Pan ku Chaosowi (Pan Paradox)

Poniżej prezentujemy przekład jednego z rozdziałów Pan Paradox, tj. bodaj pierwszej ezoterycznej publikacji, której autorstwem jest frater Vexior, stojący za muzyką Arckanum. Znacznie bardziej niż do dzieła o charakterze komparatywno-religioznawczym jest tu do grimuaru z tzw. wiedzą tajemną. Za publikację odpowiada szwedzkie wydawnictwo Ixaxaar. Nawet wśród zapaleńców tzw. antykosmicznego black metalu, faktyczne pojęcie zagadnień i idei stojących za tzw. ciemną stroną germańskiego pogaństwa zdaje się pozostawać znikome, a lektura poniższej translacji (tłum. blaga) powinna być świetnym pierwszym krokiem na zmianie tego stanu.

Screen-shot-2010-11-21-at-12.00.34-PM

Pan, Helleński bóg lasu, uganiający się za nimfami i czarujący je swą fletnią, jest prawdopodobnie najbardziej znany ze swego nieokrzesanego wyglądu, podobnie jak chrześcijański Diabeł. Pan to także symbol Fallusa, płodności, seksualności i perwersji.

Niniejszy tekst opowiada o aspekcie Pana który nie został dotychczas odkryty; teorii i filozofii przybliżającej mroczniejszą stronę Pana i jego związku z czarnym nurtem Chaosu.  Oto czarnoksięska i Chaos-Gnostyczna hipoteza tego rozszalałego bóstwa. Procul este profane.

Oto doktryna Chaosu, który jest wszystkim i który jest niczym, który jest Panem, wiekuistym smokiem, nieustannie wznoszącym się w atmosferze,  poprzez nasz wszechświat, tutaj, w tej fałszywej kreacji zwanej kosmosem, w pogoni za czarnym płomieniem płonącym w samej esencji ludzkiej duszy…  blasku, który rozpala magiczny język Chaosu.

O, Panie, boże Wszystkiego! Twe imię,

O, boże lasu, oznacza Wszystko. Tyś jest Wszystkim!

Czym zatem jest wszystko? Dlaczego Pan otrzymał to imię? Starożytni Hellenowie musieli wiedzieć o nim coś bardzo istotnego.

Czcili go jako boga pożądania i świąt, wystawiali huczne uczty w jego imieniu i składali mu w ofierze krew, wino i pokarm – poświęcali wino i pili je wraz z nim.

Bano się go jako boga strachu i spaczenia; wywoływał w ludziach przerażenie, bowiem wiedzieli oni o jego mrocznych obliczach, wiedzieli o gniewie i terrorze który z łatwością zsyłał na ludzi i bydło, lecz traktowali go również jako protektora (nawet bogowie oddawali się pod jego ochronę, ze względu na jego wielką moc) i chronili się przed nim, ponieważ w środku nocy mógł wpełznąć w ich sny, nasycając je paniką i śmiercią jako inkub, wampiryczny gwałciciel – być może nawet władca demonów Taraxippus.

Ludzie znający Pana wiedzieli także o panicznym wampiryzmie, ponurej mocy atakującej swe ofiary podczas snu wysysając ich energię, a nawet gwałcąc, co skutkowało przerażającymi koszmarami, a zaraz po przebudzeniu wywoływało wrażenie wyczerpania i zniechęcenia. Nigdy bowiem nie chodziło o materialną krew.

Czczono go także jako boga perwersji, ponieważ zwykle ścigał i gwałcił nimfy, ludzie zaś ucztowali i oddawali się lubieżności na jego podobieństwo; co było, rzecz jasna, symbolicznym aktem reprezentującym dziką naturę z której wyłonił się Pan. Pożądliwość nigdy nie była wyłącznie działaniem bezmyślnym czy instynktownym, lecz symbolicznym przedstawieniem czegoś energicznego i żywotnego – dynamiczną alegorią i manifestacją Nieładu i Zaburzenia.

Bogowie, którzy napotkali Pana na samym początku, musieli dostrzec w nim coś nieprzezwyciężonego, coś tak wielkiego i władczego, że nawet samego Zeusa wprawiło w zachwyt. W esencji Pana istnieje coś, co sprawiło że zarówno ludzie i bogowie padli na kolana, wywyższając go jako wszystko.

Lecz ponownie – czym jest wszystko? Dlaczego Pan otrzymał to właśnie imię? Czy z powodu jakiejś cechy wewnętrznej, reprezentującej wszystko we wszechświecie? Czy dlatego, że stworzony został z odłamków wszystkiego co istnieje wewnątrz kosmosu? Czy dlatego, że zaakceptował go Zeus? Czy dlatego, że otrzymał aprobatę bogów i został przyjęty do królestwa Góry Olimp i boskiego Panteonu? Czy dlatego, że stanowił część tego, co jest z powyżej i poniżej?  Czy z powodu swego tytanicznego pochodzenia – krwi Prometeusza-Płomienia i Kronosa-Żniwiarza, oraz braterstwa krwi z Zeusem? (Porównaj z mitologią staronordycką: rola Lokiego i jego braterstwo krwi z Odynem, pochodzenie od rasy olbrzymów, związki z Płomieniem i Surtrem, oraz pozycję Lokiego pośród bogów Asgardu i akceptację, którą go darzą).

Czy sami bogowie wiedzieli o związku Pana z antykosmicznym, pierwotnym Chaosem? Może Pan to potężna siła stanowiąca fundament wszelkich świątyń, np. Panteonu – świątyni wszystkich bogów? Może to właśnie Pan był zgubną mocą, którą Zeus wypełnił skrzynkę wręczoną Pandorze, wiedząc, że uwolni ona jej zawartość; jej imię zatem można by interpretować jako powierniczkę Pana, lub powierniczkę wszystkiego: Wszystko jest pomieszaniem i złem… Może to właśnie pogardliwe imię Pana, pasterza ohydnych demonów: Pandemonium?

Pytam raz jeszcze – czym jest wszystko? Nie może być czymś stworzonym przez wszechświat, ponieważ wszechświat nie jest absolutny – posiada ograniczenia, choćby poprzez bycie zawartym w jednym wymiarze czasowym i trzech przestrzennych, jest także przyczynowy, a zatem ograniczony poprzez zależność związku pomiędzy przyczyną a skutkiem. Przykłady te są znamionami słabości w porównaniu z antykosmicznymi, bezprzyczynowymi i pan-wymiarowymi teoriami Chaosu.

Wszystko może zaistnieć wyłącznie z bezprzyczynowości, absolutu, z pierwotnego Chaosu – pan-wymiarowej, aktywnej i dynamicznej nieskończoności poza wszelkimi formami.

Dlaczego nazywać jabłko „wszystkim”? To nie ma sensu. Pan musiał pełnić znaczącą rolę by otrzymać takie właśnie imię, którym nie nazwano nawet Kosmicznego Stworzyciela.

 

Czy Pan to cel:zamiar:zakończenie? Czy właśnie to oznacza Wszystko?

Czy Pan to połączenie:zjednoczenie:splot pomiędzy Wszystkim, tak, jak Chaos był, Chaos jest, i Chaos staje się wszystkim i niczym jednocześnie. (Wolny przekład ustępu z Liber Azerate)

Czy Pan to imię i zarazem rezultat Prawdziwej Woli Chaosu?

Czy Pan w ogóle jest bogiem? Czy pan-inteligentną esencją pełniącą rolę splotu pomiędzy nurtami Chaosu?

Czy Pan to nieskończona, twórcza masa posiadająca potencjał wywoływania nieustannej ewolucji?

Czy Pan to Potencjalna Rozszalała Energia bytująca wewnątrz kosmosu, wtopiona w nurt 113 lub Esencję Lucyfera?

 

Czym jest Wszystko?

Czym jest Pan?

 

Pan wychodzi naprzeciw kursowi kosmosu. Wzlatuje przeciwnie do ruchu wskazówek zegara poprzez kosmos, płatając figle niedołężnej kosmicznej egzystencji, drwiąc z jej siły życiowej poprzez manifestację swej mrocznej natury, odrzucanej przez istoty kosmosu i wywołującej trwogę u ludzi. To właśnie przyczyna przemianowania starożytnego boga Pana, najbardziej przerażającego antagonisty ludzkości, na Pierwotnego Przeciwnika, manifestację zła, mianowicie Lucyfera; diabła; biesa; Księcia Ciemności, i wszystkie inne „bluźniercze” imiona, które zdołają wymyślić.

 

Pan dąży do Chaosu poprzez bezwzględne gmatwanie naszego ziemskiego środowiska. Prowadzi swych wyznawców do jaskiń w środku dziczy, unikając cywilizacji by zadowolić swą prawdziwą wolę. To zwykle obejmuje unikanie praw, ładu, oraz innych kosmicznych systemów, które nie sięgają osamotnionych pustyń czy ponurych ust lasu.

 

W starożytnej Helladzie czciciele Pana poświęcali bóstwu wino i pokarm, ucztując przy użyciu środków odurzających i tańcząc w rytm muzyki. Klaskali w dłonie i tańczyli dopóki ekstaza nie przeszła w trans. W tym momencie Pan rozsiewał swe szaleństwo pośród kultystów, co zwykle najlepiej znosiły kobiety. Podczas rytuałów oszalałe bachantki nierzadko zabijały swych męskich towarzyszy, spopielając ich ciała dla wielkiego boga Pana.

Aktywność seksualna stanowiła znaczący element tychże rytów. Członkowie kultu odbywali orgie, przeznaczając orgazmy Panowi. Koncentrowali także energię na przedmiotach poświęconych bóstwu. Pan znany był z przywiązania do inkubów. Jest niezwykle przychylny perwersji i pożądaniu, co stanowi jego cechę wspólną z Inuusem.

 

Żywot Pana pośród gór to symboliczna alegoria bycia władcą ziemskiego fallusa, nieporuszalnego – wytrwałego. Bytuje tam, w pieczarach, dając swym oddanym apostołom miejsce, do którego nie zapuszczają się kosmiczni bogowie, gdzie mroczne harmonie spoczywają nienaruszone i niezmącone, i tylko ty sam kontrolujesz swe otoczenie.  Starożytna Helleńska mitologia wspomina, że wszyscy ci nadęci bogowie zamieszkiwali w świecie przeznaczonym wyłącznie bogom, gdzie pławili się w kosmicznej idylli, pełniąc rolę kreatorów. Jednakże Pan upodobał sobie świat ludzi, dokąd, zgodnie z przekazami starożytnych Greków, regularnie zstępuje, poruszając się swobodnie pomiędzy światami. (Porównaj z mitem Lokiego). Pan to bóstwo Chaosu, który odzwierciedla jego perwersyjna, agresywna, a przede wszystkim dzika natura… ta, którą wyszydzają kosmiczni bogowie, próbując ją unicestwić. Pan to także bezsprzecznie oblicze Szatana… lub raczej vice versa.

Wizerunek Pana – nikczemnego rogacza o koźlich kopytach – stał się pierwowzorem wyobrażeń postaci diabelskich,  łącząc w ten sposób Chaos, Szatana i Pana.

 

Jak już wcześniej wspominałem, w starożytnej Grecji istniał niegdyś kult Pana, który rozprzestrzenił się z arkadyjskiej prowincji ku Atenom, a następnie reszcie Hellady. Czczono tam Pana, przebierając się w koźle skóry i grając na fletni. Ofiary ze zwierząt stanowiły zasadniczy element rytuałów, zaś sam kult miał wyraźnie demoniczny charakter.

Ostatecznie wierzenia te wymarły (lecz powinny zostać wskrzeszone).  Oczywiście elementy tegoż kultu od zawsze istniały w wielu poszczególnych tradycjach i rejonach całego świata, podtrzymując płomień. Także ruch New Age próbował wchłonąć elementy starożytnego kultu oraz wiedzy zagadkowego bożka, znajdując jednakże wyłącznie ułomność i zgubę. Miast słuchać Pana, przekonywali o zapewnieniu gnozy, której w rzeczywistości nigdy nie doświadczyli, próbując dostosować ją do swojej wiary w światłość. Gniew Pana w ich rękach czyni wyłącznie spustoszenie.

 

Pan to jedno z najstarszych bóstw na ziemi (a wszyscy dobrze wiemy, jak szybko rozchodzą się pogłoski). Zatem fakt, że rozszalały bóg-smok Pan ewoluował z prymitywnego bóstwa Chaosu do szyderczego leśnego bożka Grimalkina, czy sentymentalnego wizerunku dziecka grającego na fujarce, którego artyści wszystkich epok otaczali czcią i starali urzeczywistnić, jest rzeczą naturalną z perspektywy historii rozwoju ludzkości.

Kiedy inwokuję Pana, nasza komunikacja odbywa się poza wszelkimi imionami. Jeżeli rozpaliłeś w sobie czarny płomień, poznasz prawdziwą moc, niezależnie od tego czy nazwiesz ją Pan, Grimalkin, Sylvanus czy Faunus. Czarny nurt Chaosu posiada swój własny język, przemawiający swobodnie podczas rytuałów. Życie z Panem jest celem podtrzymywania czarnych ogni Chaosu, oraz gromadzenia wszystkich czarnych dusz aby, z pomocą magii, otworzyć kosmiczne wrota, umożliwiając czarnym morzom Chaosu wdarcie do dzieła Demiurga i zatopienie go. Dokonać tego to być ponownie wolnym w Chaosie, w praworządności i miłości.

Nie jest to bynajmniej próba wybawienia ludu, lecz zasadzenia werbalnych ziaren Chaosu w ludzkim intelekcie. Ja zaś, ze swego tronu szyderstwa, szeroko uśmiechnięty, zacieram ręce przypatrując się ich wnętrzu, obierającym coraz to nowe kierunki i punkty widzenia.

 

Puff! Zrodziłem nowy mroczny twór

wewnątrz naszego małego i przyjemnego, harmonijnego kosmosu.

Ha, ha, ha!

 pantot

Pan jako Śmierć wiodąca ślepca.

 

Et in Arcadia ego.

Pomyśl o

Tym!

To jak stać się głuchym dla już oślepłego,

Lecz miłość dla mnie.

Pan zajął swe miejsce w kosmosie by przypomnieć nam, ludziom, o Chaosie i jego wieczności, czarnym płomieniu. Dlatego właśnie stanowi cząstkę czarnego płomienia Lucyfera, nosiciela światła, który płonie z wściekłością wewnątrz naszej nieśmiertelnej wiary. Stan ten dobiegnie kresu gdy wszyscy powstaniemy jako wielka armia wojowników Chaosu, wcielenie legionów, które przy pomocy magii zatriumfują obalając kosmos.

To wyobrażenie mówi nam o okropieństwach skrytych za złośliwym grymasem Pana… nienawiści skłębionej poza granicami pochłaniających wszystko tęczówek terroru i odrazy, którymi Pan wpatruje się w ludzkość. Pan nienawidzi człowieczej natury, objawionej przez jego chaotyczną, mroczną przeszłość.

Mitologia starożytnych Greków wspomina, że Pan został odtrącony przez swą haniebną kosmiczną matkę, która uznała go, jako dziecko, za odrażającego i przejmującego strachem, po czym uciekła, zostawiając bożka na pastwę losu. Tak więc Hermes, kosmiczny ojciec Pana, zaniósł go w króliczym futrze na Olimp, gdzie został ciepło przyjęty i zaakceptowany przez bogów.  Ze względu na swą przebiegłość, już pierwszego dnia zyskał nad nimi pełną kontrolę, bez ich wiedzy czyniąc co tylko zapragnął, na czym polegała jego zdolność zwalczania kosmicznej farsy.

 

Pan postrzegany jest jako bóstwo o wielu obliczach. Ochoczo wynurza się z cieni, prychając, tupiąc rozszczepionymi kopytami,  rozdzierając korzenie, rozkopując piach i żwir. Może wrzasnąć ci prosto w twarz z demoniczną odrazą, ze ślepiami rzygającymi czarnym blaskiem tak potężnym, że wytrzymać jego wzrok potrafią jedynie najbardziej doświadczone z ludzkich oczu.

Zostałem osobiście zaatakowany przez Pana pod postacią olbrzymiego czarnego węża, kąsającego moją twarz. Jednak nigdy mnie nie skrzywdził, ale wzmocnił zarówno mnie, jak i mą wiarę w niego.  Oto Pan, który częstokroć może ujawnić się swym ludzkim wyznawcom…

Agresywna postawa wywołująca stan paniki i strachu w samych korzeniach ludzkiej duszy; inwokacja twego wewnętrznego czarnego nurtu, który ukaże zarówno tobie, jak i Panowi, że jesteś jednym z jego adeptów.

 

Oto jego natura. Nie zadawaj pytań.

 

Dodatkowo, można spotkać także łagodnego Pana pod postacią smoka, zmieniającego formy niczym inferno, począwszy od gadzinowatego czarnego smoka aż po psotliwe dziecko, biegające wokół ciebie bez ujawniania się – roześmiane, drwiące, prowokujące, objawiające zagadki, gnozę i grobową bystrość natury Chaosu oraz samego siebie.  Jako dziecko zwykle zorientowany jest na typy magii, którymi sam się parał, i których chce cię nauczyć: Chaotyczna czarna magia sigili, rytualne hymny, ceremonialne czarostwo i wszelkiej maści inwokacje, etc.

Pracować z bożkiem Panem to głęboko zaangażować się w nieokiełznane, dzikie moce stanów umysłu, które zwykle zwiemy paniką. By tego dokonać, należy zrozumieć własną psychikę i stan paniki, aby uzyskać nad nią pewien rodzaj kontroli, wszak jest to podstawowy przymiot Pana.

 

Panika – ludzie zwykle stają w obliczu paniki przebywając w pobliżu Pana. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że jedną z jego największych zdolności jest wywoływanie przerażenia, wyczuwając w człowieku poczucie zagrożenia… tylko by upewnić się, że jest on wystarczająco silny, by móc zjednoczyć się z oczami strachu.  Bowiem właśnie trwoga jest tym, czemu musisz stawić czoło stając w obliczu Pana. Pan to wirujące piekło, nieuchwytne i ulotne. Wielu próbowało go wyjaśnić, acz udało się to jedynie nielicznym. Czy mi się uda? Zobaczymy…

Ludzkość, wytwór Jahwe, oczywiście przedstawia kosmiczną interpretację Pana, wyciskając zeń tyle światła i harmonii, ile tylko jest w stanie pomieścić ich mały koźlonogi bożek. Jednak mroczna, rozwścieczona kreatura którą naprawdę ucieleśnia, jest przezeń unikana, jako że ludzkość postrzega ją jako zbyt wstrętną i brutalną by opowiadać o niej swym współtowarzyszom.

 

Panika to strach, silny lęk przed nierozumianym. Uderza każdego, lecz niektórzy uczą się z nią obchodzić, a nawet ją rozumieć. Nie znaczy to jednak, że taka osoba pojmuje Pana. Należy trzymać własną naturę na wodzy, co daje umiejętności i wiedzę w kultywowaniu siły i wizualizacji.

Pan przemawia do nas, muzyków, artystów, magów, pisarzy, etc… ludzi, którzy zdolni są do stworzenia dlań odpowiedniego wizerunku i szerzenia jego mrocznej idylli, omamieni tak fałszem jak i prawdą. Mową Pana są zagadki, wprawiające wielu w zmieszanie, zwątpienie i panikę. Bawi się nami, dopóki nie zrozumiemy że szuka czegoś w naszym wnętrzu… czegoś, co nie u wszystkich jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Wtedy gra staje się jeszcze zabawniejsza. Bowiem prawdziwa rozkosz to złośliwa rozkosz, prawda?

Lecz dla tych którzy dostrzegają to, czego szuka, otwiera się nowy świat do którego wszyscy chcą, ponad wszystko inne, dotrzeć; nie doświadczysz tego jednak zanim nie „dostrzeżesz”. Aby wygrać musisz zdobyć się na poświęcenie.

 

Pan poucza by żyć tak, jak się chce, i czynić to, co zgodne z twoją wolą, nie dopuszczając by ktokolwiek inny wtykał nos w twoje sprawy. Jednak zawsze musisz myśleć o konsekwencjach. To równie ważne co twoja wola. W przeciwnym razie ta ścieżka staje się bezsensowna. Ten konkretny temat stanowi krąg czarnej magii – pracę z magią rytualną, uzyskanie samokontroli, siły, zwycięstwa i, w pewnym sensie, samoprzebóstwienia. Obudź Pana w swym zaśmieconym umyśle… sięgnij po czarny płomień Lucyfera i zwróć się ku Chaosowi.

 

Cytuję Aleistera Crowleya

(człowieka zwanego PANem):

„Czyń wolę swą, niechaj będzie całym Prawem”

„Miłość jest prawem, miłość podług woli”.

Ciekawostką związaną z Panem, antykosmicznym bóstwem; bogiem Chaosu, jest fakt, że w kabalistycznej gematrii wartość numeryczna Pana wynosi 131. Łatwo dostrzec, że pokrywa się z wartością choćby Samaela czy Bafometa, co oznacza, że są stanowią część tego samego Chaotycznego nurtu. W liczbie 131 odnajdujemy Chaotyczną liczbę 13, czytaną zarówno od przodu i od tyłu. Wszystko to integruje Pana z Chaos-Gnostyczną wiarą w Chaos, a także spaja go z ciemnością, separując jednocześnie od wszelkiej kosmicznej materii. Tak więc Pan pochodzi od nieskazitelnych energii, będąc jednym z nieskalanych bóstw. Wiąże się z tym fakt, że Pan niemal zawsze akceptowany był przez ludzkość, pominąwszy krótkie okresy podczas których chrześcijańscy filozofowie i inni tego pokroju usiłowali powstrzymać jego naturę nazywając go Szatanem (co nie jest dalekie od prawdy, jeśli powiązać go z Lokim). Mieli zresztą ku temu powody, lubował się bowiem w naprawdę perwersyjnych uciechach. Główną rozrywką Pana, zgodnie z przekazami starożytnych Greków, było uganianie się za nimfami.

 

Przymiotem Pana nigdy nie była miła aparycja, wręcz przeciwnie. Rozniecał aurę surowego bestialstwa, a nimfy słysząc głuchy stukot ciężkich kopyt uderzających o skały otaczające zagajnik wiedziały, że  lada chwila nadciągnie wypadając zza ocienionych kotar spowijających głębiny, z wzniesionym fallusem, radośnie wymachując swymi potężnymi czarnymi rogami. Zazwyczaj polował na nie całymi dniami pogrążony w nieśmiertelnej gorączce i pożądaniu. Dopadłszy je, gwałcił jedną po drugiej, rechocząc ochoczo, podczas gdy biedne nimfy bezradnie wznosiły larum, starając się wyszarpać i uwolnić od potwornego bożka… nie potrafiwszy tego dokonać. Jednakże pewna kwestia nie daje mi spokoju – czy nimfy naprawdę były tak niewinne i bezgrzeszne? Zgodnie z wieloma opisami i wyobrażeniami (a nawet sagami), na które się natknąłem, nimfy wydawały się czerpać niekłamaną przyjemność z bycia wziętymi potężną siłą przez Pana.

Zatem piękny i harmonijny Pan może koniec końców wcale nie być tak idylliczny. Być może gwałt był akceptowalny, o ile było się bogiem? Nie, ludzie są zwyczajnie zbyt dobrzy w przyozdabianiu opowiastek i alegorii. Pochodzą jednak z ciemności. Dlatego też większość ludzi od samego początku nie mówi prawdy, co od czasu do czasu zapędza nas w ślepe zaułki; muszą więc roić kłamstwa i fałszować fakty, by ich kruche teorie w ogóle trzymały się kupy.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s