Regresja do przeszłych wcieleń – raport z próby

Wpierw doktor Gutowski zbeształ mnie za opublikowanie cytatu z Crowleya z okazji narodzin syna:
Drżyj radością życia i śmierci! Ah! Twoja śmierć będzie śliczna. Ktokolwiek ją ujrzy będzie rad. Twoja śmierć niech będzie pieczęcią obietnicy naszej długowiecznej miłości. Chodź! Unieś swe serce i raduj się!” Rozumiem jego reakcję, jednak uznałem w tamtym momencie te słowa za stosowne, mając na uwadze to, że sprowadzając żywą istotę na świat, niejako wydałem ją na śmierć, choć chyba przeceniam tu swoje siły sprawcze, bo prędzej to on wybrał te życie, tak jak każdy z nas – nie ważne jak by nie próbował tego negować – swoje. Śmierć jest źródłem życia, a destrukcja jest przyczyną zmiany, a więc tworzenia.
Położyłem się na wyścielonym płachtą białego ręcznika łóżku, wyciszyłem myśli, wyrównałem oddech i zapadłem w medytację, wsłuchując się w instrukcje doktora, który wpierw kolejno kazał mi przypominać sobie wydarzenia z różnych okresów życia, coraz bardziej w tył, z naciskiem na te, w których czułem się komfortowo, lub podejmowałem właściwe decyzje. Od 5 lat w tył przeszedł do mojego pobytu w matczynym brzuchu. Gdy zapytał gdzie jestem, odpowiedziałem, że w płomienistej kuli światła. Polecał mi cofać się wciąż wstecz.

Wtedy ujrzałem chudego, wysokiego, bladego i zarośniętego mężczyznę w szarej szacie, z kosturem w dłoni, stojącego w sandałach obok studni u stóp drzewa, na którego gałęzi siedział kruk. Doktor zapytał mnie, co mam na nogach, próbując zlokalizować okres dziejów – stare sandały wskazywały by na ciemne wieki, jak mniemam. Na pytanie czym się zajmowałem, odparłem, że poznaniem i wróżeniem oraz że byłem pustelnikiem. Nie jestem pewien na ile było to autentyczne doznanie hipnotyczne, a na ile coś podyktowanego wyobraźnią, czy ego. Ale gdy dr polecił mi się cofnąć dalej ujrzałem palenisko z wysokim płomieniem na pustyni i stojącego u jego stóp zielonoskórego humanoida o gadzich oczach, w stroju pilota. Zza jego pleców nadciągnął kosmiczny mrok nocy, w którym spadały gwiazdy. Następnie spostrzegłem siebie zakutego w kajdany w ciemnym lochu, gdzie przez wąskie zakratowane okienko w kamiennej/ceglastej ścianie wpadał wąski promyk światła. Kolejną inkarnacją, która mi się objawiła, był żywot kata. Stałem na podium, znacznie potężniej zbudowany niż kiedykolwiek w tym życiu, nagi od pasa w górę, poza czarnym trójkątnym kapturem/maską na głowie, z okrwawionym toporem w dłoniach, przy pieńku, obok którego leżała w kałuży jucha ścięta głowa. W międzyczasie widziałem też lecącego na tle nieba, ciemnego dinozaura. Ostatnie z wcieleń, jakie mi się wyświetliło był to konający od rany postrzałowej na piersi żołnierz, zapewne Afrikakorps, wyrzucony z rozbitego samochodu pancernego na pustynię. – Co robisz? – Umieram. – Wróć teraz do łona matki, co widzisz? – Dostrzegłem okrągły, fioletowy obłok lub źrenicę, otoczoną czerwoną energią. Promieniowało z niej na mnie światło, tak że miałem wrażenie, że dostaję oczopląsu. Było to doświadczenie, które przypomniało mi moją nieudaną próbę przebicia się po 5 g. suszonych grzybów psylocybinowych. Nie byłem wtedy gotowy, zbyt schorzały od politoksykomanii.
W dalszym etapie sesji doktor polecił mi się zastanowić, w którym momencie obecnego życia zbłądziłem oraz jaką mam misję. – Być dobrym ojcem – I mężem – skwitował. – Wydaje mi się, że moim zadaniem jest budzenie w ludziach iskierki Chaosu – ale masz też obowiązki. Co do momentu zbłądzenia rzekłem, że nastąpiło to kiedy otworzyłem sobie zbyt wiele kanałów i w mój umysł wkradł się demon (jego oblicze ukazało się raz na pokrytej krwią mojej ś.p. konkubiny klapie od sedesu). Doktor kazał mi go sobie zwizualizować i przywołać. Ujrzałem smoczą, ciemno-krwisto-czerwoną istotę o z grubsza ludzkim kształcie, o zrogowaciałej skórze zbudowanej z łusek, z długimi szponami i rogami wychodzącymi z łokci, stóp i kolan, oraz o głowie zakończonej czymś w rodzaju zakręconej jak płomień korony. Jej oczy lśniły niesamowitym, lodowatym, lazurowym, gwiezdnym światłem. – Czy mówi coś do ciebie? – Nie, tylko się patrzy. – No to skoro on nie potrafi gadać po ludzku, to będziesz z nim gadał dupą. Potrafisz go powiększyć i zmniejszyć? – Tak. – To zmniejsz go do rozmiarów znaczka pocztowego. – Tak. – Przyklej go na wewnętrzną stronę muszli klozetowej. – Tak. – Weź głęboki wdech, przytrzymaj, odlej się, spuść wodę i zamknij klapę i wypuść całe powietrze.

tyfonset23
fotomanipulacja na bazie zdjęcia chmur wyk. w okolicy Krakowa

I tak to mniej więcej wyglądało. Doktor stwierdził, że nauczył mnie metody oczyszczania i radził blokować myśli, ilekroć usłyszę, że wkrada mi się w nie demon, lub gdy zaczną wędrować w złym kierunku (powiedziałem, że te momenty poprzedza niepokój). Jednak od kiedy wstałem z posłania, czułem lęk w klatce piersiowej, a wkrótce potem rozbolał mnie brzuch.
Później trzeba było iść do roboty, ale miałem kilka refleksji, w tym, że być może nie jestem nawiedzony, a obecność demonicznego elementu we mnie nie jest wynikiem jakiejś intruzji, tylko zostania złowionym na wędkę przez wytrawnego rybaka, jakim jest Set-Tyfon. Przyczynił się on w jakiejś mierze do śmierci onegdaj najbliższej mi osoby i wystawił mnie na liczne skrajne doświadczenia, w tym wielokrotne otarcie się o śmierć. Definitywnie nie potrzebuję już takich przygód, ale potrzeba poznania zawsze pozostanie konstytuująca dla mojego charakteru. Czas jednak poznać życie od strony, która do tej pory była przeze mnie (z powodu pychy, pasji i głupoty) wzgardzana, tj. od strony odpowiedzialnego człowieka, a nie kierowanego niezrównoważonym głodem zmienionych stanów świadomości lekkoducha i socjopaty. Inna nauka, którą wyniosłem dzięki doktorowi, to że każdy z nas wybiera, jakich myśli ze swojego strumienia świadomości słucha i za jakimi podąża, a więc także co czyni; jak odbiera i jest odbierany przez świat. Zauważam, że makrokosmos w końcu zaczyna mi sprzyjać, być może dlatego że jeśli jeszcze nie rozpoznałem, to jestem bliski poznania swojej Prawdziwej Woli.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s