z angielskich wybrzeży, niemal na pewno ratując się w ten sposób od bankructwa, do szesnastego wieku wydarzenia zmieniały się tak dramatycznie, że protestancka reformacja zmiotła istniejącą infrastrukturę społeczno-ekonomiczną i wymusiła usunięcie tysięcy ludzi z klasztornych szpitali, zakonów żebraczych i innych miejsc schronienia, które w tym czasie były prowadzone przez Kościół katolicki. Można rzec nawiązując do radykalnego komentatora, Williama Cobbetta, że przed reformacją słowo „ubóstwo” nie weszło do języka angielskiego.
Wraz z wielkimi przemianami religijnymi szesnastego stulecia nadszedł artystyczny rozkwit renesansu i mniej pozytywne wartości humanistycznego oświecenia. Choć chrześcijaństwo służyło jako dominujący nurt w Anglii przez wiele setek lat, nowe idee mknące do Anglii z reszty Europy mocno usytuowały człowieka w centrum wszechświata, a zatem, co było nieuniknione, duchowość – nie mówiąc już o chrześcijaństwie – poczęła gwałtownie podupadać by być zastąpioną przez materialistyczne wartości nowego, kupieckiego porządku. Te gwałtowne zmiany, które nadeszły, w Anglii doprowadziły do siedemnastowiecznej wojny domowej i triumfu parlamentarzystów Cromwella nad monarchią Karola I, a wkrótce utorowały drogę rewolucji francuskiej.

W 1789 roku francuska monarchia uległa atakowi zawziętej burżuazji i Ludwik XVI padł ofiarą, jak wielu innych, skrzętnie pracującego ostrza gilotyny. Po dojściu do władzy pseudo-rewolucjonistów w końcówce XVIII wieku, życie zwykłych Francuzów szybko się pogorszyło i przemijające wartości brutalnego reżimu okazały się być całkowicie fałszywymi. Wkrótce, po nastaniu nowej klasy rządzącej organiczne więzi z przeszłości były całkowicie wygaszone jako rasowe, kulturowe i duchowe więzy zostały uznane za przestarzałe i całkowicie odrzucone. To, rzecz jasna, był pierwszy krok w kierunku procesów globalizacji XX i XXI wieku, a idee rewolucji francuskiej dalej prowadziły do rozwoju wielu destrukcyjnych ideologii jak nacjonalizm, komunizm i demoliberalizm. Tymczasem, wracając do Wysp Brytyjskich, eksplozja naukowej technologii pozwoliła na połączenie arystokracji i nowobogackich aby wykorzystać nieposkromioną siłę, która doprowadziła do rewolucji przemysłowej. Spowodowało to wyrugowanie w kraju wiejskich społeczności, miliony ludzi opuściło swój dom i przeniosło się do rozszerzających się miast, by pracować w bezdusznych hutach i fabrykach. Ta strategia niewolenia mas widziała ludzi zmuszonych do pracy w podziemiach kopalni i kominy na zewnątrz celem zwiększenia profitów dla „tłustych kotów” u władzy.

W pierwszym ćwierćwieczu XIX stulecia, przepaść między bogatymi i biednymi znacząco się powiększyła i, jeśli znalazłeś się na złym końcu klasy społecznej, nieuchronnie lądowałeś w przytułku. Kapitalistyczna choroba rozprzestrzeniła się jak rak po całej Brytanii i świecie.

Przez cały ten okres, zamożnym rodzinom bankierów, jak Rothschildowie i inni, udało się przejąć kontrolę nad finansami różnych europejskich krajów, a także wywołać wojny i rewolucje do własnych celów. Różne ruchy protestu próbowały walczyć o sprawiedliwość i lepsze warunki, ale w 1917 roku komuniści przejęli władzę w Moskwie i zostali okrzyknięci potężną „alternatywą” dla kapitalizmu, pomimo tego dochodzi do mordów i represjonowania setek milionów ludzi zarówno w Rosji, jak i w Europie wschodniej i na Dalekim Wschodzie. W rzeczywistości rzecz jasna kapitalizm wykorzystywał zwykłych ludzi dla prywatnych korzyści, komunizm był zaś po prostu formą państwowego kapitalizmu zarządzanego przez nową klasę rządzącą. Co gorsza, komunizm pod warunkami kapitalizmu, a także narodowi kapitaliści [sic!] z nazistowskich Niemiec i faszystowskich Włoch, z nowym impetem wygładzili drogę do zwycięstwa liberalnej demokracji i gospodarczego bloku handlowego znanego jako Zachód. Reszta, jak to mówią, to historia. To, co czytasz, zostało przeznaczone, byś mógł posmakować życia, jakie może być w zdecentralizowanej, narodowo-anarchistycznej społeczności. Pamiętaj jednak, że jest to tylko bardzo krótki zarys i stworzyliśmy serię list czytelniczych aby pomóc Ci w odkrywaniu różnych tematów na większej głębokości. Po zapoznaniu się z naszymi pozycjami na różne kwestie, znajdziesz informacje dotyczące tego, w jaki sposób możesz zaangażować się w Ruch Narodowo-Anarchistyczny (N-AM). Naszym zadaniem jest zaoferować Ci wizję lepszej przyszłości. Jeśli sympatyzujesz z tym, co widzisz, możesz pomóc nas w kreowaniu przyszłej rzeczywistości.

BIBLIOGRAFIA:

• John Burnett, Useful Toil: Autobiographies of Working People from the 1820’s to the 1920’s, Routledge, 1994.
• William Cobbett, A History of the Protestant Reformation in England and Ireland, Pan Books, 1988.
• Friedrich Engels, The Condition of the Working Class in England, Penguin, 2009.
• Julius Evola, Revolt Against the Modern World, Inner Traditions, 1995. • Charles Levinson, Vodka-Cola, Gordon & Cremonesi, 1980.
• Oswald Spengler, The Decline of the West, Oxford University Press, 1991.
• Frank Stenton, Anglo-Saxon England, Oxford University Press, 1971.
• Tomislav Sunic, Against Democracy and Equality, The Noontide Press, 2008.
• Tomislav Sunic, Homo Economicus: Child of the Postmodern Age, 1st Books, 2007.
• Max Weber, The Protestant Ethic and the Spirit of Capitalism, Penguin, 2002.
• Nesta Webster, The French Revolution, The Noontide Press, 1992.

Rozdział 1

ANTYSYJONIZM

Jeśli chcesz obraz przyszłości, wyobraź sobie but depczący ludzką twarz – na wieki” – George Orwell

Chociaż ludzie z całego świata są zupełnie świadomi nieproporcjonalnego wpływu żydowskich grup nacisku w różnych rządowych i masowych środkach przekazu, włączając w to Europę i Amerykę Północną, które w większości są całkowicie pod ich kontrolą, nieliczni są gotowi do publicznego wyjścia i powiedzenia tego ze strachu przed prześladowaniami i groźbami oskarżenia o „antysemityzm”. Fakt faktem, że odkąd ambitni europejscy monarchowie pierwsi pogrążyli nas w finansowy wir rozrastającego się międzynarodowego zadłużenia, elita koterii żydowskiej i ich sojuszników skutecznie manipulowała wydarzeniami na świecie dla swoich własnych interesów. Cel został osiągnięty, nie tylko dzięki lichwie, ale także w rezultacie żydowskiego zaangażowania w bootlegging [nielegalny handel alkoholem] i ściąganie haraczy w latach 30. W Ameryce, coś, co w końcu doprowadziło do finansowego przejęcia przez syjonistów hollywoodzkiego przemysłu filmowego i w 1948 roku doprowadziło do powstania bandyckiego państwa Izrael. Ale syjonizm to nie jest żydowski nacjonalizm, jak niektórzy twierdzą, ale żydowski imperializm.

Narodowi anarchiści nie „nienawidzą” zwykłych Żydów i nie chcemy atakować ich jako ludzi o własnej unikalnej tożsamości religijnej i kulturowej, niemniej jednak nie będziemy tolerowali ciągłego niewolenia naszego narodu przez pasożytniczą mniejszość wampirów dążących do wykorzystania światowych zasobów do stworzenia jednego, globalnego rynku. Wierzymy, że sposobem walki z syjonizmem jest kontynuowanie eksponowania hipokryzji tych, którzy z jednej strony używają nazistowskiego „holokaustu” do wywołania sympatii [w sensie: współczucia], a z drugiej brutalnie represjonują cierpiących Palestyńczyków na ich własnej ziemi. Ponad 90% współczesnych Żydów jest pochodzenia pół-tureckiego, którzy w obliczu sekciarskiej nietolerancji zachodzącej u ich prawosławnych i muzułmańskich sąsiadów, przeszli na judaizm en masse, gdy byli częścią starego imperium chazarskiego obejmującego w VIII wieku obszar między Morzem Czarnym i Kaspijskim. W rzeczywistości nie mają oni żadnych autentycznych związków z Bliskim Wschodem ani z racji pochodzenia rasowego, ani terytorialnego. Narodowi anarchiści popierają palestyńską Intifadę, a także żydowskie grupy jak Neturai Karta i różne inne będące w opozycji do syjonizmu, które pragną ukazywać wielorakie kłamstwa i przeinaczenia utrwalane przez reżim izraelski, ich skrzydło wywiadowcze, Mossad i zorganizowany układ który nadal działa w samym sercu rządu USA. Syjonizm jest wrogiem wszystkich ludzi i musi być zwyciężony.

BIBLIOGRAFIA:

• Ivor Benson, The Zionist Factor, Veritas, 1987.
• Lenni Brenner, Zionism in the Age of the Dictators, Croon Helm, 1983.
• Andrew & Leslie Cockburn, Dangerous Liaison: The Inside Story of the US-Israeli Covert Relationship, Harper Collins, 1991.
• Executive Intelligence Review, The Ugly Truth About the Anti-Defamation League, EIR, 1992.
• Arthur Koestler, The Thirteenth Tribe, Macmillan, 1977.
• Alfred M. Lilienthal, The Zionist Connection II: What Price Peace?, Veritas, 1983.
• Victor Ostrovsky & Claire Hoy, By Way of Deception: The Making and Unmaking of a Mossad Officer, St. Martin’s Press, 1990.
• Douglas Reed, The Controversy of Zion, Veritas, 1985.

 

Rozdział 2 

ANARCHIZM

„Wolność człowieka polega wyłącznie na tym, że: przestrzega on praw naturalnych ponieważ sam uznaje je jako takie, a nie dlatego, że zostały one zewnętrznie narzucony mu przez jakąkolwiek zewnątrzpochodną wolę, boską lub ludzką, zbiorową lub indywidualną” – Michaił Bakunin

„Muszę stworzyć system lub być zniewolonym przez innego człowieka. Nie będę rozumował i porównywał: moją sprawą jest stworzenie” – William Blake

Społeczeństwo poszukuje porządku w Anarchii” – Pierre Joseph Proudhon

W oczach wielu ludzi słowo „anarchizm” kojarzy się z trupim wizerunkiem groźnego Johnny’ego Rottena woskującego lirycznie o rozpętywaniu chaosu i zniszczeniu pośród współczesnego społeczeństwa. Anarchiści mają być kimś w stylu długowłosych nihilistów i hedonistycznych narkomanów zajmującymi się głupkowatymi utopiami całkowicie oderwanymi od rzeczywistości. Przeciętny dziewiętnastowieczny anarchista, przynajmniej według tych, którzy ustanowili ten paszkwil i oczerniają anarchizm w kontrolowanych mediach, był stereotypowym szaleńcem, ciągle brodatym i przemoczonym, trzymającym bombę lub laskę materiałów wybuchowych. Jednak prawdziwy anarchizm nie ma nic wspólnego z dekadencją i degeneracją, lub bezmyślną przemocą i terrorem, może być aktualnie zapewnieniem realnej i namacalnej alternatywy dla stałego upadku cywilizacji zachodniej.

Anarchia wywodzi się z greckiego terminu an archos, co oznacza „brak władzy” lub „bez władzy”. Nie oznacza to jednak wcale, że anarchiści wierzą w nieporządek, bo w tym przypadku słowo „władza” związana jest ze sposobem, w jaki społeczeństwo jest zorganizowane zgodnie z określoną formą zachowania lub postępowania. Sugeruje się, że wspólnota powinna być „bez władzy”, co nie znaczy wcale, że powinna zejść do kompletnego chaosu, ponieważ władza odnosi się do aprecjacji naturalnego porządku i odmawia uznania konstytucyjnych, stworzonych przez człowieka praw i ceł ustanowionych przez imperia, państwa i inne formy administracyjnej bądź rządowej kontroli. Ale nie znaczy to, że anarchistyczne społeczności są niezdolne przestrzegać przekonań, wartości i zasad, wręcz przeciwnie, to po prostu oznacza, że w każdej chwili pierwszeństwo ma porządek naturalny.
Rzeczywiście, porządek naturalny jest najbardziej organiczną formą organizacji społecznej na planecie ponieważ pozwala człowiekowi żyć zgodnie ze sposobem, jaki zamierzyła natura. Nie jak dzikie zwierzęta lub w ślepej ignorancji, ponieważ człowiek odnajduje samego siebie w posiadaniu wyższej inteligencji, jednak instynkty i pragnienia kierują człowiekiem na tyle, by zaspokoił on swoje najbardziej podstawowe potrzeby. Prawa i systemy dążą do zniewolenia nas, ale w ciągu bardziej naturalnych i sprzyjających ustawień możemy spełnić nasze prawdziwe przeznaczenie i odnaleźć tę dawno zapomnianą więź z otoczeniem.

Zamiast pracować w systemie, w którym „władza” jest narzucona siłą, narodowi anarchiści wierzą w autorytet naturalny. Hierarchia jest w naturze faktem podstawowym, ale też czymś, co jest zupełnie innym od sztucznego systemu klasowego, który można zaobserwować we współczesnych społeczeństwach Zachodu. Przywództwo, dla przykładu, powinno być chętne do działania, ale również odpowiedzialne i w kontekście anarchistycznym bądź plemiennym przywódca bądź „samiec alfa” jest tak silny, jak silna jest wspólnota. Cytując słowa Rudyarda Kiplinga: „siłą stada jest wilk i siłą wilka jest stado”. W przeciwieństwie do ogromnej przepaści między tymi, którzy rządzą, i tymi, którymi się rządzi, tamte są nierozłączne i wzajemnie się uzupełniające.

Kiedy Marks i Engels opublikowali w 1848 roku swój „Manifest komunistyczny”, robotnicy i chłopi w Europie wierzyli, że w końcu znaleźli odpowiedź na chciwość i okrucieństwo kapitalizmu. Ale Marks opowiadał się za surową formą totalitaryzmu, który nazwał „dyktaturą proletariatu”, czyli czymś, co prowadzi jedynie do powstania nowej klasy panującej, a tym samym utrwaleniem się powszechnej niewoli. Nie mniej jednak komuniści nie byli jedyną „opozycją” dla kapitalizmu, w tym samym czasie Francuz imieniem Pierre-Joseph Proudhon zapoczątkował atak zarówno na kapitalizm, jak i na komunizm, wierząc mocno, że podważają one ludzką indywidualność. W konsekwencji, kilku rosyjskich anarchistów, wśród nim Michaił Bakunin i Piotr Kropotkin, także próbowali ukazać marność marksizmu, a w ramach alternatywy opisali przyszłość zdecentralizowanego świata kolektywów, w których ludzie mogą mieć większa autonomię i wyrażać swoją własną tożsamość. Nie mniej jednak w XX wieku szeregi anarchizmu były infiltrowane przez komunistów i to, co zaczęło się jako szlachetny ideał charakteryzujący się wiarą w wolność i tożsamość zdegenerowano do lewicowej biurokracji i rodzaju politycznej poprawności, który znamy po dziś dzień. Nie budzi wątpliwości fakt, że lewica przeciągnęła dumne sztandary Anarchii przez błoto i w związku z tym wizerunek anarchizmu został poważnie skażony, dlatego właśnie świat jest gotowy by poznać nową ideę: narodowy anarchizm. Ale co odróżnia narodowy anarchizm od szerszego fenomenu anarchizmu i co on może zaoferować?

W skrócie nasza wizja to mała, wiejska społeczność, w której ludzie zajmują swoje własne miejsce do życia zgodnie z własnymi zasadami. Zasady te zależą od natury ludzi tworzących w danym miejscu pierwotną społeczność ponieważ ostatnią rzeczą, którą chcemy uczynić to narzucić jakiegokolwiek rodzaju sztywny lub dogmatyczny system. W teorii więc, narodowi anarchiści mogą być chrześcijanami lub poganami, farmerami lub rzemieślnikami, heteroseksualistami lub homoseksualistami. Ważne jest jednak, by narodowo-anarchistyczne wspólnoty były samowystarczalne. Powinny mieć raczej charakter mutualistyczny, a nie przymusowy. Innymi słowy, ludzie powinni mieć swobodę przybycia i odejścia w każdej chwili. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy w narodowo-anarchistycznej społeczności żyjącej według danej zasady, po prostu przenieś się do innej. Z drugiej strony społeczności muszą respektować swych sąsiadów i być gotowym do samoobrony przed obcymi.

Wreszcie, w przeciwieństwie do coraz bardziej desperackiego „rozmazywania się” naszych przeciwników po prawej i lewej stronie spectrum politycznego, my nie używamy anarchizmu jako wygodnej taktyki lub do ukrycia sekretnego faszystowskiego programu jakiegokolwiek typu – my jesteśmy śmiertelnie poważni. Ponadto, jako mutualiści przestrzegamy filozofii „żyj i pozwól żyć innym”. Ludzie są różni i wyznają różne wartości. W nowoczesnych, pluralistycznych społeczeństwach, wartości te padają ofiarą konfliktu i nieuniknione jest to, że niektóre wartości mogą zastępować, a nawet eliminować inne. Sądzimy, że pewne wartości są warte zachowania dla przyszłych pokoleń i to dlatego pragniemy stworzyć warunki, w których jest to możliwe. Narodowy anarchizm jest anarchizmem sui generis. Anarchią we własnej naturze.

BIBLIOGRAFIA:

• Victor Anduril, Anarchic Philosophy, The Rising Press, 2000.
• Clifford Harper, Anarchy: A Graphic Guide, Camden Press, 1987.
• Richard Hunt, To End Poverty: The Starvation of the Periphery by the Core, Alternative Green, 1997.
• Ernst Junger, Eumeswil, Quartet Books, 1995.
• Peter Marshall, Demanding the Impossible: A History of Anarchism, Harper Perennial, 2007.
• James J. Martin, Men against the State: The Expositors of Individualist Anarchism in America, 1927-1908, Ralph Myles Publisher, 1970.
• Max Stirner, The Ego and Its Own, Rebel Press, 1993.
• Henry David Thoreau, Walden and Other Writings, Bantam Books, 1989.
• Benjamin R. Tucker, Instead Of A Book, By A Man Too Busy To Write One, Elibron Classics, 2005.
• George Woodcock (Ed.), The Anarchist Reader, Fontana, 1977.
• George Woodcock, Anarchism: A History of Libertarian Ideas and Movements, Pelican, 1986.

 

Rozdział 3

FIASKO LEWICY

Jedyną ekonomiczną różnicą między stadem usłużnych Rosjan i tłumem wolnych Anglików wlewających się do fabryki rano jest fakt, że są oni wykorzystywani dla prywatnego zysku, ci pierwsi zaś przez państwo o charakterze wspólnotowym. Motywacją rosyjskich mistrzów to stworzenie dla siebie i swych przyjaciół-proletariuszy wygodnej dla nich biurokracji. Motywacją angielskich mistrzów jest wykorzystanie pracy proletariuszy dla zwiększenia prywatnych fortun. My jednak chcemy jeszcze czegoś innego.” – Hillaire Belloc

Karol Marks, który spędził większość swego życia w czytelni British Museum Library, prawdopodobnie przybył do niej nie mając wielkiego kontaktu z naturą i tak już pozostało. W rezultacie jego filozofia ignorowała wszystko, co nie było absolutnie człowiecze. Był (tylko) świadom faktu, że żywność pochodzi ze wsi. Był świadom faktu, że niektórzy ludzie muszą być stamtąd, gdzie się wychował. To był jego cel, ratować tych wyimaginowanych ludzi od tego, co nazwał „idiotyzmem życia wiejskiego”. Czy jednak nie jest idiotyzmem spędzić całe swoje życie w British Museum Library?” – John Seymour

Teorie Marksa, które pojawiły się w połowie XIX wieku, doszły w końcu do skutku w 1917 roku podczas rosyjskiej rewolucji. W trakcie dziewięćdziesięciu najbardziej brutalnych i krwawych lat w historii ludzkości, morderczy komunistyczny eksperyment odbywający się w Europie Wschodniej i na Dalekim Wschodzie stał się tak znienawidzony i pogardzany jak jego kapitalistyczny bliźniak na Zachodzie.
Nowocześni lewicowcy twierdzą, że po śmierci Włodzimierza Ilijcza Lenina w 1924 roku ich rewolucja została ukradziona przez Józefa Stalina. Jest jednak faktem, że szalenie popularny bohater środowiska antystalinowskiego, Lew Trocki, był finansowany przez finansistów z Wall Street.

Pozostaje bezsporne, że działo się tak rzecz jasna nie z racji ideologii, lecz pochodzenia etnicznego. Bogaci żydowscy bankierzy z Nowego Jorku bez skrupułów wspomagali swych bolszewickich odpowiedników w carskiej Rosji, zwłaszcza wtedy, gdy oznaczało to szansę na zlikwidowanie rosyjskiej monarchii i stworzenie nowych rynków gotowych do eksploatacji. Rasowy związek między kapitalizmem i komunizmem jest niepodważalny. W 1918 roku partia bolszewicka była kontrolowana niemal całkowicie przez rewolucyjnych działaczy pochodzenia żydowskiego (Chazarów). Według Roberta Wiltona, rosyjskiego korespondenta „Timesa”, „spośród 556 ważnych funkcjonariuszy państwa bolszewickiego w latach 1918-1919 było 17 Rosjan, 2 Ukraińców, 11 Ormian, 35 Łotyszy, 15 Niemców, 1 Węgier, 10 Gruzinów, 3 Polaków, 3 Finów, 1 Czech, 1 Karaim, 457 Żydów. Jeśli czytelnik jest zdumiony, że żydowską rękę może znaleźć w każdej kwestii zabójstwa rosyjskiej rodziny carskiej, musi mieć na uwadze ogromną przewagę liczebną Żydów w sowieckiej administracji” [Les Derniers Jours des Romanof, Thornton Butterworth, 1920, str. 29].
Uwagi Wiltona potwierdza Hilaire Belloc, który w 1937 roku napisał, że „jeśli ktokolwiek nie wie, że obecny bolszewicki ruch rewolucyjny w Rosji ma charakter żydowski, mogę tylko rzec, że musi być człowiekiem, który został urobiony przez naszą żałosną prasę.” [G. K. ‘s Weekly, 4 kwietnia 1937]. Winston Churchill także zwrócił uwagę na zdecydowanie żydowski charakter bolszewizmu w Illustrated Sunday Herald z 8 lutego 1920, kiedy to rzekł: „nie ma powodu, aby nie dostrzec roli, jaką w tworzeniu bolszewizmu i w obecnym doprowadzeniu do rewolucji rosyjskiej odegrali kosmopolityczni i w większości ateistyczni Żydzi. Jest to z pewnością wielka rzecz, prawdopodobnie przewyższa wszystkie inne.” [Illustrated Sunday Herald, 8 luty 1920].
Pomimo tego faktu, że wczesny anarchizm miał wiele do zaoferowania żyjącym pod obcasem dawnych europejskich monarchii, a w konsekwencji, nowej klasie kapitalistów, którzy pojawili się w okresie reformacji i oświecenia, lewicowy nowotwór całkowicie przeniknął anarchizm. Grupy kierujące antykapitalistycznym „ruchem” są obecnie kierowane przez lewicowych dogmatyków i „zamordystów”, którzy twierdzą, że narodowi anarchiści próbują wykorzystać anarchizm dla swych własnych celów. To kłamstwo. Jak już wcześniej mówiliśmy, raz po raz, nie jesteśmy „rasistami” ani zwolennikami „białej supremacji”, z powodu posiadania jakiegoś sekretnego programu, my mamy sformułowany program walki z następującą degeneracją zachodniego społeczeństwa i chcemy zapewnić przetrwanie takich dążących ku upadkowi wartości jak różnorodność, tożsamość i dziedzictwo kulturowe.
Smutnym jest niestety, że większość ludzi na lewicy nie spocznie dopóki nie zorganizują co do minuty każdego aspektu ludzkiego życia. Jest to samonapędzająca się choroba. To dlatego lewicowcy mówią o „prawie do pracy”, kiedy – jak słusznie punktował Bob Black – prawdziwym problemem jest sama praca. Lewica, podobnie jak totalitarna prawica [sic!], odmawia tolerancji dla tego, kto próbuje zrezygnować z jej wizji w pełni zintegrowanego społeczeństwa. Nie mniej jednak niektórzy z nas nie chcą części tego i zawsze będą „socjalistami” między nami i naszej własnej naturze. Pod tym względem jesteśmy ruchem elitarnym trzymającym się mocno pojęcia merytokracji. To, czego jednak nie akceptujemy, to teoria, że wszyscy są „równi”.
Kwestia egalitaryzmu jest jednym z głównych ułomnych filarów współczesnej lewicy i wywodzi go z wymyślonej przez Johna Locke’a teorii o „tabula rasa”. Jest niedorzeczną idea, że ludzie przychodzą na świat jako ślepcy i chłoną wszystko, co wokół nich jak gąbka. Jesteśmy nie tylko pod wpływem czynników środowiskowych lub wrażeń wywieranych przez nasze najbliższe otoczenie, dziedziczymy także wiele cech genetycznych po naszych rodzicach, dziadkach pradziadkach. Do pewnego stopnia jesteśmy już ukształtowani nim opuścimy łono matki i ma to wielki wpływ na to, jakimi ludźmi będziemy. Warunki społeczno-ekonomiczne, w których ktoś się urodził, mogą mieć wpływ na jego ścieżkę rozwoju, oczywiście, ale uwarunkowania genetyczne znacznie przewyższają względy środowiskowe i nie powinno się tego ignorować.
Przypuszczenie, że wszyscy ludzie są w jakiś sposób „równi” jest po prostu śmieszne. Z drugiej strony nie znaczy to wcale, że ludzi mniej inteligentnych lub fizycznie niepełnosprawnych należy traktować z pogardą lub okrucieństwem. Ci, którzy jawią się jako lepsi w niektórych obszarach mają obowiązki wobec tych, którzy wydają się słabsi. Ludzkość – jak cała reszta natury – jest hierarchiczna i lewicowe, postępowe fantazje o świecie w którym każdy ma tę samą rangę, nieuchronnie objawiają się jako proces wyrównawczy, w którym opresyjne prawa są używane do degradowania silniejszych do poziomu słabych i urażonych. Narodowi anarchiści wierzą w zachęcanie ludzi do wyrażania swego całego potencjału, a nie zmuszania ich do grzęźnięcia we wspólnym mianowniku.
Lewicowa polityka nieuchronnie doprowadza do barbarzyństwa i totalitaryzmu i to jest powód, dla którego kapitalizm został dopuszczony do prosperowania w takim stopniu, jak obecnie. Ilekroć lewica dochodzi do władzy, to po prostu zarządza kapitalizmem w nieco zmodyfikowanej formie; za pomocą biurokratycznych organów państwa. Jednak lewicowa strategia często bywa bardzo efektywna i nie ma powodu dla którego takie formy walki jak entryzm [infiltracja środowisk lewicowych przez trockistów celem promowania własnych poglądów w krajach, w których ten nurt komunizmu nie jest popularny – przyp. tłum.], sabotaż przemysłowy, ciągi pikiet, zbiórki i akcje wspólnotowe nie miałyby być wykorzystane przez narodowych anarchistów. To jest przyczyna dla której rekomendujemy niektóre teksty wydawane przez Derek Hattons’s Militant [środowisko trockistowskie wewnątrz brytyjskiej Partii Pracy – przyp. tłum.] i innych organizacji, które skutecznie infiltrują zarówno lokalne rady i szeregi swych przeciwników. Podsumowując, narodowi anarchiści odrzucają zarówno państwowy, jak i prywatny kapitalizm i chcą oni, aby moc sprawcza zaczynała się w sposób oddolny i była kierowane ku górze. Wizja ta jest daleka od zdehumanizowanego lewicowego „państwa robotniczego”, w którym ludzie są przedstawieni nie jako jednostki, ale elementy gospodarcze gotowe do eksploatacji. Nie popełnij błędu, lewica nie oferuje żadnego rodzaju alternatywy i powinna zostać odrzucona.

BIBLIOGRAFIA:

• Blake Baker, The Far Left: An Expose of the Extreme Left in Britain, Weidenfeld & Nicolson, 1981.
• Mikhail Bakunin, Marxism, Freedom and the State, Freedom Press, 1998.
• Bob Black, The Abolition of Work and Other Essays, Loompanics Unlimited, 1985.
• James Callaghan, The Far Left in British Politics, Basil Blackwell, 1987.
• Michael Crick, Militant, Faber and Faber, 1984.
• Rev. Denis Fahey, The Rulers of Russia, anonymous publisher, 1984.
• Derek Hatton, Inside Left: The Story So Far, Bloomsbury, 1988.
• Douglas Hyde, I Believed: Autobiography of a Former British Communist, Reprint Society, 1952.
• Arthur Koestler, Darkness At Noon, Vintage, 2005.
• George Orwell, Animal Farm, Penguin, 1951.
• Antony C. Sutton, Wall Street and the Bolshevik Revolution, Veritas, 1981.
• Nigel Young, An Infantile Disorder: The Crisis and Decline of the New Left, Routledge & Kegan Paul, 1977.
• Yevgeny Zamyatin, We, EOS, 1999.

 

Rozdział 4 

SPOŁECZNOŚĆ PRZECIW PAŃSTWU

To będzie jakościowa przemiana, nowe życie, życiodajne objawienie, nowe niebo i nowa ziemia, młody i potężny świat w którym wszystkie nasze obecne dysonanse będą rozwiązywane w harmonijną całość.” – Michaił Bakunin

Dobry człowiek i dobry obywatel to nie jest dokładnie to samo” – św. Augustyn
Nie powinniśmy polegać na ministerialnych, skandalicznych wydatkach, korupcji na szczytach i kłamstwach polityków przekonujących nas swymi działaniami, że parlamentarna demokracja jest fikcją; system jest do szpiku kości zgniły. W przeszłości procesy polityczne dotyczyły małych grup wodzów, wojowników i duchownych, którzy spotykali się w regularnych odstępach czasu by rozprawiać o potrzebach i aspiracjach ich poszczególnych społeczności; szczególnie w kontekście bezpieczeństwa i samopoczucia. Polityka zawsze była otwarta na nadużycia, rzecz jasna, ale anglosaska (germańska) tradycja Witenagemot [rada starszych we wczesnośredniowiecznej Anglii – przyp. red.] – znany również jako Witan – był jedną z bardziej zdecentralizowanych przykładów tego, jak nasi przodkowie wywierali wpływ na władzę, która miała mieć charakter oddolny. Zaangażowani odczuwali poczucie obowiązku i odpowiedzialności za swój lud, w przeciwieństwie do dzisiejszych polityków z nosami tkwiącymi mocno w korycie. Witenagemot zapoczątkowała swe istnienie jako zjawisko wyraźnie plemienne i nawet miejsce obrad tych ludowych zgromadzeń nie było ściśle określone. Niestety, w wyniku inwazji normańskiej na Anglię w 1066 roku Witenagemot przekształcony został w bardziej elitarną Radę Królewską (Curia Regis), która służyła jako organ doradczy monarchii, a wkrótce stała się pierwszym parlamentem. Ta subtelna zmiana stała się bardzo wygodna dla ustanowienia przez Normanów zcentralizowanej władzy będącej w rękach ciągle zmniejszającej się liczby osób. Po angielskiej wojnie domowej w XVII wieku władza monarchy została ograniczona na rzecz parlamentu. Ale zamiast ułatwić zwykłym ludziom wyrażanie swoich opinii na temat problemów dnia codziennego, stał się on narzędziem w rękach obszarników i klas panujących.

Główny problem z demokracją parlamentarną jest taki, że ma ona charakter przedstawicielski. Faktycznie, gdy jest to możliwe, ludzie mogą zagłosować na partię polityczną i wybrać polityka ze swego najbliższego otoczenia, który to nie może zostać odwołany lub zastąpiony przez kilka lat – w zależności od kraju i systemu parlamentarnego. Niemniej jednak, jak wiemy aż nazbyt dobrze, politycy nie są zbyt dobrzy w wypełnianiu swych obietnic i mają tendencję do bycia wybieranymi, a następnie wykonywania serii zdradzieckich ruchów. Tak więc choć polityk twierdzi, że reprezentuje twoje interesy, to tak naprawdę reprezentuje w tym momencie interesy partii. Termin „partia” odnosi się do części większej całości, więc mimo, że poseł rzekomo reprezentuje ludzi mieszkających na jakimś obszarze, tylko część społeczności – przede wszystkim ci, którzy głosowali w wyborach parlamentarnych – jest w stanie wyrażać swe życzenia. I to bez brania pod uwagę, że mniejszość ludzi zadaje sobie trud, by wziąć udział w głosowaniu, nie wspominając już o tym, że politycy rzadko kiedy wypełniają swoje obietnice.

Zamiast demokracji przedstawicielskiej, w której politycy służą swoim własnym interesom kosztem wspólnot w imieniu państwa, narodowi anarchiści wierzą w uczestnictwo. Innymi słowy, zamiast co parę lat głosować na polityków i następnie przyzwalać im na trwanie i czynienie tego, co chcą, wierzymy, że to sami ludzie powinni odgrywać aktywną rolę w polityce. Nie w skali narodowej, ale w ich własnych miejscowościach. Zamiast polityków narodowi anarchiści popierają delegatów, ludzi, którzy muszą albo odzwierciedlać wolę ludu albo natychmiast odejść. Ten proces byłby zabezpieczeniem przeciwko korupcji i nieodpowiedzialności oraz zapewniał, że ludzie mają realny głos w rządzeniu swymi osiedlami. Będzie to powrót, jeśli tak chcesz, do starego systemu Witenagemot. I podczas gdy narodowi anarchiści nie wierzą w zastosowanie zcentralizowanej „władzy” , zgadzamy się, że aktualna forma stanowienia decyzji jest czymś, co będzie szczególne dla każdej społeczności. Społeczność – to jest słowo-klucz.
Fakt, że ludzie dali tyle władzy w ręce państwa oznacza, że tradycje i wartości naszych wspólnot ulegają erozji w alarmującym tempie. Narodowe prawa i konstytucje są stosunkowo nowoczesnym fenomenem i przypuszczalnie ludzie są zdolni do organizowania się w zwarte społeczności by oddać pełną odpowiedzialność państwu. Pomyśl o tym, czy naprawdę chcesz zostawić rzeczy biznesmenom, politykom, radnym, sędziom, komornikom, poborcom podatkowym, prywaciarzom [oryg. the landlords –ziemianin lub właściciel mieszkania], żołnierzom, policji i nauczycielom czy też wolisz zobaczyć potęgę, bogactwo i ramiona przywrócone społeczności, do której należą? Im mniej należy do państwa i jego instytucji, tym bardziej staje się ono nieistotne. Gdy tak się stanie, Recz jasna, w końcu będzie ono niepotrzebne i zostanie zmienione. Walczymy w imię społeczności przeciwko państwu.

BIBLIOGRAFIA:

• Ray Bradbury, Fahrenheit 451, Grafton, 1976.
• Anthony Burgess, A Clockwork Orange, Penguin, 1984.
• Aldous Huxley, Brave New World, Grafton, 1977.
• Peter Kropotkin, The State: Its Historic Role, Freedom Press, 1987.
• Peter Kropotkin, Mutual Aid, Freedom Press, 1998.
• George Orwell, Nineteen-Eighty-Four, Penguin, 1983.
• Muammar al-Qathafi, The Green Book, World Centre for Research, 1977.

 

Rozdział 5 

SEPARATYZM RASOWY

Walka w naszych czasach polega na koncentracji, a nie na rozproszeniu; na odnowieniu naszej współpracy z tradycyjną mądrością; na przywróceniu witalnego połączeniu między indywidualnością i rasą. Jest to, jednym słowem, walka przeciw liberalizmowi.” – T. S. Eliot

Zdaniem zatroskanej lewicy, narodowy anarchizm jest po prostu formą faszyzmu lub, według co bardziej paranoidalnych teorii, prawicowym spiskiem mającym za zadanie unicestwienie lewicy. Krótko mówiąc, taka interpretacja jest niepoprawna, a narodowy anarchizm jest zdecydowanie przeciwny etatyzmowi i reakcji we wszystkich formach. W tej samej kwestii, słowo „narodowy” w terminie „narodowy anarchizm” podkreśla fakt, że jesteśmy zwolennikami rasowej separacji. Trzeba powiedzieć, że choć jednocześnie chcemy tworzyć anarchistyczne wspólnoty, które są etnicznie organiczne, to sprzeciwiamy się negatywnym i szkodliwym postawom, które nawołują do nienawiści na tle rasowym oraz bezmyślnej przemocy. Polityka rasowa prawie zawsze była domeną prawicowych organizacji. Ale fakt, że narodowi anarchiści są gotowi rozwiązać ten problem nie powinien powodować, że ludzie błędnie odrzucą nas jako kolejną prawicową organizację założoną do promowania „białej supremacji”, ponieważ narodowy anarchizm wykracza poza podział na lewicę i prawicę. Nie jesteśmy supremacjonistami, rasistami, statystami lub totalitarystami. Co więcej, niemieccy narodowi socjaliści i włoscy faszyści w XX wieku sprzymierzyli się z wielkimi interesami bankowymi i zdradzili większość „socjalistycznych” aspektów swych oryginalnych programów. My jesteśmy prawdziwymi anarchistami i jesteśmy z tego faktu dumni.

Prawicowe organizacje, które nawołują albo do zaostrzenia obecnych przepisów imigracyjnych, albo głoszą, że ludzie pochodzenia nie-europejskiego powinni powrócić do kraju swego etnicznego pochodzenia, nieuchronnie próbują grać z systemem na jego zasadach gry i dlatego zawsze przegrywają. Powód tego jest prosty. Nie tylko dają się uwieść, a następnie skorumpować przez parlamentarny establishment, co kończy się koniecznością kompromisu celem zdobycia większej ilości głosów, ale także wzmacniają nonsensowne realia współczesnego państwa narodowego poprzez całkowite niezrozumienie istotnej różnicy pomiędzy obywatelstwem i pochodzeniem etnicznym. Jak wspomnieliśmy we wstępie, w 1789 roku rewolucja francuska przekształciła naród monarszych poddanych w obywateli nowej republiki, ale pomijając fakt, że jingoistyczne [szowinistyczne – przyp. tłum.] hasło o „wolności, równości i braterstwie” nigdy nie zostało zastosowane w praktyce, to umożliwiło pojedynczym osobom stać się częścią narodu poprzez samo obywatelstwo, choć nie jest ono wynikiem przynależności do francuskiego etnosu. Ta subtelna zmiana przygotowała drogę współczesnym kapitalistom, którzy sprowadzili imigrantów zarobkowych z Trzeciego Świata, którzy, rzekomo, są teraz tak samo „francuscy”, „angielscy” lub „niemieccy”, jak ci z nas, których rodowe linie krwi ciągną się od tysięcy lat. Dzisiaj „narody” są całkowicie fałszywe. Dając wiarę tym sztucznym podmiotom, na chwilę obecną prawica wzmacnia demoliberalny mit. Jednak, z racji masowej imigracji i ruchów demograficznych, populacje współczesnych zachodnich „narodów” cały czas się zmieniają, a zatem establishment czyni intensywne starania na rzec ustawicznego przedefiniowania całej koncepcji narodowości.

Multi-kulturowe populacje Europy i Ameryki Północnej nie mogą być uważane za „narody” w pełni. Ludzie wywodzący się spoza Europy mogą być obywatelami i posiadać ważny paszport informujący o byciu „naturalizowanym”, ale, w rzeczywistości, prawdziwa narodowość oparta jest na pochodzeniu etnicznym. Takie nazwy jak „Anglia”, „Francja” czy „Niemcy” były kiedyś związane z konkretnymi plemionami i ciężko pośród nich było znaleźć Maura, Beduina lub Zulusa, faktycznie więc współczesne państwa narodowe nie odzwierciedlają tożsamości etnicznej tych pierwotnie indoeuropejskich plemion – a przynajmniej nie w całości – sprawiając, że cała rzecz jest totalną farsą. Czy północna część Paryża, zamieszkaną w dużej części przez populację afrykańską, jest jeszcze francuska? Czy Turcy, którzy osiedlili się w Niemczech są Niemcami? Oczywiście nie.

Rasa definiuje kim jesteśmy, daje nam tożsamość i z jakiegoś powodu istnieje. Bez zachowania tej podstawowej różnorodności, czegoś, co możesz znaleźć w całej naturze, świat będzie coraz bardziej ponury, ustandaryzowany i monotonny i jedyni ludzie, którzy pozostaną na naszej planecie z pewnością nieuchronnie stanowić będą jednolitą ludzkość w kolorze kawowej papki. Narodowi anarchiści dążą do zachowania różnych ras na Ziemi i wierzą, że multi-kulturalizm zakończy się rozkładem wszelkich ras. Rasowy separacjonizm jest jedyną drogą by przywrócić organiczną równowagę. Zdajemy sobie sprawę z tego, że niemożliwa jest separacja ludzi w wielkich miastach i mieścinach, wielu z nich ma „wymieszane rasowo” dzieci lub chcą żyć pośród obcych populacji, powinniśmy jednak próbować. Rzeczywiście, wierzymy w to, że państwa narodowe Zachodu dążą do upadku w przeciągu kilku następnych dekad i nasze poszczególne kraje zaczną się dzielić wzdłuż linii rasowych i kulturowych. Więc jest oczywiste, że nie ma potrzeby traktować ludzi w sposób niehumanitarny wysyłając ich do obozów lub deportując, tak jak czynili to naziści i Sowieci w ostatnim stuleciu; zakończyło się to dla nich samych tragicznie. Narodowi anarchiści muszą tworzyć nowe społeczności oparte o własne wartości rasowe i kulturowe. Maksymą przyszłości będzie szacunek dla innych oraz jedność w różnorodności.

BIBLIOGRAFIA:

• Dr. John R. Baker, Race, Oxford University Press, 1976.
• ENM, Forgotten Ideals: National-Socialism Before 1933, The Rising Press, 1996.
• H.B. Isherwood, Racial Integration, Britons Publishing Co., 1966.
• Jean Raspail, The Camp of the Saints, JR, 1973.
• Douglas Reed, Nemesis? The Story of Otto Strasser, Jonathan Cape, 1940.
• Douglas Reed, The Prisoner of Ottawa, Jonathan Cape, 1953.
• Troy Southgate, Hitler: The Adjournment, Iron Sky Publishing, 2010.
• Troy Southgate, Fascists, Nazis or Neither?: Ideological Credentials of the British Far Right, 1987-1994, The Palingenesis Project, 2010.
• Lothrop Stoddard, Racial Realities in Europe, Historical Review Press, 1981.
• Otto Strasser, Hitler and I, Jonathan Cape, 1940.
• Antony C. Sutton, Wall Street and the Rise of Hitler, Bloomfield Books, 1976

 http://www.national-anarchist.net/