Bataille – 18 Poematów emitowanych przez Archanioły

                             .:.

moje obłąkanie i strach
mają szerokie martwe oczy
i nieruchome halo gorączki

co spogląda w te oczy
to nicość wszechświata
moje oczy są ślepymi niebiosami

w mojej niezgłębialnej nocy
niemożliwe łka w głos
wszystko się rozpada

Almanach atramentowego ługu
nieśmiertelność zarośniętego poety
cmentarzystko poezji otyłości

żegnajcie jurne praczki
żegnajcie słodkie zmarłe
przebrane ze nagie kobiety

żegnaj spoczynku żegnaj śnie

nieskończone drapie mrówkami
sortowane papierowe wąsy w pyle
kolejowe ładunki gorączki

kolumny szalonego deszczu
stukają o splamione zasłony
pogrzebowa skromność ludzkich kości

jest tłum układający w stos puszki ‘być może’
żadnarm w koszuli na szczycie dachu
macha kosą Demon

Tracę cię w wierze
Odliczam cię wśród zmarłych
rdzeń witalny
pomiędy sercem, a wiatrem

Nie mam nic do roboty na tym świecie
poza płonięciem
Kocham cię do śmierci

Twój niepokój
szalony wiatr świszczy w twojej głowie
Jesteś chora od śmiechu
Uwalniasz mnie od gorzkiej pustki
rozrywającej twoje serce

rozerwij mnie jeśli chcesz
moje rozpalone gorączką oczy
odnajdują cię wśród nocy

Jestem zmarznięty w sercu się trzęsę
z głębin mojego bólu wołam cię
z nieludzkim szlochem
jakbym rodził życie

dusisz moją śmierć
wiem to rozpaczliwie
Odnajduję cię tylko w gardłach śmierci
Jesteś piękna niczym ona

wszystkie słowa mnie duszą

gwiazdo przeszyj niebo
zakrzycz jak śmierć
zaduś

Nie chcę życia
Jest tak słodkie do uduszenia
Wschodząca gwiazda
Jest zimna niczym martwa kobieta

zaślep mi oczy
kocham noc
moje serce jest czarne

popchnij mnie w noc
wszystko jest fałszywe
cierpię

świat zapachnął śmiercią
ptaki ślepo latają
jesteś tak ciemna jak czarne niebo

Nastąpi uczta
w błocie i strachu
gwiazdy spadną
kiedy śmierć się przybliży

jesteś zgrozą nocy
moja miłość ku tobie jest jak płacz śmierci
jesteś słaba jak śmierć

moja miłość ku tobie jest jak delirium
wiesz, że moja głowa obumiera
jesteś bezmiar strachu

jesteś piękna jak morderstwo
moje serce ogromnieje kaszlę
twój brzuch jest nagi jak noc

prowadzisz mnie wprost do końca
zaczęły się gardła śmierci
nie mam ci nic więcej do powiedzenia
przemawiam do ciebie wskroś zmarłych
a martwi są cisi.

                                             – Georges Bataille, przetłuspaczył katastrof

chszonszcz
Kephra Kepher Kepheru! Chrząszcz Kephra będący przybyciem w istnienie na ręce nieistotne kogo, kto przybywa w istnienie każdej kwadrygi księżyca

Aleksandr Dugin i śmierć globalizmu

Aleksandr Dugin, mózg Vladimira Putina, jest politycznym naukowcem, którego idee zainspirowały rosyjską politykę zagraniczną. Rozkochał natywistyczne, alternatywno-prawicowe elementy wskroś Europy. Jego Czwarta Teoria Polityczna jest mapą drogową do zrozumienia teoretycznych podstaw imperialistycznych przedsięwzięć Putina i testamentem różnic pomiędzy neoliberalnym ładem Europy, a nowatorską pseudo-ideologią (duginizmem), która obecnie oddziaływa na Rosję. Filozofia Dugina jest, jak przyznaje, niekompletna. Jego książka zatem jest początkiem konwersacji – próbą zainspirowania “politycznej kreatywności” – ponad fałszywymi fundamentami cywilizacji Zachodu, złem globalizmu i nad próbą ponownego przemyślenia samych procesów historycznych.
dugin

Trzy główne ideologie XX wieku walczyły ze sobą w imię supremacji: liberalizm, komunizm, faszyzm. Te teorie toczyły bitwy w wojnach, w tym w Zimnej wojnie, a ostatecznym zwycięzcą został liberalizm. Po sukcesie liberalizmu, “byłoby logiczne założenie, że polityka stanie się liberalna” (Dugin, 2009, str. 4). Jednakże, Dugin zauważa osobliwość wewnątrz liberalizmu. Po swoim zwycięstwie liberalizm przestał być ideologią polityczną; raczej przekształcił się “w sposób życia”, “przeniósł się z poziomu idei, programów politycznych i deklaracji i wkroczył w sam makijaż rzeczywistości społecznej”. Zatem, liberalne pojęcie indywidualizmu zostało zmapowane na każdą wyobrażalną (uprzednio) kwestię zbiorowej tożsamości; płeć została przeniesiona z dwójkowego do wielopostaciowego, heterodoksyjnego spirytualizmu, a ateizm zastąpił tradycyjną religię, marsze homoseksualnej dumy teraz uprawomocnione przez społeczeństwo – to prowadzi do postmoderny konstytuującej nowe „jądro liberalizmu”. Zaś aby walczyć z tą nową rzeczywistością społeczną należy stworzyć nową, czwartą teorię polityczną.

Dugin zaciekle buntuje przeciw hipotezom fukuyamowskiego Końca Historii. Hipoteza ta przyjmuje, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm jest należytym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesu, który jak wierzy „istnieje jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowym, nieadekwatnym procesem, procesem, który jak wierzy istnieje „jedynie w umysłach ludzi” i jest „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy. Hipoteza zakłada, że demokracja liberalna jest optymalnym standardem cywilizacyjnym – że liberalizm się pasującym ostatecznym celem dla wszystkich kultur – i podąża za monotoniczną koncepcją historii. Dugin jest krytyczny wobec monotonicznego procesu, procesom, które jak wierzy istnieją jedynie w „ludzkich umysłach” i jest on „nienaukowy, nieadekwatny, amoralny i nieprawdziwy” (str. 64). Wierzy, że historia jest cykliczna, a nie że podąża naprzód albo stanowi ewolucyjny marsz ku postępowi, w co wierzy Fukuyama.

duginquarta-1

Skoro Dugin wierzy, że (monotoniczny) postęp nie jest możliwy w sensie historycznym, zatem akceptuje, że „postęp społeczny jest niemożliwy” w ogóle i jest zmuszony przyjąć pozycję politycznego relatywizmu – że niemożliwym i nie doradzanym jest osądzanie czynów odrębnej kultury. Ten stosunek jest sam w sobie „amoralny” i „nieadekwatny”, bowiem nie pozwala na potępienie praktyk od odcinania głów do zniszczeń mienia. A ponadto idea Dugina, jawiąca się jako niekonsekwentna (czyżby? – dop. tłum.), że technologia uczyniła zachód perwersyjną nihilistyczną kulturą, z pewnością jest wartościowym osądem.

Dugin jedynie unika jego własnego argumentatywnego boomeranga „kulturalnego rasizmu”, promując ideę głoszącą, że relatywizm kulturalny istnieje pomiędzy kulturami, ale nie wewnątrz nich – on (z rosyjskiej perspektywy) może gardzić Zachodem, ale nie może rzec, że zachód jest obiektywnie rzecz biorąc gorszy.

Powiada: „Problem polega na tym że cała nasza rosyjska historia jest dialektyczną sprzeczką z Zachodem i kulturą Zachodu, bitwą o zapewnienie (niekiedy pojmowaną jedynie intuicyjnie) jej własnej Rosyjskiej prawdy” (str. 30). Zatem, Dugin zmierza do wyrównania wszelkich perspektyw, raczej niż do ich negacji. Idea podążenia za unikalnie rosyjską prawdą afirmuje nam to, że Dugin odrzuca uniwersalizm, oraz że z rosyjskiej perspektywy prawdą jest, że zachód jest dekadencki. I choć idea prawdy relatywnej jest kompletnie nieprzekonywująca, dla Dugina jest filozoficznie konieczna.

Wychodząc od odrzucenia uniwersalizmu łatwo jest pojąć jak Dugin inkorporuje Eurazjatyzm do swojej teorii. Wierzy on, że kulturalnie tubylcze narody słowiańskie powinny się zjednoczyć i odrzucić amerykańską hegemonię i perwersyjność. Jako część tego projektu konieczne (zdaniem lekko polit-poprawnego autora) jest podkopanie „niezaprzeczalnie rasistowskiej idei dwubiegunowości” . Jest to pomocne w wyjaśnieniu Rosyjskiej polityki zagranicznej, która liczy na odbicie starych sowieckich państw satelitarnych, kultywowania Unii Eurazjatyckiej i obrony Rosyjskich mówców na Krymie i we wschodniej Ukrainie.

dugin-islam-eurasianism

W konkluzji, Dugin argumentuje – „projekt dwubiegunowości musi zostać zrealizowany” (p. 120), świat gdzie jedna prawda nie jest większa od innej. Gdzie integralność kulturalna regionów powinna być niezagrożona. Gdzie dyskryminujące traktowanie ludzi – czy byliby homoseksualistami, kobietami lub mniejszościami religijnymi – jest prawidłowe lub nieprawidłowe w zależności od tego, czy kultura doń obliguje. Natywistyczne prawicowe elementy wskroś Europy zauważyły Dugina z tego powodu. Jego idee milcząco zostawiają przestrzeń dla rasizmu i wszelkich form bigotrii. Niektórzy ochrzcili jego przekaz „neofaszysztowskim” – etykieta, którą on odrzuca, zaś ja pragnę również zaznaczyć zgorszenie wobec tego, że myśl Dugina jest u swego źródła anty-zachodnia i stawia wyzwanie projektowi globalizmu ipodstawowym prawom człowieka. Jednak na ten moment brakuje jej specyficznej aprobaty faszyzmu.

Dugin wierzy, że „Czwarta Teoria Polityczna” wstąpi w istnienie jedynie poprzez wolę. Czwarta Teoria Polityczna nie jest nieuchronna, jak w odniesieniu do siebie twierdzi komunizm, ani naturalna, jak głosi liberalizm. Dugin przeczuwa, że świadomi agenci doprowadzą do nowej ery polityki. Strategią dla Dugina jest heidegerrowska idea „Wydarzenia” – które jest momentem przebudzenia – które następuje w momencie, gdy zachód jest u swojego najbardziej nihilistycznego, „finalnego zapomnienia bytu – północy, gdzie nic (nihilizm) zaczyna wyziewać z każdej szczeliny”. Tylko wtedy ludzie zdają sobie sprawę, że potrzebne jest coś nowego i lepszego. Czwarta Teoria Polityczna, Dugin dyskutuje ją z eschatologiczną radością i religijnym zapałem. Zaiste, ta zachwycająca podróż wewnątrz Duginizmu to przypuszczalny punkt końcowy, pozbawiony dowodu, podobnie jak to jest z jakąkolwiek utopijną ideologią (sic! No tak, kukiełki pulityczne USRaeLa i ich postulaty nie mają nic wspólnego z utopią, chyba że pod jej makijażem kryje się degrengolada – dop. tłum.).

Teoreretyczna trafność Duginizmu jest po większej mierze niekonsekwentna wobec jego sukcesu. Jego wyjaśnienie „mutacji” liberalizmu w teorię postmodernistycznego społeczeństwa, skoncentrowanej na jednostce, pomaga wyjaśnić wzrost obecności polityki identytarystycznej (tożsamościowej).
Wytłumaczenie Dugina, że technologia pomaga nakręcać zachodni upadek w nihilizm jest co najmniej koherentne, nawet jeśli subiektywne. Zaś jego podejście do Eurazjatyzmu i relatywizmu – głoszące, że tubylcze kultury nie powinny być narzucane obcym – prowadzi na etycznie podmokły grunt, który jest zależy geograficznie, raczej niż oparty na solidnych podstawach.
Ponadto, Dugin nie podąża zbyt daleko w wyjaśnieniu, dlaczego proces monotoniczny nie istnieje. Podążył za to wystarczająco daleko w wyjaśnieniach, że w/w nie istnieje. Ale wszystkie jego drobne przewiny nie czynią ujmy dla jego ogólnego sukcesu, a on jest tym, co dla niego ma znaczenie.

Co więcej, Dugin to doktor, chemik i psychonauta, autor książek, okultysta Ścieżki Lewej Ręki i działacz zdelegalizowanej partii Narodowo-Bolszewickiej.
Istotnym celem Dugina są wpływy. Dugin pragnął rozpocząć konwersację, a ta konwersacja wpływa na twórców polityki rosyjskiej i demagogów w Europie. Ta konwersacja niesie ze sobą niebezpieczne odmyślenie centralnych wartości demokracji stylu zachodu i wezwanie do obalenia ich. Zaś zachód patrząc jak marzenia globalizmu maleją i oddalają się, niech wie, że śmierć tych marzeń jest po części znana pod imieniem Aleksandra Dugina.

duginzwei

Za: constatus news

tłum. katastrof

Przenicowany człowiek – Ch. Hyatt

Zawsze obracamy się pomiędzy nieomal nieskończenie symbolizującymi mocami naszego umysłu, a tyglem naszej faktycznej egzystencji.

Z powiększających się bąbli naszych gnijących płaczów budujemy zamki na niebie, żywiąc nadzieję na zbawienie od naszych kreacji, ale jak powiedział William James, “czaszka uśmiechnie się do bankietu.”
Aby być silniejszym niż samo życie, aby powiedzieć nie wschodzącemu słońcu, by tchnąć życie w życie, jakby jutro miało nie nadejść.

Pierwsze i jedyne przykazanie

Po pierwsze i najważniejsze dąż do własnego dobrobytu – do własnego oświecenia… to jest to!

Większość ludzi nie myśli. Zwyczajnie powtarzają, co im powiedziano. Biorą wiarę za argument, a uprzedzenie za myślenie. Akceptują świat, jaki do nich dociera zamiast żyć życie. Nie akceptuj niczego, co ci ktoś mówi, chyba że można tego dowieść – większość ludzi nie myśli – mają przypadkowe myśli i żyją jak zombie – zagnieżdżając się, trawiąc i tłocząc się bez piękna, ani stylu.

Wszystkie przypuszczenia nieomylnej wiedzy są fałszywe. Twoja własna ciężko zdobyta wiedza jest twoim jedynym przewodnikiem – nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia, aby być głupim lub bystrym. Po prawdzie nie ma nikogo, kto dałby tobie pozwolenie – to wielka okropność.

Pierwszym wielkim błędem jest wiara, że jest gdzieś ktoś, kto może ci cokolwiek dać. Nie ma nikogo, aby cię chronił i przestrzegał – zwyczajnie nikogo. I jeśli nie chcesz przestrzegać tego przykazania, nie ma nikogo, kogo by to obchodziło.

Życie jest kompletnie za krótkie kiedy czerpie się z niego zadowolenie; życie jest kompletnie za długie, kiedy jest cierpiane.

Zachowaj na uwadze, że to, co prezentujemy nie jest dla dzielących włosa, co oznacza wykastrowanych naukowców, słabych na umyśle i zakłopotanych moralistów, którzy potrzebują konsultacji wyroczni, zanim mogą wykonać ruch… Tworzymy ludzi czynu, którzy nie potrzebują gwarancji.

STAŃ SIĘ KIM JESTEŚ – NIE MA ŻADNYCH GWARANCJI

Przeżywaj ekstremalne życie

Jesteśmy w epoce, gdzie przeciętność jest standardem.
Starająca się o krzesło elektryczne.
Przeciętność jest popierana w dzieciństwie, u nastolatków i dorosłych.
Pod przebraniem ciągnących się definicji i ładnych obrazków ukrywa się nowotwór.
Edukacja, propaganda – instynkt stadny – zabezpieczają głupotę, przeżywanie życia w zbiorowym transie.
Wkrótce człowiek będzie zbyt stary, za słaby, zbyt martwy, aby się obudzić, wkrótce człowiek nie będzie miał żadnego jutra, aby powiedzieć Tak – kolejnego dnia, kolejnej szansy.
Człowiek jest rozerwany pomiędzy swoim wschodzącym słońcem i nadzieją, że wzejdzie ono następnego dnia.

[Nie ważne jak mocno szukasz samego siebie mając 20 lat, będziesz musiał to robić od początku mając czterdziestkę, a wtedy pięćdziesiątkę i tak dalej. Zatem po co się przejmować zanim nie jest za późno? Zawsze jest za późno – Roshi Chaos]

Sekretne ćwiczenie

Thoreau napisał: “Masa mężczyzn wiodła życie cichej desperacji. Zrób listę swoich cichych desperacji. Jeśli nie dojdziesz do 33, jesteś martwy.

Kim dziś jest Dr. Hyatt?

hyattzwei

Jestem bio-indywidualistycznym filozofem, a nie filozofem społecznym.
Nie pokładam żadnego zainteresowania w społeczeństwie, bo społeczeństwo nie istnieje.
Co istnieje?
Interakcje genów i geografii, co tworzy artefakty, które z kolei obracają genami i geografią… a proces trwa dalej w nieustannym obrocie.
Człowiek jest wykręcony pomiędzy biologią, a asfaltem.

Jak nasz mózg epoki kamiennej zaadaptował się do post-modernistycznego życia? Jak duża zmiana zaszła w naszym mózgu myśliwego-zbieracza w trakcie ostatnich dwustu lat?
Jako pół-świadome istoty jesteśmy życi przez nasze DNA. Innymi słowy, jest tak jakbyśmy byli zarówno następstwem, jak i przewoźnikiem naszej struktury DNA. Nie doświadczamy tego bezpośrednio, I tak jak śmierć ubliża to nam, abyśmy zdali sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteśmy zautomatyzowani.
Miej na uwadze, że to, co ukazuje się na ekranie świadomości było wpierw przeprocesowane przez niezliczone automatyzacje naszego skarbonizowanego, modulującego mózgu.
Pewnego razu te rutyny zostały nazwane instynktami. A instynkty są dużo bardziej złożone, niż ktokolwiek myślał.

W co wierzymy i co mówimy ma niewielkie znaczenie dla DNA, a co się dla niego liczy, to że kontunuuje swą egzystencję.
I nie mam na myśli przetrwania najsilniejszych.To, co przeżywa jest tym, co dostosowało się do szczególnego zespołu okoliczności. Miej na uwadze, że mózg jest zaprojektowany do zagnieżdżania się, trawienia i tłoczenia się.
(Powiedz swoim próbującym wydawać się ważnymi przyjaciołom, że są życi przez swoje DNA.)
Co przeżyło do teraz jest największym rozlewiskiem szlamu koniecznym do zapewnienia najwyższej prawdopodobności DNA Ponad-Duszą… brnące przez kolejny dzień.
Ja na pewno często śmieję się głupio kiedy widzę ludzi zachowujących się, jakby ich małe życia znaczyły cokolwiek więcej niż nośniki możliwości DNA na przyszłość.
Po prostu zapytaj kogokolwiek jak bardzo są unikalni – zgaduję, że ci odpowiedzą…
Jednakże, nasz kamienny mózg zajmuje się przede wszystkim zagnieżdżaniem, trawieniem i tłoczeniem się… nie ważne jak byśmy nie przebrali rzeczy.

Email od Lucyfera:

Używaj tego, co dostępne lub umrzyj
Uwolnij swój Mózg
On ma 10 milionów lat doświadczenia
Zabij etykiety
Zabij wierzenia
Wiedz Nic

Pozbądź się Bestii
Ucieknij od Kamienia

Jesteśmy jedynymi gatunkami na tej planecie, które mogą emancypować się od niektórych programów DNA.
Ten program emancypacji jest motywowany narcyzmem.
Możemy się wykręcić na wolność od naszego Kamiennego Mózgu.
Jesteśmy potworem Frankensteinem DNA, a zagnieżdzeni są przerażeni tymi niskimi, dziwnymi wynikami. Po prostu zobacz przerażenie, które nasi Wodzowie Epoki Kamiennej czują przed mocą komórek macierzystych i innymi zmieniającymi życie technikami.

[Boli mnie słyszeć, że Dr. Hyatt nazywa moją psychologię MetaRzygiem.
– Dr. Carl Jung i jego uczniowie]

Cała nauka jest zagrożeniem dla meta-rzygu, szczególnie kiedy zagraża zmianą naszej “przydanej przez Boga natury.”
Niektórzy z nas zrobią przeskok do samo-programistów, lecz większość pozostanie pionkami paplającego krzaczora. Wszystkie wielkie przejścia są napięte od zagrożenia, zarówna dla jednostki, jak i dla Nad-Duszy.
Stajemy się teraz zdolnymi samo-transformerami ponieważ DNA nie jest głupie – choć czasami się takie wydaje.
Ono wie, że musi zaryzykować, nawet jeśli straci część ze swoich machinalnych jakości i wystąpią błędy, ale DNA prosperuje na błędach, a my większość czasu żyjemy w błędzie. Zerknij tylko na ludzkie wierzenia z początku czasów historycznych. Co za masa błędu, a jednak przetrwaliśmy… ale kres nadchodzi wkrótce.
Pospolity człowiek odpada.
Jakie jest prawdopodobieństwo pudeł w pierwszym rzucie?

[Jeśli gorąc wzrasta, dlaczego w niebie jest zimno? – Albert Einstein]

Horror alarm
Wstrzymaj się ze wszystkim
! Przychodzi kolejny email !
Wiadomość od Lucyfera

Przekaz zaczyna się tutaj:
Wysłane w kodzie CCC+ i przetłumaczone przez IBM 9000.

Cierpienie, nędza, głupota nie są cnotami, są oznakami choroby. Ale ta choroba jest normalna, pospolita, więc musi pozostać nierozpoznana przez chorych. Symbol ukrzyżowanego jako cnota staje się bardziej oczywisty. Kto chciałby czcić coś takiego?
Zbyt wielu ludzi poprzez lenistwo albo trening, lub częściej jeszcze poprzez oprzewodowanie, zachowuje się jakby ich plugawość była oznaką moralnej wyższości. Wielu z nich spogląda przez zadarte nosy na ludzi, którzy prosperują, mają moc i prawdziwy cel w życiu…
Esencją życia jest ewoluować, a nie pozostawać takim samym lub się degenerować.
Celem porażek jest zapewnienie pożywienia dla psyche.
Natura nie jest głupcem, zatem grupa degenerująca jest zaprojektowana jako zjawisko w razie wu: w razie wypadku, gdyby miękkie korzenie i pąki (my typy marginalne) zostały zniszczone przez bieg zdarzeń.
Ci z nas na przywódczym krańcu, ci, którzy są typami marginalnymi, rodzą się na ten świat aby zapewnić generację nowych typów.
Wyrzutki zapewniają różnorodność genetycznej ekspresji…
Umysł, ciało i duch są zdolne do zachowania się w sposób dynamiczny i interaktywny. To zapewnia wysoce złożoną, wykręconą wzajemną zależność.
Ci, którzy zapominają o umyśle i ciele w imię ducha są patologiczni… i to pozostaje prawdą w odniesieniu do któregokolwiek z tych trzech aspektów.
… Znajdziesz niezliczone osoby, wyglądające jak diabli, odżywiające się ubogo, znęcające się nad ciałem – powiedzą ci, że ich celem jest jedność z bogiem… są głupi… powinno się od nich stronić; ci z ciała, którzy stronią od umysłu powinni być traktowani tak samo, identycznie jak ci, którzy gardzą człowieczym duchem, pragnącym nowych i szerszych horyzontów.
Największą radością dla człowieka jest poświęcenie się, ale jeśli jesteś słaby, samorządny, głupi, niedouczony, etc… nie masz nic do poświęcenia, żadnej wiedzy, piękna, żadnej mocy.
….Pustaki świata chcą, abyś do nich dołączył: piękno, mądrość i moc pokazują, jacy oni są naprawdę: ohydni. Zwyczajnie ohydni na ciele, umyśle i duchu… są niczym… i chcą zniszczyć wszystkich, którzy przypominają im, czym są: zubożonymi istotami, czcicielami śmierci, choroby i zgnilizny… a ich celem w życiu jest sprowadzenie wszystkich do najniższego wspólnego mianownika.
Pytasz, dlaczego natura to zrobiła >> [słowa utracone w transmisji] dlaczego natura sprowadza epoki lodowe, powodzie i niezliczone katastrofy >>>> [słowa utracone w transmisji] adaptacja, aby poszerzyć proces możliwości, przypadkowość… każda forma się rozwija… Możesz przezwyciężyć pospolitość w sobie samym…. zamieniając się w dzieło sztuki.

STAŃ SIĘ KIM JESTEŚ – NIE MA ŻADNYCH GWARANCJI

Jeśli ponosisz porażkę w swoim życiu, wtedy jeden z trzech aspektów pozostaje w nierównowadze – zapomniałeś o czymś, lub położyłeś zbyt mocny akcent na czymś innym…
W pewnych aktywnościach – takich jak przygoda – wszystkie trzy aspekty są zaangażowane w uwalnianie swojego dostatku i siły… ale większość rzeczy w życiu nie zachodzi w ten sposób… w obszarze przygody odkrywamy ciało, umysł i duch wyginające się i pulsujące.
Jeśli chcesz żyć, żyć w pełni, rozwinąć się, czuć radość życia, musisz trzymać te myśli w umyśle i odmawiać komukolwiek, kto chciałby cię przekonać, że jest inaczej.

[ Jeśli przeczytałbym tą książkę nie zostałbym przygwożdżony – Ukrzyżowany]

Formuła

0. na początku jest niezróżnicowana moc – cały wszechświat jest utworzony z siły do rozwoju, do wzrostu, do wypełnienia swojej natury, do zostania tym, kim jesteś.
1. następne jest pragnienie.
2. następna jest myśl, która prowadzi do pragnienia, abyś został tym, kim jesteś
3. kolejny jest czyn….
4. następnie jest sekret: ignoruj wszystko i każdego, kto próbuje cię przekonać, że jest inaczej…

Powtórka:
Pierwotna moc, która prowadzi do
pragnienia
myśli
czynu
ignorowania

Miej na uwadze, że ignorowanie nie oznacza zaprzeczenia. Oznacza nie zatrzymywanie się na ewentualnym, pospolitym, normalnym.
Dla przykładu: są ci, którzy rodzą się kalecy, ale kalectwo nie jest esencją życia, a ci kalecy, którzy pozwalają swojemu uwarunkowaniu się zniszczyć, nie dostosowali się do zasad uniwersalnej formuły. Żyj pełnią albo umrzyj; a umrzesz na pewno, więc zacznij żyć.
Trzymaj się z dala ot tak wielu porażek, jak to tylko możliwe… nie otaczaj się przegrywającymi propozycjami… Tak, chcesz znać nowinki, ale nie zatrzymuj się na nich. Tak, musisz jeść, ale nie zatrzymuj się na jedzeniu; nie zatrzymuj się na niczym poza stawaniem się tym, kim jesteś.
Aby zapewnić wielką radość: rozwijaj się.
Aby stać się, kim jesteś, musisz porzucić porażki, przegrańców – w sobie, jak i w innych; będziesz musiał przeciąć więzy, które cię przytrzymują… a do tego zaliczają się ludzie – będziesz musiał pozwolić wielu z nich odejść… możesz być uprzejmy, ale nie możesz dostarczać im rozrywki, nie możesz zatrzymywać się na nich, nie możesz poświęcać się im…. a w to zaliczają się ci, których bezmyślna żądza wydała cię na ten świat.
Zapamiętaj motyw przewodni: Moc jest nieskończenie rozwijająca się i manifestująca… w nieskończonym szyku form… jesteś po prostu jednym eksperymentem, ale czymkolwiek jesteś, Moc wymaga ekspresji tegoż, lub wyginięcia… wielu ludzi po prostu sobie jest – masa testów i błędów, zwyczajnie zaprojektowani jako pożywienie dla planety. Powiedziałem, że około 90% wszystkich ludzi jest zwyczajnie czynnikiem konserwującym dla planetarnego życia… całkiem podobnie jak konieczny jest brud, tak i oni… masz ich ignorować… masz nie próbować ich zmieniać… masz trzymać swoją tajemną wiedzę poza ich zasięgiem; od czasu do czasu ktoś zapyta – bądź otwarty i, jeśli masz samego siebie wystarczająco, poświęć się, a odkryjesz kolejny sekret – staniesz się bardziej – będziesz miał więcej….
Moc życia nie chce dla ciebie niczego poza tym, byś stał się tym, kim jesteś – abyś poświęcił się w trzech aspektach życia – ciałem, umysłem i duchem… i …
[Transmisja ulega nagłemu przerwaniu ]

Hyatt3

Przenicowany człowiek

Nad_____ niekoniecznie należy do jakiejkolwiek grupy, jak Naziści, lub do jakiejkolwiek rasy, jak Kaukaska, ani do jakiegokolwiek wyznania, jak Żydzi, ale raczej do jednostek, które, poprzez swoją naturę i samo-eksploatację wywalczyły bycie – ekstremum.
Kiedy grupa ekstremalnych jednostek łączy swoje siły w imię wzajemnego rozwoju, mamy zwyczajnie grupę ekstremalnych jednostek.
Ekstremalny duch wspiera:
Samo-determinację
Auto-zainteresowanie
Czyn

Motto brzmi:
Stań się kim jesteś – nie ma żadnych gwarancji.
Lub
Złap szansę –
・ przełam swój trans.

Świat MetaRzygu

Hyatt4

Edward Limonow – Wyrzutki: aktywna mniejszość

KPRF, RKRP, cokolwiek przetrzebieni zwolennicy Anpilova oraz mniejsze ortodoksyjne “komunistyczne” organizacje, a nawet „terrorystyczny” Gubkin oraz RKSM (Bilevsky’ego) wciąż uważają „proletariat”, „lud pracujący”, jak powiadają, za klasę rewolucyjną. Patrzą na „Marksizm-Leninizm” jak żydzi na tablice przymierza dostarczone im przez Mojżesza. „Komuniści” są w błędzie. Z jakiegoś powodu przypuszczają, że biedni są koniecznie brutalni. Za czasów Marksa proletariat był faktycznie pogrążony w okropnych warunkach, zaiste pracowali po 12 godzin na dzień. Tak, mieszkali w zawilgoconych i przemrożonych mieszkaniach. Więc emocjonalnie byli na skraju, w każdym momencie gotowi do histerycznego protestu i wybuchu, skraj społeczeństwa. Ich życie było tak podłe, że nawet komnata tortur była niezbyt okropna dla nich w porównaniu do fabryki. W pewnym sensie naprawdę nie mieli do stracenia nic poza kajdanami. Byli być może tuż za skazańcami najbardziej niepoprawni. To w tym sensie byli rewolucyjni. To jest, w przypadku rozruchów zorganizowanych przez innych można było mieć nadzieję na uczestnictwo tych niepoprawnych robotników. Z uwagi na swój ciężki żywot mogli łatwo popaść w ekscytację i ulec emocjom paniki i rebelii.

Jednakże, nawet już pół wieku po opublikowaniu „Manifestu Komunistycznego” w roku 1900-tnym, robotnicy nawet w Rosji nie żyli już tak desperacko. Zwyczajnie żyli jednostajnie źle. Co do organizacji rewolucji, lub jej przygotowania, proletariat przyłączył się do silnej Leninowskiej kohorty narodovoltzi (członków Woli Ludu) i SR-ów (Socjalistów-Rewolucjonistów) niosąc ze sobą wkład nie większy, lecz nawet mniejszy niż inne klasy. Perovskaia, Kibalchich, Grinevitsky, Alexandre Ulianov, jak wiadomo, nie byli robotnikami. Zupełnie przypadkowo w bibliotece zamku Lefortovo znalazło się bardzo instruktywne opracowanie autorstwa R.A. Gorodnitsky’ego pt. „Walcząca Organizacja Partii Socjalistyczno-Rewolucyjnej w latach 1901-1911”. Tam zaś odkryłem  rzadkie i niesamowite dane o pochodzeniu wojowników SR.

„Organizacja Bitewna w latach 1903-1906 składała się z 13 kobiet i 51 mężczyzn. Klasowe pochodzenie członków OB wygląda następująco: 13 szlachciców, 3 obywateli honorowych, 5 synów kapłanów, 10 dzieci handlarzy, 27 ludzi klasy średniej i 6 chłopów. Zarząd OB składał się z 2 obywateli szlacheckiego pochodzenia, 3 synów handlarzy i dwóch przedstawicieli klasy średniej.”

npb

Poziom wykształcenia dla badanego okresu OB.: 6 członków miało wykształcenie wyższe, 28 niepełne wyższe, 24 – średnie, a 6 – podstawowe… Liczby te – konkluduje Gorodnitsky – ujawniają podstawowe otoczenie, z którego rekrutowali się członkowie Organizacji Bitewnej – środowisko studenckie szkół wyższych. Interesująca jest również narodowa kompozycja OB.: 43 Rosjan, 19 Żydów i 2 Polaków. Wiekowo: „Dokładnie to młodzi ludzie wieku 20-30 lat budowali szkielet OB.”, zapewnia Gorodnitsky.

Nie da się zaprzeczyć, że te dołujące statystyki dla proletariatu wskazują, że cóż – socjaliści-rewolucjoniści to partia która postawiła przydzielenie ziemi chłopom jako główne zadanie, tak więc nie było wtedy nie było tam robotników. Gorodnitsky szczególnie zwraca uwagę na to, że Organizacja Bitewna SR rażąco różniła się od partii SR i w swej esencji była inną organizacją – Organizacją Bitewną całej rosyjskiej rewolucji. „Dla wielu członków OB z lat 1903-1906 surowe ideologiczne kanony PSR były zbyt wąskie, zaś swą obecność i działalność w OB. Postrzegali jako służbę całej rosyjskiej rewolucji, która po zwycięstwie, jak wojownicy mieli nadzieję, doprowadzi do radykalnej rekonstrukcji społeczeństwa na gruncie socjalistycznym.

To jest to. Awangarda całej rewolucji rosyjskiej: 13 szlachciców, 27 burżujów, horda na wpół-wyedukowanych studentów i ani jednego robotnika.

Lecz być może w następujących latach w tą najbardziej sprawną organizację rewolucyjną Rosji (dla porównania Bolszewicy wciąż plątali się okutani w swoich łachach) wkroczyli robotnicy i chłopi zyskali dominację?

Tu dane o OB w latach 1907-1909. 7 mężczyzn i 3 kobiety (czas zdemaskowania Azefa, organizacja przechodziła ciężkie czasy).  Pochodzenie klasowe: 6 plebejuszy, 2 synów handlarzy, 1 syn kapłana, 1 chłop. Poziom edukacji: 3 członków OB miało wykształcenie wyższe, 3 – niepełne wyższe, 4 – średnie. W latach 1909-1911 OB składało się z 13 mężczyzn i 4 kobiet. Pochodzenie klasowe: 6 szlachciców, 1 poważany obywatel, 3 dzieci handlarzy, 1 syn kapłana, 5 plebejuszy i 1 chłop. Kompozycja narodowościowa: 11 Rosjan, 3 Żydów, 1 Ukrainiec, 1 Litwin i 1 Polak. Poziom wykształcenia: 2 osoby miały wykształcenie wyższe, 8 – niepełne wyższe, 5- średnie, 2 – podstawowe. I znów – ani jednego robotnika!

nbp2

Niewątpliwie robotnicy pomaszerowali z Gaponem do cara 9 stycznia, w trakcie rewolucyjnego powstania z 1905 roku wykształciła się nawet cała dzielnica robotnicza „Czerwonej Presnyi”, ale to są przypadki „zajść zorganizowanych przez innych”.

Zostawmy proletariat. Przyjrzyjmy się bliżej rozpoznaniu kto trząsł Imperium Rosyjskim na samym początku tego wieku i przygotował rewolucję. To na poły wyuczeni studenci szkół wyższych, Rosjanie (1 na 4 to Żyd), od 20 do 30 lat, pierwotnie z klasy średniej, to jest dosyć burżuazyjnie. Przyjrzyjmy się przywódcom OB. Założyciel Organizacji Bitewnej Gershuni Gregory Andreevich (Gersh) urodził się w 1870 roku w prowincji Kovensk. Rodzina należała do klasy średniej. W 1885 roku został wysłany na studia aptekarskie. W latach 1887-8 pracuje w aptece w Kronschtadt. Przeprowadza się do Petersburga. Pracuje jako aptekarz do roku 1895. W Petersburgu poznaje literatów, artystów, studentów. Pisze krótką powieść „Jak być”, w której jest opisane zabójstwo jednego z członków kręgu rewolucjonistów podejrzanie w prowokacji. W roku 1895 Gershuni pojechał do Kijowa i uczestniczył jako słuchacz na kursach wydziału medycyny uniwersytetu Św. Vladimira. W  marcu 1896 zostaje aresztowany i oskarżony o udział w związku antyrządowym „Zjednoczonej Rady studenckich organizacji Kijowa i ziem okolicznych”. Wykaraskał się z niczym ponad lekki przestrach. Zdawszy egzaminy na farmaceutę przeprowadził się ponownie do Petersburga. Później przyjechał do Moskwy, pracował na kursach bakteriologicznych, a następnie w instytucie medycyny eksperymentalnej. Wiosną 1898 roku wybiera się do Mińska, zaczyna oferować usługi grupom rewolucyjnym, zakłada pracownię maszyn dla nielegalnych drukarni, tworzy biuro paszportów, wysyła nielegalne osoby przez granice etc. Ostatecznie dołącza do kręgu „Partii robotniczej politycznego wyzwolenia Rosji” w 1899 r. W 1990 roku zostaje aresztowany. Przypadkowo oswobodzony. Przechodzi na nielegalną pozycję. Latem 1901 roku podróżuje wokół Nijni Novgorod, Ufa, Voronej, Satartova i Samary, wszędzie pozyskując kontakty. W Sierpniu 1901 roku zaczyna rekrutację ludzi do Organizacji Bitewnej. Pierwszy akt terrorystyczny miał miejsce 2-go kwietnia 1902. Zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Sipygina w Petersburgu.

Boris Victorivich Savinkov (to dokładnie jego „Wspomnienia Terrorysty” przyniosły OB jej historyczną sławę) urodził się w 1879 w Charkowie w rodzinie kamrata prokuratora publicznego dzielnicowego sądu wojskowego. Savinkov ukończył gimnazjum w Warszawie w 1897 r. W grudniu tego samego roku, mając 18 lat, został wezwany przez zarząd warszawskiej żandarmerii do udziału w rozruchach studenckich powiązanych z odsłonięciem posągu oprawcy polskiego powstania 1863-4, hrabiego M.N.Muravieva. Savinkov podlega otwartej obserwacji policji.

W 1897 Savinkov wstąpił na wydział prawny Uniwersytetu Petersburskiego. Ale już w 1899  został zwolniony z Uniwersytetu z powodu rozruchów studenckich i wezwany do przygotowawczego śledztwa w sprawie grupy studentów którzy się zgromadzili w „Komitecie Organizacyjnym”.  Z końcem 1899 roku Savinkov przekroczył granicę i w trakcie następnych 2 lat studiował wydziały prawne uniwersytetu berlińskiego i w Heidelbergu. Z końcem 1900 roku Savinkov przybył do Warszawy by dopełnić obowiązku wojskowego, ale został uznany za „kompletnie niezdolnego do służby wojskowej”. Savinkov przybliża się do socjal-demokratów, wkracza do grupy „Sztandar Robotniczy” i razem z P.M. Rutenbergiem zakłada grupę „Socjalista”. Wiosną 1901 roku zostaje aresztowany w sprawie tych socjal-demokratycznych organizacji. W grudniu 1901 r. dochodzenie dobiega końca. Savinkov zostaje wygnany do Vologdy. Wiosną 1903 r. Savinkov dołącza do partii SR. W czerwcu tego samego roku ucieka z Vologdy do Archangielska, a stamtąd do Norwegii, następnie do Genewy, gdzie spotyka członka Komitetu Centralnego partii SR – Gotza. Ma 24 lata i jest już profesjonalnym rewolucjonistą.

dasmert

Spośród ataków poczynionych przez OB najważniejsze są słynne trzy: morderstwo ministra Sipyagina dokonane przez Stefana Balmasheva, morderstwo z 15 czerwca 1904 r. V.K. Pleve poczynione pprzez Egora Sozonova i zabójstwo wielkiego Księcia Sergieja Alexandrowicza 4 lutego 1905 wykonane przez Ivana Kalyaeva. Kalyaev został egzekwowany 10 maja tego samego roku. We „Wspomnieniach” Savenki jest wiele materiału na jego temat, podobnie jak o Egorzez Sozonovie. Spośród wszystkich bohaterów OB Kalyaev – poeta i zainspirowany rewolucjonista – był spełnionym typem najbardziej fanatycznego zwolennika bezkompromisowych środków walki. Jego całe życie rzuciło wyzwanie nie tylko istniejącemu reżimowi politycznemu w Rosji, ale także stanowiło rewoltę przeciw niesprawiedliwym podstawom stworzenia świata.

Stefan Balmashev urodził się w 1881 roku w rodzinie dziedzicznych szlachciców prowincji Archangielska. Jednocześnie jego jciec jes starym rewolucjonarnym-populistą. W 1899 roku wstępuje na uniwersytet w Kazaniu, skąd zostaje przeniesiony na wydział prawny w Kijowie. Za uczestnictwo w spotkaniu studenckim Balmashev zostaje wydalony z uniwersytetu i przeniesiony do wojska na rok. 23 stycznia 1901 roku (nie został jeszcze wysłany do armii) w budynku kijowskiego uniwersytetu, Stefan przyniósł ze sobą kilka szklanych fiolek wypełnionych podle cuchnącą cieczą, które rozbił pod stopami w ustępie w celu zatrzymania wykładów. Został aresztowany i znaleziono bezprawne pisma, jak również notatki i wiadomości do jego współpracowników. 10 kwietnia 1901 r. Balmashev został uwolniony spod straży pod nadzorem władz wojskowych miasta Roslavl prowincji Smoleńska. Wkrótce później wziął półroczną przerwę i przejechał do Simferopolu, a następnie 30 czerwca 1901 r. do Charkowa, ale nawet tam nie pozostał, udał się do Kijowa, gdzie został do grudnia 1901 r. i wtedy wyjechał do Saratova. W tym mieście Balmashev miał zażyłe kontakty z SR. (Zapoznanie Balmasheva z Gershunim nastąpiło w 1901 r. w Kijowie). Saratowscy SRzy dostarczyli Balmashevowi środki do popełnienia czynu terrorystycznego.

2 kwietnia 1902 roku w budynku Komitetu Ministrów Balmashew, przebrany w mundur adiutanta wyczekał na przyjście Sipyagina i oddał w jego stronę dwa strzały. (Sipyagin umarł po półtorej godziny). Po oddaniu strzałów Balmashev głośno powiedział „Oto co powinno zostać zrobione z tymi ludźmi”. Następnego dnia były urodziny Balmasheva – miał wówczas 21 lat. 3 maja o 4-tej nad ranem Balmashev został powieszony na podwórzu twierdzy Shlisserburg. Stefan odmówił spowiedzi i Eucharystii, zaś ujrzawszy kapłana rzekł „nie chcę mieć do czynienia z hipokrytami”

To ten rodzaj ludzi, szaleńczych, niespokojnych, dziś mogących zostać określonych wyrzutkami, stanowi materiał dla najbardziej rewolucyjnej organizacji początku wieku w Rosji. Jak i esencjonalnie dla wszystkich organizacji rewolucyjnych. Nie tylko w Rosji. Dokładnie desperaccy, niespokojni, zmieniający miejsca nauki, służby, pracy, zamieszkania, a nawet tryb życia.To wszystko pierwotne charakterystyki wyrzutków. Wyrzutki byli także Wielkimi Przywódcami przyszłych potężnych ruchów politycznych, które rozsadziły Europę. Przed zostaniem kapralem, a następnie kanclerzem Niemiec Adolf Hitler pasożytował w Wiedniu siedem lat, żył w schroniskach, malował obrazy widoków Wiednia, włóczył się w płaszczu długim do butów jak Lautreamont (przy okazji Hitler wygląda jak Edgar Allan Poe, czy ktokolwiek poza mną to dostrzega?), dzielił norę z bumem, który sprzedawał jego obrazy. Wszystko to jest z reguły pomijane w biografiach ale to dokładnie młodość, lata, które formują osobę, są istotne. Tam, w Wiedniu, w cieniu wspaniałych katedr, wśród znakomitych muzeów, w pobliżu luksusowych burżujskich posiadłości, jak musiał cierpieć, nienzany nikomu włóczęga Adolf! I jak zaczął nienawidzić Wiednia i jak będąc już kanclerzem Rzeszy musiał się radować zagarniając wrogie wówczas miasto w towarzystwie witających okrzyków milionowej populacji. Młody Stalin był również wyrzutkiem, wystarczy spojrzeć na jego wczesne zdjęcie – młody, z małą brodą, z fikuśny szalikiem założonym do krótkiej kurtki. Benito Mussolini, socjalista o donośnym głosie z małej wioski Predappio bumował w zamożnej Szwajcarii, spędzał noce pod mostami, był aresztowany przez policję, pracował jako robotnik konstrukcyjny, na farmie warzywnej, chodził, gapił się, zazdrościł, nienawidził. Później przyznał, że spotkał się z Leninem w Zurychu i Genewie. Mussolini to wielkousty Włoch… Wszyscy oni gorliwie czytali, pisali, studiowali kawałek po kawałku, włóczęgowali, pisali wiersze i długo szukali co począć. Włodzimierz Lenin nie bumował, ale on również nie był najcichszym prokurentem, bratem egzekwowanego za królobójstwo starszego brata, profesjonalnym rewolucjonistą niemal od 17 roku życia, w wieku 27 lat już wygnany, w 30-tu imigrant, okrutny i dziwadło. Kiedy w lutym wybuchła w Rosji rewolucja chciał przelecieć nad polami militarnymi Europy balonem! Lub pojechać pociągiem ślepego i głuchego Szweda! Co za typ! W poniżeniach, w biedzie, w cierpieniach wodzowie Wielkich partii doznali oświeceń: iluminacji względem ich misji.

I bracia-w-broni Wodzów Wielkich Partii Europy! Wokół nich gromadzili się poeci, prowincjonalni dziennikarze, pisarze (losowo: Goebbels, Trocki, Marinetti, Lunacharski), dziwne kobiety (po pierwsze: Inessa Armand, Andżelika Balabanoff, Kołątaj, Leni Rifenschtal, Larisa Reisner), dziwni wojskowi (Ludendorff, Ernst Roem, hrabia Ciano, Czukajewski, Fruntze), psychopaci, niezliczeni dziwacy wpół-bandytów wpół-rewolucjonistów (losowo: Kotowski, Dzierżyński, Camo, Horst Wessel).

Lenin całkiem możliwe, że wyraźnie widział ten paradoks: pierwsza rewolucja proletariacka została zorganizowana i przeprowadzona nie przez proletariuszy, lecz przez wyrzutków, histeryków, włóczęgów, demagogów, mówców, na wpół-wyedukowanych ludzi, bumów i wszelkiego rodzaju odmieńców. Później marynarze i chłopi oraz robotnicy ośmielili się dołączyć do tego co już zaszło, tak. Jednakże nie byli pierwsi w biznesie rewolucyjnym, nie są jego ojcami – dołączyli później.

I tu został popełniony błąd. Lenin jest tu winny, bo nikt poza nim nie mógł tego zrobić. Jako ojciec założycielski, powinien zostawić stoły, gdzie powinien jasno określić, wobec jakich kryteriów diamenty zostaną wybrane z gnoju. Tak jak Buddyści mają specjalne kryteria wyboru dalajlamy i Panczen-Lamy. Powinien powiedzieć: „W przyszłości na cele służby publicznej szukajcie talentów wśród wyrzutków, wśród dziwnych, histerycznych, poetyckich ludzi, wśród lunatyków, a nie wśród robotników lub jakichś chłopów, chyba że trafisz na naprawdę niezwykły okaz. Boże broń, kamraci następcy, aby szukać wśród stabilnych klas populacji”. Jednakowoż, Lenin nie zachował żadnej takiej instrukcji.

Leninowi brakowało tupetu i uczciwości, aby zadeklarować, że tylko partia składająca się wyłącznie z utalentowanych wyrzutków, poetów, wieszczów i psychopatów jest zdolna do wywołania rewolucji. Magia absolutnej sprawiedliwości rewolucji w imię większości (robotników) zmusiła go do ochrony i wsparcia ideologicznego kłamstwa: proletariackiej, czwarto-klasowej rewolucji. (Podobnież faszyści w Niemczech afirmowali, że zrobili rewolucję w 1933 r. dla volk – ludu, a włoscy faszyści dla włoskiego narodu.) Ale zwyczajnie musieli przyznać, że większość (proletariat, volk, naród) jest nieutalentowany i niezdolny do zwycięstwa lub obrony własnych interesów. Później te ideologiczne kłamstwo miało katastrofalne konsekwencje i odzwierciedliło się tragicznie w jakości szeregów partyjnych, które zastąpiły pierwsze heroiczne szeregi wyrzutków. Oficjalne kłamstwo o szczególnym rewolucyjnym charakterze proletariuszy (po nich za najbardziej rewolucyjnych uważano chłopów, a na trzecim miejscu żołnierzy, którzy wiedzą czemu) zostało wytłoczone lśniącymi czerwonymi literami w dziedzictwie bolszewickiej partii komunistycznej.

Przywódcy byli wybierani i promowani spośród nich, robotnicy i chłopi z pochodzenia byli faworyzowani.

Nie byli zainteresowani, ani też nie zapomnieli danych o pochodzeniu klasowym personelu Organizacji Bojowej SR lub też personelu Komitetu Centralnego. Partia wierzyła, że proletariat jest koroną stworzenia, podczas gdy był to tylko pretekst do przejęcia władzy przez najlepszych – wyrzutków, psycholi, wygnańców. Do czego to doprowadziło jest powszechnie wiadomym: totalny nikt wyłonił się z kraju – mały synek dyrektora kołchozu, Misza Gorbaczow, a wtedy idiota Sverldlov – Borys Jelcyn, a Państwo stworzone geniuszem obłąkanych, sadystów, poetów, rzeźników, niezwykłe Państwo się rozpadło. Oto co oznacza zła polityka personalna.

Powinno się szukać w pracowniach bohemy, w więzieniach, w psychiatrykach – dziwnych jednostek – oto co powinno zostać zrobione. Opętani, komponujący poezje, mówiący przez sen lub w nieznanych językach. W latach 70-tych powinno się wybrać Włodzimierza Bukowskiego, Natana Szarańskiego, Edwarda Kuzniecowa i Wołodję Gershuni! (Znałem wnuka terrorysty w latach 1968-1970. Przez pewien czas nawet żyliśmy pod jednym dachem. Połowa życia Wołodki została spędzona w więzieniach i psychiatrykach. Nie bacząc na różnice ideologiczne szanowałem go. Z Savinkovem jesteśmy powiązani poprzez Charków, miejsce jego narodzin, gdzie spędziłem dzieciństwo i wczesną młodość.) Lecz ci, którzy wybrali takich przestępczych, lecz pełnych wigoru ludzi do Komitetu Centralnego musieli być sami geniuszami! To paradoksalne, że ocalić gwałtownie starzejącą się elitę i Państwo mogli tylko ci, którzy atakowali je z największą furią.

connect

Patrząc na nasze regionalne organizacje NBP (Partii Narodowo-Bolszewicką) widzimy z ogromną satysfakcją, że przewodniczą im prowincjonalni dziennikarze, poeci, rockmani, panki, wpół-wyedukowani studenci. Jest także paru robotników, są świetnymi kolesiami, ale są tymczasowymi, przypadkowymi robotnikami (i stali się już profesjonalnymi rewolucjonistami), lecz są czarną owcą swojej klasy i wyjątkiem potwierdzającym generalną regułę. Oto dlaczego NBP nie jest zaangażowane w tłumy, nie próbuje uczynić zombie z ludzi pracy (nie możemy konkurować ze zdolnością imperium telewizyjnego do propagandyzowania i ogłupiania ludzi). Jednakże NBP prowadzi selektywną propagandę, rozpoznając i organizując aktywną mniejszość – wyrzutków. W latach 60-70-tych europejscy lewacy także zwrócili się ku proletariatowi – stali w pobliżu wejść do fabryk zalewając robotników propagandowymi ulotkami, ale przyjrzawszy się sobie w lustrach, porównując się z proletariuszami i zdawszy sobie sprawę z tego, kim są, wyprowadzili teorię, że najbardziej rewolucyjną klasą są studenci. My, NBP, choć wśród członków partii część jest studentami, nie uważamy, że studenci stanowią szczególną klasę rewolucyjną. Po dziś dzień pupile starszych klas szkół pokonują ich i zostawiają daleko w tyle pod kątem rewolucjonizmu. Ale nawet w ostatnim wypadku to nie jest prawda. Klasy rewolucyjne w ogóle nie istnieją. Charakter rewolucyjny jest lub go nie ma. Tak więc najbardziej rewolucyjnym typem jednostki jest wyrzutek: dziwna, niezorganizowana osoba żyjąca na marginesie społeczeństwa, utalentowany dziwak, fanatyk, psychopata, nieszczęśnik. Nie powinno się uważać, że jest takich zbyt mało dla partii rewolucyjnej. Są setki tysięcy zmarginalizowanych osób, jeśli nie miliony. To cała grupa społeczna. Część wyrzutków zasili szeregi świata kryminalnego. Najlepsi muszą być z nami.

Edward Limonov

Limonka№2 (July 2004)

Z angielskiego przełożył KTSTRF wyklucznik

 

 

Slavoj Žižek: Miłość jest dla mnie skrajnie brutalnym aktem

Jakie byłoby moje… jakby to nazwać, spontaniczne podejście do wszechświata? Bardzo mroczne. Pierwszą tezą byłby rodzaj totalnej daremności: podstawowo nie ma nic. Mam to na myśli całkiem dosłownie, tak jakby… ostatecznie… są tylko pewne fragmenty, pewne zanikające rzeczy. Jeśli spojrzysz na wszechświat, to jedna wielka pustka. Ale zatem jak wyłaniają się rzeczy? Tu odczuwam rodzaj spontanicznego związku z fizyką kwantową, gdzie, wiesz, jest idea, że wszechświat jest pustką, ale rodzajem pozytywnie naładowanej pustki. Zaś poszczególne rzeczy pojawiają się, gdy równowaga pustki ulega zakłóceniu. I uwielbiam tą ideę spontaniczności, fakt, że to nie tylko nic… Istnieją pewne rzeczy. Oznacza to, że coś poszło strasznie nie tak…  że to, co nazywamy stworzeniem jest rodzajem kosmicznej nierównowagi, kosmicznej katastrofy, że rzeczy istnieją przez pomyłkę. I jestem nawet gotów, aby podążyć do końca i stwierdzić, że jedynym sposobem przeciwdziałania jest przyjąć przypuszczenie tego błędu i pójść do kresu. I mamy nawet na to nazwę. Nazywa się to miłością. Czyż miłość nie jest dokładnie tego rodzaju kosmiczną nierównowagą?

Zawsze obrzydzał mnie ten czynnik „kochania świata”, uniwersalnej miłości. Nie lubię świata. Nie wiem jak… w zasadzie, jestem gdzieś pomiędzy „nienawidzę świata” lub „jestem wobec niego obojętny.” Ale cała rzeczywistość to tylko to. To głupie. Jest tam sobie. Nie obchodzi mnie to. Miłość jest dla mnie skrajnie brutalnym aktem. Miłość to nie „kocham was wszystkich”. Miłość oznacza, że coś wybieram, a to znowuż ta struktura nierównowagi. Nawet jeśli jest to tylko drobnym detalem… kruchą pojedynczą osóbką… Powiadam „Kocham cię bardziej niż wszystko inne”. W tym cokolwiek formalnym sensie, miłość jest złem.

Zlazloj Zlizlek, tłum. ktstrf

źródło: My heart will go on and on and so on

„Najwyższy z aniołów podążył na ziemię pod postacią węża, aby przekazać w człowieka ogień starszych bogów, wiedząc, że u kresu czasów człowiek powoła dla siebie samego substancję własnego stworzenia i pozna się jako prawowicie zrodzonego ze starszych bogów.”

– Andrew Chumbley, z „Punktu”

Potem następuje pierwsze zawołanie Wielkiej Bogini Nuit, Pani Gwieździstego Nieba, która jest również Materią w jej najgłębszym metafizycznym sensie, która jest nieskończonością w której my wszyscy żyjemy i poruszamy się i mamy w niej swą istotę. Usłyszcie jej pierwsze zawołania mężczyzn i kobiet: “Przybądźcie, o dzieci, pełni miłości! Jestem nad wami i w was. Moja ekstaza jest w waszej. Moją radością jest widzieć waszą radość”. Później tłumaczy ona tajemnicę smutku: “Gdyż jestem rozdzielona w imię miłości, dla szansy zjednoczenia”.
“To jest kreacją świata, że ból rozdzielenia jest niczym, a radość rozpadu wszystkim”.

Aleister Crowley – Liber DCCCXXXVII

 

Psałterz Kaina I

W wygnaniu odwracam się obsesyjnie wewnątrz,
ku Pustce Samopoznania:
Wędruję poza granice ludzkiego królestwa
Aby ogarnąć unieważnienie Jaźni.

psalterz233933Czwarta z dziewięciu ścieżek,
Pięć cnót więcej do ogarnięcia,
Niech latarnia Starego Kaina
Oświeci naszą Spaczoną Ścieżkę.

Piąta z dziewięciu ścieżek,
Cztery cnoty ponadto do uchwycenia,
Niechaj Wiedźmia Krew Kaina
Nakarmi naszą Spaczoną Ścieżkę.

Szósta z dziewięciu ścieżek,
Cztery cnoty więcej do ogarnięcia,
Niech Oddech Starego Kaina
Zawładnie naszą Spaczoną Ścieżką.

Siódma z dziewięciu ścieżek
Trzy cnoty więcej do zdobycia
Niechaj język Starego Kaina
Zaklnie naszą Spaczoną Ścieżkę.

Ósma z dziewięciu ścieżek,
Dwie cnoty więcej do zdobycia,
Niech Znak Starego Kaina
Pochowa naszą Spaczoną Ścieżkę.

Dziewiąta spośród dziewięciu ścieżek,
Tajemnica niemal spalona!
Kiedy po trzykroć trzy wynosi dziewięć
Ja ku Kainowi będę niczym Jedno!

Psałterz Kaina

PSALTER OF CAIN – XOANON PUBL.

 reptileqayetan

Ogień Jaszczurki

Gdy wieże otworzą Ogień
Gdy rozwinie się Stary Wąż
Skłąb rannych chmur
Czy będziesz przy mnie, ukochana?
Czy Twoja Miłość przerośnie Zazdrość?
Moja przerasta
Mą strudzoną głowę, która żarzy się
Czerwienią, bo przejęło nad nią Władzę
Serce i Prawem podług Serca
Xeper – I – Set!

Babalon!
Czy Twoja Miłość przerośnie Zazdrość?
Twój radosny śmiech w moich uszach
Jak zdrowa krew ożywionej
Wiecznie Odwracającej

– Jaszczurce, Qayetan – pełni 23.04.2016

jaszczureczken

~~~~~~~~~/~~~~

Stary Tubalu Kainie!
Wzywamy Cię
O Tokarzu wiecznego młyna Nieba
Abyś karmił nas wiecznie
Ziarnem prawdy
Niech twój głos będzie jak przyzywający dzwon
gdy wybija Północ!

Aleksandr Dugin: Absolutny Początek (David Bowie)

David Bowie – wtajemniczony

David Bowie znany jest jako muzyk i aktor, niewiele osób wie jednak o jego zainteresowaniu doktrynami inicjacyjnymi, w tym zasadami Ścieżki Lewej Ręki i thelemizmu. Wobec nich, nie zaskakuje, że jego piosenki, teledyski i projekty estetyczne posiadają wymiar okultystyczny.

Dobrym przykładem takiego wielopoziomowego przesłania jest utwór „Absolute Beginners”, gdzie estetyka emocjonalna i psychologiczna skrywają ezoteryczny rdzeń.

2. Oszustwo

„Absolute Beginners” – dosłownie “absolutnie zaczynający”, to fraza całkowicie sprzeczna wewnętrznie pod względem logiki. To, co absolutnie, nie „zaczyna się” jako prawdziwy absolut, nie ma początku ani końca, nie powstaje i nie znika. I vice versa: to, co się zaczyna – z zasady nie jest absolutne, lecz raczej względne. Oto aspekt filozoficzny.

Na czysto codziennym poziomie pojawia się pewna kontrowersja: próba „zaczęcia od nowa” podejmowana przez naszych współczesnych jako słaby protest przeciwko własnej degeneracji, upodleniu, starzeniu się w realiach upadającej cywilizacji, którą rządzi entropia nie napotykająca choćby prób sprzeciwu. Jest to próba wysoce wątpliwa. Dzieci, jak Hezjod, przychodzą dziś na świat z siwą skronią i od kołyski chcą myć auta i otwierać konta w banku. Wszystko to znaki schyłku wieku żelaznego. Zbliża się „nowy początek”, wręcz absolutnie nowy.

Sam Bowie, mimo pomysłowości i talentu, nie może dostarczyć nam poważnej alternatywy. Fascynuje właśnie poprzez dekadencję, głębię niepokojącego narcyzmu, perwersyjność anglosaskiego ekscentryka, lecz nie jest bohaterem czy nosicielem nowego. Nie ma „Absolutu” czy „startu”, lecz raczej oszałamiający, egzotyczny zapach rozkładającego się ciała opakowany w globalistyczne gadżety.

Absolutny Początek – to koncepcja wzięta przez Davida Bowie z głęboko gnostyckich doktryn. To ona stoi za dobrą piosenką i dziwnym teledyskiem.

3. Doktryna gwiazd

Absolutny Początek, którego nie ma i być nie może, jest jednak osią zakazanego, heroiczną wiedzą przekazywaną przez łańcuch tajemnicy. W statycznym obrazie metafizyki – ze zmiennym i względnym dnem i absolutnym, stałym szczytem – niektórzy dostrzegą ekscytujące perspektywy w paradoksach związanych z rzekomym ryzykiem życia. Jest coś, co przecina dualizm logiczny i religijny – to Wieczny Początek, tajemniczy promień, który jest jednocześnie zamknięty i otwarty. Wobec niego wszystkie wielkie proporcje i trzy światy tracą znaczenie. Dno i szczyt odwracają się, dokonując niemożliwych i niewiarygodnych zaślubin nieba i piekła, o których pisał genialny Blake.

Oto „doktryna gwiazd”.

Thelemici, zwolennicy Francuza Rebelais’a i Anglika Crowleya wierzą, że „każdy mężczyzna i kobieta jest gwiazdą”. W przedstawicielu naszego przegrywającego gatunku kończącego swoją historię pod ciężarem banalności Banku Światowego i wolnego rynku, biologicznej imitacji istoty dumnej i anielskiej thelemita dostrzega gwiazdę niosącą lśniący promień lodu. Przez bałagan pokrywający duszę przebija dziwne, niemożliwe, oszałamiające światło.

To światło jest absolutnym początkiem, który być nie może.

4. Czarne promienie

Ziemia usuwa się nam spod nóg. Wartości i tradycje zostały tak zdegradowane i sprofanowane, że nie są już w stanie stawiać oporu pełzającemu nihilizmowi. Konserwatyzm i postęp –oto dwa oblicza tego samego procesu degeneracji. Z niegdysiejszej burzliwej historii pozostały jedynie głód, żądza i policja. Wszystkie znaki wskazują, że jesteśmy bardzo daleko od początku, zarówno starego jak i nowego. Pasjonarność uległa wyczerpaniu.

Co mają na myśli thelemici, których niepokojące idee są tak odległe od optymizmu New Age i niegdysiejszej teozofii, kiedy mówią, że każda z „gwiazd” ma paradoksalną możliwość „nowego początku”? Oczywiście nie chodzi im o prostackie „oświecenie”, „odszukanie prawdy” czy „przebudzenie.” Spójrzcie na wszystkich „konwertytów” każdej religii i sekty – nawiedzone spojrzenia, błyski błogiej głupoty, dziwaczne gesty wyraźnie dowodzące wewnętrznej choroby ciała… Odchodzą posykując w konwulsjach, nie osiągając niczego.

Światło Czarnej Gwiazdy thelemy wędruje inną trajektorią. Nie dąży na zewnątrz, nie stosuje zwyczajnych środków. Rozmyślnie przeraża i odrzuca, przywdziewa prowokacyjne szaty antynomii. Szybko opuszcza poszukujących inspiracji dla przemienienia systemu. Nie może zostać zinstytucjonalizowane. Ale istnieje zawsze i absolutnie migocząc poprzez eony, wbrew woli cyklów i skoncentrowanych mas ciemnych epok. Wybiera kształty i przejawy ciała, dąży do braku znaczenia i bezużyteczności, jego wybór jest arbitralny, nie patrzy na zasługi i cnoty działając niezależnie od „moralności” i sukcesów w ćwiczeniach oddechowych.

Absolutny Początek, bez płci, wieku, zawodu, stanowiska. Zasłonę atomów rozdziera brzytwa kryształowego przebudzenia.

bappppppppp

5. Sprzedana alternatywa

Przywołajmy kluczowe słowa. No future – to nie chwytliwe hasło groteskowego ruchu młodzieżowego, który dawno już stracił cały impet. Teza Fukuyamy o „końcu historii” jest tym samym, lecz w łagodnej i optymistycznej tonacji. Wyczerpanie – oto główna cecha ponowoczesności. Triumf symulakry – radość ze śmieci. Okrutne elektryczne kłamstwa przebiegłych drapieżców przeszły od poziomu manipulacji społeczeństwem do kampanii szalonych maszyn. Cała literatura fantastyczna XIX w. stała się w następnym stuleciu codziennością, tego samego możemy oczekiwać po wieku XXI.

Żaden wizjoner czy futurolog nie przewiduje “nowego początku”. Prognozy są przerażające, im dalej w przyszłość, tym gorzej. A człowiek rzuca się we wszystko, od narcyzmu przez patchwork motywujących i kojących sloganów. Tymczasem kolorowe sępy kołują nad zapadającymi się bankami i telewizjami. Zaklinacze trupów. Uwierzyć thelemitom to zostać głupcem. Nie uwierzyć to oszaleć z samotności (wszyscy inni uwierzyli). No star in sight – żadnej gwiazdy w polu widzenia.

System sowiecki w sposób niezwykle chłodny zareagował na rozpaczliwe próby “nowej lewicy” próbującej stworzyć alternatywę ideologiczną dla porządku burżuazyjnego poprzez uaktualnienie i rewizję tradycyjnych doktryn antykapitalistycznych. Leniwi aparatczycy zignorowali działania nonkonformistów mających nadzieję na projekt pozytywny. Wtedy, „nowa lewica” widzącą nieunikniony upadek sowdepii zwróciła się ku ezoteryzmowi, gnozie i innym nieortodoksyjnym (dla lewicy) polom poszukiwań.

Podobnie my rozwijamy “nowe zasady” odrzucając złogi szowinizmu, ksenofobii i wiary w wolny rynek charakterystyczne dla „starej prawicy” odkrywając wartości rewolucji i socjalizmu. Ale wszystkich „nowych” z prawa i lewa – sowieccy partiokraci (dziś „demokraci” i „reformatorzy”) oskarżyli o nihilizm, pogrążając kraj w bagnie „reform” i zdrady narodowej. Znowu, jak tysiące razy w historii, prawdziwi nihiliści oskarżali o nihilizm tych, którzy chcieli go przezwyciężyć.

Efekt był smutny. Bez pomocy Moskwy, mądrzy i uczciwi, lecz bezsilni “nowi” zostali zmiażdżeni przez system. Debord popełnił samobójstwo, Foucault i Deleuze zmarli w zapomnieniu. Reszta zdegenerowała się do roli „policji myśli” (Bernard Henry Levy, Glucksmann, Habermas i inna swołocz). Bez bolesnego ognistego ducha rebelii sama Moskwa wpadła w sidła rządu światowego.

Nie ma najmniejszych szans na nowy początek. Inteligentni pesymiści mają jedynie nadzieję, że katastrofa przebiegnie łagodnie, jak przy eutanazji. Co właściwie mają wszyscy „patrioci” i „demokraci” przeciwko „człowiekowi jednowymiarowemu” Marcusego? Jako „ludzie ostatni” z Zaratustry Nietzschego, wszystkie sektory naszego społeczeństwa z radością powitałyby „człowieka jednowymiarowego” na czele rządzącej koalicji.

Tymczasem piosenek Bowiego słuchają niegdysiejsi młodzi ludzie (dziś już sporo po trzydziestce) popijając piwo Heineken.

6. Koniec iluzji

Alternatywy i Nowego Początku nie będzie. Nie ma „zewnątrz” (krąg jest fałszywy). Nie ma „wewnątrz” (siła duszy osłabła). Tym niemniej, dojrzewają grona gniewu, tkana jest sieć spisku – światowego sprzysiężenia przeciwko znienawidzonej teraźniejszości.

To spisek Gwiazd. W każdej epoce, w każdym miejscu, w każdych warunkach, w każdym czasie, w każdej sytuacji, w każdym położeniu „każdy mężczyzna i każda kobieta” mogą zacząć, otworzyć absolutny początek, przebić się Czarnym Promieniem bez końca, przechodzącym przez cykle i wieki wbrew każdej logice, każdemu czynnikowi zewnętrznemu, każdemu splotowi przyczyn i skutków. Każdy impuls życiowy, impuls pasji nagle może popchnąć nas poza krawędź, jeśli wykorzystamy nieograniczony nadmiar znaczeń. Chciwość i szczodrość, asceza i rozwiązłość, zazdrość i wierność, okrucieństwo i czułość – choroba sytości może stać się absolutnym początkiem, straszliwym grzmiącym akordem nowej rewolucji, jednej i niepodzielnej, prawej i lewej, zewnętrznej i wewnętrznej.

Nie można pozwolić, by po osiągnięciu szczytu nadszedł nowy upadek. Intensywność może tylko rosnąć. Po kulminacji winna nastąpić kolejna, jeszcze większa. Płonąca jednostka musi rozniecić w świecie zewnętrznym płomień buntu – buntu który (zdaniem Sartre’a) jest jedyną siłą mogącą ocalić człowieka przed samotnością.

Absolutny Początek jest niezależny od obiektywności, nie zna pojęć „wcześnie” i „późno”, „tutaj” i „tam”. To znacznie lepsze niż „nothing much to offer, nothing much to take”…

Jak pisał Guenon, koniec cyklu jest ostatecznie końcem iluzji.

Utworom Bowiego towarzyszy lektura “Księgi Prawa”, gorycz absyntu, który Crowley nazwał jedyną substancja inicjacyjną wśród alkoholi, piękny i bolesny fanatyzm politycznego ekstremizmu, padający niespodziewanie cień, podobny do krzyża celtyckiego…

Absolutny Początek jest na wyciągnięcie (lewej) ręki.

„Templariusze Proletariatu” część VI, rozdział II.

źródło przekładu: Xportal (http://xportal.pl/?p=24189)

Manifest Narodowo-Anarchistyczny cz.I

TROY SOUTHGATE

southgate

tłum. Michał Szymański

(Nie udało nam się nawiązać kontaktu z tłumaczem; przekład pierwotnie ukazał się w piśmie Młodzież Imperium i redaktor tegoż poinformował, że nie posiada już kontaktu z p. Michałem. Wszelako w świetle specyfiki tego zespołu ideowego, z którą możecie zapoznać się poniżej, wydaje się to żadnym nadużyciem. Tak czy inaczej dalsze części manifestu zamierzam przetłumaczyć samodzielnie; po głowie chodzi mi również nawiązanie kontaktu z Southgate’m celem przeprowadzenia wywiadu, co nie powinno być takie trudne, jak się okazało w przypadku wywiadu ze znacznie mniej “medialnym” człowiekiem odpowiedzialnym za muzykę Vomit Orchestra. Naturalnie zaznaczamy, że celem zamieszczenia tu tego fragmentarycznego przekładu nie jest propagowanie jakichkolwiek idei, a jedynie skłonienie do kreatywnego myślenia poza utartymi szlakami. Aha, wprowadziłem drobną korektę oraz wytłuszczenia co bardziej chwytliwych fragmentów. Tyle przynudzania, zalecam przejść do lektury, bo jest co czytać i nad czym myśleć.)

 

WSTĘP

„Jedynym sposobem na wzmocnienie intelektu jest napełnienie umysłu nicością; danie umysłowi drogi do wszelkich myśli” – John Keats

Ciężko uwierzyć w te słowa, ale był czas, kiedy zwykli ludzie mieli więcej kontroli nad swym życiem i zamieszkiwanym przez nich światem, w którym to świecie zdecydowana większość ludzi była w stanie żyć w zamkniętych społecznościach ze swymi własnymi krajanami, kontynuując bardziej sielską egzystencję niż tę w płytkiej okolicy przeciętnych centrów handlowych, polując lub hodując jedzenie na swe własne potrzeby, dyskutując i tworząc muzykę w społeczeństwie bez telewizji i gier komputerowych i jeszcze wpajać tradycyjne wartości swym dzieciom bez zgubnego wpływu państwowych szkół i mass mediów. Więc czy to było takie złe?

Między 500 a 850 rokiem, niedługo po pogardzanej rzymskiej okupacji Brytanii doszło do nagłej zmiany, wędrujące germańskie plemiona osiedliły się i zaczęły stopniowo dodawać własnego smaku wyspie. W końcu stała się stosunkowo zdecentralizowana i ostatecznie uległa podziałowi na siedem odrębnych królestw. Sprawy były dalekie od ideału, rzecz jasna, ale w rezultacie tego przełomowego zbalansowania sił Anglów, Sasów i Jutów plemiona mogły cieszyć się dużym stopniem samostanowienia. Kiedy w 1066 roku przybyli Normanowie, wszakże nowo-stworzony naród angielski przekształcił się w kraj usłużnego chłopstwa i, jak dowodzi „Księga Sądu Ostatecznego” bez jakichkolwiek wątpliwości, niemiłosiernie wyeksploatowano wiele cennych zasobów i nic już nie miało być tak samo. W okresie średniowiecza w całej Europie pojawili się imperialistyczni awanturnicy w rodzaju Edwarda I i innych królewskich podżegaczy wojennych, pożyczających ogromne sumy pieniędzy od żydowskich finansistów i pogrążających kraj w rosnącym zadłużeniu. Jednak, chociaż sam Edward znalazł wygodny pretekst do deportacji lichwiarzy z angielskich wybrzeży, niemal na pewno ratując się w ten sposób od bankructwa, do szesnastego wieku wydarzenia zmieniały się tak dramatycznie, że protestancka reformacja zmiotła istniejącą infrastrukturę społeczno-ekonomiczną i wymusiła usunięcie tysięcy ludzi z klasztornych szpitali, zakonów żebraczych i innych miejsc schronienia, które w tym czasie były prowadzone przez Kościół katolicki. Można rzec nawiązując do radykalnego komentatora, Williama Cobbetta, że przed reformacją słowo „ubóstwo” nie weszło do języka angielskiego.
Wraz z wielkimi przemianami religijnymi szesnastego stulecia nadszedł artystyczny rozkwit renesansu i mniej pozytywne wartości humanistycznego oświecenia. Choć chrześcijaństwo służyło jako dominujący nurt w Anglii przez wiele setek lat, nowe idee mknące do Anglii z reszty Europy mocno usytuowały człowieka w centrum wszechświata, a zatem, co było nieuniknione, duchowość – nie mówiąc już o chrześcijaństwie – poczęła gwałtownie podupadać by być zastąpioną przez materialistyczne wartości nowego, kupieckiego porządku. Te gwałtowne zmiany, które nadeszły, w Anglii doprowadziły do siedemnastowiecznej wojny domowej i triumfu parlamentarzystów Cromwella nad monarchią Karola I, a wkrótce utorowały drogę rewolucji francuskiej.

W 1789 roku francuska monarchia uległa atakowi zawziętej burżuazji i Ludwik XVI padł ofiarą, jak wielu innych, skrzętnie pracującego ostrza gilotyny. Po dojściu do władzy pseudo-rewolucjonistów w końcówce XVIII wieku, życie zwykłych Francuzów szybko się pogorszyło i przemijające wartości brutalnego reżimu okazały się być całkowicie fałszywymi. Wkrótce, po nastaniu nowej klasy rządzącej organiczne więzi z przeszłości były całkowicie wygaszone jako rasowe, kulturowe i duchowe więzy zostały uznane za przestarzałe i całkowicie odrzucone. To, rzecz jasna, był pierwszy krok w kierunku procesów globalizacji XX i XXI wieku, a idee rewolucji francuskiej dalej prowadziły do rozwoju wielu destrukcyjnych ideologii jak nacjonalizm, komunizm i demoliberalizm. Tymczasem, wracając do Wysp Brytyjskich, eksplozja naukowej technologii pozwoliła na połączenie arystokracji i nowobogackich aby wykorzystać nieposkromioną siłę, która doprowadziła do rewolucji przemysłowej. Spowodowało to wyrugowanie w kraju wiejskich społeczności, miliony ludzi opuściło swój dom i przeniosło się do rozszerzających się miast, by pracować w bezdusznych hutach i fabrykach. Ta strategia niewolenia mas widziała ludzi zmuszonych do pracy w podziemiach kopalni i kominy na zewnątrz celem zwiększenia profitów dla „tłustych kotów” u władzy.

W pierwszym ćwierćwieczu XIX stulecia, przepaść między bogatymi i biednymi znacząco się powiększyła i, jeśli znalazłeś się na złym końcu klasy społecznej, nieuchronnie lądowałeś w przytułku. Kapitalistyczna choroba rozprzestrzeniła się jak rak po całej Brytanii i świecie.

Przez cały ten okres, zamożnym rodzinom bankierów, jak Rothschildowie i inni, udało się przejąć kontrolę nad finansami różnych europejskich krajów, a także wywołać wojny i rewolucje do własnych celów. Różne ruchy protestu próbowały walczyć o sprawiedliwość i lepsze warunki, ale w 1917 roku komuniści przejęli władzę w Moskwie i zostali okrzyknięci potężną „alternatywą” dla kapitalizmu, pomimo tego dochodzi do mordów i represjonowania setek milionów ludzi zarówno w Rosji, jak i w Europie wschodniej i na Dalekim Wschodzie. W rzeczywistości rzecz jasna kapitalizm wykorzystywał zwykłych ludzi dla prywatnych korzyści, komunizm był zaś po prostu formą państwowego kapitalizmu zarządzanego przez nową klasę rządzącą. Co gorsza, komunizm pod warunkami kapitalizmu, a także narodowi kapitaliści [sic!] z nazistowskich Niemiec i faszystowskich Włoch, z nowym impetem wygładzili drogę do zwycięstwa liberalnej demokracji i gospodarczego bloku handlowego znanego jako Zachód. Reszta, jak to mówią, to historia. To, co czytasz, zostało przeznaczone, byś mógł posmakować życia, jakie może być w zdecentralizowanej, narodowo-anarchistycznej społeczności. Pamiętaj jednak, że jest to tylko bardzo krótki zarys i stworzyliśmy serię list czytelniczych aby pomóc Ci w odkrywaniu różnych tematów na większej głębokości. Po zapoznaniu się z naszymi pozycjami na różne kwestie, znajdziesz informacje dotyczące tego, w jaki sposób możesz zaangażować się w Ruch Narodowo-Anarchistyczny (N-AM). Naszym zadaniem jest zaoferować Ci wizję lepszej przyszłości. Jeśli sympatyzujesz z tym, co widzisz, możesz pomóc nas w kreowaniu przyszłej rzeczywistości.

BIBLIOGRAFIA:

• John Burnett, Useful Toil: Autobiographies of Working People from the 1820’s to the 1920’s, Routledge, 1994.
• William Cobbett, A History of the Protestant Reformation in England and Ireland, Pan Books, 1988.
• Friedrich Engels, The Condition of the Working Class in England, Penguin, 2009.
• Julius Evola, Revolt Against the Modern World, Inner Traditions, 1995. • Charles Levinson, Vodka-Cola, Gordon & Cremonesi, 1980.
• Oswald Spengler, The Decline of the West, Oxford University Press, 1991.
• Frank Stenton, Anglo-Saxon England, Oxford University Press, 1971.
• Tomislav Sunic, Against Democracy and Equality, The Noontide Press, 2008.
• Tomislav Sunic, Homo Economicus: Child of the Postmodern Age, 1st Books, 2007.
• Max Weber, The Protestant Ethic and the Spirit of Capitalism, Penguin, 2002.
• Nesta Webster, The French Revolution, The Noontide Press, 1992.

Rozdział 1

ANTYSYJONIZM

Jeśli chcesz obraz przyszłości, wyobraź sobie but depczący ludzką twarz – na wieki” – George Orwell

Chociaż ludzie z całego świata są zupełnie świadomi nieproporcjonalnego wpływu żydowskich grup nacisku w różnych rządowych i masowych środkach przekazu, włączając w to Europę i Amerykę Północną, które w większości są całkowicie pod ich kontrolą, nieliczni są gotowi do publicznego wyjścia i powiedzenia tego ze strachu przed prześladowaniami i groźbami oskarżenia o „antysemityzm”. Fakt faktem, że odkąd ambitni europejscy monarchowie pierwsi pogrążyli nas w finansowy wir rozrastającego się międzynarodowego zadłużenia, elita koterii żydowskiej i ich sojuszników skutecznie manipulowała wydarzeniami na świecie dla swoich własnych interesów. Cel został osiągnięty, nie tylko dzięki lichwie, ale także w rezultacie żydowskiego zaangażowania w bootlegging [nielegalny handel alkoholem] i ściąganie haraczy w latach 30. W Ameryce, coś, co w końcu doprowadziło do finansowego przejęcia przez syjonistów hollywoodzkiego przemysłu filmowego i w 1948 roku doprowadziło do powstania bandyckiego państwa Izrael. Ale syjonizm to nie jest żydowski nacjonalizm, jak niektórzy twierdzą, ale żydowski imperializm.

Narodowi anarchiści nie „nienawidzą” zwykłych Żydów i nie chcemy atakować ich jako ludzi o własnej unikalnej tożsamości religijnej i kulturowej, niemniej jednak nie będziemy tolerowali ciągłego niewolenia naszego narodu przez pasożytniczą mniejszość wampirów dążących do wykorzystania światowych zasobów do stworzenia jednego, globalnego rynku. Wierzymy, że sposobem walki z syjonizmem jest kontynuowanie eksponowania hipokryzji tych, którzy z jednej strony używają nazistowskiego „holokaustu” do wywołania sympatii [w sensie: współczucia], a z drugiej brutalnie represjonują cierpiących Palestyńczyków na ich własnej ziemi. Ponad 90% współczesnych Żydów jest pochodzenia pół-tureckiego, którzy w obliczu sekciarskiej nietolerancji zachodzącej u ich prawosławnych i muzułmańskich sąsiadów, przeszli na judaizm en masse, gdy byli częścią starego imperium chazarskiego obejmującego w VIII wieku obszar między Morzem Czarnym i Kaspijskim. W rzeczywistości nie mają oni żadnych autentycznych związków z Bliskim Wschodem ani z racji pochodzenia rasowego, ani terytorialnego. Narodowi anarchiści popierają palestyńską Intifadę, a także żydowskie grupy jak Neturai Karta i różne inne będące w opozycji do syjonizmu, które pragną ukazywać wielorakie kłamstwa i przeinaczenia utrwalane przez reżim izraelski, ich skrzydło wywiadowcze, Mossad i zorganizowany układ który nadal działa w samym sercu rządu USA. Syjonizm jest wrogiem wszystkich ludzi i musi być zwyciężony.

BIBLIOGRAFIA:

• Ivor Benson, The Zionist Factor, Veritas, 1987.
• Lenni Brenner, Zionism in the Age of the Dictators, Croon Helm, 1983.
• Andrew & Leslie Cockburn, Dangerous Liaison: The Inside Story of the US-Israeli Covert Relationship, Harper Collins, 1991.
• Executive Intelligence Review, The Ugly Truth About the Anti-Defamation League, EIR, 1992.
• Arthur Koestler, The Thirteenth Tribe, Macmillan, 1977.
• Alfred M. Lilienthal, The Zionist Connection II: What Price Peace?, Veritas, 1983.
• Victor Ostrovsky & Claire Hoy, By Way of Deception: The Making and Unmaking of a Mossad Officer, St. Martin’s Press, 1990.
• Douglas Reed, The Controversy of Zion, Veritas, 1985.

 

Rozdział 2 

ANARCHIZM

„Wolność człowieka polega wyłącznie na tym, że: przestrzega on praw naturalnych ponieważ sam uznaje je jako takie, a nie dlatego, że zostały one zewnętrznie narzucony mu przez jakąkolwiek zewnątrzpochodną wolę, boską lub ludzką, zbiorową lub indywidualną” – Michaił Bakunin

„Muszę stworzyć system lub być zniewolonym przez innego człowieka. Nie będę rozumował i porównywał: moją sprawą jest stworzenie” – William Blake

Społeczeństwo poszukuje porządku w Anarchii” – Pierre Joseph Proudhon

W oczach wielu ludzi słowo „anarchizm” kojarzy się z trupim wizerunkiem groźnego Johnny’ego Rottena woskującego lirycznie o rozpętywaniu chaosu i zniszczeniu pośród współczesnego społeczeństwa. Anarchiści mają być kimś w stylu długowłosych nihilistów i hedonistycznych narkomanów zajmującymi się głupkowatymi utopiami całkowicie oderwanymi od rzeczywistości. Przeciętny dziewiętnastowieczny anarchista, przynajmniej według tych, którzy ustanowili ten paszkwil i oczerniają anarchizm w kontrolowanych mediach, był stereotypowym szaleńcem, ciągle brodatym i przemoczonym, trzymającym bombę lub laskę materiałów wybuchowych. Jednak prawdziwy anarchizm nie ma nic wspólnego z dekadencją i degeneracją, lub bezmyślną przemocą i terrorem, może być aktualnie zapewnieniem realnej i namacalnej alternatywy dla stałego upadku cywilizacji zachodniej.

Anarchia wywodzi się z greckiego terminu an archos, co oznacza „brak władzy” lub „bez władzy”. Nie oznacza to jednak wcale, że anarchiści wierzą w nieporządek, bo w tym przypadku słowo „władza” związana jest ze sposobem, w jaki społeczeństwo jest zorganizowane zgodnie z określoną formą zachowania lub postępowania. Sugeruje się, że wspólnota powinna być „bez władzy”, co nie znaczy wcale, że powinna zejść do kompletnego chaosu, ponieważ władza odnosi się do aprecjacji naturalnego porządku i odmawia uznania konstytucyjnych, stworzonych przez człowieka praw i ceł ustanowionych przez imperia, państwa i inne formy administracyjnej bądź rządowej kontroli. Ale nie znaczy to, że anarchistyczne społeczności są niezdolne przestrzegać przekonań, wartości i zasad, wręcz przeciwnie, to po prostu oznacza, że w każdej chwili pierwszeństwo ma porządek naturalny.
Rzeczywiście, porządek naturalny jest najbardziej organiczną formą organizacji społecznej na planecie ponieważ pozwala człowiekowi żyć zgodnie ze sposobem, jaki zamierzyła natura. Nie jak dzikie zwierzęta lub w ślepej ignorancji, ponieważ człowiek odnajduje samego siebie w posiadaniu wyższej inteligencji, jednak instynkty i pragnienia kierują człowiekiem na tyle, by zaspokoił on swoje najbardziej podstawowe potrzeby. Prawa i systemy dążą do zniewolenia nas, ale w ciągu bardziej naturalnych i sprzyjających ustawień możemy spełnić nasze prawdziwe przeznaczenie i odnaleźć tę dawno zapomnianą więź z otoczeniem.

Zamiast pracować w systemie, w którym „władza” jest narzucona siłą, narodowi anarchiści wierzą w autorytet naturalny. Hierarchia jest w naturze faktem podstawowym, ale też czymś, co jest zupełnie innym od sztucznego systemu klasowego, który można zaobserwować we współczesnych społeczeństwach Zachodu. Przywództwo, dla przykładu, powinno być chętne do działania, ale również odpowiedzialne i w kontekście anarchistycznym bądź plemiennym przywódca bądź „samiec alfa” jest tak silny, jak silna jest wspólnota. Cytując słowa Rudyarda Kiplinga: „siłą stada jest wilk i siłą wilka jest stado”. W przeciwieństwie do ogromnej przepaści między tymi, którzy rządzą, i tymi, którymi się rządzi, tamte są nierozłączne i wzajemnie się uzupełniające.

Kiedy Marks i Engels opublikowali w 1848 roku swój „Manifest komunistyczny”, robotnicy i chłopi w Europie wierzyli, że w końcu znaleźli odpowiedź na chciwość i okrucieństwo kapitalizmu. Ale Marks opowiadał się za surową formą totalitaryzmu, który nazwał „dyktaturą proletariatu”, czyli czymś, co prowadzi jedynie do powstania nowej klasy panującej, a tym samym utrwaleniem się powszechnej niewoli. Nie mniej jednak komuniści nie byli jedyną „opozycją” dla kapitalizmu, w tym samym czasie Francuz imieniem Pierre-Joseph Proudhon zapoczątkował atak zarówno na kapitalizm, jak i na komunizm, wierząc mocno, że podważają one ludzką indywidualność. W konsekwencji, kilku rosyjskich anarchistów, wśród nim Michaił Bakunin i Piotr Kropotkin, także próbowali ukazać marność marksizmu, a w ramach alternatywy opisali przyszłość zdecentralizowanego świata kolektywów, w których ludzie mogą mieć większa autonomię i wyrażać swoją własną tożsamość. Nie mniej jednak w XX wieku szeregi anarchizmu były infiltrowane przez komunistów i to, co zaczęło się jako szlachetny ideał charakteryzujący się wiarą w wolność i tożsamość zdegenerowano do lewicowej biurokracji i rodzaju politycznej poprawności, który znamy po dziś dzień. Nie budzi wątpliwości fakt, że lewica przeciągnęła dumne sztandary Anarchii przez błoto i w związku z tym wizerunek anarchizmu został poważnie skażony, dlatego właśnie świat jest gotowy by poznać nową ideę: narodowy anarchizm. Ale co odróżnia narodowy anarchizm od szerszego fenomenu anarchizmu i co on może zaoferować?

W skrócie nasza wizja to mała, wiejska społeczność, w której ludzie zajmują swoje własne miejsce do życia zgodnie z własnymi zasadami. Zasady te zależą od natury ludzi tworzących w danym miejscu pierwotną społeczność ponieważ ostatnią rzeczą, którą chcemy uczynić to narzucić jakiegokolwiek rodzaju sztywny lub dogmatyczny system. W teorii więc, narodowi anarchiści mogą być chrześcijanami lub poganami, farmerami lub rzemieślnikami, heteroseksualistami lub homoseksualistami. Ważne jest jednak, by narodowo-anarchistyczne wspólnoty były samowystarczalne. Powinny mieć raczej charakter mutualistyczny, a nie przymusowy. Innymi słowy, ludzie powinni mieć swobodę przybycia i odejścia w każdej chwili. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy w narodowo-anarchistycznej społeczności żyjącej według danej zasady, po prostu przenieś się do innej. Z drugiej strony społeczności muszą respektować swych sąsiadów i być gotowym do samoobrony przed obcymi.

Wreszcie, w przeciwieństwie do coraz bardziej desperackiego „rozmazywania się” naszych przeciwników po prawej i lewej stronie spectrum politycznego, my nie używamy anarchizmu jako wygodnej taktyki lub do ukrycia sekretnego faszystowskiego programu jakiegokolwiek typu – my jesteśmy śmiertelnie poważni. Ponadto, jako mutualiści przestrzegamy filozofii „żyj i pozwól żyć innym”. Ludzie są różni i wyznają różne wartości. W nowoczesnych, pluralistycznych społeczeństwach, wartości te padają ofiarą konfliktu i nieuniknione jest to, że niektóre wartości mogą zastępować, a nawet eliminować inne. Sądzimy, że pewne wartości są warte zachowania dla przyszłych pokoleń i to dlatego pragniemy stworzyć warunki, w których jest to możliwe. Narodowy anarchizm jest anarchizmem sui generis. Anarchią we własnej naturze.

BIBLIOGRAFIA:

• Victor Anduril, Anarchic Philosophy, The Rising Press, 2000.
• Clifford Harper, Anarchy: A Graphic Guide, Camden Press, 1987.
• Richard Hunt, To End Poverty: The Starvation of the Periphery by the Core, Alternative Green, 1997.
• Ernst Junger, Eumeswil, Quartet Books, 1995.
• Peter Marshall, Demanding the Impossible: A History of Anarchism, Harper Perennial, 2007.
• James J. Martin, Men against the State: The Expositors of Individualist Anarchism in America, 1927-1908, Ralph Myles Publisher, 1970.
• Max Stirner, The Ego and Its Own, Rebel Press, 1993.
• Henry David Thoreau, Walden and Other Writings, Bantam Books, 1989.
• Benjamin R. Tucker, Instead Of A Book, By A Man Too Busy To Write One, Elibron Classics, 2005.
• George Woodcock (Ed.), The Anarchist Reader, Fontana, 1977.
• George Woodcock, Anarchism: A History of Libertarian Ideas and Movements, Pelican, 1986.

 

Rozdział 3

FIASKO LEWICY

Jedyną ekonomiczną różnicą między stadem usłużnych Rosjan i tłumem wolnych Anglików wlewających się do fabryki rano jest fakt, że są oni wykorzystywani dla prywatnego zysku, ci pierwsi zaś przez państwo o charakterze wspólnotowym. Motywacją rosyjskich mistrzów to stworzenie dla siebie i swych przyjaciół-proletariuszy wygodnej dla nich biurokracji. Motywacją angielskich mistrzów jest wykorzystanie pracy proletariuszy dla zwiększenia prywatnych fortun. My jednak chcemy jeszcze czegoś innego.” – Hillaire Belloc

Karol Marks, który spędził większość swego życia w czytelni British Museum Library, prawdopodobnie przybył do niej nie mając wielkiego kontaktu z naturą i tak już pozostało. W rezultacie jego filozofia ignorowała wszystko, co nie było absolutnie człowiecze. Był (tylko) świadom faktu, że żywność pochodzi ze wsi. Był świadom faktu, że niektórzy ludzie muszą być stamtąd, gdzie się wychował. To był jego cel, ratować tych wyimaginowanych ludzi od tego, co nazwał „idiotyzmem życia wiejskiego”. Czy jednak nie jest idiotyzmem spędzić całe swoje życie w British Museum Library?” – John Seymour

Teorie Marksa, które pojawiły się w połowie XIX wieku, doszły w końcu do skutku w 1917 roku podczas rosyjskiej rewolucji. W trakcie dziewięćdziesięciu najbardziej brutalnych i krwawych lat w historii ludzkości, morderczy komunistyczny eksperyment odbywający się w Europie Wschodniej i na Dalekim Wschodzie stał się tak znienawidzony i pogardzany jak jego kapitalistyczny bliźniak na Zachodzie.
Nowocześni lewicowcy twierdzą, że po śmierci Włodzimierza Ilijcza Lenina w 1924 roku ich rewolucja została ukradziona przez Józefa Stalina. Jest jednak faktem, że szalenie popularny bohater środowiska antystalinowskiego, Lew Trocki, był finansowany przez finansistów z Wall Street.

Pozostaje bezsporne, że działo się tak rzecz jasna nie z racji ideologii, lecz pochodzenia etnicznego. Bogaci żydowscy bankierzy z Nowego Jorku bez skrupułów wspomagali swych bolszewickich odpowiedników w carskiej Rosji, zwłaszcza wtedy, gdy oznaczało to szansę na zlikwidowanie rosyjskiej monarchii i stworzenie nowych rynków gotowych do eksploatacji. Rasowy związek między kapitalizmem i komunizmem jest niepodważalny. W 1918 roku partia bolszewicka była kontrolowana niemal całkowicie przez rewolucyjnych działaczy pochodzenia żydowskiego (Chazarów). Według Roberta Wiltona, rosyjskiego korespondenta „Timesa”, „spośród 556 ważnych funkcjonariuszy państwa bolszewickiego w latach 1918-1919 było 17 Rosjan, 2 Ukraińców, 11 Ormian, 35 Łotyszy, 15 Niemców, 1 Węgier, 10 Gruzinów, 3 Polaków, 3 Finów, 1 Czech, 1 Karaim, 457 Żydów. Jeśli czytelnik jest zdumiony, że żydowską rękę może znaleźć w każdej kwestii zabójstwa rosyjskiej rodziny carskiej, musi mieć na uwadze ogromną przewagę liczebną Żydów w sowieckiej administracji” [Les Derniers Jours des Romanof, Thornton Butterworth, 1920, str. 29].
Uwagi Wiltona potwierdza Hilaire Belloc, który w 1937 roku napisał, że „jeśli ktokolwiek nie wie, że obecny bolszewicki ruch rewolucyjny w Rosji ma charakter żydowski, mogę tylko rzec, że musi być człowiekiem, który został urobiony przez naszą żałosną prasę.” [G. K. ‘s Weekly, 4 kwietnia 1937]. Winston Churchill także zwrócił uwagę na zdecydowanie żydowski charakter bolszewizmu w Illustrated Sunday Herald z 8 lutego 1920, kiedy to rzekł: „nie ma powodu, aby nie dostrzec roli, jaką w tworzeniu bolszewizmu i w obecnym doprowadzeniu do rewolucji rosyjskiej odegrali kosmopolityczni i w większości ateistyczni Żydzi. Jest to z pewnością wielka rzecz, prawdopodobnie przewyższa wszystkie inne.” [Illustrated Sunday Herald, 8 luty 1920].
Pomimo tego faktu, że wczesny anarchizm miał wiele do zaoferowania żyjącym pod obcasem dawnych europejskich monarchii, a w konsekwencji, nowej klasie kapitalistów, którzy pojawili się w okresie reformacji i oświecenia, lewicowy nowotwór całkowicie przeniknął anarchizm. Grupy kierujące antykapitalistycznym „ruchem” są obecnie kierowane przez lewicowych dogmatyków i „zamordystów”, którzy twierdzą, że narodowi anarchiści próbują wykorzystać anarchizm dla swych własnych celów. To kłamstwo. Jak już wcześniej mówiliśmy, raz po raz, nie jesteśmy „rasistami” ani zwolennikami „białej supremacji”, z powodu posiadania jakiegoś sekretnego programu, my mamy sformułowany program walki z następującą degeneracją zachodniego społeczeństwa i chcemy zapewnić przetrwanie takich dążących ku upadkowi wartości jak różnorodność, tożsamość i dziedzictwo kulturowe.
Smutnym jest niestety, że większość ludzi na lewicy nie spocznie dopóki nie zorganizują co do minuty każdego aspektu ludzkiego życia. Jest to samonapędzająca się choroba. To dlatego lewicowcy mówią o „prawie do pracy”, kiedy – jak słusznie punktował Bob Black – prawdziwym problemem jest sama praca. Lewica, podobnie jak totalitarna prawica [sic!], odmawia tolerancji dla tego, kto próbuje zrezygnować z jej wizji w pełni zintegrowanego społeczeństwa. Nie mniej jednak niektórzy z nas nie chcą części tego i zawsze będą „socjalistami” między nami i naszej własnej naturze. Pod tym względem jesteśmy ruchem elitarnym trzymającym się mocno pojęcia merytokracji. To, czego jednak nie akceptujemy, to teoria, że wszyscy są „równi”.
Kwestia egalitaryzmu jest jednym z głównych ułomnych filarów współczesnej lewicy i wywodzi go z wymyślonej przez Johna Locke’a teorii o „tabula rasa”. Jest niedorzeczną idea, że ludzie przychodzą na świat jako ślepcy i chłoną wszystko, co wokół nich jak gąbka. Jesteśmy nie tylko pod wpływem czynników środowiskowych lub wrażeń wywieranych przez nasze najbliższe otoczenie, dziedziczymy także wiele cech genetycznych po naszych rodzicach, dziadkach pradziadkach. Do pewnego stopnia jesteśmy już ukształtowani nim opuścimy łono matki i ma to wielki wpływ na to, jakimi ludźmi będziemy. Warunki społeczno-ekonomiczne, w których ktoś się urodził, mogą mieć wpływ na jego ścieżkę rozwoju, oczywiście, ale uwarunkowania genetyczne znacznie przewyższają względy środowiskowe i nie powinno się tego ignorować.
Przypuszczenie, że wszyscy ludzie są w jakiś sposób „równi” jest po prostu śmieszne. Z drugiej strony nie znaczy to wcale, że ludzi mniej inteligentnych lub fizycznie niepełnosprawnych należy traktować z pogardą lub okrucieństwem. Ci, którzy jawią się jako lepsi w niektórych obszarach mają obowiązki wobec tych, którzy wydają się słabsi. Ludzkość – jak cała reszta natury – jest hierarchiczna i lewicowe, postępowe fantazje o świecie w którym każdy ma tę samą rangę, nieuchronnie objawiają się jako proces wyrównawczy, w którym opresyjne prawa są używane do degradowania silniejszych do poziomu słabych i urażonych. Narodowi anarchiści wierzą w zachęcanie ludzi do wyrażania swego całego potencjału, a nie zmuszania ich do grzęźnięcia we wspólnym mianowniku.
Lewicowa polityka nieuchronnie doprowadza do barbarzyństwa i totalitaryzmu i to jest powód, dla którego kapitalizm został dopuszczony do prosperowania w takim stopniu, jak obecnie. Ilekroć lewica dochodzi do władzy, to po prostu zarządza kapitalizmem w nieco zmodyfikowanej formie; za pomocą biurokratycznych organów państwa. Jednak lewicowa strategia często bywa bardzo efektywna i nie ma powodu dla którego takie formy walki jak entryzm [infiltracja środowisk lewicowych przez trockistów celem promowania własnych poglądów w krajach, w których ten nurt komunizmu nie jest popularny – przyp. tłum.], sabotaż przemysłowy, ciągi pikiet, zbiórki i akcje wspólnotowe nie miałyby być wykorzystane przez narodowych anarchistów. To jest przyczyna dla której rekomendujemy niektóre teksty wydawane przez Derek Hattons’s Militant [środowisko trockistowskie wewnątrz brytyjskiej Partii Pracy – przyp. tłum.] i innych organizacji, które skutecznie infiltrują zarówno lokalne rady i szeregi swych przeciwników. Podsumowując, narodowi anarchiści odrzucają zarówno państwowy, jak i prywatny kapitalizm i chcą oni, aby moc sprawcza zaczynała się w sposób oddolny i była kierowane ku górze. Wizja ta jest daleka od zdehumanizowanego lewicowego „państwa robotniczego”, w którym ludzie są przedstawieni nie jako jednostki, ale elementy gospodarcze gotowe do eksploatacji. Nie popełnij błędu, lewica nie oferuje żadnego rodzaju alternatywy i powinna zostać odrzucona.

BIBLIOGRAFIA:

• Blake Baker, The Far Left: An Expose of the Extreme Left in Britain, Weidenfeld & Nicolson, 1981.
• Mikhail Bakunin, Marxism, Freedom and the State, Freedom Press, 1998.
• Bob Black, The Abolition of Work and Other Essays, Loompanics Unlimited, 1985.
• James Callaghan, The Far Left in British Politics, Basil Blackwell, 1987.
• Michael Crick, Militant, Faber and Faber, 1984.
• Rev. Denis Fahey, The Rulers of Russia, anonymous publisher, 1984.
• Derek Hatton, Inside Left: The Story So Far, Bloomsbury, 1988.
• Douglas Hyde, I Believed: Autobiography of a Former British Communist, Reprint Society, 1952.
• Arthur Koestler, Darkness At Noon, Vintage, 2005.
• George Orwell, Animal Farm, Penguin, 1951.
• Antony C. Sutton, Wall Street and the Bolshevik Revolution, Veritas, 1981.
• Nigel Young, An Infantile Disorder: The Crisis and Decline of the New Left, Routledge & Kegan Paul, 1977.
• Yevgeny Zamyatin, We, EOS, 1999.

 

Rozdział 4 

SPOŁECZNOŚĆ PRZECIW PAŃSTWU

To będzie jakościowa przemiana, nowe życie, życiodajne objawienie, nowe niebo i nowa ziemia, młody i potężny świat w którym wszystkie nasze obecne dysonanse będą rozwiązywane w harmonijną całość.” – Michaił Bakunin

Dobry człowiek i dobry obywatel to nie jest dokładnie to samo” – św. Augustyn
Nie powinniśmy polegać na ministerialnych, skandalicznych wydatkach, korupcji na szczytach i kłamstwach polityków przekonujących nas swymi działaniami, że parlamentarna demokracja jest fikcją; system jest do szpiku kości zgniły. W przeszłości procesy polityczne dotyczyły małych grup wodzów, wojowników i duchownych, którzy spotykali się w regularnych odstępach czasu by rozprawiać o potrzebach i aspiracjach ich poszczególnych społeczności; szczególnie w kontekście bezpieczeństwa i samopoczucia. Polityka zawsze była otwarta na nadużycia, rzecz jasna, ale anglosaska (germańska) tradycja Witenagemot [rada starszych we wczesnośredniowiecznej Anglii – przyp. red.] – znany również jako Witan – był jedną z bardziej zdecentralizowanych przykładów tego, jak nasi przodkowie wywierali wpływ na władzę, która miała mieć charakter oddolny. Zaangażowani odczuwali poczucie obowiązku i odpowiedzialności za swój lud, w przeciwieństwie do dzisiejszych polityków z nosami tkwiącymi mocno w korycie. Witenagemot zapoczątkowała swe istnienie jako zjawisko wyraźnie plemienne i nawet miejsce obrad tych ludowych zgromadzeń nie było ściśle określone. Niestety, w wyniku inwazji normańskiej na Anglię w 1066 roku Witenagemot przekształcony został w bardziej elitarną Radę Królewską (Curia Regis), która służyła jako organ doradczy monarchii, a wkrótce stała się pierwszym parlamentem. Ta subtelna zmiana stała się bardzo wygodna dla ustanowienia przez Normanów zcentralizowanej władzy będącej w rękach ciągle zmniejszającej się liczby osób. Po angielskiej wojnie domowej w XVII wieku władza monarchy została ograniczona na rzecz parlamentu. Ale zamiast ułatwić zwykłym ludziom wyrażanie swoich opinii na temat problemów dnia codziennego, stał się on narzędziem w rękach obszarników i klas panujących.

Główny problem z demokracją parlamentarną jest taki, że ma ona charakter przedstawicielski. Faktycznie, gdy jest to możliwe, ludzie mogą zagłosować na partię polityczną i wybrać polityka ze swego najbliższego otoczenia, który to nie może zostać odwołany lub zastąpiony przez kilka lat – w zależności od kraju i systemu parlamentarnego. Niemniej jednak, jak wiemy aż nazbyt dobrze, politycy nie są zbyt dobrzy w wypełnianiu swych obietnic i mają tendencję do bycia wybieranymi, a następnie wykonywania serii zdradzieckich ruchów. Tak więc choć polityk twierdzi, że reprezentuje twoje interesy, to tak naprawdę reprezentuje w tym momencie interesy partii. Termin „partia” odnosi się do części większej całości, więc mimo, że poseł rzekomo reprezentuje ludzi mieszkających na jakimś obszarze, tylko część społeczności – przede wszystkim ci, którzy głosowali w wyborach parlamentarnych – jest w stanie wyrażać swe życzenia. I to bez brania pod uwagę, że mniejszość ludzi zadaje sobie trud, by wziąć udział w głosowaniu, nie wspominając już o tym, że politycy rzadko kiedy wypełniają swoje obietnice.

Zamiast demokracji przedstawicielskiej, w której politycy służą swoim własnym interesom kosztem wspólnot w imieniu państwa, narodowi anarchiści wierzą w uczestnictwo. Innymi słowy, zamiast co parę lat głosować na polityków i następnie przyzwalać im na trwanie i czynienie tego, co chcą, wierzymy, że to sami ludzie powinni odgrywać aktywną rolę w polityce. Nie w skali narodowej, ale w ich własnych miejscowościach. Zamiast polityków narodowi anarchiści popierają delegatów, ludzi, którzy muszą albo odzwierciedlać wolę ludu albo natychmiast odejść. Ten proces byłby zabezpieczeniem przeciwko korupcji i nieodpowiedzialności oraz zapewniał, że ludzie mają realny głos w rządzeniu swymi osiedlami. Będzie to powrót, jeśli tak chcesz, do starego systemu Witenagemot. I podczas gdy narodowi anarchiści nie wierzą w zastosowanie zcentralizowanej „władzy” , zgadzamy się, że aktualna forma stanowienia decyzji jest czymś, co będzie szczególne dla każdej społeczności. Społeczność – to jest słowo-klucz.
Fakt, że ludzie dali tyle władzy w ręce państwa oznacza, że tradycje i wartości naszych wspólnot ulegają erozji w alarmującym tempie. Narodowe prawa i konstytucje są stosunkowo nowoczesnym fenomenem i przypuszczalnie ludzie są zdolni do organizowania się w zwarte społeczności by oddać pełną odpowiedzialność państwu. Pomyśl o tym, czy naprawdę chcesz zostawić rzeczy biznesmenom, politykom, radnym, sędziom, komornikom, poborcom podatkowym, prywaciarzom [oryg. the landlords –ziemianin lub właściciel mieszkania], żołnierzom, policji i nauczycielom czy też wolisz zobaczyć potęgę, bogactwo i ramiona przywrócone społeczności, do której należą? Im mniej należy do państwa i jego instytucji, tym bardziej staje się ono nieistotne. Gdy tak się stanie, Recz jasna, w końcu będzie ono niepotrzebne i zostanie zmienione. Walczymy w imię społeczności przeciwko państwu.

BIBLIOGRAFIA:

• Ray Bradbury, Fahrenheit 451, Grafton, 1976.
• Anthony Burgess, A Clockwork Orange, Penguin, 1984.
• Aldous Huxley, Brave New World, Grafton, 1977.
• Peter Kropotkin, The State: Its Historic Role, Freedom Press, 1987.
• Peter Kropotkin, Mutual Aid, Freedom Press, 1998.
• George Orwell, Nineteen-Eighty-Four, Penguin, 1983.
• Muammar al-Qathafi, The Green Book, World Centre for Research, 1977.

 

Rozdział 5 

SEPARATYZM RASOWY

Walka w naszych czasach polega na koncentracji, a nie na rozproszeniu; na odnowieniu naszej współpracy z tradycyjną mądrością; na przywróceniu witalnego połączeniu między indywidualnością i rasą. Jest to, jednym słowem, walka przeciw liberalizmowi.” – T. S. Eliot

Zdaniem zatroskanej lewicy, narodowy anarchizm jest po prostu formą faszyzmu lub, według co bardziej paranoidalnych teorii, prawicowym spiskiem mającym za zadanie unicestwienie lewicy. Krótko mówiąc, taka interpretacja jest niepoprawna, a narodowy anarchizm jest zdecydowanie przeciwny etatyzmowi i reakcji we wszystkich formach. W tej samej kwestii, słowo „narodowy” w terminie „narodowy anarchizm” podkreśla fakt, że jesteśmy zwolennikami rasowej separacji. Trzeba powiedzieć, że choć jednocześnie chcemy tworzyć anarchistyczne wspólnoty, które są etnicznie organiczne, to sprzeciwiamy się negatywnym i szkodliwym postawom, które nawołują do nienawiści na tle rasowym oraz bezmyślnej przemocy. Polityka rasowa prawie zawsze była domeną prawicowych organizacji. Ale fakt, że narodowi anarchiści są gotowi rozwiązać ten problem nie powinien powodować, że ludzie błędnie odrzucą nas jako kolejną prawicową organizację założoną do promowania „białej supremacji”, ponieważ narodowy anarchizm wykracza poza podział na lewicę i prawicę. Nie jesteśmy supremacjonistami, rasistami, statystami lub totalitarystami. Co więcej, niemieccy narodowi socjaliści i włoscy faszyści w XX wieku sprzymierzyli się z wielkimi interesami bankowymi i zdradzili większość „socjalistycznych” aspektów swych oryginalnych programów. My jesteśmy prawdziwymi anarchistami i jesteśmy z tego faktu dumni.

Prawicowe organizacje, które nawołują albo do zaostrzenia obecnych przepisów imigracyjnych, albo głoszą, że ludzie pochodzenia nie-europejskiego powinni powrócić do kraju swego etnicznego pochodzenia, nieuchronnie próbują grać z systemem na jego zasadach gry i dlatego zawsze przegrywają. Powód tego jest prosty. Nie tylko dają się uwieść, a następnie skorumpować przez parlamentarny establishment, co kończy się koniecznością kompromisu celem zdobycia większej ilości głosów, ale także wzmacniają nonsensowne realia współczesnego państwa narodowego poprzez całkowite niezrozumienie istotnej różnicy pomiędzy obywatelstwem i pochodzeniem etnicznym. Jak wspomnieliśmy we wstępie, w 1789 roku rewolucja francuska przekształciła naród monarszych poddanych w obywateli nowej republiki, ale pomijając fakt, że jingoistyczne [szowinistyczne – przyp. tłum.] hasło o „wolności, równości i braterstwie” nigdy nie zostało zastosowane w praktyce, to umożliwiło pojedynczym osobom stać się częścią narodu poprzez samo obywatelstwo, choć nie jest ono wynikiem przynależności do francuskiego etnosu. Ta subtelna zmiana przygotowała drogę współczesnym kapitalistom, którzy sprowadzili imigrantów zarobkowych z Trzeciego Świata, którzy, rzekomo, są teraz tak samo „francuscy”, „angielscy” lub „niemieccy”, jak ci z nas, których rodowe linie krwi ciągną się od tysięcy lat. Dzisiaj „narody” są całkowicie fałszywe. Dając wiarę tym sztucznym podmiotom, na chwilę obecną prawica wzmacnia demoliberalny mit. Jednak, z racji masowej imigracji i ruchów demograficznych, populacje współczesnych zachodnich „narodów” cały czas się zmieniają, a zatem establishment czyni intensywne starania na rzec ustawicznego przedefiniowania całej koncepcji narodowości.

Multi-kulturowe populacje Europy i Ameryki Północnej nie mogą być uważane za „narody” w pełni. Ludzie wywodzący się spoza Europy mogą być obywatelami i posiadać ważny paszport informujący o byciu „naturalizowanym”, ale, w rzeczywistości, prawdziwa narodowość oparta jest na pochodzeniu etnicznym. Takie nazwy jak „Anglia”, „Francja” czy „Niemcy” były kiedyś związane z konkretnymi plemionami i ciężko pośród nich było znaleźć Maura, Beduina lub Zulusa, faktycznie więc współczesne państwa narodowe nie odzwierciedlają tożsamości etnicznej tych pierwotnie indoeuropejskich plemion – a przynajmniej nie w całości – sprawiając, że cała rzecz jest totalną farsą. Czy północna część Paryża, zamieszkaną w dużej części przez populację afrykańską, jest jeszcze francuska? Czy Turcy, którzy osiedlili się w Niemczech są Niemcami? Oczywiście nie.

Rasa definiuje kim jesteśmy, daje nam tożsamość i z jakiegoś powodu istnieje. Bez zachowania tej podstawowej różnorodności, czegoś, co możesz znaleźć w całej naturze, świat będzie coraz bardziej ponury, ustandaryzowany i monotonny i jedyni ludzie, którzy pozostaną na naszej planecie z pewnością nieuchronnie stanowić będą jednolitą ludzkość w kolorze kawowej papki. Narodowi anarchiści dążą do zachowania różnych ras na Ziemi i wierzą, że multi-kulturalizm zakończy się rozkładem wszelkich ras. Rasowy separacjonizm jest jedyną drogą by przywrócić organiczną równowagę. Zdajemy sobie sprawę z tego, że niemożliwa jest separacja ludzi w wielkich miastach i mieścinach, wielu z nich ma „wymieszane rasowo” dzieci lub chcą żyć pośród obcych populacji, powinniśmy jednak próbować. Rzeczywiście, wierzymy w to, że państwa narodowe Zachodu dążą do upadku w przeciągu kilku następnych dekad i nasze poszczególne kraje zaczną się dzielić wzdłuż linii rasowych i kulturowych. Więc jest oczywiste, że nie ma potrzeby traktować ludzi w sposób niehumanitarny wysyłając ich do obozów lub deportując, tak jak czynili to naziści i Sowieci w ostatnim stuleciu; zakończyło się to dla nich samych tragicznie. Narodowi anarchiści muszą tworzyć nowe społeczności oparte o własne wartości rasowe i kulturowe. Maksymą przyszłości będzie szacunek dla innych oraz jedność w różnorodności.

BIBLIOGRAFIA:

• Dr. John R. Baker, Race, Oxford University Press, 1976.
• ENM, Forgotten Ideals: National-Socialism Before 1933, The Rising Press, 1996.
• H.B. Isherwood, Racial Integration, Britons Publishing Co., 1966.
• Jean Raspail, The Camp of the Saints, JR, 1973.
• Douglas Reed, Nemesis? The Story of Otto Strasser, Jonathan Cape, 1940.
• Douglas Reed, The Prisoner of Ottawa, Jonathan Cape, 1953.
• Troy Southgate, Hitler: The Adjournment, Iron Sky Publishing, 2010.
• Troy Southgate, Fascists, Nazis or Neither?: Ideological Credentials of the British Far Right, 1987-1994, The Palingenesis Project, 2010.
• Lothrop Stoddard, Racial Realities in Europe, Historical Review Press, 1981.
• Otto Strasser, Hitler and I, Jonathan Cape, 1940.
• Antony C. Sutton, Wall Street and the Rise of Hitler, Bloomfield Books, 1976

 http://www.national-anarchist.net/

Bruno K. Öijer – Poezje wybrane {czarny płomień}

Tytułem wstępu:

Moja siostra, obecnie dosyć ceniona poetka (zwł. tzw. poezji kobiecej), znalazła swego dnia w zapyziałym białostockim antykwariacie skromne polskie wydanie poezji Oijera, kosztujące 1,.50 zł, a kompilujące dwa tomy: „Gdy trucizna działa” (Medan giftet verkar, 1990) oraz „Gilotyna” (Giljotin, 1981). Rozkochawszy się w lekturze tych liryk bardziej od niej, w końcu – świadom znikomej popularności poezji Szweda w Polsce – podług własnej selekcji przepisałem ich znaczną część i zamieściłem w którymś numerze Ulvhela. Próbowałem nawet nagrać „piosenkę” do jednego z wierszy, rezultat jednak jest ledwo wart wzmianki. Jakiś czas później książkę pożyczyłem pewnej ciężko schorowanej koleżance (hcv, aids, politoksykomania, bulimia plus szereg diagnoz psychiatrycznych). Koleżance wkrótce przeszło się na drugą stronę, a książka dla mnie przepadła na parę lat.

Tymczasem parę dni temu udało mi się znaleźć kilka licencjonowanych anglojęzycznych przekładów z pięciu więrszy Bruno pochodzących z tomu „Noc” (1976). Z marszu postanowiliśmy podjąć się przekładu tych liryk na polski i jesteśmy zdania, że rezultat jest zadowalający, w czym niewiele naszej zasługi, bo to po prostu wykurwiste wiersze. W paru momentach dosyć dowolnie, czy raczej na przysłowiowego czuja wybieraliśmy formę żeńską miast męskiej, o której to bolączce – jeśli pamięć mnie nie myli, a myli b. często – wspominał tłumacz “Gdy trucizna działa” w posłowiu.

Oby twórczość Oijera doczekała się godnych wydań w tym przykrym kraju, nawet jeśli miałaby to być spóźniona, opasła kniga. Rad bym nad taką popracował, brakuje tylko znajomości, w tym znajomości szwedzkiego. Tyle przynudzania, czym  prędzej przejdźcie do lektury i bądźcie oczarowani!

P.S. Najwyraźniej przeoczyłem gdzieś zaznaczony wielkimi literami przepis, uniemożliwiający na wordpressie stosowania tabulatur. Poezja jednak często na tym traci, tak się więc niefortunnie składa, że wordpress nie popiera sztuki operowania słowem. Jeżeli znajdzie się ktoś z poważniejszym podejściem do sprawy, angielskie, jak i oryginalne – szwedzkojęzyczne wersje pierwszych pięciu z poniższych wierszy, nieokrojone z właściwego im przestrzennego rozmieszczenia wersów, dostępne są na stronie kwartalnika online Action Yes.

S

z tomu:

NOC

PRAGNĄŁ CIĘ

Pragnął cię tak mocno
Że odciął
Wszystkie swoje palce

I wystukiwał twój numer swoim językiem

Teraz bezustannie
Słyszy twój cudowny śmiech

 

DOPÓKI CIĘ MAM

Dopóki Cię mam,
Moja dziecino whiskey
Wystarczy że
Obrabiam własne kieszenie

Nie chcesz być widziana
Nie chcesz straszyć ludzi

Ale czy muszę spalić
Wszystkie zółte tkaniny
które porozrzucałaś nad nami

i Słońce
nie jest pozwijanym prześcieradłem

Dopóki Cię mam
moja dziecino whiskey

 

TOCZYŁEŚ CZASZKĘ

Toczyłeś Czaszkę
w dół góry

Siedziałem tu
od nocy do świtu
nie dotykając cię

Nie umiem opowiedzieć
skąd pochodzą
wszystkie głosy

Nie mają najmniejszej Szansy

 

NIE OBCHODZI MNIE TO

Nie obchodzi mnie to
Jeśli mnie zostawisz
Wciąż mam twoją wygiętą
łyżkę
Upewnij się by zapamiętywać rzeczy
których zapominaliśmy czynić

Myślałaś że byłem pierwszym
ale w każdym oknie
tam wisi ukrzyżowany człowiek
ukamienowany przez słońce

i błogosławi     wszystkiemu co umiera

 

BIAŁY ADRES

Sekundy twojego profilu
iskrzą wewnątrz mojego ręcznika

Syn bostońskiego dusiciela
Wrzuca ulice
do swojej torby podręcznej

Muszę wybrać
Twój adres
Z wnętrza pudełka tabletek nasennych

Kładziesz dwa jajka
W swoim antycznym biustonoszu
Karmię Cię muzyką
Lecz Usta
Nie przestają odgryzać sznurka
Nie ma Niczego
czego bym w Tobie nie kochał

Myślę, że już czas
aby przybić niebo do ściany

Gdy wyskrobują
w więzieniu cegły

Jesteśmy przebrani za chmury

 

UWIEDZIONY RAZ JESZCZE

Kiedyś zanotowałaś
słowo Zima
na swojej kartce

Teraz masz
mi coś nowego do zaoferowania

Zakrzyknąłem twoje imię
na zewnątrz
Nastawiłaś muzykę

Politycy i inne zwłoki
Zwisają z wieszaków na płaszcze
W Twoim korytarzu

Trzymasz globus
przed twarzą
i nakładasz makijaż

Krew pasuje do Twoich ust

 

MOJE POCHODZENIE

Napisała:
“Nie szanujcie kobiet
i mężczyzn, którzy rujnują i niszczą”

Wydała
Ostatnie swoje pieniądze aby nadać list
i przesiąknęła podłogę
Niczym baletnica
Bez najmniejszych oklasków

Czekała
Niebiosa przekroczyły jej ciało

Siostry i bracia
wyszli po skrawki skóry
i następnego dnia
Życie toczyło rękawicę
Wokół jej nadgarstków

Zmuszono ją
By stanęła na wozie przyczepy
Ludzie wzdłuż chodników
Pluli nad jej drobnymi butami

Powiedz nam
o swoim pochodzeniu, rzekł Prokurator

Narysowała
kwiat Pejotlu

i szepnęła

Jesteście Niewidzialni

Czekała

Strażnicy przekroczyli jej  ciało

 

S

z tomu:
GDY TRUCIZNA DZIAŁA’

***
dlaczego widzę ją
tak wyraźnie, fioletowy zapach
wiedzie do wnęki z łóżkiem
gdzie z głową pochyloną nad ciałem
wgryzła się w swoje serce w
ostateczny sposób

***
może przeszłe lata

szelest drapieżnego ptaka na grzbiecie
późniejsze uczucie wstrętu
kiedy go wyniesiono

a trawa podnosi się znowu
wyczekuje

 

***
nie wolno mi zapomnieć
i nie zapomnę
że odejście moje nabrało mocy

opętańczy kolor
przewodząca prąd ciemność
otwiera się, śpiewa chwilę w moim spojrzeniu
kiedy odwracam się na pięcie

i daję życie

opętańczy kolor przewodząca prąd ciemność
opętańczy kolor
przewodząca prąd ciemność

 

***
próbuję sobie przypomnieć
po raz pierwszy przyłapany zostałem
przez nierzeczywistość ludzkiej egzystencji
gdy ujrzałem ich poruszających się w oknie
nad samym środkiem ulicy
i dziwiłem się co ich napędza
co zmusza iść dalej
ale tym razem
czuję tylko potworne zmęczenie
gdy miasto i światło wieczoru zwyciężają
i wtulają mnie w kolebiący klang
prehistorycznego żalu
który powoli wibruje i zanika
między ścianami pokoju

 

*****
co zapamiętałeś:

czarny niemowlęcy wózek

potem szum topoli i klonów

który zdąża w ciebie

 

***
widzę wysokie drzewo
i mężczyzn którzy je mordują
widzę jak się zbierają
wokół obalonego pnia
i włamują
między gałęzie i koronę liści przed nadejściem zmierzchu widzę
ich półnagie podniecone ciała
chodzące wkoło i kopiące w
miękki szum, w zielone resztki
owalnej kobiecej twarzy

 

***
płaczesz głośno i gorzko
przy stole który wstawiłaś do siebie samej
pejzaż przed nami
nie jest niczym więcej niż żużytą płachtą namiotu
wdychaną i wydychaną z
namalowanymi nań jeziorami, językami grząskich pól i
oranżowej barwy łuszczącą się chmurą
znam reguły
muszę trzymać z dala wszystko co przeszkadza
dopóki istnieje choćby tylko znak że
zaczęłaś odchodzić
i że robisz dobrze odchodząc

 

JAK DŁUGO 

od samego początku się z tym kryłaś
wstawałaś przed świtem
i gładziłaś blachę parapetu
w tym ciężarnym pustym pokoju
może cię kocham
może cię nigdy nie kochałem
nie myślę takimi kategoriami
już dawno zrozumiałaś
dlaczego wierzyć w coś to tyle
co odpędzić to
i jeszcze raz zhańbić

żaluzje
ruchome zaułki cienia na twoim ciele
gdy skręcałaś tytoń
i dmuchałaś dymem który złe duchy
wzbijały w zamian za twoją duszę
nie ma nic chorego
w tym co mówią moje przeczucia
że zaczynasz i kończysz się tutaj
i że nie ma
żadnej innej wojny, która mnie obchodzi

mogę przebudzić się poza zasięgiem
mogę czekać dopóki
zimny skrzący pył nie opadnie
jak długo byłaś otoczona ludźmi
którzy żyją wyłącznie z zaprzeczania siebie
od urodzenia
sposób ich życia był dla ciebie jasny
i że nie myślisz wieść go dalej
przywiązani do swojej małości
do myśli o sobie samych jako ofiarach
nigdy ci nie wybaczyli że
poskładałaś to koło z wszystkiego co ich hamowało
poniżało i co tłumili w sobie

 

BEZSENSOWNY GORĄC

nie ma znaczenia kto
z nas umarł
lub jak wywróciłem swojego króla
nie pamiętasz mnie
najwyżej huśtaliśmy się tam gdzie ziemia
marzyła o krwi

dojrzałem cię wtedy gdy
wyłoniłaś się z obrazu
splatałaś mocno kwiaty
wokół mojej głowy
jakby moja głowa była ziemską kulą
i nie mogła utrzymać kwiatów
przez dłuższy czas

ten bezsensowny gorąc
z wszystkiego co bezsensowne
rozbiłem kopułę nad
moim ciałem
chłodną białą kopułę
z rubinowymi kawałkami szkła

dałaś mi coś
nie kłamię w takich razach
mówię nawet żal ma ramiona
które cię obejmują
nie możesz się zabliźnić
w świecie którego nigdy nie rozbiłaś

 

***
nie zakładam się
zajęło mi to zbyt wiele dni i nocy, żeby
wyrazić płomień
absolutnie zbyt wiele dni i nocy, abym miał
wycofywać z niego rękę

czego bym nie oczekiwał
żyję krótkimi jak mgnienie oka chwilami
lubię właściciela baru tego wieczoru
i zgrzyt wilgotnej posadzki
gdy odwraca stołki do góry nogami
mówi mi to że zostałem ostatni
i że nie chodzi tu o samotność
ani o ten brak samotności który stopniowo
mnie niszczy i odbiera mi władzę

 

***
mówi że w dalszym ciągu zostało mu sporo do roboty
tego wieczoru gdy siedzimy naprzeciw siebie
w jakimś tymczasowym mieszkaniu po drugiej stronie atlantyka
słyszę jak opowiada o wszystkim z czym musi jeszcze zdążyć

teraz gdy już po wszystkim i jego już nie ma
myślę o tym jak kręcił się po tamtym mieszkaniu
z krwią i dżinem w sobie
i jak ciężko pracował nad swoim zniknięciem
i bał się że mógłby nie
zdążyć z doszczętnym swoim zniknięciem
i że ja mu pomogłem, rzeczywiście mu pomogłem

 

***
rozchodzi się plotka o tych
którzy zebrali się przy pace ciężarówki
i opuszczali wysokie ciężkie fotografie
czarno białego deszczu
oraz ustawiali je pionowo w górę
w kłębiącym się piachu

 
***
najbardziej małomówny między wybranymi
zagrzebuje parę obrączek
pióro myszołowa i dwie stalowy tabliczki
z odciskami palców swojego dziecka
przy zboczu
gdzie wieczór jest 300 razy silniejszy

niż na ziemi

 

***
kroki o trzeciej nad ranem
ważna wiadomość wsuwa się
przez szparę w drzwiach:

istnieliśmy czasami
to mnie już nie przeraża
podobnie mało
jak to że wybrałaś mnie
zamiast kogoś
kto stał pod październikowym księżycem
z błędnymi oczami

 

SPECJALNY STRÓJ

wydaje się że na twarzach gromadzi się kurz
wydaje się że mnie duszą bezwartościowe słowa

wydaje się że okna stają otworem
wydaje się że wypełniłaś pokoje gdy wszyscy wyszli

wydaje się że sokół krąży nad tobą
wydaje się że jamy twego głosu ziały w moją stronę

wydaje się że odmawiam być zgładzony
wydaje się że powiedziałem nie mojej rasie
wydaje się że to stara historia
wydaje się że to wzór na specjalnym stroju umarłych
wydaje się że pokazywany jestem samemu sobie jak ty pokazujesz miejsce
gdzie zajmowałaś się wiatrem, masami wiatru

 

UKŁADAMY CZARNY PUZZEL

doszedłem do władzy
powiedziałem zielone pisać niebieskie
a wieczór jest długi
gdy mierzy w swoją skroń

blaty barów
sztylety neonów
słyszę płatną miłość odwołującą usługi
a ty mieszkasz ciemno, ciemniej niż myślisz
twoje serce bije ciebie

pamiętam kiedy muszę
drzewo było wyższe od najwyższych
chorzy ciągnęli losy
o to kto uzdrowi kraj

wiesz co jest grane
osiodłałem moje imię
ujeżdżam ranne zwierzę
i nie ma żadnych reguł
kiedy układamy ten czarny puzzel

spostrzegłem kim jesteś
przestworza odwodzą zimny kurek
szmaciana lalka mruży oczy których brak
i dopiero we śnie oddajemy się sobie
wiem że wiosłowałaś
każdej nocy wytrwale
aż znalazłaś się wreszcie poza zasięgiem wszelkiej pomocy

NAWET GDY WSZYSTKO SIĘ SKOŃCZY

dawno temu
osiedliłem się tutaj
i wyglądałem nad dachami domów
fala
europejskiego zmierzchu
podkłada ładunki pod miasto
i płynie przeze mnie w dal
podczas gdy trucizna działa

nigdy nie opuszcza mnie
wściekły głód
wiem co nieco o krokach
wokół podziemnej wazy
z pieniącymi się niebiesko kwietniowymi kwiatami
i głoduję
dokucza mi głód sprawiedliwości
godności
cierpię głód przepaści
co wytrzyma
i wiem że ty głodujesz

nawet jeżeli wszystko się skończy
to nie odwróci swojego spojrzenia
dworcowe hale i deszcz
były mocarstwami w moim życiu
podszedłem do siebie
objąłem ramieniem moje plecy
z uczuciem że
czekaliśmy dostatecznie długo
że ja miałem właściwy klucz
do tajemnicy

cierpię głód przepaści co wytrzyma i wiem że ty głodujesz
cierpię głód przepaści co wytrzyma i wiem że ty głodujesz

***
śnisz
i budzisz się wystraszony
przeczułeś zasięg
chorej Ręki która pobiera miarę
z odgrzebanych
gnijących promieni

słońca

 

****
smród wilgotnego brezentu
miasta wzdymają się od tłumionych myśli
o śmierci, smród kłamstw
smród twarzy, ktore potrzebują innych
by się pokazać

 

***
złośliwa radość
tętniła pod ich skórą
kiedy kręcili się
po mieszkaniu
i wylewali całe światło
które zostawiłaś po sobie

 

***
dom bez wnętrz
liczyłaś że będziesz przechodzić z jednego
pokoju do drugiego

brakuje mi nie tylko ciebie
brakuje mi właściwie beznadziejności twych wysiłków
by zrzucić z siebie masę dziedziczną wszystkich
którzy trwonili swój czas by żyć na świecie

 

***
elektryczny deszcz iskier z postaci
które zamknęły się od środka
wymyślając bezpiecznik
do wielkich mroków jesteśmy warci

ze zbioru:
GILOTYNA

 

KONFETTI

jesteś piękna - odkryłaś, że zawisła wielka choroba nad moim krajem
jesteś piękna – odkryłaś, że zawisła wielka choroba nad moim krajem

XXXVI

jesteś piękna
odkryłaś
że zawisła
wielka choroba
nad moim krajem

XLIX

pięć dni
bez opuszczania łóżka
duży, biały
wilczur
nie chce lizać już mojej ręki

LIX

starszy
płaczący mężczyzna
którego nie znam
dzwoni do mnie
i opowiada jakie
to przykre
że nigdy nie istniałeś

LXXXV

zbłąkany
na bezludej, pustej
równinie
słyszysz drzwi
zatzaskujące się
z gwałtowną siłą

XCVI

duchy
piją moją
głowę
w tej suchej krainie

duchy piją moją głowę w tej suchej krainie

CXVII

baletnica
i dwa
arlekiny
każdy o różowych rzęsach
siedzieli w plecionych fotelach
na strychu, wznosili toasty
czarną kawą
podczas gdy lata opadały
jak ciężkie, dojrzałe lata w ogrodzie

 

CXIX

komnata
opuszczone żaluzje

oddychasz, z
dłonią na klatce piersiowej

czy to klonowe liscie
wznoszą się i opadają nad bulwarem

 

CXXIV

poziomki w moich ustach
srebrne kule w twoim sercu

nie płacz, powiedział jakiś głos
nie płacz, wielu zamierza uciec tej nocy

 

KUSZA

pół godziny
przed egzekucją

dostrzeżono
że oczy chłopca były ciężarne
potem
masyw górski zwijał się w konwulsjach
na obrazach
starych mistrzów

 

INCEST

diabeł napisał do mnie list
diabeł przychodził do moich drzwi
diabeł obsypywał mnie prezentami
diabeł zrobił miejsce w swoim łóżku

jak mi ciebie brakowało
jak mi ciebie brakowało
***
Helena
siedziała i
gapiła się w ścianę

to mnie rani
że reszta
odrzuciła po prostu swoje życia

Helena siedziała i gapiła się w ścianę

SEN

posłańcy przychodzą, posłańcy odchodzą

w japońskiej miejscowości górskiej
zaparłeś się ramieniem i wywróciłeś
słup ognia na papierowe niebo

posłańcy przychodzą, posłańcy odchodzą

w Wiedniu siedziałeś
ukryty pod gałęzią gruszy
i rozpuszczałeś jasne, okazałe gmachy
jak tabletki w szklance
musującej wody

 

BARYTON

jakiś taksówkarz
zabiera mnie przy Washington Square Park

przeciskamy się wzwyż nocy
przeciskamy się wzwyż migoczących, smutnych alei

mówi:

potrzebujemy więcej niewidzialnych
tego właśnie potrzebujemy
potrzebujemy całego miasta z niewidzialnymi ludźmi

potrzebujemy całego miasta z niewidzialnymi ludźmi
potrzebujemy całego miasta z niewidzialnymi ludźmi

WĘDRÓWKA DUSZ

twój przyjaciel Hitler
jest samotny dzisiejszej nocy

próbuje różnych rzeczy
próbuje wynosić muchy do ogrodu

próbuje nałożyć błękit na swój pędzel
próbuje podsunąć dwa klocki pod ręce dziadka

twój przyjaciel Hitler
jest samotny dzisiejszej nocy

WZIĄŁ MNIE NA STRONĘ

zatopione w słońcu pomniki
zimny zielony welon
siedzi w Ogrodzie Luksemburskim
i pisze do ciebie list:

Paryż 10 maja 1804

kochanie,

mój stół jest pusty a armie zmęczone
zażywam długich, samotnych spacerów nad wodą
kupiłem jabłko, które było ciężkie jak żelazo
prosiłem ludzi w kawiarniach żeby zostawili mnie w spokoju
miałem dziwny sen
śnił mi się Cesarz
skaleczył się w palec i nie chciał żadnej pomocy
wydawał się wystraszony, prawie piękny
szliśmy po podłodze która była sztywną, lakierowaną suknią
wziął mnie na stronę i zaszeptał:

“pamiętaj mnie,
pamiętaj mnie, ci co wypróżniają spluwaczki
będą władać”

kochanie,

nie mam nic więcej do powiedzenia
coś ciężkiego wróżącego nieszczęście wisi w powietrzu
coś czego nie jestem częścią
wczoraj znalazłem szminkę na kołnierzu
wczoraj słyszałem to znowu
wczoraj słyszałem kroki na loncie między
życiem a śmiercią

 

HEJ ANIELE
(Noc Bez Premii w New York City)

hej aniele, słuchaj
hej aniele, posłuchaj pięknego człowieka
posłuchaj pięknego człowieka który nie wierzy w nic

hej aniele, jestem taki jak ty
noszę niebieskie perły na przegubie dłoni
i jeżeli przyjdzie znowu zima
wepnę złotą obrączkę w moje ucho

hej aniele, słuchaj
jesteśmy w końcu XX wieku
jesteśmy w końcu XX wieku i nic się nie dzieje
hej aniele, jesteśmy w końcu XX wieku
i wszyscy szukają szczęścia póki buty nie przegniją

hej aniele, mówię prawdę
hej aniele, śmierdzę podróżną torbą i tanim bourbonem
ale Nowy Jork jest w porządku, ni mniej ni więcej
hej aniele, to takie proste
tego kto przespał się z życiem karze się
tego kto przespał się z śmiercią czci się i nagradza

hej aniele, znaczysz dla mnie dość dużo
ty i jeszcze paru innych
którzy są kryminalnie zakochani w tym co zowie się nadaremno

hej aniele, słuchaj
może jestem dobry lub zły w łóżku
może opieram się o kwiaty na tapecie
ale widzę krew wzdłuż Bowery z mojego okna
i flipper zwrócił się przeciwko mnie
hej aniele, zdaje się że kule przeciekają przezeń

a ja szukałem czegoś do szukania
a ja szukałem czegoś do szukania
a ja szukałem czegoś do szukania

a ja szukałem czegoś do szukania

hej aniele, opada ranek
na gazetowy papier i rozbite szkło
nie mogę powrócić
nie mogę iść dalej
nie mogę pozostać
hej aniele, jestem tak wolny jak szerszeń
który utknął w obrotowych drzwiach wielkiego banku

hej aniele, nie natrząsaj się ze mnie, wiesz czego chcę
hej aniele, ulice są puste i spłukane
hej aniele, wszyscy pociągnęli na wojnę
hej aniele, przejdź tutaj i połóż swoje ubranie na podłodze

posłuchaj mnie
posłuchaj pięknego człowieka
posłuchaj pięknego człowieka który nie wierzy w nic

hej aniele, jestem taki jak ty
palę dziesięć Pall Maili przed śniadaniem
biorę taksówkę do parku i płacę wystrzępionym liściem
hej aniele, jestem szczodry dla mych oczu
hej aniele, funduję moim oczom tak ach tak wiele karatów
widzę otwieraną bramę wesołego miasteczka
widzę jak wszyscy wbiegają i zbierają pleśń z cyrkowego namiotu

hej aniele, mówię prawdę
hej aniele, noszę z sobą wyjedzoną skórę z pomarańczy
przepełnioną popiołem z papierosów
trzymam pomarańczowy szkielet blisko mej piersi
hej aniele, popiół drży od uderzeń mego serca
nie chcę prosić o wybaczenie
nie próbuję przeciągnąć jej lub jego na moją stronę
nie zamierzam przyjąć pracy czy patrzeć jak ktoś idzie do swojej
nie będę naśladował kogoś kto nie był nigdy prześladowany

hej aniele, stoję tutaj
i zdmuchuję kilka gramów popiołu z mojego okna
nie słyszę jak ląduje w dole na East Houston Street
ale światu do twarzy w tym co z nas zostaje
a puste ulice robią ze mną co chcą
hej aniele, dni przychodzą, później noce
i nic nie poradzę
ten co poluje ucieka a ten co ucieka jest na polowaniu

hej aniele, nie musisz się ze mną zgadzać
ale te niebieskie perły oświetlają moją drogę
nie twoją czy kogoś innego

hej aniele, to takie proste
niektórzy myślą że dzikie maliny smakują najlepiej w nocy
niektórzy rysują poduszki na brooklyńskim Moście
niektórzy żądają wyostrzenia drinków
zanim walka byków się rozpocznie
niektórzy schodzą w dół pierwszej Avenue
i balansują kroplami letniego deszczu na klindze sztyletu
niektórzy drogo płacą żeby znaleźć się
w następnym tanim wydaniu “kto jest kto”
niektórzy wabią słonce torebką pralinek
i nagim udem
niektórzy oglądają fajerwerki rozkwitające nad Chinatown
jak krople czerwonej szminki na rękawicy śmieciarza
niektórzy,
niektórzy wierzą że znaleźli wyjście

hej aniele,
nie będę cię zamęczał
nie zamierzam odpoczywać długo przy twoim boku
hej aniele, jedyne czego chcę
to wpełznąć na górę i wejść w twoje ciało

hej aniele
hej aniele, jesteśmy w końcu XX wieku
jesteśmy w końcu XX wieku i światło odchodzi
jesteśmy w końcu XX wieku
a życie jest tak ciasno zapakowane czułością i solidarnością
że lejce wrzynają się w skórę
i zmuszają konie by skręciły w drogę przy rzeźni

hej aniele, szukałem czegoś do szukania
hej aniele, szukałem czegoś do szukania
hej aniele, szukałem czegoś do szukania

posłuchaj mnie
posłuchaj pięknego człowieka
posłuchaj pięknego człowieka który nie wierzy w nic

hej aniele, zwołajmy ludzi
i opowiedzmy o naszej miłości
powiedzmy im że spotkaliśmy się przez przypadek
by przeżyć szczęście we wzajemnym rozejściu

hej aniele, dni zwyciężają, później noce
a flipper zwrócił się przeciwko mnie
zda się że kule przeciekają przezeń
jak błyszczące świdry przez czaszkę Boga

hej aniele, Nowy Jork jest w porządku, ni mniej ni więcej
hej aniele, to takie proste
ten co marznie pali swój dom
ten co marzy o sprawiedliwości cierpi na bezsenność
i musi ukazywać się chory i blady

hej aniele, jestem taki jak ty
niewiele mi trzeba
wystarczy łańcuch górski i klepnięcie w ramię
hej aniele, czasami dostaję dobrą kartę
czasami mam ich w bród
ale tacy jak ja prowadzą grę
w której wygrana zbyt ciężka by donieść ją do domu

hej aniele, tacy jak ja ciągną od baru do baru
tacy jak ja szydzą z przyszłości
i ogrzewają ulicę swoimi krokami
hej aniele, tacy jak ja nie mają czci dla niczego
tacy jak ja kładą kawałek lustra na ziemi
tak by planety mogły podziwiać swój makijaż

hej aniele, płyń śródmieściem, wiesz na co mam ochotę
hej aniele, nie ma strachu
to tylko dzień św. Walentego i łzy
pukają do Hudson River
hej aniele, wyobraź sobie cały wieczór
wyobraź sobie cały wieczór i ani jednej premii

hej aniele, jesteśmy w końcu XX wieku
jesteśmy w końcu XX wieku i ty musisz karmić ptaki
jesteśmy w końcu XX wieku a ja słyszałem
o ludziach którzy wreszcie znaleźli swój dom
nie chcę się wtrącać ale teraz błądzą po pokojach

a ja szukałem czegoś do szukania
a ja szukałem czegoś do szukania
a ja szukałem czegoś do szukania

wysłuchaj mnie
wysłuchaj pięknego człowieka
wysłuchaj pięknego człowieka który nie wierzy w nic

hej aniele, jestem taki jak ty
hej aniele, zawsze jest wieczór kiedy się budzę
hej aniele, leżę i widzę zasłony poruszane przeciągiem
hej aniele, to takie proste
hej aniele, to czarny płomień
hej aniele, to czarny płomień zmierza
w naszym kierunku

fot/il. – wyklucznik i lisia czapa, do ed.