Ernst Jünger – Promieniowania (rec.)

Pierwszy dziennik paryski. Zapiski kaukaskie. Drugi dziennik paryski.
wyd. Czytelnik 2004 r, 670 s.

Na wstępie zaznaczę, że jest to relacja z lektury zanotowana dooobrych parę lat temu, jakkolwiek pozostaje bodaj jedną z sensowniejszych “recenzji” książkowych, jakie skrobnąłem. Zaniedbałem lektury “Narkotyków i upojenia” tegoż autora, co wszelako nadrobię.

Pod tytułem “Strahlungen” (Promieniowania) w Niemczech wydano zbiór sześciu dzienników autora, poczynając od “Ogrodów i dróg” aż po “Przeminęła siedemdziesiątka V” (1997). Polscy czytelnicy mają dostęp do trzech z nich.
Najważniejszym rysem pisarstwa Jüngera (notabene przyjaciela Alberta Hoffmana i jednego z pierwszych testerów LSD) była zdolność dostrzegania magii, niejako dodatkowy zmysł, pozwalający skanować rzeczywistość promieniami ducha, by uchwycić w niej to, co niewidoczne zwykłemu wzrokowi. Tytułowe promieniowania to emanacje przedmiotów, istot i ponadosobowych mocy, których obserwatorem jest pisarz.

Jedną z pasji Jüngera było zbieranie owadów. Przy każdej sposobności by poszerzyć swoje zbiory udawał się na – jak to określał – subtelne łowy. W zasadzie można te określenie przenieść na całe jego życie, był łowcą promieniowania, które często było jego promieniami w odbiciu, gdyż w swoich poszukiwaniach zapuszczał się na ciemne pustkowia (okultyzm, narkotyki). Diariusze Jüngera są protokołem codzienności nastrojonym na wychwytywanie tego, co niecodzenne, a nawet bezczasowe.

Tak więc te trzy dzienniki z okresu II WŚ spełniają ważniejszą rolę niż tylko dokumentu historycznego. Niemniej jednak ci, którzy sięgną po lekturę tego tomu z uwagi na jego wartość historyczną, znajdą tu bogaty zapis przeszłości postrzeganej oczami człowieka, który wszystko ocenia z dystansu, stojąc obok i nie dając się porwać destruktywnym żądzom, targającym otaczającymi go ludźmi. Taka perspektywa sprawia, że mamy tu bardzo wyraźny zapis katastrofy nowoczesnego świata, jakim była II WŚ. Katastrofy, której miernikiem nie jest jedynie liczba trupów i ruin, lecz również -i przede wszystkim- upadek ludzkiego ducha. Wojna, którą autor jako jeden z najdzielniejszych niemieckich żołnierzy I WŚ – i (specyficzny) nacjonalista – waloryzował, tu okazuje się żywiołem nie tyle kontrolowanym, co rozniecanym i to nie przez wojowników, lecz przez techników. Jest to tylko egzekucja zniszczenia, do którego dojrzał świat. Konserwatyzm autora stał się w tym okresie jeszcze bardziej antynowoczesny, bo wręcz ugruntowany teologicznie.
Mimo mistrzostwa w zagłębianiu się w marzeniach, snach, obrazach, widokach i lekturach, Jünger nie był całkowicie niezależny psychicznie od szalejącego na zewnątrz maelstormu, stąd pojawiały się u niego stany depresyjne i zabarwione tęsknotą myśli o śmierci. A jednak zarysowuje się tutaj wyraźna różnica między jego stanem umysłu, a tym, którego wyrazem bywa Ulvhel, albowiem Jünger był zbyt dojrzały, stabilny, harmonijny aby sięgać ku takiemu natężeniu negatywności. Dlatego też na kartach diariusza wielokrotnie pojawiają się krytyczne uwagi względem nihilizmu i nihilistów.

Choć odnosił się do innego znaczenia tych pojęć niż my tu z reguły czynimy, z konieczności mają one rys wspólny. I tak Niemiec gardził motłochem, ale pęd do zabijania uważał za przejaw zwierzęcości; był również na tyle przywiązany do resztek tradycji – tego co prawdziwie Europejskie, że nie porywał go żywioł niszczenia. Los ojczyzny i Europy napełniał go bólem, łagodzonym przez estetyczną kontemplację, której przedmiotem było także i zniszczenie, przez co późniejsi krytycy oskarżali go o niemoralność. Ale cóż lepiej niż zestawienie egzekucji i bombardowań z poszukiwaniem chrząszczy, roślin i starych książek pokazuje, że kategoria winy obowiązuje tylko wśród tych, którzy nie są w stanie sięgnąć wyżej niż kanony moralne? Dla kogoś pokroju autora tych dzienników moralność to coś wynikającego z wrodzonej szlachetności, a nie normy społecznej. Całą twórczość Jüngera jest właśnie wykroczeniem poza świat ciasnych mózgów, przykutych do materii i jej praw, lecz jej wartość nie polega na wywyższaniu się, ale na odkrywaniu i ukazywaniu wewnętrznych promieni, które przy mądrym postępowaniu mogą odbijać się w świecie jak we wnętrzu kryształu.
Podsumowując – każdy “subtelny łowca” znajdzie w tej książce połączenie magii, poezji i metafizyki z zapisem upadku.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s