Phätomgel Falls – Strigoikosmos

pf

cs Preposterous Creations 2013

Ustawicznie coraz mniej słucham metalu, ale że po uprzejmości dostałem kasetę, recenzuję.

Starożytne hebrajskie tęgogłowy, zniekształcając egipskiego Seta-Tyfona do postaci Szatana, dały wyraz – oprócz swym niewątpliwie podłym, a chytrym knowaniom – m.in. określonemu niepokojowi, zdolność do wzbudzenia którego powinna być in potentiam zawarta w black metalu. Może się to realizować na przeróżne sposoby – w przypadku tego nagrania sposób okazuje się całkiem efektywny i moim zdaniem jest zadowalająco blisko pierwotnej idei tego gatunku.

Na wokale nałożony jest przester na modłę Filosofem, aczkolwiek same w sobie nie są wykonane w podobnej manierze; opresyjne ryki i krzyki mieszczą w sobie ponadaprzeciętną dawkę negatywności; gorzej z syczeniem/szeptami, towarzyszącymi ambientowo-fortepianowemu przejściu, czy zreverbowaną gadką na samym końcu. Większą przywarą strony wokalnej, niż jej nieczytelność, jest nadmierna głośność w miksie, przez co aby należycie usłyszeć całokształt, zdecydowanie wskazane są słuchawki (zwłaszcza jeśli słuchamy z kasety za pośrednictwem kiepskawego odtwarzacza, bo wtedy występuje dodatkowo dosyć donośny taśmowy hiss). Ta nieproporcjonalność (mimo masteringu w Abgrund Tonstudio) to zasadzie największa wada tej epki, choć za wskazaniem na odsłuch przez słuchawki stoi również jedna z jej zalet, tj. ciekawy, niebanalny element ambientowy – zamykająca Strigoikosmos partia może nasunąć wręcz skojarzenie z Maeror Tri / Troum.  Partie elektroniczne (gwoli ścisłości, najprostszej z nich towarzyszą bębny) bardzo ładnie dopełniają instrumentalnych i przydają sporo do budowanej gęstej, przygnębiającej atmosfery.

Teraz krótka analiza metalowej strony tego nagrania: pierwsza, dłuższa połowa jest agresywna, brudna i hipnotyczna, podchodząca nawet pod death metal – nic, czego byśmy nie słyszeli, ale bez dwóch zdań klasa – druga zaś „połowa” to wolny, monotonny, przygnębiający riff, pociągnięty jak trumna ku wykopowi – gdzieś między doom metalem, a dsbm a’la Deathrow.

 

Jest jakaś niespójność między okultystyczną otoczką, a liryką, która dziwnym trafem ma własny tytuł (Suisight), niezależnie od tytułu epki. Może to i dobrze, że tekst jest zapisany dziwną, jakąś taką mayhemowatą, a w każdym razie mocno nieczytelną czcionką, bowiem roi się od błędów językowych – jeśli jednak przeskoczyć i tą przeszkodzę, okazuje się  być całkiem ciekawy.

Ulotka wydawcy zawiera tylko tezę, że wielu użytkowników forum NWN prod. spuszczałoby się nad tym nagraniem, gdyby wyszło w bardziej popularnej stajni – jest to o tyle słuszne, że na pewno ta kasetka nie zostanie w pełni doceniona, ale że zespół ma sporo do dopracowania, nie jest to wielką stratą, tym bardziej że Preposterous Creations to i tak bardzo przyzwoity label.

Przypuszczalnie jeden z ciekawszych polskich debiutów minionego roku. Warto się zapoznać, co tym bardziej się tyczy następnych prac tego zespołu, o ile takie nadejdą, a powinny.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s