Spinacze i spinko spinki, macie do rozkminki

Poczerniały Honor

The  Brian Jonestown Massacre – Good Mourning

w życiu są inne dary niż zachowanie
na tyle transgresyjne by groziło śmiercią
więc opuść na to kurtynę zapomnienia, nawet nie próbuj
chyba że jest to rzecz którą chcesz konsekrować swój nóż
w takim wypadku położę kwiaty na Twoim grobie

luski7v1 copy

Djevels Fangs

byłeś nałogowcem śmierci
a ja chciałam dostąpić jej objęć w tobie
rozliczałeś się z dziewczyną
rodziną, komornikiem, kuratorem
jesteś z trujących źródeł
nie przebaczałeś życiu, że żyjesz
spod zadrapanej powierzchni Poznania
co była jak żyła dziewiczo draśnięta
popłynął szkarłat twej krwi
wglądu w Szaleństwo

.:.GvS.:.

Processed with VSCO with m3 preset.:.

gdy rozpada
się kalejdoskop dni
jak domek z kart
lisim węchem, z ludzkim bez-wstrętem

mnie nie

nie zapomnij, że skok w króliczą norę
i przestrzeń gór
pod którymi drzemie
pra-jaszczur król
i kłębią się kłębią jego sploty
i lśnią jego czarne diamentowe oczy

wulkany ejakulują ogniem
nadchodzi sztorm, a Pan zstępuje z gór
IO PAN! Babalon, cierń
z którego spływa szkarłat Twoich
ust do Kielicha Tubala Kaina
który jest źródłem i wieczystym płomieniem

Jormungandr i jego Wyrd;
Loki, Hrimthursów pan pełen
psylomuchomorowego wywaru jego dzban

Kłębią się chmury
Spłomienić świat!

.:.katastrof.:.

 Cain.jpg

thursa2393

bindruny i sigile zaczerpnięte z Thursakyngi autorstwa Ekortu oraz Liber Falxifer, wyd. przez Ixaxaar

.:. A B R A H A D A B R A .:.

ro1

Rodney Orpheus “Abrahadabra

Wprowadzenie do Magiji Thelemy Aleistera Crowleya / recenzja

Jak to jest, że przeciętna książka cofa mnie do wspomnień z młodości? Przypominam sobie czasy kiedy przeczytałem “Magiję w teorii i w praktyce” Aleistera Crowleya i nic z niej kompletnie nie zrozumiałem. Miałem wrażenie, że studiuję kolejne wypociny i usilne próby podzielenia włosa na czworo w kwestii, w której jako eklektyczny wiccanin miałem swoje zdanie i nie widziałem sensu utrudniania sobie życia. Może dobrze, może źle? Diabli wiedzą. Przez wiele lat thelema była dla mnie niejasną ścieżką, na szczęście kilka wykładów Krzysztofa Azarewicza, kilka spotkań z jej przedstawicielami pozwoliły mi odnaleźć drogę we mgle. Przynajmniej poznałem główny sekret, co się z czym je!

I teraz nie wiem – zostać przy starym zdaniu czy przy nowym? Czuję, że przestudiowany materiał wprowadza mnie do filozoficznej świątyni dumania. Chyba literatura działa na mnie mocniej niż się tego spodziewałem.

“Abrahadabra. Wprowadzenie do magiji thelemy Aleistera Crowleya” Rodneya Orpheusa to doskonały GPS dla zagubionych dusz, starających się przynajmniej zrozumieć sens praktyk i nauk wspomnianego proroka Nowego Eonu. Wreszcie kawa na ławę – teologia, filozofia, praktyka. Wszystko jak trzeba. Po kolei.

Z pewnymi naukami zawartymi w tej pracy muszę przyznać – już się kiedyś spotkałem. Kiedy wiccoeklektyzowałem swoją potępioną przez Kościół duszę (w sumie chyba każdy Kościół mnie potępi może za wyjątkiem tego Liberalnego Katolickiego) czytałem co w rękę wpadło. Opisany thelemiczny system otarł mi się już o wzrok. Pewne nauki z tej szkoły włączyłem do swojego ówczesnego sposobu widzenia świata. Niestety jak to bywało w tego typu podręcznikach magii – pewne sprawy opisywano ze szczegółami, ale nie wyjaśniano skąd konkretnie pochodzą, co powodowało totalny chaos. Podobnie jak z wieloma praktykami i źródłami przedstawionymi przez Orpheusa spotkałem się będąc na drodze wicca tradycyjnej. Jakież to wszystko znajome? Jaki ten świat jest mały? To, że wicca sięga pewnymi gałęziami thelemy nie od dziś wiadomo. Ale, że aż tak mocno? …

Opisy rytuałów, medytacji, praktyk magicznych (może powinno się to napisać “magijnych”?). Jest to bardzo dobre wprowadzenie do tematu i zdecydowanie jedno z przystępniejszych. Dopiero po przeczytaniu tej publikacji należałoby się zabrać za klasykę gatunku jaką są prace Crowleya. W każdym razie nie spotkałem lepszej introdukcji. Literaturę o tym systemie i jego przedstawicielach miałem okazję kilka razy przewertować, ale nawet w biografii Lona Milo duQuette’a nie jest to wszystko aż tak precyzyjnie zaserwowane.

Kultowa praca, której nie powinno zabraknąć sympatykom tematu magii (no dobrze, magiji) z wyższej półki.

93!

Silinez @ Przenikanie światów

Dop.red. – liznąłem zaledwie tej lektury, ale odczucia entuzajstyczne. To działa! (po psychoanutycznej weryfikacji).

kup via Lashtal Press

Aleister i Muchomory

Angielski okultysta Aleister Crowley był znany ze swoich kpiarskich zakazanych aktów. Od dyskutowania magiji seksualnej w kwestii diabolicznej ofiary z dziecka do potencjalnego dyskutowania nad zastosowaniem psychodelików pod płaszczem magiji seksualnej, Crowley był mistrzem sztuki obscurum per obscurius; „tłumaczenia obskurnego bardziej obskurnym” (1). Choć wiemy z jego dzienników, że z pewnością nie chciał angażować się w magię seksualnego zróżnicowania, podejrzewamy, że przynajmniej w pewnych wypadkach, gdy Crowley wykładał na zewnątrz magiję seksualną w swoich książkach, mógł równie dobrze rozważać okultystyczne zastosowanie Muchomora czerwonego (2).

Magija seksualna to rodzaj Zachodniej Tantry, gdzie praktykanci wierzą, że dostępują wyższych stanów świadomości lub pozyskują moc poprzez różne akty seksualne, włączając w to, ale nie ograniczone doń – rytualną konsumpcję spermy i krwi menstruacyjnej. Ta ostatnia metoda odgrywa kluczową rolę w Liber XV, znanym lepiej jako Msza Gnostyczna, „jedyny prawdziwie Oficjalny Rytuał” (3) Ecclesiae Gnosticae Catholicae, eklezjastycznej gałęzi crowley’owskiego Ordo Templi Orientis. Crowley nie był pierwszym samozwańczym Gnostykiem angażującym się w tego rodzaju zachowanie. Św. Augustyn oskarżał nawet Maniego i Manichejczyków o jedzenie opłatków pokrytych miesiączką i opryskanych nasieniem. Jednakże ta symbolika nie jest unikalna dla różności sekt Gnostycznych. Zaiste, zgodnie z Kagyu Lama Mike Crowley, system tantryczny znany jako Buddyzm Vajrayana używał tego symbolizmu przez wieki, w dodatku tak, aby tajemnie podawać wtajemniczanym grzyba Muchomora czerwonego. Miesiączka rzekomo nawiązuje do olśniewającego czerwonego kapelusza, a rozpryskane nasienie do białych pozostałości pierwotnego klosza, który zakrywa szczyt. I jak Ruck, Hoffman i Celdran wskazują w swojej książce „Grzyby, Mit, Mitra, Mani i Manichejczycy byli również oskarżani o wysławianie pewnego „czerwonego grzyba”.

majowa rozpacz

Geist ist Teufel!

W dodatku do seksu, Crowley był znany z włączania do swej magiji szeregu metod, spośród których główną było zastosowanie narkotyków. Dla przykładu, Liber CMXXXIV vel Kaktus stanowi zapis szeregu eksperymentów magicznych przeprowadzonych przez Crowleya z meskaliną, z wykorzystaniem bogatego w meskalinę kaktusa Lophophora wilamsii, znanego również jako pejotl. Jednakże, poza zobrazowaniem jednego okazu w jego obrazie Majowa Rozpacz, nie udało nam się odnaleźć żadnego odniesienia, jakie by osobiście poczynił do Muchomora czerwonego. To dziw, jako że podobnie do Lewisa Carolla przed nim, Crowley bez wątpienia był obeznany z książką Mordecai’a Cooke’a „Siedem Sióstr Snu” z 1860 roku. Ksiązka Cooke’a wymienia szczegółowo siedem najbardziej popularnych roślin narkotycznych ery wiktoriańskiej. Jak należałoby się spodziewać po perfekcjoniście takim jak Crowley, wszystkie narkotyki wymienione przez Cooke’a zostały starannie wyemitowane do kolumny crowleyowego Liber 777 o Narkotykach Roślinnych – wszystkie poza jednym: grzybem Muchomora czerwonego. Innym dziwem jest ciekawy przypis Eliksiru Vitae do pierwszej ścieżki kolumny Narkotyków Roślinnych. Większość akolitów Crowleya jest skłonna  odczytywać Elixir Vitae jako zakamuflowaną aluzję do wydzielin płciowych. Lecz te są jakiekolwiek poza roślinnymi w charakterze. Z uwagi na wszelką jej schludność, beztroskie przypisanie wydzielin płciowych do kolumny zatytułowanej Narkotyki Roślinne wydawałoby się nam zgoła niespójne dla tekstu tak symetrycznego i okrągłego jak jego Liver 777 (6).

Ponadto, Amanita muscaria jest wspomniana co najmniej dwukrotnie przez Rabelaisa jako “dobry Muchomor” (7), Rabelaisa będącego ostatecznym źródłem Prawa Thelemy Aleistera Crowleya: „Czyń swą Wolę niechaj będzie całym Prawem” (8). Jest zatem wysoce nieprawdopodobne, aby ten grzyb mógł umknąć uwadze Crowleya. Interesujący jest również zapis Anthony’ego Stansfelda Jonesa, adoptowanego syna Charlesa Stansfelda Jonesa, znanego również jako Frater Achach, „magiczny syn” Crowleya, odnośnie obsesyjnego zajęcia się Fratera Achada „trującym” grzybem, w poszukiwaniach którego spędził nieznane godziny, przeszukując lesistą okolicę za swoim domem (9). Czy Achad szukał Muchomora czerwonego?

W roku 1995, w swojej książce “Dziwny owoc”, Clark Heinrich spekulował, że osławiony Eliksir Vitae alchemików był Soma-podobnym sokiem psychoaktywnym wyciskanym z dojrzałych, suszonych i wygotowanych kapeluszy Muchomora czerwonego. Jeśli Heinrich ma rację, wystarcza to za powód, z uwagi na który wiedza o enteogenicznych właściwościach Muchomorów czerwonych mogła dobrze przetrwać do czasów Crowleya. Czy mógł być ich świadomy? Czy jakiekolwiek odniesienia Crowleya do płynów seksualnych niosły sugestie fungalne? Obecnie jest prawie niemożliwe powiedzieć coś na ten temat. Lecz, zanim nie przeczytamy w pracy Mike’a Crowleya, że odniesienia do nasienia i krwi menstruacyjnej są powszechnie stosowane w tantrycznych plenipotencjach jako aluzje do grzyba Muchomora czerwonego, nigdy byśmy nie zakwestionowali crowleyańskiego zastosowania tej samej symboliki w kontekście jego własnej Zachodniej Tantry.

Dlaczego Crowley miałby trzymać w tajemnicy potężny i szeroko znany narkotyk psychoaktywny, zwłaszcza po mówieniu tak otwarcie i szeroko na temat wielu innych, tj. haszyszu, pejotlu, belladonny, kokainy, opium, etc., etc., to następne pytanie. Być może było to u uwagi na przysięgę tajemnicy. Być może jesteśmy kompletnie zwodzeni ze śladu. Jedyne, co możemy powiedzieć, to że obligacje sekretu nigdy wcześniej nie powstrzymały Crowleya przed pisaniem.

Przypisy końcowe

  1. Merriam-Webster Dictionary
  2. Patrz nasz dokument Masoński Templariusz III: Zawartość Kielicha, który odnosi Muchomora czerwonego do Świętego Graala tradycji arturiańskiej. 3. Sabazius (lib.oto-usa.org/wp/essays/sabazius-x/)
  3. Patrz jego książka Sekretne Narkotyki Buddyzmu.

4.Pewni, że nie ma żadnej wzmianki mianem betel nut w 777. Jednakże, bete nut mogło być przypisane do zapisu o “wszelkich cerebralnych pobudzaczach” rzutowanego przez ścieżkę dwunastą.

5. Crowley rzutował wedyjską Somę na ścieżkę trzecią. Ale, jako że Soma nie została zidentyfikowana jako A. muscaria do dekady przed śmiercią Crowleya, kiedy amatorski mykolog R. Gordon Wasson opublikował swój słynny alkohol w majowym wydaniu Life Magazine z 1957, jesteśmy niechętni do odczytania crowleyowskiego użytku słowa Soma jako potencjalnego wskazania na Muchomora czerwonego. Jakkolwiek, nie należy tego wykluczać.

  1. Bennett
  2. “Nie ma Prawa ponad czyń swą Wolę.” — Liber AL vel Legis, 3:60

9. Thelema Coast

amaniten

Odnośniki:

Bennett, Chris Cannabis: the Philosopher’s Stone

Crowley, Aleister 777

Crowley, Aleister Liber AL vel Legis

Crowley, Aleister The Equinox III:1<

Crowley, Mike Secret Drugs of Buddhism

Heinrich, Clark Strange Fruit

http://library.hrmtc.com/tag/tony-stansfeld-jones/

Lib.oto-usa.org

LIFE Magazine, May 1957

Merriam-Webster Dictionary

Newman, Phillip D. Masonic Templary III: the Contents of the Cup

Ruck, Carl A.P. Mushrooms, Myth, and Mithras

Wasson, R. Gordon Soma: Divine Mushroom of Immortality

źródło: disinfo.com – everything you know is wrong / przekładnia – katastrof