V/A – Songs from the Bunker II

songs2_booklet

Cd Bunkier Productions 2014

Kompilacja na 10-lecie Bunkra, 18 wykonawców i prawie 80 minut świeżej, zróżnicowanej muzyki z różnych zakątków Europy, choć nie tylko (Nowa Zelandia, Kanada), a do tego bonusowy CDr z Songs from the Bunker I.

Brazen Serpent, którego muzykę już spróbowałem opisać w recenzji albumu, zasługuje na otwarcie tego zbioru – a otwiera go w zasadzie dwoma połączonymi utworami, z których drugi (Reptile Eye) urzeka unikalnym urokiem.

Old Skin to ładna piosenka, instrumentalnie pod starszy Naevus, ale trochę zbyt emocjonalna i pozytywna jak na mój smak – to jednak zależy od nastroju przy słuchaniu, za którymś razem bowiem przypomniała mi się starsza Anathema, której wszelko nie słuchałem od czasów licealnych.

Dronujący ambient Ghosts of Breslau wypada bardzo dobrze,  intryguje lekko szamanistycznym vibem i pobudza uwagę. Wtem wskakują pierwsze takty żołnierskiego folku Ludoli. Osobiście od początku odbierałem ich nagrania jako nieco przesadnie poczciwe i tkliwe, ale tym razem nie mam zarzutów, zacna pieśń i lepiej to niż gorzej, mieć w tym przykrym państwie kogoś, kto w takiej tradycyjnej postaci muzycznej wyraża przywiązanie do dawnych ideałów.

Docetism jakby wyczuwając nadmierne pobudzenie ośrodka idealizmu dostarcza parę minut przyjemnego, chłodno relaksującego dub ambientu.

Utwór Jarosława Woś początkowo odrzucił mnie miękkim wokalem i przysłodką melodyką, ale już przy drugim podejściu przemogłem się i usłyszałem, że jest to udana piosenka uzdolnionego i wrażliwego muzyka, jak paskudnie-tendencyjnie te słowa nie zabrzmią. Keltika Hispanna prezentuje szeptaną/krzyczaną bojową inwokację do wtóru bębnów. Fajne w opór, dziadek Vikernes pokazałby dzidę w górę.

Trudno mi coś na to poradzić, że folkowe śpiewy słowiańskich niewiast kojarzą mi się zawsze kołysankowo-jarmarcznie; piosenka Kaliki instrumentalnie jest całkiem teges, nie podchodzi mi jednak. Chrześcijański, marynarski neofolk Der Frachter Am Abend mimo pewnej dozy tandety przekonuje mnie bardziej, bo zdrowa w tym męska krzepa, a choć śpiewak fałszuje, to śpiewa z polotem, no i język lepszy. Dalej w dalszym ciągu jest lepiej, Łotysze z Enu Kaleidoskops pod względem folku wygrywają moim zdaniem tą kompilację.

Elektroakustyczne Room Noir dostarcza bodaj jeden z ciekawszych numerów na płycie, poczciwie marzycielski i niekonwencjonalny bez przekombinowania. Elektro-industrialny/bajerancki Skon zaś serwuje numer bodaj najwyraźniej popadający w tandetę – bo tak zderza się zamierzona monumentalność z dyskotekowością, jakkolwiek próba z pewnością interesująca i niejednego ukontentuje.

Lonsai Maikow prezentuje po francusku uczesaną fuzję neofolku z rockiem. Srub jak wieść głosi wykonuje okultystyczny, pogański post-punk, i może nawet nie ma w tym określeniu wielkiej przesady, jakkolwiek słychać przede wszystkim grzeczny post-punk.

Utwór Moongazing Hare zalicza się w poczet moich faworytów z bunkrowych pieśni nr zwei – wsobny, cichy, nocny folk, na tyle innych wyróżnia się dobrze pojętą skromnością / szczerością / autentycznością.

Ktokolwiek jako tako śledzi neofolkową scenę powinien kojarzyć Strydwolf, a w takim wypadku wystarczyłoby napisać że i tutaj kapela ta nie rozczarowuje. Gustujący w DiJ, czy Darkwood będą kontentni.

Nacht und Nebel – Koniec Miasta – zdecydowanie najdziwniejszy kawałek tutaj, nie że jakiś przedziwny ale polskojęzyczny i ocierający się o groteskę – „miejsca dla nas coraz mniej!” – new wave/post-punk zaiste, na plus gitara basowa i w-ucho-wpadliwość, na minus drętwy automat perkusyjny  i zapętlone wokale.

Zamykający kompilację, długi kawałek Awen oscyluje mocno w wagnerowskim stylu niefolkowych kompozycji DiJ, starego Der Blutharsch i LJDLP – i jako taki jest udany, choć totalnie nieoryginalny.

Martial industrial jako gatunek muzyczny zdążył się w przeciągu ostatniego dziesięciolecia chyba już wyczerpać. Pierwotny profil Bunkier prod. nie powinien tu mylić, bowiem na tej kompilacji zawartość muzyki militarnej jest nieznaczna – dominują neofolki i dosyć ciekawe eksperymenty muzyczne. Płyta jest bardzo różnorodna, a co za tym idzie niespójna – to akurat banał, tymczasem Songs from the Bunker II banalne nie jest – dla hobbystów tych rejonów muzycznych może nie mus, ale blisko.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s