Slavoj Žižek: Miłość jest dla mnie skrajnie brutalnym aktem

Jakie byłoby moje… jakby to nazwać, spontaniczne podejście do wszechświata? Bardzo mroczne. Pierwszą tezą byłby rodzaj totalnej daremności: podstawowo nie ma nic. Mam to na myśli całkiem dosłownie, tak jakby… ostatecznie… są tylko pewne fragmenty, pewne zanikające rzeczy. Jeśli spojrzysz na wszechświat, to jedna wielka pustka. Ale zatem jak wyłaniają się rzeczy? Tu odczuwam rodzaj spontanicznego związku z fizyką kwantową, gdzie, wiesz, jest idea, że wszechświat jest pustką, ale rodzajem pozytywnie naładowanej pustki. Zaś poszczególne rzeczy pojawiają się, gdy równowaga pustki ulega zakłóceniu. I uwielbiam tą ideę spontaniczności, fakt, że to nie tylko nic… Istnieją pewne rzeczy. Oznacza to, że coś poszło strasznie nie tak…  że to, co nazywamy stworzeniem jest rodzajem kosmicznej nierównowagi, kosmicznej katastrofy, że rzeczy istnieją przez pomyłkę. I jestem nawet gotów, aby podążyć do końca i stwierdzić, że jedynym sposobem przeciwdziałania jest przyjąć przypuszczenie tego błędu i pójść do kresu. I mamy nawet na to nazwę. Nazywa się to miłością. Czyż miłość nie jest dokładnie tego rodzaju kosmiczną nierównowagą?

Zawsze obrzydzał mnie ten czynnik „kochania świata”, uniwersalnej miłości. Nie lubię świata. Nie wiem jak… w zasadzie, jestem gdzieś pomiędzy „nienawidzę świata” lub „jestem wobec niego obojętny.” Ale cała rzeczywistość to tylko to. To głupie. Jest tam sobie. Nie obchodzi mnie to. Miłość jest dla mnie skrajnie brutalnym aktem. Miłość to nie „kocham was wszystkich”. Miłość oznacza, że coś wybieram, a to znowuż ta struktura nierównowagi. Nawet jeśli jest to tylko drobnym detalem… kruchą pojedynczą osóbką… Powiadam „Kocham cię bardziej niż wszystko inne”. W tym cokolwiek formalnym sensie, miłość jest złem.

Zlazloj Zlizlek, tłum. ktstrf

źródło: My heart will go on and on and so on

„Najwyższy z aniołów podążył na ziemię pod postacią węża, aby przekazać w człowieka ogień starszych bogów, wiedząc, że u kresu czasów człowiek powoła dla siebie samego substancję własnego stworzenia i pozna się jako prawowicie zrodzonego ze starszych bogów.”

– Andrew Chumbley, z „Punktu”

Potem następuje pierwsze zawołanie Wielkiej Bogini Nuit, Pani Gwieździstego Nieba, która jest również Materią w jej najgłębszym metafizycznym sensie, która jest nieskończonością w której my wszyscy żyjemy i poruszamy się i mamy w niej swą istotę. Usłyszcie jej pierwsze zawołania mężczyzn i kobiet: “Przybądźcie, o dzieci, pełni miłości! Jestem nad wami i w was. Moja ekstaza jest w waszej. Moją radością jest widzieć waszą radość”. Później tłumaczy ona tajemnicę smutku: “Gdyż jestem rozdzielona w imię miłości, dla szansy zjednoczenia”.
“To jest kreacją świata, że ból rozdzielenia jest niczym, a radość rozpadu wszystkim”.

Aleister Crowley – Liber DCCCXXXVII

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s