Xeper, czasownik, oznacza poszerzenie egzystencji na dalszy poziom istnienia

Fraszka pożegnalna

Brunatna heroina
w zanadrzu ręki finał
ale brunatna heroina
to już nie moja dziewczyna
Studnio maku! Nie napiję się
już z ciebie, bo zbyt poznałem siebie
Choćby SzataniAnieli wołali wgłąb topieli
Wykluwam się, minąwszy rozpadliny swego
ja – obliczu Bogów powiem tak! do cna
i Nocy Płomieni, gdy się przejawi
niezmiennie zmienny wąż niemiłosierny
Żegnaj maku! Za pan brat, acz
swoim widmem mnie już nie strasz.

tiamt

Jedwabiste Poznanie

Migający niebieski język płomienia
a wokół niego tęczowe halo

Postulat bycia sobą, procesowania tożsamości
bywa zawirusowany urojeniami
Należy je odsiać jak połów z sieci Diabła

Należy nie tracić skupienia
na ogniskowej zmiany w hierarchii dążeń
I bez litości transcendować granice
zaprzeszłego, schorzałego ja

Miłość podług Woli nie może
zostać zakryta czerwoną kurtyną
Bo to ona świeci wskroś diamentowych
oczu pradawnego Smoka
Dawcy Poznania

fierySnake

Płonięcie

Jest człowiek, który gdy znajduje szczęście
nie przestaje wciąż szukać
bo jest ogień, który nie gaśnie,
gdy się nasyci

Był włóczęga, który poznał ciemność
I dostrzegł czarny płomień w swojej duszy
Nie przestawał szukać i błądzić,
transgresować
tworzyć, niszczyć i deptać
Zadawać cierpienie i dawać jadowitą miłość

Skończył się, gdy przy ognisku
za drutem kolczastym, w leśnych chaszczach
Pod powiekami ujrzał Tyfona-Seta, płomień w kotle Tubal Kaina,
a poczęty wtedy Syn zrodził się z jego Matki

Są ludzie jak puste naczynia, odwieczna trzoda
Im i podług nich są dyktowane prawa
Ale nie ma Prawa ponad czyń swą Prawdziwą Wolę

Gdy na długo przed świtem gasną płomienie
i wilgotna ziemia pragnie nas połknąć
Płoń na naszych czołach, cudowny Wężu!

Nein, können wir nicht

die-ende

“Pociski odpalone celem ziemi wybawienia
od zarazy co toczy ten parszywy świat przez milenia”

NUKE POLAND!

nieobecny-copy

popioly-boga

kolaże i fotomanipulacja – GvS i ktstrf

rozmowa.jpg
img_20170122_220620
tulacz
kolaże GvS

 Pytanie błazna

Wieczne nieodpocznienie
racz nam dać Panie
Prawdziwy Stwórco Człowieka
Wężu – Szatanie

Gdy odpadła mi siódma klepka i wirusowe
zakłócenia fal odbioru w receptorze
percepcji zwykły brzmieć jak dźwięk dokręcanej
śluzy kochaliśmy się ścieżką Babalon
odważnie. Po
pytasz mnie czy wiem, jak mnie kochasz
wiem – odpowiadam – a Ty wiesz
jak ja Ciebie? – mam nadzieję

Czy czyniąc ze strachu przyjaciela
i wchłaniając swój Cień
czyni się nadzieję swoim przyjacielem?

Secie – Tyfonie – Tubalu – Kainie – Loki
Rozpłomień Ogień!

nawyk

bialyxeper

15400343_1852710834962800_2144286849668542172_n

tototo

img_20170114_0921223

VVspólnota

Błogosławiona klątwa nakazująca przekraczać
Zapach poznany nozdrzami
totemiczych nam zwierząt
kotów, lisów, węży
Dwa pragnienia:
Miłość podług Woli
i jak spłatać siedem psot śmierci
W ryku co z serca przychodzi i prowadzi wskroś ciała
z rozlanej wspólnie krwi
Zawsze pielęgnuj, rozżarzaj tę ranę
w którą wlali nas by splątać
i polegli
bo skruszymy naczynie
i zjednoczymy się z Otchłanią

___

Gertruda und Jurgen

 

***

kocham cię w poniewierce igieł
które spoglądają oczami bandytów
wskroś twego czystego wzroku

nie plam już więcej
swoich spojrzeń na mnie
w moje źrenice

szlachetne od bólu

___

Gertruda

wiersze psychiatryczne

***

drzewa wokół

są odzwierciedleniem pacjentów

szpitala psychiatrycznego

poprzecinane i puste w środku

 

PSYCHIATRYCZNY I

dajcie zapałkę

a stworzę śmiertelne zagrożenie

– serduszko bo jeszcze nic nie przeżyłaś w życiu

a buk tysiąc razy będzie Cię doświadczać

-pomódlmy się razem

dajcie zapałkę

pora poprzestawiać akty

w tym pomylonym przedstawieniu

moja kukła

idzie na pierwszy ogień

 

PSYCHIATRYKOWY III

marionetkowy ruch w korytarzu

naprzód marsz

bezwzględnie naprzód

i ani się waż zatrzymać

w wytyczonej drodze ku życiu

pulchna figurka pielęgniarki

przypomina widziany gdzieś dawno

-nie w tym wcieleniu

obraz matki boskiej

ale to nie matka

nie bolesna nie litościowa

siostrą też trudno nazwać
niepochyloną w nieustającej pomocy nad męką

rozpiął jej się fartuch i pierś spokojnie faluje

lecz nie ma takiej matki

-zagryzam szczęki

 

PSYCHIATRYCZNY II

wmyślam Cię w swój głód i niezaspokojenie

wpijam w bezcielesny brak i pragnienie

wyświadczam sobie łaskę

której Ty odmawiasz

prześladujesz mnie

zapięta w pasy

krzyczę w noc

dlaczego

choć serce nie kłamie

może zostać oszukane

 

Lisia Czapa