mogiła zbiorowa

1

M a r t w i c a  szyszynki    ( z a m i a s t   u c i e c z k i   w   k r e a c j ę )

Którzy wpadli w trop Nicości,
stopy w Niej obmywają
– i po nich przyjdzie fala.
Teraz krążą po orbicie
Jej tęczówki
koneserzy win spod daty
przewróconej ósemki,
zamiast wessać kreskę prochów
wytoczonych z własnej urny
nozdrzem Jej źrenicy
– aż klękną powieki
przed tronem z ciszy
(burząc, go zbudują).
Oni to sinymi ustami
dziury po trzecim oku,
wymrożonym litością
azotowego pocałunku,
spijają czarną wybroczynę
z rany po sobie.
I odrzucają głowę,
aby dostać się do rdzenia,
i z łodyg zamarzniętych włókien nerwowych
laurowy wieniec pogrzebowy
dla wyblakłych skroni plotą.
Okruchy luster wcelowanych w nikąd,
z dna pamięci wyjadane,
w gardłach na nigdy im stają.
Zbiór pusty,
raz wprowadzony w krwiobieg,
zostaje podzbiorem każdego innego zbioru.
Zegary odwrócono twarzą do ściany.
Odtąd wszelka beznadziejna dializa
pomnaża wyłącznie obszar infekcji
tą jedyną rzeczą
którą potrafili stworzyć.

Saturnijski

6

W s z y s c y   u r o d z e n i

kto poprzez ogień
kto w imię zatraty
kto wskroś powolne gnicie
kto w czerwcowym słońcu od noża
kto na sznurze
a kto myśli, że nigdy nie umrze
kto z przedawkowania
kto z osamotnienia
kto zaś skacze z peronu
w imię Perkuna – Thunrara
kto w imię dzikiej miłości
kto z bólu, który rozdziera serce i drąży kości
a kto, pytam, kto jeszcze za życia

wyklucznik

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s